puchnięcie

Dlaczego puchnę?

Ostatnio na blogu pojawiła się ważna seria o tym jak jeść, że tak powiem, normalnie. Spotkała się ona z bardzo pozytywną reakcją, a statystyki bloga poszybowały w górę.
Dostałam tonę maili, że posty otworzyły wam oczy na prawdę. Bardzo mnie to cieszy.
Teraz nastał czas, by wcielić tę wiedzę w życie, co także masa czytelniczek zaczęła robić. Skąd to wiem?
Bo dostałam kolejną tonę listów z powtarzającym się problemem.
Mniej więcej takim:

Zrobiłam tak jak mówisz – wyliczyłam swoje zapotrzebowanie i staram się wobec niego jeść. Nic nie obcinam, jem jedzenie nieprzetworzone, ale to jakby nie wystarcza. Mam ogromne parcie by jeść jeszcze więcej. O co chodzi?
Prawie Zdemotywowana

Albo tak:

Od kilku dni jest dobrze. Nie wymiotuję, jem regularnie. Stanęłam na wagę a tu X kg więcej! Co robię nie tak???
– Przerażona

Dlatego muszę jak najszybciej napisać o powszechnych trudnościach jakie Cię czekają, żebyś mi się tu nie zniechęciła. Była by to ogromna strata, bo przecież w końcu jesteś na dobrej drodze.

Czego oczekiwać gdy zacznę jeść normalnie?

Jesteś, moja droga, w tym wilczym kołowrotku, na pewno kilka ładnych lat. Jeżeli miałaś szczęście i trafiłaś tu wcześniej – kilka miesięcy.
Możliwe, że zapomniałaś już co to jest normalne jedzenie, dlatego zrobimy szybką powtórkę.

Normalne jedzenie to zaprzestanie:

1. Diet eliminacyjnych – wyrzucenie węgli, tłuszczy, grup pokarmów.
2. Restrykcji kalorycznych – jedzenie mniej niż potrzebuje twój organizm.
3. Manipulacji godzinami posiłków: Jem tylko od piania koguta do słońce w zenicie. Jem tylko o wyznaczonych godzinach, jeżeli spóźnię się o minutę – wszystko przepadło. Jem co X godzin, nawet jeżeli przerzucę tonę węgla i będę mdlała z głodu, to i tak nie zjem wcześniej.
4. Kompensacji – przeczyszczania, wymiotowani i katowania się ćwiczeniami.
5. Tendencji ortorektycznych – spożywanie tylko super czystego jedzenia.

O czymś jeszcze zapomniałam? Myślę, że to wszystko.
Zwróć uwagę, że normalne jedzenie polega głównie na zaprzestaniu robienia czegoś. Natura sama się zatroszczy o to, abyś jadła dobrze. Jedyne co powinnaś robić ze swojej strony, to wybierać w większości produktów nieprzetworzonych. Ja stosuję tutaj zasadę 9 do 1. (Powiedzmy, że na dziewięć zdrowych wyborów trafi mi się jeden niezdrowy – np cola light – moja słabość) Ale jeżeli u Ciebie jest to 8 na 2, to też jest ok. Grunt to ani nie świrować, ani nie żywić się syfem.

Ok, postanowiłaś wejść na tę ścieżkę, więc wracamy do pytania: czego oczekiwać?
Przede wszystkim tego, że twoje ciało, umysł i duch wrócą do równowagi. Po jakimś czasie zaczniesz dobrze wyglądać (cera, włosy, paznokcie, błysk w oku), twoja waga unormuje się (koniec z jojo), przestaniesz ciągle myśleć o jedzeniu i w ogóle zrobi się po prostu normalnie.

Jednak zanim to nastąpi, musisz przeskoczyć dwie zupełnie naturalne, jednak dosyć przerażające (strach ma wielkie oczy) przeszkody:

Wahania apetytu

Tak jak udowadniałam w poście o pseudojedzeniu: większość osób z zaburzeniami odżywiania – czy to anoreksja, bulimia, czy kompulsywne objadanie się – jest dramatycznie niedożywiona.
Twoja waga nie ma tu nic do rzeczy. Możesz mieć 100 kg nadwagi i nie dostarczać sobie żadnych wartości odżywczych (co zazwyczaj właśnie otyłością skutkuje). Możesz też mieć normalną wagę – jak przeciętna wilczyca przeczyszczająca się, ale jako że odżywiasz się w większości słodyczami (które i tak zwracasz), każda komórka ciał błaga o odżywienie.

