Brak głodu

Jakiś czas temu pisałam o głodzie ekstremalnym i jego zaspokajaniu.
Dzisiaj chciałam omówić inny rodzaj głodu: taki, którego nie ma.

Pamiętasz, jak to było za starych czasów przed zaburzeniami odżywiania? Kilka razy dziennie robiłaś się głodna, więc szłaś coś zjeść, albo pytałaś kiedy obiad. Gdy już zjadłaś, pojawiała się sytość. Czułaś ją zaraz po posiłku, albo nawet w jego połowie. Wtedy mówiłaś: „O rany, już nie mogę” – i zostawiałaś niedojedzone resztki.
Życie było proste i piękne.
No dobra, mogło być też tak, że od zawsze podstawą twojej diety były słodycze. Niedożywiony organizm już wtedy rzucał się na jedzenie, a ty tyłaś jak szalona.
Albo tak, że na siłę kazano Ci zjeść wszystko z talerza (dzieci w Afryce), ignorując Twój mechanizm głodu i sytości. No ale to już temat na inny artykuł.

W każdym razie, powiedzmy, że życie było piękne.

Aż któregoś dnia postanowiłaś, że zastosujesz dietę 1000 kcal, czyli taką jaką raczono więźniów w Auschwitz, albo trochę rozsądniej – 1600 kcal – dietę pięcioletniego dziecka.
Nic tylko czekać na efekty!
No i się doczekałaś.
Chyba nie ma sensu wymieniać ich tutaj po raz kolejny. Sama wiesz dlaczego czytasz tego bloga.
Jedyne czego się NIE doczekałaś, to obiecane szczęście w rozmiarze XS. Ono jakoś nadejść nie chciało.

Pośród tych wszystkich przykrych konsekwencji znalazła się też jedna, która właśnie chcę opisać: brak głodu. Zjawisko, które sieje dezorientację i utrudnia wyjście z zaburzeń odżywiania.

*

Sytuacja z życia wzięta: Początki mojego mentoringu, grudzień 2015.
Proszę podopieczne, żeby przesyłały mi zdjęcia wszystkich swoich posiłków. Poczucie, że ktoś patrzy Ci w talerz i czuwa cały czas – bezcenne.
Wszystko idzie gładko, ale już pierwszego dnia pojawiają się pytania:
– Ok, zjadłam śniadanie, to kiedy kolejny posiłek?
Kiedy poczujesz głód – odpowiadam entuzjastycznie – wracamy do mądrości ciała!
Czekam więc na kolejne zdjęcie, czekam i czekam i nic.
W końcu pytam: Dlaczego nie jesz? Minęło już osiem godzin!
No bo ciągle nie jestem głodna.
Sytuacja powtarza się kilka razy, aż w końcu uświadamiam sobie pewien osobliwy fakt: Osoby z ED, często przestają odczuwać głód – w ogóle.

Dlaczego tak się dzieje? Jak to zmienić i wrócić do intuicyjnego jedzenia? Czy można kierować się czymś, czego nie ma i udawać, że jest?
Po dwóch lat nieustającej pracy z dziewczynami i przeczytaniu tony literatury na ten temat, stwierdzam, że znam odpowiedzi na te pytania.

Zacznijmy od tego, że jak już nie raz pisałam; żywy organizm zawsze stawia na ekonomiczność. Nie będzie trwonił energii na niepotrzebne działania. Nieużywanie mięśnie staną się słabe i małe, kobieta za stara na matkę, przestanie miesiączkować itd. To samo stało się z głodem: tak długo ignorowałaś jego sygnały, że w końcu wpadł do szufladki z napisem: Strata Czasu. No bo po co ma się ciało wysilać bez sensu?

Co przyszło w jego miejsce? Wilczy głód. O jego genezie pisałam tu: Jak powstaje bulimia?
Wilczy głód to uczucie z którym nie da się wygrać; obezwładniające, pierwotne, straszne. Jesz jak w transie, nie ma Cię w tym, jesz by przeżyć, jak zwierzę – biologiczny organizm w obliczu ostatecznego zagrożenia – własnego życia.
I właśnie ten wilczy głód, do którego doprowadzałaś się raz za razem, utrwalił się jako najbardziej efektywna metoda postępowania.

