kryzys

A jak kryzys, to do lodówki.

Tak, jest cudnie.
Od dawna nie obżarłaś się, ani nie przyszło Ci do głowy, aby sprawić sobie ucztę.
Już zapomniałaś jak to jest spędzać życie w toalecie.
To już przeszłość, którą wspomina się jak zły sen.
Może nawet rzuciłaś do tego palenie, albo picie, które to często towarzyszy nam, Wilczycom.
Wszystko jest pięknie.

Aż tu nagle pojawia się stresująca sytuacja.
Coś naprawdę dramatycznego: utrata pracy, odejście ukochanego, oblany ostateczny egzamin poprawkowy.
Albo nawet nie aż tak – zwykła głupota.

No i bach! Rzucamy się na lodówkę, albo inną używkę.
Sięgnąć po TĘ substancję – to jeszcze niestety pierwsza myśl, jaka nam się pojawia w głowie – siła przyzwyczajenia.
Gdybyśmy tylko chwilę się zastanowiły, doszłybyśmy do oczywistego wniosku, że to nie wyjaśnia sytuacji i w żaden sposób jej nie pomaga!
No ale już po ptakach; czujemy się jak ludzki śmieć.
A skoro tak nam źle, to trzeba to zagłuszyć: poprawić sobie nastrój jedzeniem, alkoholem, papierosem.
I zanim się obejrzymy, nałóg wraca do naszego życia, jak gdyby nigdy nic.

Ale wcale tak nie musi być.
Nie wpuścisz swojego Wilka do środka, jeżeli pozostaniesz przytomna.
Pamiętaj kochana, uchylając bramę dla swojego starego nałogu, ryzykujesz że otworzy się ona na oścież i nie zamknie tak łatwo.

Zanim sięgniesz po swój narkotyk, zatrzymaj się i zadaj sobie kilka pytań:

1. Co się dzieje?
Odpowiedz na to pytanie, trzymając się faktów, bez stwarzania w swojej głowie niesamowitych historii. Na przykład:

Chyba się rozstajemy ze Zdziśkiem! – to jest fantastyka
Mocno się pokłóciliśmy.– to jest fakt.

Jestem zrujnowana! – to jest fantastyka
Mam 10 zł na koncie.– to jest fakt.

Patrz więc na swoją sytuację przez pryzmat faktów, bo nimi można coś zrobić – popracować nad zmianą sytuacji.
Z filmem, który wyświetlasz w swojej głowie, nie można zrobić nic, oprócz rozdmuchania dramatu. Dlatego trzeba go natychmiast wyłączyć!

2. Jakie jest rozwiązanie mojego problemu?

– JEDZENIE!
Dobrze, jeszcze raz: Jakie jest PRAWDZIWE rozwiązanie tego problemu?

Trzeba Zdzisława przeprosić?
Trzeba Zdzisławowi powiedzieć, żeby nie mówił do Ciebie „prosiaczku”, bo to słabe?

Trzeba poszukać lepszej pracy?
Trzeba w końcu przestać wydawać na głupoty?

Zrób więc, to co trzeba, kierując się racjonalną oceną sytuacji. Bez dramatów w stylu „świat się kończy”, dobrze?
Jeżeli chłodne podejście nie zadziała, wtedy będziesz wiedziała, że objadanie się było jednak najlepszym wyjściem z sytuacji. (Nie gadam z Z. Lecę do sklepu.)
Ale powiedz mi, jaka jest szansa, że za pół godziny dojdziesz do takich właśnie wniosków?
Chyba niewielka, co?
Jedzenie niczego nie rozwiąże. NIGDY.

3. Zadaj sobie pytanie czy warto.
Na serio ten jeden gorszy moment wart jest zaprzepaszczenia tak pięknej pracy nad sobą?
Twoja racjonlana ja bardzo się natrudziła. Trochę głupio wystawić ją tak do wiatru, co? Nie rób sobie tego.