Dlatego na początku procesu możesz mieć wahania apetytu.
Obserwuję to na mentoringu u większości z moich podopiecznych. Dzieje się tak z dwóch powodów:

1. Niedożywienie
Organizm rozpaczliwie próbuje uzupełnić braki, które zafundowały mu długie lata diet, przeplatanych obżeraniem się bezwartościowym jedzeniem. Jeżeli teraz zjesz więcej (wartościowego jedzenia), to nie znaczy, że odłoży Ci się to w biodrach. Nie! Wszystko zostanie wykorzystane na odbudowanie tkanek. Jak pamiętamy z tekstu o eksperymencie w Minnesocie, głód powoduje, że nasze organy zmniejsza swoją objętość. Serce, krew, mięśnie i cała reszta, potrzebują teraz odnowy. To jest właśnie priorytetem dla organizmu, nie zaś konwertowanie wszystkiego w sadło!

2. „Spanikowany” instynkt samozachowawczy.
W momencie, kiedy pojawia się jedzenie mózg dostaje informację „Zjeść teraz, bo potem nie będzie!”
Przez tak wiele lat nauczył się funkcjonować w tym trybie i nic dziwnego że znowu tak reaguje. Jeżeli na tym etapie nie będziesz wydzielać sobie jedzenia z linijką, ciało bardzo szybko załapie komunikat : Wszystko jest ok, energii pod dostatkiem. Nie trzeba jej rozpaczliwie poszukiwać i gromadzić.
Taką kolej rzeczy potwierdzają eksperymenty na ludziach (eksperyment głodowy w Minnesocie) i na zwierzętach. Głodzone szczury po ponownym uzyskaniu dostępu do jedzenia przez pewien czas się nim objadały, po czym wszystko wróciło do normy.

Nie martw się, jeżeli apetyt na początku będzie zachowywać się dziwnie i Twoje wyliczone zapotrzebowanie kaloryczne wcale nie będzie Ci wystarczało.
To zupełnie normalne.
Oczekuj tego zwłaszcza jeżeli masz mocną niedowagę. Ciało jak najszybciej chce wrócić do swojej normy. Ono wie, że zostało wytrącone z równowagi i wie dokładnie w którym momencie ją załapie.
Jeżeli zadbasz o to, by posiłki były pełnowartościowe, ten etap szybko minie.

Wiem, doskonale wiem, że to trudne i przerażające, ale nie próbuj z tym walczyć: Ja jestem mądrzejsza i nie zjem więcej niż ta porcja. Zjedz więcej jeżeli tak czujesz ŻOŁĄDKIEM, nie głową. Jedz dopóki nie poczujesz „uff”. Tak, żeby nie było wątpliwości czy „jeszcze jestem głodna, zobaczę za 20 minut”, czy nie, ok?
Tylko nie zrozum mnie źle. To nie chodzi o to, by jeść czekoladę po obiedzie „bo tak czuję”, czy żeby nagle zacząć się objadać!
Chodzi o to, by w końcu posłuchać trochę dokładniej swojego ciała.

Ja w ten sposób odkryłam na przykład, że śniadania i II śniadania powinny być większe. Kiedyś zjadłabym lekko i upierała się, że to wystarczy, bo tak wyliczyłam, podczas gdy mój organizm się z tym kategorycznie nie zgadzał. Teraz rozumiem, że jest to jak najbardziej zasadne – ciało wie, że jest rano, że jeszcze 16 godzin bycia na nogach, że potrzebuje tej energii. Z kolei okazało się, że na kolację prawie w ogóle nie jestem głodna. Właśnie wtedy czas na lekki posiłek. Organizm bezbłędnie wyczuwa, że idziemy spać.