Kiedyś funkcjonowałaś w trybie głód-sytość-głód- sytość- głód…
Teraz funkcjonujesz tak: nic – nic – nic – żarcie – nic – nic – nic – żarcie; samonapędzające się błędne koło.
Kręci się ono w różnym tempie, zależy na jakim etapie zaburzeń odżywiania jesteś. Na początku, wolno – żarcie raz na tydzień, potem tak zwana względna normalność, czyli (haha!) dieta.
W późniejszych etapach, dzieje się to już dużo szybciej – regularne obżeranie się, zazwyczaj wieczorem, po całym dniu bez głodu. Widzę to często wśród moich aktywnych zawodowo mentee cały dzień zasuwam, nie mam czasu na jedzenie, zresztą jeść mi się nie chce i tak, no a wieczorem sru, do lodówki.

No dobrze, to co robić, skoro autentycznie nie odczuwam głodu? Jeść na siłe?
No to teraz uważaj: Tak!
Może „na siłę” to nie najlepsze określenie, ale powiedzmy że masz jeść z rozsądku, głową.
To ona wpakowała Cię w to bagno, wymyślając fit bzdury, i to ona musi Cię z tego wyciągnąć, egzekwując mądry plan jedzenia.
Na sam początek polecam metodę 3/3/3 – trzy posiłki, trzy przekąski, co trzy godziny. Sama ją stosowałam wychodząc z największego chaosu.
Jeżeli czujesz się bardziej pewna, możesz jeść pięć posiłków, albo i cztery. Ważne jest, by były one regularne, by nie było przerw po siedem godzin.

W ten sposób nauczysz swoje ciało na nowo domagać się jedzenia w krótszych odstępach czasu, tak jak to było kiedyś, za dzieciaka.
Jak długo to potrwa? Niedługo. Z tego co widzę u moich dziewczyn, to od dwóch tygodni do dwóch miesięcy. Potem wszystko wraca na dobre tory. Organizm na szczęście jest trudno zepsuć, a łatwo naprawić.
Pomóż mu teraz, dmuchnij w żagle, a potem już popłynie samo – w dobrym kierunku.

*

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zapraszam Cię na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina

Albo na kurs online. Pierwsza lekcja tutaj: Lekcja 0

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2017-10-09T05:03:52+00:00 15 Wrzesień, 2017|Kategoria: Bulimia i kompulsy|Tagi: , , |

23 komentarze

  1. Pe Wrzesień 15, 2017 w 2:37 pm - Odpowiedz

    Bingo! Miałam wlasnie o to pytać. Czy wciskać w siebie nawet jeśli nie jestem glodna? Co jeśli zjadłam 1000kaorii i „juz nie moge” przeciez miałam jesc jak bede glodna a nie jestem. Dziekuje za ten post!

  2. aginue Wrzesień 15, 2017 w 3:12 pm - Odpowiedz

    Więcej takich postów prosimy!

  3. aginue Wrzesień 15, 2017 w 3:13 pm - Odpowiedz

    Ania, skąd Ty to wszystko wiesz?!

    • Wilczo Glodna Wrzesień 15, 2017 w 3:25 pm - Odpowiedz

      Z mentoringu i waszych listów. Jeżeli coś powtarza się sto razy, widzę, że to jest jakaś reguła i testuję rozwiązania. Przetestowane „implementuję” dalej. Kto do mnie przychodzi, ma wszystko jak na tacy 🙂

  4. Kasia Wrzesień 15, 2017 w 4:59 pm - Odpowiedz

    Czyli jak nie jestem głodna na jakiś posiłek to i tak jeść ale Aniu co jeśli jestem głodna np już godzinę przed wyznaczonym posiłkiem ? Czekać godzinę czy jeść ?

