• życzenia

Czego mogę Ci życzyć?

Kochana Wilczyco,

Czego mogłabym Ci życzyć w nowym roku? Pewnie tego, aby był on czysty i wolny. To największy problem w Twoim życiu (zgadza się?), więc dlaczego by go w końcu nie rozwiązać? Tak jak pisałam wcześniej; ILE JESZCZE będziesz w tym tkwić?

Moja ostatnia wpadka, zakończona wizytą w toalecie była właśnie 1 stycznia. Nie wymiotowałam już wtedy od kilku miesięcy, a tu nagle alkohol, impreza i bum! No to jak zrobiłam to w pierwszy dzień roku, to powinna przekreślić całe 365 dni i obżerać się w najlepsze, prawda? Na szczęście wtedy już pozbyłam się takiej mentalności. Wstałam, poprawiłam koronę i założyłam Wilczo Głodną.

Teraz zaś, ponad 1000 dni później, chciałabym życzyć także Tobie abyś:

Skończyła z myśleniem czarno-białym

To jest najgorsze co może być; wpadanie z perfekcjonizmu w totalny marazm i z marazmu w perfekcjonizm. Ile razy widziałam osoby, które z drobnej wpadki zrobiły totalną porażkę. A porażka to przecież nic innego jak stan umysłu. To brak akceptacji faktu, że pomiędzy „idealnie” a „do dupy” jest jeszcze całe spektrum szarości.
Życzę Ci pozostania w „szarej strefie” tak długo jak będzie to potrzebne. Tylko tam można zapracować na sukces.

Zaprzyjaźniła się z jedzeniem

Nie wyjdziesz z kompulsywnego objadania się, jeżeli nie zaczniesz jeść.
Nie schudniesz, nie wyrzeźbisz mięśni, nie zlikwidujesz cellulitu, nie rozkręcisz metabolizmu; taki sobie szalony paradoks. Za to zmarnujesz swoje życie. Z wielkim bólem obserwuję zmagania kobiet, które nie mogą przyjąć tej rady i dalej ograniczają kalorie. Wiem po prostu, co je czeka– lata bezowocnej walki, która i tak się skończy dojściem do tej prostej prawdy „Żeby żyć trzeba jeść” Inaczej żyje się tylko po to by jeść.

Zaufała swojemu ciału

Nie, ten kawałek mięsa przyklejony do Twojej duszy i nazwany ciałem, nie jest Twoim wrogiem. To najlepszy przyjaciel i najwspanialszy instrument jaki masz. To dzięki niemu możesz doświadczyć, co to znaczy być człowiekiem. On stara Ci się to ułatwić ze wszystkich sił.
Ciało jest tak skonstruowane by obronić się przed zagrożeniem; choroby, wypadki, braku snu, braku jedzenia, nasze własne działania narażające nas na powyższe. W założeniu to ma się dziać automatycznie; bez Twojego świadomego wysiłku. Gdy masz infekcję, organizm wytworzy przeciwciała. Jeśli coś Cię atakuje, walczysz lub uciekasz. Jeżeli długo nie było żadnego jedzenia – rzucisz się na nie, gdy tylko się pojawi. Ciało nie robi NICZEGO przeciwko Tobie, zaś wszystko DLA Ciebie. Czas mu zaufać.

Poczuła tę wolność o której mówię ja i inne ex-wilczyce

Tego się nie da opisać, ale spróbuj sobie to wyobrazić:

– Nie myślisz o jedzeniu – w ogóle. Zapominasz, że ono istnieje i robisz swoje; pracujesz, spacerujesz, rozmawiasz z ludźmi, oglądasz film, czytasz, całujesz się, gapisz się w sufit i jesteś CAŁA w tej właśnie chwili. Przypominasz sobie o nim tylko gdy żołądek powie że już czas.

– Nie myślisz o swojej wadze; ona sobie jest cały czas taka sama i nie wymaga pilnowania. Wyciągasz letnie spodenki po zimie, zakładasz i wychodzisz na pierwsze słońce; bez strachu, że nie wlezą na tyłek, ani głupiej nadziei, że niego spadną.

– Zajmujesz się życiem, a nie walką o nie.
To jest warte każdego wysiłku.