I naprawdę, po raz kolejny – nie martw się – to wszystko się wyreguluje. Po prostu oddajemy kontrolę nad tym co jemy, tam gdzie jej miejsce – ciału. Nie bój się, ono nie zrobi Cię w balona (dosłownie i w przenośni).
Jeżeli przez pierwsze dni zauważysz, że masz ochotę na więcej niż wyliczyłaś w swoich tabelkach, zaufaj temu. Jest tylko jeden warunek: nie ładuj słodyczy i innych bezwartościowych produktów! Zjedz coś odżywczego, co ma wartość dla twojego organizmu. Inaczej będzie on się w dalszym ciągu domagał jedzenia i po prostu przytyjesz.

Z tego co obserwuję, fala wzmożonego apetytu przetacza się w pierwszym tygodniu. Nie panikuj jednak, jeżeli trwa u Ciebie dłużej. Każdy organizm jest inny.
I nie bój się, tak nie będzie zawsze! Nie zepsułaś swojego ciała, mimo że na wiele lat zaburzyłaś jego procesy. Ono jest mądrzejsze, bardziej odporne niż Ci się wydaje i wróci do siebie szybciej niż myślisz.

Puchnę! Ratunku!

To jest dopiero zmora.
Od początku prowadzenia Wilczej spotykam się z tym problemem:
„Tyję!!! Przytyłam w trzy dni 3 kg! Mam brzuch jak w ciąży!”

Po pierwsze: kochana – tak na chłopski rozum- jak ktokolwiek mógłby przytyć trzy kilo w trzy dni, czy dwa kilo w jeden dzień? No pomyśl; to jest fizycznie niewykonalne.
Żeby przytyć 1 kg trzeba zjeść dodatkowe 7000 kalorii! DODATKOWE – czyli ponad swoje zapotrzebowanie. No błagam, chyba tyle nie pochłonęłaś, prawda?
To tylko opuchlizna, a opuchlizna to nie tłuszcz. Opuchlizna to WODA.

Zawsze Ci to powtarzałam, kiedy pisałaś do mnie spanikowana, ale teraz mogę zaoferować Ci naukowe wyjaśnienie, dlaczego się tak dzieje. Znalazłam je w książce „The Bulimia Help Method” Richarda i Ali Kerr
(Swoją drogą, to niesamowite, bo jej autorzy mówią dokładnie to samo co ja, łącznie ze stosowaniem metody 3/3/3 na samym początku i unikaniem zapalników.)
A oto one:

Twój metabolizm był przez bardzo długi czas niemiłosiernie spowolniony. Teraz kiedy zaczynasz jeść, wszystko dłużej zalega w żołądku i jelitach produkując gazy.

Do tego, jeżeli jesz więcej węglowodanów niż do tej pory, (co jest konieczne) twoje ciało wytwarzają więcej enzymów trawiennych. To one powodują, że Twoje nerki zatrzymują sól i wodę, które to przedostają się do przestrzeni międzykomórkowych i tam się gromadzą.
Można temu zaradzić jedząc na początku więcej kalorii z tłuszczy. Ale, na Boga, nie wyrzuć teraz na dobre węgli! Już ja Cię znam i wiem, że ta myśl właśnie zaświtała Ci w głowie. Nie! Po prostu, jeżeli puchniesz, zmień proporcje tych dwóch makroelementów.
Co jeszcze możesz zrobić? Jedz sześć mniejszych posiłków, co trzy godziny (3/3/3) pij herbatę imbirową lub miętową (nie senses!), staraj się nie używać soli, ćwicz (nie, nie masz się katować).
Także chciałabym Cię prosić o jedno: nie waż się teraz. Tak, prawdopodobnie będzie więcej na wadze (chociaż nie u każdego), ale jeszcze raz: to jest woda, nie tłuszcz. Nie opinaj się też dżinsami i paskami.
Uwierz, każda z nas przez to przechodzi. Puchną nam brzuchy, ręce, nogi i nawet wargi! Po prostu musisz to zaakceptować, jako naturalną część procesu.
Pamiętaj, że spuchnięte ciało to nie jest grube ciało. To ciało które się regeneruje.

