Czego boi się wilczyca?

W przypływie impulsu, zapytałam was na Wilczym Stadzie czego się boicie.
Post spotkał się z ogromnym odzewem, pojawiło się kilkadziesiąt odpowiedzi.
Okazuje się, że wszystkie boimy się praktycznie tego samego.

Te strachy są i mi doskonale znajome. Żyłam w ich cieniu przez wiele lat.
Ale w końcu odebrałam im władzę nad sobą.

Jak?
Pozwólcie, że opowiem wam o tym.
A na koniec wyjawię, jaka jest jedna jedyna rzecz, której ciągle się boję.

*

Wilczyca boi się:

Przytycia.

A czy objadając się i przeczyszczając, schudłaś? Tak na stałe?
Ja schudłam tylko na początku.
A potem odbiłam jojem w górę. I przez całe moje życie próbowałam znowu ważyć tyle, co podczas tych dwóch pierwszych miesięcy „chudości”.
Na próżno; piętnaście lat męki po nic.
Teraz ważę „te” trzy kilo więcej niż moja docelowa, absurdalna waga. Ale mam mięśnie, zamiast tłuszczu i cellulitu. Mam siłę, pewność siebie, wyprostowaną postawę, błysk w oku.
I żyje, zamiast wegetować.

Dlaczego w ogóle miałabyś niby przytyć? Co to za pomysł? Czy każda szczupła osoba jest wiecznie na drakońskiej diecie? Czy każda szczupła osoba mieszka na siłowni?
No nie!
Powiesz mi że przecież ty masz wolny metabolizm, tak?
Nic podobnego! On jest po prostu spowolniony.
Kilka dni racjonalnego jedzenia i ruszy jak z kopyta!

Opinii innych.

Ona zawsze będzie jaka będzie.
Ale powiem Ci coś: to co inni myślą o nas, to nie nasz biznes.
Zresztą, (uwaga, teraz zdradzam sekret) nikt tak naprawdę o nas nie myśli!
Ludzie są tak zajęci sobą, ze nie zwracają najmniejszej uwagi na to co masz na sobie, co jesz, jaki jest procent twojej tkanki tłuszczowej i jakie studia wybrałaś.
Zaufaj mi; ludzie mają to w nosie (żeby nie powiedzieć dosadniej).

Pomyśl, ile razy Ty spędziłaś cały dzień kontemplując czy Kaśka X. przytyła, czy tylko Ci się zdaje?
A nawet jakby, to czy w jakikolwiek sposób twoje myśli magicznie robią Kaśce krzywdę?

Jeżeli jednak naprawdę się nad tym zastanawiasz, to raczej świadczy to nie najlepiej o Tobie. Piekielnie się nudzisz i czas najwyższy zając się czymś bardziej produktywny.

Zapamiętaj na zawsze:
Nikt nie może sprawić, abyś poczuła się źle, BEZ twojego przyzwolenia. Nie dawaj go.
Nikomu nie dawaj władzy nad swoim samopoczuciem.

Ataku, nawrotu.

Tak jakby atak objadania się był jak atak epilepsji, a nawrót bulimii, jak nawrót raka.
Coś co się przydarza i nie możemy nic na to poradzić.
Nie!
Atak objadania się to zawsze jest wybór. Twoje nogi, które kierują się do kuchni i twoje ręce, które otwierają lodówkę, podłączone są do Twojego świadomego mózgu. A więc możesz je kontrolować.
Możesz ze sobą rozmawiać, możesz olewać wilcze myśli, które obiecują Ci wszystko, a zostawiają z niczym.

A co jak spotka mnie coś trudnego? – to samo. Zawsze masz wybór. Nie ma takiej sytuacji, takiego słowa, czy takiego jedzenia które zmusi Cię do objedzenia się.
A trudne sytuacje są po to, by się z nich uczyć; rozwijają w nas charakter, a nie po to, by ich unikać za wszelką cenę.

Że niczego nie osiągnę, będę nikim.

JUŻ jesteś kimś – człowiekiem, który pojawił się tu dzięki kosmicznym zbiegom okoliczności, niesamowitym przypadkiem, który przytrafił się właśnie Tobie.
Za Tobą stoi 10 tysięcy pokoleń – ludzi którzy wytrwali niewyobrażalne warunki, kataklizmy, wojny, choroby, tylko po to, byś mogła tu być.
Jesteś cudem.
Czujesz się nic niewarta? Zapamiętaj jedno: Nie ma różnicy między Tobą, mną, twoją ulubioną piosenkarką, bezdomnym spod mostu, prezydentem czy papieżem. Wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi, z taką samą mocą uczynienia tego świata lepszym, lub gorszym.

Że będę do końca życia musiała walczyć, kontrolować się, myśleć o jedzeniu.

Nie będziesz musiała. Tutaj uwierz mi na słowo.
Najpierw jest okres abstynencji, kiedy „uczysz się chodzić”, upadasz, nie możesz złapać równowagi, musisz uważać na to co jesz, a nienawykłe do wyprostowanej postawy plecy, uginają się pod ciężarem nowej sytuacji.
A potem następuje upragniona trzeźwość – po prostu idziesz i nie myślisz o tym jak stawiać stopy.