4. Zadaj sobie pytanie, czy ta sytuacja będzie miała w ogóle jakieś znaczenie za miesiąc, czy za rok. Pewnie nie.
A fakt, że się teraz objesz, znaczenie może mieć duże. Zdemotywujesz się, zabijesz swoje morale i wpadniesz w to znowu.
To nie żarty.

Piszę ten tekst, ponieważ wielokrotnie słyszałam takie historie. Ziemia usuwa się spod nóg, więc czego się łapiemy? Brzegu toalety.
Chcę Cię przed tym ostrzec i uchronić.

Mi samej wróżono już tysiące razy: Taka mądra jesteś, a zobaczysz, tylko coś pójdzie nie tak, od razu polecisz do lodówki.
Nie doceniono siły mojej koncentracji.

A więc kochana, ty też pozostań świadoma i skupiona. Wtedy żadne powroty Wilka, Ci nie straszne.

12 komentarzy

  • Patrycja

    Aniu
    dodajesz posty, ktore akurat w danej chwili są mi najbardziej pomocne. Jak Ty to robisz kochana? ☺
    Ja dziś weszlam na wage i się przerazilam. W przeciągu 7 msc przytylam 5 kg. Zalamalo mnie to. Ostatni nawro t miał miejsce u mnie w piatek. Wczoraj i dzis jest ok, ale te kilogramy,ten cellulit, ten brzuchol… dobija mnie to,sprawia ze nie chce mi się po raz setny czy tysięczny zaczynać.Dziś zlapalam się na strasznej mysli,mianowicie takiej ze jeśli jutro miałby się skończyć świat to zjadlabym tyle pysznych rzeczy i nie martwila się kaloriami. Najgorsze w tej musi było to, że nie pomyślałam o bliskich z którymi miałabym się widzieć ostatni raz w tym życiu, tylko o jedzeniu.

    Wrzesień 25, 2016 at 8:03 pm
    • Ania The Wolf

      Jejku amyślałam, że tylko ja mam takie myśli :-/ Jedzenie ponad wszystko… Ehh… 🙁

      Wrzesień 26, 2016 at 4:08 pm
  • Karolina

    Jedzenie niczego nie rozwiąże. Idealna mantra w razie kryzysu. Dziękuję Aniu!

    Wrzesień 26, 2016 at 3:41 pm
  • Andzia

    Drogie Wilczki! myślę sobie, że jestem najsłabsza ze wszystkich ludzi na Ziemi zmagam się z tym problemem od bardzo wielu lat…chciałam zapytać czy znajdzie się ktoś z ok. Sosnowca, Dąbrowy Górn.,Katowic? chetnie poznam osoby z takimi problemami jakie sama posiadam…

    Październik 10, 2016 at 6:03 pm
    • Ania The Wolf

      A skąd jesteś? 🙂

      Październik 10, 2016 at 7:27 pm
    • Julkson

      Jestem z Katowic 🙂 Ja tez bym się chętnie spotkała.

      Październik 10, 2016 at 10:35 pm
      • Edyta

        Również jestem z Katowic i też z chęcią spotkałabym się z Wami 🙂

        Listopad 4, 2016 at 2:24 pm
    • Ania The Wolf

      Ja jestem z okolic Katowic 🙂

      Październik 11, 2016 at 12:11 pm
    • Ania The Wolf

      No to jest nas już kilka 🙂 Ja jestem chętna na spotkanie…

      Listopad 4, 2016 at 3:43 pm
    • Dagmara

      Ja jestem z Krakowa

      Styczeń 3, 2017 at 11:41 am
  • Edyta

    W takim razie gdzie i kiedy? 😀

    Listopad 4, 2016 at 9:26 pm
    • Ania The Wolf

      Hm… Najpierw to przydałoby się wymienić mailami, aby uszanować bloga Ani i nie „zaśmiecać” go naszymi rozmowami 😉
      Mój mail: ania_the_wolf@o2.pl

      Listopad 5, 2016 at 4:47 pm

Skomentuj

INSTAGRAM