Rzadko, bo rzadko powiększają się także węzły chłonne. Spokojnie, to też normalne.
Mogą też wyjść różne nietolerancje, czy uczulenia. Niektóre produkty żywnościowe, tak długo nie zostawały w twoim żołądku więcej niż pięć minut, że Twój organizm mógł się na nie uwrażliwić.

Jak długo to potrwa? Od dwóch do sześciu tygodni. Jeżeli trwa dłużej, zgłoś się do lekarza. Możliwe, że to właśnie objaw jakiejś nietolerancji.

Przypomnę po raz kolejny: Warto po prostu przeżyć ten krótki czas dyskomfortu. Bo czym jest nawet i sześć tygodni w porównaniu do 60 lat życia w wolności?

To co, gotowa? Jak coś, to pytaj!

37 komentarzy

  • Patrycja

    Twój blog wyjaśnił mi tyle spraw, tak bardzo pomógł 🙂 Mimo że już większość rzeczy o których piszesz jest gdzieś tam w tyle za mną… fajnie jest dowiedzieć się, że nie tylko ja tak miałam. Że to wszystko jest bardzo schematyczne i wytłumaczalne z naukowego punktu widzenia 🙂

    Czerwiec 10, 2017 at 8:37 am
  • :)

    Aniu, a jeśli przez długi czas jadłam w okolicach 1100kcal, potem zaczęły się kompulsy, z którymi ,,walczyłam” 3-4 miesiące na przemian jedząc po 7tys kcal i 600 kcal, żeby to zrekompensować. Nigdy nie wymiotowałam. To czy możliwe, że ja też puchnę? Od niedawna staram się jeść normalnie i właśnie mam wrażenie, że tyjęw oczach, czuję po ciuchach, widzę w lustrze, na wadze też trochę na plus. Możliwe, że po prostu puchnę i to za jakiś czas się unormuje?

    Czerwiec 10, 2017 at 8:40 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Możliwe kochana. Możliwe też, że masz już zaburzony obraz siebie. Tak czy siak, wszystko wróci do normy, jeżeli zrezygnujesz z diety. Zobaczysz.

      Czerwiec 11, 2017 at 8:37 am
    • :)

      Mam jeszcze pytanie, czy to możliwe, że jeśli moja genetyczna waga wynosi np 50kg, a kompulsami utuczyłam się do 55kg, to możliwe że po zakończeniu kompulsów organizm tak będzie kierował apetytem, że schudnę bez liczenia kalorii? Mam już tego dosyć i chciałabym w końcu jeść jak człowiek, bez kalkulatora…

      Czerwiec 11, 2017 at 9:33 am
  • Edyta

    Ja puchnę od obżarstwa (ale to jak każdy raczej;) i zawsze byłam pewna,że wtedy tyje.Właśnie mówiłam,że „rosnę w oczach” i faktycznie nigdy wtedy nie wyglądam dobrze,jestem wyraźnie pełna i nie tylko ja to widzę.Po kilku dnach normalnego jedzenia opuchlizna spada.Zawsze wtedy czuję się atrakcyjnie i ubrania fajnie na mnie leżą i zawsze wtedy myślę sobie”tak jak jest jest dobrze”. Dostaje komplementy,że schudłam a przecież przez te parę dni jest to chyba niemożliwe?Oczywiście tak jest pięknie do kolejnego obżarstwa.. .Czyli wygląda na to,że chudnąć jakoś specjalnie nie muszę tylko wystarczy jak się nie obżeram?jak cały czas pilnuję tego co jest teraz i nie popadam w skrajności.

    Czerwiec 10, 2017 at 11:45 am
    • Aga

      Dokładnie tak!!!My już tak mamy że raz wydaje nam się że jesteśmy szczupłe przykład (ja kiedyś po 4 godz ćwiczeń pod rząd )a innym razem po ataku objadania albo zjedzeniu więcej jak grube świnie..Ale wszystko to głowa ja ostatnio przez tydzień się nie ważyłam a jadłam majonez i inne rzeczy. I tak pewnego dnia po zjedzeniu obiadu czułam się źle, czułam że przytyłam a na drugi dzień ja się ważę a waga taka sama …

      Czerwiec 10, 2017 at 12:21 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      dokładnie tak!

