muszę

kolejne sabotujące słówko

musieć [ˈmuɕɛ̇ʨ̑]
czasownik modalny
1. nie mieć innego wyboru, nie mieć możliwości uniknięcia czegoś;
2. być zobowiązanym do czegoś;
3. nie mieć wyjścia.

Muszę wyzdrowieć.
Muszę zacząć jeść normalnie.
Musze się zmienić.
Muszę rzucić słodycze.
Muszę dorosnąć.
Muszę wziąć za siebie odpowiedzialność.
Muszę zrezygnować z przejadania się.
Muszę przestać wymiotować.
Muszę naprawić relacje z bliskimi.
Muszę nastawić się pozytywnie.
Muszę wygrać walkę z moim zaburzeniem.

Musi mi się udać.

chcieć [çʨ̑ɛ̇ʨ̑],
czasownik modalny niedokonany
odczuwać chęć zrobienia czegoś, mieć chęć, ochotę na coś

Chcę wyzdrowieć, ponieważ zdrowie jest naturalnym stanem rzeczy.
Chcę jeść normalnie, by odżywić swoje ciało.
Chcę się zmienić, bo to jak się zachowuję teraz przeszkadza mi w rozwinięciu swojego potencjału.
Chcę rzucić słodycze, ponieważ w tym momencie mi nie służą.
Chcę dorosnąć, bo ileż można być tupiącym nóżką dzieckiem.
Chcę wziąć za siebie odpowiedzialność, bo nikt inny za mnie tego nie zrobi.
Chcę zrezygnować z przejadania się, bo cenię sobie komfort fizyczny i psychiczny.
Chcę przestać wymiotować, bo to mnie w niszczy. Całą.
Chcę naprawić relację z bliskimi, bo chcę żyć w harmonijnym domu.
Chcę nastawić się pozytywnie, bo wtedy poczuję się lepiej.
Chcę z miłością i troską zmienić swoje zachowanie.

Chcę to zrobić.

Co wybierasz?

16 komentarzy

  • Patrycja

    Chce wyzdrowiec,
    chce przestać się objadac kompulsywnie,
    chce zacząć żyć normalnie…
    Ja chce ale dlaczego to takie trudne? Dlaczego potrafie to zrobić przez tydzień, dwa i znów zaczynam z nałogiem. Eh strasznie się czuję, a bylo tak super .

    Wrzesień 17, 2016 at 11:07 am
    • Arleta

      Zrobisz to bo chcesz-wyciagnij wnioski z potkniecia-masz glowe ,rece i nogi -wszystko na swoim miejscu -wiec idziesz dalej bo chcesz- zycie jest tu i teraz-(dla mnie mozg to komputer -ale w odpowiednim momencie STOP-).pozdrawiam -upadam i wstaje-podziwiam siebie ze umiem wstac-bo chce-

      Wrzesień 17, 2016 at 11:43 am
    • Ania The Wolf

      Mam tak samo jak Ty… Nie wiem po co do tego wracam po tych 2 tygodniach czystych i normalnych, skoro osiągnęłam względną równowagę o coraz lepiej czuję się sama ze sobą, wtedy już siebie tak nie nienawidzę… :-/ Dziwny jest ten mechanizm 🙁

      Wrzesień 19, 2016 at 7:46 am
  • Anka

    A ja dzisiaj,
    po trzech dniach obżarstwa zadaję sobie pytanie:
    Czy naprawdę chcę przestać?
    I boję się sama sobie odpowiedzieć.

    Wrzesień 19, 2016 at 8:05 am
    • Ania The Wolf

      Zadaj sobie zatem pytanie, czy Twoje życie z Wilkiem będzie szczęśliwe i harmonijne? Czy będzie to pasmo nieszczęść, nienawiści do samej siebie i izolacji od innych? Czy pragniesz właśnie tak przeżyć swoje piękne lata i zmarnować swoją szansę, cud narodzin tak wspaniałej kobiety, jaką JESTEŚ?

      Wrzesień 19, 2016 at 3:47 pm
      • Patrycja

        Pięknie napisane. Jasne, że kazda z nas chce być wolną od nałogu, ale gdy już przychodzi atak i nie potrafię go skutecznie odeprzeć, to takie pytania i słowa nie mają znaczenia, przynajmniej dla mnie. Wtedy już nic się nie liczy nic oprócz jedzenia.
        Dzis kolejny raz zaczęłam. Ale już nie z takim entuzjazmem jak ostatnio
        Bojeaie znów zawieść sama siebie.

        Wrzesień 19, 2016 at 7:46 pm
  • Karolina

    Też tak mam. Jest nas tak wiele, niby słabych, a zarazem dzielnych w naszej walce. Potrafię przez wiele dni żyć normalnie, jeść normalnie, być z siebie zadowoloną…i z każdym takim dniem myślę, że tracę czujność a wtedy wilk atakuje ze wzmożoną siłą…z każdym kolejnym razem we mnie tej siły co raz mniej….jestem z tym sama, udając przed światem zdrową i zadowoloną z życia dziewczynę. A w moim środku toczy się walka…

    Wrzesień 19, 2016 at 5:16 pm
    • Ania The Wolf

      Skąd ja to znam… Chyba wszystkie nie jesteśmy takie wyjątkowe :-/ Ale to dobrze, bo będą nam pomagać te same metody leczenia, które dały szans na normalne życie innym zdrowym już Wilczycom 🙂 Czy to nie cudowne? Czasem brakuje nam jednak odpowiedniego wsparcia i motywacji…