I na koniec życzę Ci z całego serca tego, abyś już niedługo nie musiała tu zaglądać. No chyba że tylko po to, aby wrzucić motywujący komentarz dla innych.

2018-01-02T11:14:48+00:002 Styczeń, 2018|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , , |

20 komentarzy

  1. ania_cieri Styczeń 2, 2018 w 12:38 pm - Odpowiedz

    Zaufalam Tobie i mojemu cialu pod koniec 2017. Wolnosc jest moim ulubionym slowem. By 2018 przyniosl Ci czego pragniesz! xxx

    • Wilczo Glodna Styczeń 5, 2018 w 7:52 am - Odpowiedz

      Dziękuję kochana!

  2. Justyna Styczeń 2, 2018 w 1:58 pm - Odpowiedz

    U mnie też leci miesiąc za miesiącem „na czysto” czasami nawet skubnę zapalnik i…tragedii nie ma, myśli o zapychaniu się na maksa praktycznie nie przychodzą choć czasem zechce się czegoś „niezdrowego”, ale wtedy jem. Po głowie czasem krążą myśli ” ty grubasko co zrobiłaś? Po co Ci był ten batonik?”, ale szybko je zwalczam. Piękne jest nie pochylanie się nad kiblem, ale nie wszystko jest też tak bardzo kolorowe. Jedzenie pełnowartościowych posiłków sprawiło, że choć minęło już ponad pół roku waga wzrosła i… zrzucenie nawet 1kg graniczy z cudem. To boli, zwłaszcza dla kogoś kto intensywnie ćwiczy. Boję się jeść i boję się nie jeść. Taki mam etap. Oczywiście bez ataków życie stało się dużo bardziej satysfakcjonujące, ale za ciasne spodnie doprowadzają mnie do szału. Ne czuję się dobrze ze swoim wyglądem. Boję się, że znów zacznę się odchudzać.

    • Natka Styczeń 3, 2018 w 3:48 am - Odpowiedz

      Czuje dokładnie to samo. Jem Ok, nie wymiotuje i nie mysle 24/7 o jedzeniu. Mimo to moje odbicie w lustrze sprawia, ze chodze wiecznie sfrustrowana i przygnębiona. Niby to tylko 3 dodatkowe kliogramy, jednak tak trudno je zaakceptować.

      • A. Styczeń 4, 2018 w 10:35 am - Odpowiedz

        Jestem ciekawa czy z tego da się „wyjść” – mam na myśli strach przed przytyciem 🙁 Ja akurat nie miałam nigdy bulimii ani nie objadam się do upadłego, choć 2-3 razy zdarzyły mi się takie dni, gdy zjadałam wszystko co było w zasięgu wzroku. Powodem było oczywiście głupie, nadmierne i zbyt długie odchudzanie. Obecnie mam prawidłową wagę, ale nadal nie mam okresu. Chcę go odzyskać, lecz nie chciałabym nabierać więcej tkanki tłuszczowej. Niestety obawiam się, że jest to nieuniknione 🙁 Od stycznia 2017 przytyłam jakieś 5-8 kg i o ile same kilogramy mnie nie przerażają, to wizja oponki i boczków już tak. Mam budowę gruszki i łatwo nabieram tłuszczyku na biodrach i udach, nogi mam masywne w porównaniu z górną częścią ciała, której z kolei nie umiem w żaden sposób rozbudować, żeby wyrównać proporcje. Cała „masa” idzie w kopyta i w tłuszcz. Nie podoba mi się to, więc nie umiem się uwolnić z tego błędnego koła sylwetkowo-jedzeniowych frustracji. Na początek postanowiłam przestać (wreszcie!) liczyć kalorie, ale mam ogromne obawy dokąd mnie to zaprowadzi…

    • Wilczo Glodna Styczeń 5, 2018 w 7:54 am - Odpowiedz

      Kochana, to zatrzymałaś sobie przemianę materii. Za mało energii względem wydatków. Możesz teraz albo zacząć jeść wiecej, albo mniej ćwiczyć, a metabolizm ruszy i zacznie się gubienie kg.