      Czerwiec 11, 2017 at 8:38 am
  • Karolina

    Pogorszenie się cery i trudno gorące się rany to też normalne?

    Czerwiec 10, 2017 at 2:17 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Oj kochana, z tymi ranami to bym poszła do lekarza.

      Czerwiec 11, 2017 at 8:38 am
      • Karolina

        Wszystko zaczyna się powoli normować. Przestalam obsesyjnie skubać krótki na twarzy i zaczęłam dobrze jeść i się goi jak na psie Aczkolwiek rozważań testy alergiczne…za jakiś czas. Na razie obserwuje temat

        Czerwiec 27, 2017 at 9:46 pm
  • Michalina

    Ania, ta seria o „normalnym” jedzeniu to strzał w 10! To wspaniałe uczucie, gdy nagle uświadamia sobie człowiek, że jednak nie jest żadną hybrydą, tylko ma normalny organizm, który potrzebuje zdrowego paliwa 🙂

    Czerwiec 10, 2017 at 2:25 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      No nie? 😀

      Czerwiec 11, 2017 at 8:38 am
  • Daria

    Ja rano budzę się cała opuchnięta -nogi,twarz, ręce….pierścionki które są za luźne, zdejmuję” na mydło” …dopiero ok 14 wszystko wraca do normy….
    Tak jakby mi się zatrzymywała w organizmie…..
    Czy to mi kiedyś minie?? A może to hormony?? Mam PCO……Co myślicie?

    Anka zaje….są te Twoje posty….
    Czekam na alkoreksję….

    Czerwiec 10, 2017 at 7:55 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, a może jakaś nietolerancja? Pytałaś lekarza co to może być?

      Czerwiec 11, 2017 at 8:40 am
  • Ula

    Jejku.. właśnie jadłam przez tydzień normalnie, czułam się świetnie. Jadłam wedlug zapotrzebowania i nagle jakoś po obiedzie miałam ochotę na chleb..( wtedy raczej nie najadłam się do syta) i poszło potem już wszystko.. od dwóch dni nie mogę przestać się obżerać.. znowu muszę zaczynać wszystko od nowa, co jest niezmiernie trudne…

    Czerwiec 11, 2017 at 7:08 am
  • arleta

    ja polecam kurs u Ani-jestem bardzo zadowolona-krok po kroku -polecam

    Czerwiec 11, 2017 at 11:27 am
  • Asia

    Mam jesc do uczucia sytości czy jeszcze tym uczuciem?

    Czerwiec 11, 2017 at 2:52 pm
    • Asia

      + czy będzie kiedyś post o tzw „mindfull eating”?

      Czerwiec 11, 2017 at 2:55 pm
  • Emilia

    Aniu! A ja mam inny problem. Jem zdrowo (tzn zgodnie z zapotrzebowaniem, jedzenie nieprzetworzone i pozwalam sobie na małe grzeszki dla zdrowia psychicznego) i sporo się ruszam. Schudłam 4 kg na wadze, poleciały też centymetry (5 w talii, 3 w biuście i 3 w biodrach, możliwe że też w udach i na pewno w ramionach, ale wcześniej się tam nie mierzyłam) i kurcze wszystko super, ale dlaczego ja tego nie widzę w lustrze? Tzn widzę w ramionach, ale tak poza tym to nic. Tak samo moi bliscy- nikt nie zauważył żeby mi coś ubyło. Może to po prostu za mało żeby widzieć? Już pal licho tych ludzi obok, ale martwi mnie to że ja sama nie widzę żebym schudła. Poddać się nie poddam to jasne, ale chciałam zapytać czy istnieje jakieś racjonalne wytłumaczenie tego stanu? Pozdrawiam 🙂

    Czerwiec 11, 2017 at 4:21 pm
  • Beata

    A czy możesz pomóc w nauczeniu się jeść powoli? Ciągle nie mogę sobie z tym poradzić, choć próbuję już od bardzo dawna. Myślę o tym na początku posiłku, próbuję raz, drugi i zawsze kończy się i tak na szybkim pochłanianiu posiłku. Jak nauczyć się jeść powoli? Może ktoś ma jakąś radę.