    • Patryvcja Wrzesień 15, 2017 w 6:58 pm - Odpowiedz

      Podpisuje się pod pytaniem ! 🙂

    • Wilczo Glodna Wrzesień 15, 2017 w 7:35 pm - Odpowiedz

      To jest tak zwany przeze mnie absurd jedzeniowy. Mówię o tym na kursie;) Absolutnie nie czekać! Jak radzili sobie ludzie przed wynalezieniem zegarków? Jak radzą sobie zwierzęta?

  5. Kasia Wrzesień 15, 2017 w 8:54 pm - Odpowiedz

    Po tym czasie jedzenia metodą 3/3/3 odzyskam uczucie głodu i potem jemy już intuicyjnie jak jesteśmy głodne? Czy dalej trzymamy się tych ram ?
    I czy można potem przejść na mniejsza ilość posiłków czy organizm już przyzwyczai się do większej ilości i tak trzeba jeść ?

  6. OLIV Wrzesień 16, 2017 w 8:20 am - Odpowiedz

    Coś w tym jest. Miałam kilkutygodniowy ciąg obżarstwa. Nie wymiotuję, przez co z ładnej sylwetki podjechałam do nadwagi. Od tygodnia siedzę w domu zamiast iść do szkoły, bo po prostu nie mam już siły. Rodzice wracają późno, więc nie ma problemu… Pusty dom, własne pieniądze, idealne warunki…
    Wczoraj wstałam i mimo iż robiło mi się niedobrze oraz nie byłam głodna, zjadłam to cholerne śniadanie. Normalne i odżywcze, nie porcję „jak dla wróbelka”.
    I wielkie zdziwko, chęć przejedzenia zupełnie wyparowała. Dzisiaj tak samo. Właśnie idę przygotować obiad i część kolacji, by dobić do potrzebnej mi kaloryczności.
    Co mam do stracenia?
    Jedynie nadprogramowe kilogramy i głupi nałóg.
    Chcę Ci z całego serca podziękować. Miałam już z tego powodu nawet próby samobójcze, a na Twoim przykładzie zrozumiałam, że mogę siebie pokochać i pokonać wilka.
    Jeszcze raz dziękuję, jesteś niezastąpiona!

  7. Justyna Wrzesień 16, 2017 w 2:22 pm - Odpowiedz

    Oj…to takie trudne Aniu. Najpierw uczyc cialo nie jesc a potem jesc. Zrobilysmy sobie taką kurde krzywdę. Dobrze, ze Cie mamy. Ja juz kolejny miesiac bez ed. Zycie nabiera kolorow. Wkońcu.

  8. Paula Wrzesień 17, 2017 w 1:45 pm - Odpowiedz

    a mogłabyś się odnieść do kwestii hormonów? Mam bardzo niskie wyniki FSH & LH a wysokie DHEA-s, nie miesiączkuję regularnie, mam ZJD 🙁 regularnie trenuję a waga nie spada…

    • Pe Wrzesień 18, 2017 w 3:24 pm - Odpowiedz

      Paula, spróbuj macy. Miałam podobne wyniki, ale zanim sięgnęłam po sztuczne hormony postanowiłam spróbować Macy. I szok- wszystko szybciutko wróciło do normy!!

  9. Wiki Wrzesień 17, 2017 w 2:58 pm - Odpowiedz

    Jesteś Aniołem

  10. anonim Wrzesień 18, 2017 w 6:55 pm - Odpowiedz

    Piszesz, że anoreksja/bulimia to nie choroba, a na twoim blogu na głównej stronie w opisie (kilka słów o tobie) jest napisane: „sama borykałam się z tą chorobą…”

    • Wilczo Glodna Wrzesień 18, 2017 w 7:02 pm - Odpowiedz

      O, a myślałam, że uaktualniłam to niefortunne stwierdzenie 🙂 Faktycznie, dzięki 🙂