Ja nie jadłam zapalników przez prawie półtora roku.
Teraz jem wszystko – i pizzę i lody i co tylko chcę. ALE: jem to w umiarkowanych ilościach.
Bo się kontroluję i ograniczam?
Nie, bo nie mam po prostu ochoty na lody codziennie. Zjem, podelektuję się, czasem zasłodzę, podziękuję i zapomnę kolejne dwa tygodnie.
Na naszą sylwetkę wpływa to, co robimy przez 90% procent czasu, a te 10% to właśnie miejsce na „nie koniecznie zdrowe” jedzenie.

To wszystko stanie się dla Ciebie zupełnie naturalne, gdy też w końcu wytrzeźwiejesz.

Przyszłości, nadchodzącego dnia.

Zupełnie niepotrzebnie.
Nie ma czegoś takiego jak przyszłość. Przeszłości też nie ma.
To tylko koncept w naszej inteligentnej ludzkiej głowie, nieznany ani zwierzętom, ani roślinom.

Pozwól, że rozwinę tę myśl:
Po pierwsze jutro zawsze będzie jutro. Gdy w końcu nadejdzie, to już nie będzie jutrem, ale dniem dzisiejszym. A jutro będzie… jutro.

A po drugie, kto zagwarantuje Ci, że jutro nadejdzie?
A co jeżeli nie?
To znaczy że zamartwiałaś się na darmo. Że przegapiłaś jedyny moment w którym mogłaś żyć – teraz.

A co jeżeli doznasz totalnej amnezji? Jakie znaczenie miałaby przeszłość? Nawet nie będziesz pamiętać, że miałaś zaburzenia odżywiania – bo to przecież produkt naszego umysłu.

Jedyne co istnieje, to ta chwila.
Nawet ty – czytająca początek tego zdania, to już przeszłość.
Nie bój się przyszłości, która jest niepewna i przeszłości, która jest nieodwracalna.
Bój się tego, że przegapiasz jedyny realny moment – teraz.

Straty: dorobku, pracy, siebie.

Niczego nie możesz utracić, bo tak naprawdę niczego nie masz – poza własnym ciałem i danym Ci czasem. Zrób z nich mądry użytek…póki czas.
Istniejesz w tym momencie dokładnie taka jaka masz być, tak jak ukształtowały Cię twoje wybory. Chcesz innych rezultatów? Dokonaj innych wyborów.
I nie bój się; i tak ani pieniędzy, ani pracy, ani tytułów, ani przedmiotów materialnych, ani nawet własnego wyglądu nie możesz zabrać tam, dokąd wszyscy idziemy.

Śmierci.

Ona wyzwala nas od strachu. Kiedy zdasz sobie sprawę z tego, że wyrok i tak już zapadł, poczujesz wolność by próbować, ryzykować, spełnić się.
Who cares?! I tak nie wyjdziesz z tego żywa!
Zupełnie tak samo jak ja, twoja ulubiona piosenkarka, bezdomny spod mostu, prezydent i papież. Więc równie dobrze możesz cieszyć się tym życiem, zamiast umartwiać.

Jak dzieci na placu zabaw – nie będą tam wiecznie, ale póki są, biegają, próbują nowych atrakcji, bawią się.

Śmierć jest największym nauczycielem. Każdy z nas i tak i tak pojmie jej nauki. Niestety znakomita większość z nas, dopiero wraz z ostatnim tchnieniem.
Ty naucz się już dzisiaj – jedyna porażka jaką człowiek może doświadczyć, wyraża się w słowach „Za późno”

Ludzi.

Ludzie to TY, tylko w innym ciele – te same emocje, pragnienia, lęki (być kochanym, spełnić się, zostawić coś po sobie) Nie bój się Siebie w innych. Nie ma czego.

Miłości.

A przecież miłość to wszystko co jest. Ona trzyma w kupie ten zwariowany świat.
Nawet fakt, że tu jesteś nie mógłby się zdarzyć, gdyby nie miłość Twoich rodziców.
A co jest jej przeciwieństwem?
Nienawiść? Nie.
Strach.
Strach to brak miłości.

Boisz się, że nie znajdziesz miłości swojego życia?
To ty nią bądź dla siebie.

*

A czego ja się boję?
Utraty pieniędzy, ryzyka, porażki, błędu?
Nie. To wszystko to tylko życiowe lekcje, które postaram się odrobić jak najlepiej, jeżeli przyjdą.

Ja boję się tylko jednej rzeczy: Tego, że w momencie, gdy przyjdzie na mnie czas (za wiele lat, albo jutro), pomyślę:
„Zmarnowałam szansę, nie zrobiłam wszystkiego co mogłam, poszłam na łatwiznę, zabrakło mi odwagi, nie powiedziałam „kocham” kiedy miałam okazję. A teraz jest już za późno, by to zmienić.”

Nazywam to Jedynym Właściwym Strachem. To on ciągle motywuje mnie do działania, do nieodwlekana, do bycia odważną, do sięgania po swoje marzenia, mimo lęku. Teraz!