    Czerwiec 11, 2017 at 5:47 pm
  • NE

    Aniu świetna seria, to najlepsze Twoje posty. Potrzebowałam czegoś takiego! Zebrałaś ciekawe materiały.
    W wieku 15 lat popadłam w anoreksję. Przez kilka lat robiłam sobie krzywdę. Musiałam nauczyć się jeść od nowa, cały czas pracuję nad sobą. Jestem mądrzejsza, tak mi się wydaje, ale żal mi straconego czasu… Teraz, odkąd zaczęłam jeść zgodnie z zapotrzebowaniem, mam więcej siły, ćwiczę. Studiuję i pracuję. Są lepsze i gorsze chwile… Dorastam, moje ciało się zmienia i nie jestem już tą samą szczuplutką dziewczyną co kiedyś. Staję się…kobietą. Czasami tak trudno mi to zaakceptować. Media kreują wizerunek kobiet. Ciężko mi bo moja mama ma problemy z jedzeniem, jest jej coraz mniej i często się z nią konfrontuję, a moja młodsza siostra, choć nie odżywia się regularnie i zdrowo, wygląda jak milion dolarów. Nasza sytuacja jest co najmniej dziwna.
    Bardzo dużo dały mi Twoje posty z tej serii. Dzięki Twoim postom mam troszkę więcej odwagi, aby być…po prostu sobą. Nie muszę być idealna jak moja matka, mogę być sobą. Mogę być niedoskonała. Ćwiczę dla siebie. Jem, bo potrzebuję energii. Kiedy jestem najedzona, jestem szczęśliwsza, spokojniejsza.
    Życie z anoreksją to nie życie. Dobrze, że jesteś.

    Czerwiec 11, 2017 at 7:04 pm
    • Emilia

      wzruszające słowa… hmmm aż sama się rozmarzyłam. „Mogę być niedoskonała” najbardziej do mnie trafiło. Dzięki <3

      Czerwiec 11, 2017 at 8:13 pm
  • Anitka

    Może to się wydawać niektórym dziwne, ale ja po zaburzeniach odżywiania mam problem z tym, że nie wiem ile powinnam jeść. Wiem jakie jest moje zapotrzebowanie, wiem co i jak, ale się gubię… Byłam u dietetyka, na konsultacji. Moja przygoda z anoreksją zaczęła się kiedy byłam nastolatką. To było kilka lat temu. Na zewnątrz nie ma śladu po chorobie. Ograniczałam jedzenie, a tak naprawdę… kocham jeść. Raz zdaje mi się, że jem za dużo, a raz że za mało.
    W obawie przed tym, że zasłabnę, że znowu będę bez energii (a przecież tak bardzo jej potrzebuję), że wrócę do starych nawyków – potrafię naraz zjeść spore porcje, zdrowe, ale spore. Czasami nawet na siłę dokładam sobie więcej, bo gdzieś we mnie jest lęk i apetyt na więcej. A pod koniec dnia okazuje się, że zjadłam więcej niż powinnam. Czasami nawet dużo więcej. Są takie dni, że czuję się niefajnie ze sobą, że czuję się taka…spasiona, że nie mogę wejść w spodnie, które jeszcze tydzień, dwa tygodnie temu dobrze na mnie leżały i wtedy zmniejszam moje porcje, nie drastycznie, ale zmniejszam, a pod koniec dnia okazuje się, że zjadłam za mało i w nocy nie mogę spać, bo jestem nienajedzona.
    Co robić?

    Czerwiec 12, 2017 at 2:44 pm
  • Agnieszka

    Aniu, mogłabyś polecić jakieś pozycje warte uwagi typu „The Bulimia Help Method” Richarda i Ali Kerr? 🙂

    Czerwiec 13, 2017 at 10:58 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Dużo ciekawych pozycji wwymienilam pod wpisami o ty jak normalnie jeść :*

      Czerwiec 13, 2017 at 11:30 am
  • Marta Sz.