      Wrzesień 20, 2016 at 4:29 pm
  • Kasiaa

    Trafiłam na tego bloga dzisiaj przypadkiem, kiedy po ataku zrozpaczona i rycząca jak bóbr powiedziałam sobie DOŚĆ, czas szukać pomocy. Czas wziąć się w garść i nie pozwolić sobie na stratę kolejnych dni, miesięcy. Szkoda, że to wszystko tylko teoretycznie wydaje się takie proste. Otarłam się o anoreksję, a kiedy wydawało mi się, że wszystko jest pod kontrolą, zaczynam jeść i będzie lepiej nastąpiło wielkie BUM… Wstręt do jedzenia przerodził się w uzależnienie… No ale jak to zrobić, żeby nie przytyć? Odpowiedź nasuwa się sama. Wiem, że to mnie niszczy, wyglądam źle a czuję się jeszcze gorzej. Chciałabym, naprawdę ale brakuje mi wsparcia, bo jestem z tym sama. O mojej chorobie nie wie nikt, nawet najbliższa rodzina, boję się cokolwiek im powiedzieć, bo po historii z anoreksją wiem, że mamie pękłoby serce…

    Wrzesień 20, 2016 at 5:27 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, a czytałaś już posty o Gadzim Mózgu? (4 posty od 1 maja). Przeczytaj i zobaczysz, że to co się z Tobą stało jest zupełnie naturalne. I że można to zmienić.

      Wrzesień 20, 2016 at 5:53 pm
      • Kasiaa

        Właśnie skończyłam lekturę tych postów. Czytając pierwszy z nich miałam wrażenie, że czytam swoją historię. Każdy kolejny uświadomił mi, że jednak można coś zrobić, nie muszę tak żyć. Ogrom pracy jaka przede mną jednak mnie przeraża…
        Dzisiaj po raz pierwszy od ponad tygodnia posiłek który zjadłam (w „normalnej” ilości) został tam gdzie powinien, a nie wylądował w toalecie. Czułam się z tym strasznie… Cały czas gdzieś w głowie była myśl „przecież możesz to zrobić ostatni raz, jesteś sama, nikt się nie dowie…a od jutra będzie lepiej”. Ale nie poddałam się, mam nadzieję, że wytrwam dzisiaj choć czuję, że to będzie cholernie ciężki i długi dzień.

        Wrzesień 21, 2016 at 12:46 pm
        • Wilczo Glodna
          Wilczo Glodna

          Kochana, ale przecież chyba nie robisz tego za karę, prawda? Robisz to dla siebie. Z jakiegoś powodu zdecydowałaś zmienić swoje życie. Bo gdyby Ci było dobrze tak jak jest, to byś nie podejmowała tego wysiłku.
          Potraktuj to jak przygodę, jak inwestycję w siebie, a nie jak ciężką, długą, przerażającą pracę nad sobą. Troszkę luzu i optymizmu nie zaszkodzi 🙂 Ściskam!

          Wrzesień 21, 2016 at 2:12 pm
  • Anka

    U mnie trzeci czysty dzień i już pojawiło się to znajome, przyjemne uczucie kiedy wstaję rano wyspana, zaczynam dzień szklanką wody z cytryną, na śniadanko owsianeczka, kurcze lubię siebie, lubię nawet swoja pełną pupkę…
    Wczoraj przez przypadek trafiłam na TV stację Wellbeing- prosto na pierwszy odcinek programu o uzależnieniu od jedzenia- reportaż z 42 dniowej zamkniętej terapii grupowej…
    Przypomniała mi się moja historia z dwumiesięcznego pobytu w zamkniętym ośrodku dla alkoholików… Kurcze, gdyby mnie wtedy tam nie zamknęli- jestem pewna- upijałabym się do dzisiaj. Nie dałabym rady sama,z własnej, nieprzymuszonej i trzeźwej woli przestać.
    A dzisiaj nie wyobrażam sobie, że mogłabym coś % chlapnąć:)
    Nie nie i jeszcze raz nie, bo nie:)
    Oglądając wczoraj ten program o bulimikach i kompulsywnych żarłokach pozazdrościłam trochę uczestnikom- że są zamknięci…

    Wrzesień 21, 2016 at 6:50 am
    • Marta Ż

      Hm, a nie widzisz jakiejś szansy przeniesienia tego, co działo się tam z Tobą na drugi nałóg? Nie mam doświadczenia, ale podobnie do Wilczo Głodnej widzę podobieństwa – unikanie kieliszka itd. Wiesz, pomijając fakt zamknięcia, a skupiając się na elementach terapii.

      I pomyśl jeszcze jedno – wyleczyłaś się z tamtego, dlaczego więc niemożliwym byłoby wyleczyć się z Wilka? 🙂

      Wrzesień 24, 2016 at 9:35 am
  • Anka

    Właśnie sprawdziłam- dzisiaj o 21.05 na tym kanale Wellbeing będzie kolejny odcinek programu „Jedzenie jak narkotyk”.

    Wrzesień 21, 2016 at 6:55 am
  • a ja jestem sobie Pani Muszę. Do pracy ciągle coś muszę. PO pracy ciągle coś muszę. Muszę jakaś być. Muszę.

    Wrzesień 29, 2016 at 7:34 pm

Skomentuj

INSTAGRAM