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2016-11-27T11:14:25+00:00 27 Listopad, 2016|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , , , , |

12 komentarzy

  1. Magdalena Listopad 28, 2016 w 1:53 pm - Odpowiedz

    Wiesz czego ja się „bałam i boję”?
    Nie przytycia. Bo to już mam ok. 10 kg +. Wyglądam normalnie, a nie jak przed tem jak lekkoatletka, ale zejdę sobie z tej wagi spokojnie i znowu będę lubiła swoje ciało. Nie, nie wróci mi żadna bulimia itp. Jestem mądrzejsza, i mogę powiedzieć, że…wyzdrowialam totalnie. Do jedzenia mnie wgl nie ciągnie, a jak zjem coś co kiedyś bym „zezarla” np. blachę ciasta i mało by mi było. Nie ma tego. Kawałek, a dwa to fuulll aż mam dosc 😉

    Ale boję się opinii ludzi.
    „oo przytylas!” bo wszyscy uważali mnie za idealna, z piękną figurą. Tak, miałam piękną i znowu ona będzie. Ale byście widzieli wzrok ludzi „jak można tyle przytyć i zmarnować taka figurę” serio, to widać, a nawet słychać czasem.
    Olałam już to, ale to i tak boli.

    • Wilczo Glodna Listopad 28, 2016 w 1:59 pm - Odpowiedz

      Kicia, przeczytaj jeszcze raz, o tym co ludzie myślą o „zmarnowaniu twojej figury”
      Zapewniam Cię, że absolutnie nic. Po co przejmować się czymś, co istnieje tylko w naszej głowie.

  2. sun Listopad 29, 2016 w 8:58 pm - Odpowiedz

    Kolejny post petarda, 100% prawdy, 100% mocy. Czytając go w biegu prawie się rozkleiłam na ulicy, Aniu, jak Ty to robisz, że w paru słowach potrafisz zawrzeć tyle mądrości?
    1 grudnia miną dwa miesiące bez wilka, tak długo jeszcze nigdy nie byłam czysta w swojej 6-letniej wilczej „karierze”. Co roku o tej porze już myślałam z przerażeniem o Wigilii i nadchodzących Świętach, teraz jest tylko nutka strachu. Mam przecież strategię, pracujący umysł, wolę (wolną!), i jak mówisz- siłę, pewność siebie, wyprostowaną postawę i błysk w oku. Mam przecież TYLKO JEDNO ŻYCIE, którego nie chcę, nie mogę zmarnować.
    Jeszcze nie dawno jedno złe spojrzenie, jeden komentarz, jedna porażka potrafiły mnie wciągnąć w wir wilczego głodu. Potrafiłam rzygać bo jestem gruba, głupia, bo nie ogarniam życia, studiów, pracy, przyszłości. Mój trzeźwo myślący umysł szedł w odstawkę, liczyło się tylko jedzenie. Po tych dwóch miesiącach bez wilka jedno wiem na pewno- droga jest trudna, ale jednocześnie szalenie prosta. Aniu, dziękuję!

    • Wilczo Glodna Listopad 29, 2016 w 9:06 pm - Odpowiedz

      Oj no i się poryczałam. Uściśniemy się kiedyś, ok?

  3. sun Listopad 29, 2016 w 9:17 pm - Odpowiedz

    no nie, ja też ryczę 🙂 i ściskam mooocno!!!

  4. Kornela Listopad 30, 2016 w 5:15 pm - Odpowiedz

    Aniu,
    Czy będziesz pisała jakis post jak poradzić sobie ze.świętami ? Bo przyznam, boje sie, że całe święta spedze w toalecie 🙁

    • Wilczo Glodna Listopad 30, 2016 w 5:37 pm - Odpowiedz

      będzie videoporadnik!

      • Kornela Listopad 30, 2016 w 8:28 pm - Odpowiedz

        Super ! Dziekuje za odpowiedź. Juz nie moge sie doczekac 🙂 pozdrawiam

  5. Blue Listopad 30, 2016 w 8:57 pm - Odpowiedz

    A ja boję sie ,ze tym razem nie dam rady Blue wróciła, silniejsza niż wcześniej, to jej 3 wizyta . Tym razem chyba zostanie już na zawsze. Od stycznia jest juz nie walczę, nie ma sensu za dużo strat ….

  6. SASI Grudzień 5, 2016 w 10:25 pm - Odpowiedz

    mam łzy , super tekst zreszta jak wiekszosc , naprawde super ze mozna czytac takie cenne komentarze i Twoje wpisy Aniu!

  7. Róża Kwiecień 29, 2017 w 10:10 am - Odpowiedz

    Oj Aniu . Wyciskasz łzy od wczoraj na mnie a po tym tekście to juz masakra . Co sie dzieje w mojej głowie . Myśli jakieś inne …….. nie umie opisać

    • Wilczo Glodna Kwiecień 30, 2017 w 6:35 am - Odpowiedz

      Wiem kochana… i Ty też już wiesz, że będzie tylko lepiej.

Zostaw komentarz