    Kolejny genialny post. Zatrzymywanie wody było też moją zmorą, trwało to latami a ja nie miałam pojęcia skąd to się bierze i co z tym robić. Chodziłam po lekarzach: endokrynolog, nefrolog itp. I oczywiście zlecenie badań za kilkaset złotych, wyniki OK i dalej nic nie wiadomo. I szlag mnie trafia, bo chyba lekarze powinni takie rzeczy to cholery wiedzieć, tym bardziej, że wiedzieli, że mam bulimię. I teraz wszystko zaczęło mi się układać w całość. Tak przy okazji: właśnie się zastanawiałam nad kupnem jakiejś lektury po angielsku, żeby podszkolić język. No i sprawa jasna: książka Państwa Kerr będzie strzałem w dziesiątkę, bo mnóstwo w niej bezcennych informacji.
    P.S. Aniu, wspominałaś, że nie pijesz alkoholu, bo przez niego zdarzały Ci się ataki objadania. Miałabym taką prośbę, byś kiedyś dała parę rad jak zrezygnować z alkoholu lub go znacznie ograniczyć. U mnie jest on głównym zapalnikiem, ale mimo mocnych postanowień nie potrafię z niego zrezygnować. Serdecznie pozdrawiam:)

    Czerwiec 17, 2017 at 8:18 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Dobrze, postaram się.

      Czerwiec 19, 2017 at 5:27 am
  • nika

    Dzięki Aniu, to najciekawsza seria. Masz sporą wiedzę i fajnie że się nią dzielisz. Fajne jest też to, że nie piszesz tylko o bulimii ale ogólnie o zaburzeniach odżywiania. Dzięki

    Czerwiec 19, 2017 at 9:31 am
  • nika

    Aniu, mam ogromny problem i zmartwienie – po 6 latach anoreksji nie mam miesiączki. Mogłabyś napisać post o typowo kobiecych sprawach? Albo jak to u ciebie wyglądało?

    Czerwiec 19, 2017 at 9:33 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Wspominałam o tym nie raz, ale nie pamiętam w jakich postach kurcze. Miesiączka wraca jak zaczynamy jeść. ALE ALE porobię research w tym kierunku jeszcze 🙂

      Czerwiec 19, 2017 at 8:47 pm
      • nika

        Dziękuję pięknie! Bardzo potrzebowałabym takiego wpisu. Dziękuję za to, że dzielisz się swoją wiedzą z innymi. Jesteś niezwykła. Pozdrawiam 🙂

        Czerwiec 20, 2017 at 8:03 am
  • http://www.ladymademoiselle.pl/

    Bardzo ciekawy post, wydaje mi się też, że „puchniemy”, kiedy mamy nietolerancje pokarmowe np. od nadmiaru nabiału:)
    http://www.ladymademoiselle.pl/

    Czerwiec 19, 2017 at 4:54 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Do usług 🙂

      Czerwiec 19, 2017 at 8:45 pm
  • maga

    1.5tygodnia się objadalam- bo przecież​ jestem
    „niedożywiona ” i muszę jeść żeby wyzdrowieć. Bez wymiotów 2 tyg. Fajnie się czułam jedząc tyle ile chciałam .
    przytyłam do 61 kg
    z 56 przy 160 cm. Wyglądam jak potwór.
    Węzły chłonne powiekszone, teraz trzymam dietę redukcyjna od kilku dni. Nic nie daje. Nie mogę się na siebie patrzeć. Byłam w domu rodzinnym WSZYSCY mi zaczęli mówić że przytyłam/ że jestem grubiutka/ pytano mnie jak to zrobiłam. Progres jest taki że nie wymiotowałam w domu a robiłam to nawet 10x dn . Dlatego jeżdżę do domu raz na 2 msc na 1 lub 2dni. 2 dniByłam w domu i pierwszy raz chyba mi się udało. Fakt trochę się objadalam 2x ale Nie tak mocno. NAJGORZEJ jak na siebie patrzę. Zupełnie inny człowiek- chodzi o wygląd. Jestem w szoku że jestem taka łakoma

    Czerwiec 19, 2017 at 6:47 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, spuchłaś to raz. A dwa – jadłaś ustalone posiłki np 3/3/3 czy jadłaś jak leci wszystko i cały dzień? Bo to też nie o to chodzi.
      Teraz „redukcja” to znowu krok nie w tę stronę…

      Czerwiec 19, 2017 at 8:49 pm

Skomentuj

INSTAGRAM