  11. anonim Wrzesień 18, 2017 w 7:00 pm - Odpowiedz

    Dalej nie rozumiem, dlaczego twierdzisz, że anoreksja/bulimia to nie są zaburzenia psychiczne. Naprawdę nie rozumiem… Przecież zaburzenia odżywiania mają swoje podłoże psychiczne. Tutaj na blogu, w swoich postach też wielokrotnie podkreślasz jak bardzo myślenie się liczy, jak ważna jest psychika w tym wszystkim. Jak zmienia się postrzeganie siebie, jedzenia. To zaburzony obraz jedzenia na całe życie. Taki emocjonalny stosunek do tego wszystkiego. Po zaburzeniach jedzenia trudno jeść „normalnie”. Zaburzeń jedzenia nie da się „wyleczyć” samym jedzeniem… Co z psychiką…

    • Wilczo Glodna Wrzesień 18, 2017 w 7:04 pm - Odpowiedz

      O psychice jest mnie więcej połowa postów, jak nie więcej na tym blogu. Nie będę polecać konkretnych, bo jest ich grubo ponad 150. Zapraszam do wnikliwej lektury :*

  12. anonim Wrzesień 18, 2017 w 8:01 pm - Odpowiedz

    To po co poświęcasz 3/4 postów psychice skoro to NIE SĄ zaburzenia psychiczne?

    • Wilczo Glodna Wrzesień 18, 2017 w 9:19 pm - Odpowiedz

      No to kurcze teraz mni PODESZŁAŚ. Rozważam skasowanie bloga, hahaha 😀

      • anonim Wrzesień 19, 2017 w 5:05 am - Odpowiedz

        Nie, no coś ty. Po prostu się zastanawiam.

  13. Karolina Wrzesień 18, 2017 w 8:53 pm - Odpowiedz

    Dziewczyny ratujcie…w tygodniu jem bardzo zdrowo, ćwiczę i jest super – za to ustaliłam sobie iż w sobotę i w niedziele bede mogła zjeść „cos dobrego”…ostatnimi czasy jednak, gdy nadchodzi upragniony weekend zamieniam się w WILKA. Jem jakby miało nie być jutra – garść jednych chipsów, trochę krakersów, ooo! Czekolada! Nie wiem sama czego chcę ale jem to co akurat chce i mam ochotę…nie bede kłamała – czuje sie wtedy dobrze, ze mogę sobie to zjeść i cieszę sie ta chwila 😉 problem zaczyna się po takiej degustacji…nagle mózg włącza autopilota i MUSZĘ to z siebie wyrzucić…MUSZE! A gdy jednak przetrzymam to nie mogę spojrzeć w lustro…brzuch wzdety, uczucie pełności napawa mnie odrazą i nienawiścią do samej siebie…i nie wiem co robic. Wcześniej nie miałam takiego problemu – cieszyłam sie serdecznie z mojego „cheat meal” i nie miałam absolutnie wyrzutów sumienia….a teraz mam wrażenie jakby ktoś inny przejmował nad moim ciałem i myślami kontrole…
    Co robic? Nie jeść w ogóle „zakazanych” rzeczy i sobie nawet w weekend odmawiać? Zdrowy rozsądek podpowiada – przestań dziewczyno, zjedz sobie te chipsy w sobotę jak masz ochotę!
    Ale czy da sie walczyć z tym autopilotem nastawionym na nienawiść i obrzydzenie juz po posiłku?
    Błagam pomóżcie 🙁 po żadnych innych posiłkach nawet nie myśle by je z siebie „wydalić” tak w weekend płacze bo czuje, że fizycznie po prostu nie mogę tego w sobie trzymać 🙁

    • matebu Wrzesień 19, 2017 w 9:31 am - Odpowiedz

      Jak ja dobrze znam do uczucie 🙁

  14. […] A Prawda Cię uzdrowi. Nie ma sensu komplikować, czegoś co jest proste; jedz gdy jesteś głodna – tak jak kiedyś, a nie w porze posiłków, czy między […]

Zostaw komentarz