  3. Paulina Styczeń 2, 2018 w 4:10 pm - Odpowiedz

    dziękuję kochana! Ja życzę Tobie samych sukcesów, szczęścia i zdrowia przede wszystkim..
    Czekam na nową książkę i może zobaczymy Cię na jakimś spotkaniu w Polsce?
    Dziękuję za Twoją bezinteresowną pomoc i troskę. Dziękuję za 2017..

  4. bea Styczeń 2, 2018 w 4:19 pm - Odpowiedz

    2018 nowy rok – nowa nadzieja na to, że w końcu się uda. Długo się zastanawiałam jak w końcu podejść do tematu by sobie poradzić. Decyzja – kurs, tysiące myśli czy warto czy coś mi to da, czy coś jest mi w ogóle w stanie pomóc, pomóc ogarnąć moją zrytą banię.Dieta nr 1, 2,3 prywatny trener i dalej to samo 🙁 smutek, żal że nikt mnie nie rozumie. Delikatnie starałam się dać do zrozumienia innym,że mam problem, że sobie nie radzę, że brzydzę się siebie i nienawidzę a mimo wszystko powtarzam w kółko to samo. Za każdym razem słyszę brak wystarczająco motywacji, brak samokontroli 🙁 krótko mówiąc beznadziejny przypadek. Dziewczyny, Ania trzymajcie za mnie kciuki. Spinam tyłek biorę się do roboty, nie jestem beznadziejna, nie jestem do niczego (już nie chcę tak myśleć o sobie).

  5. Kasia Styczeń 2, 2018 w 6:56 pm - Odpowiedz

    Mam motywacje. Obiecalam sobie, ze nim zjem cos, to zapytam sie sb, czy mi to potrzene, czy sie nudze itp. Wezme troche. Zjem normalnie, bo napad to bum!! A jak zjem, to zjem, najwyzej spale, czy cos. Ale pamietam jaki to bol brzucha, koltnie, smutek. Teraz kiedy inni cos mowia i wiem co maja na mysli, to udaje, ze nwm o co chodzi, jakby mnie ten problem nie dotyczyl. Wszystki wczesniej mowila, zeby nie kometowali, tego jak wygladam i co jem, kiedy, lub jak nie jem. Wszystko fajnie.. Ale dzis uslyszalam na korytarzu w sql ( to byl zart) ze przytylam, panika.. Znowu zainstaliw kcal dzienniczek, na wf cwiczylam do konca, 5 km chodzenia po miescie zapisane i ile spalone.. Znow glos przytyjesz, deprecha i wszyscy cie wyspieja. Obraz mojej starej nauczycielki GRUBEJ w sklepie.. Obraz GRUPEJ dziewczyny z mojej sql dziwnie idacej, bo wewnetrzna czesc uda o szorowala o drugie i mysl – O Boze to moglabym byc ja gdybym sie nie ogarnela i nie schudla 20 kg. Wszystko przeciwko mnie, a najbardziej ja przeciwko samej sobie, nie mogaca zrozumiec, ze noga mnie boli, ze nie mam okresu, ze bardziej sie mecze, ze wygladam jak dziecko.. To ze normalne cialo jest nienormalne, a nienormalne ok. Ciagle siedzaca w swojej glowie + wachania nastroju, bo raz mam motywacje, a potem strach. Chec niezjedzenia czegos zeby umrzec. Ale obiecalam i nigdy nie bd juz wymiotowac. W tym roku 160 dni czystych. Wiem ze potrafie, ze jesli bede chciala zjesc cos to poprostu, to zjem i im szybciej mysl odrzuce tym bardziej mysl ze mialabym, to zrobic bd dziwna i przerazajaca. Tylko jak nic nwm co bd dalej jak jednak przytyje, co dalej bedzie moim celem do ktorego bede dazyc, bo to bylo jak bicie rekordu i sie skonczylo, waga stoi i ja stoje nwm co mam zrobic i od czego zaczac?

  6. Patrycja Styczeń 2, 2018 w 8:54 pm - Odpowiedz

    Cześć
    Czytam tego bloga strasznie długo i moje życie to ciągła walka ze sobą,walka z waga i natretnymi myślami o jedzeniu. Ważę się koło 20 razy dziennie,przed posiłkiem,w trakcie,po posiłku,po wysikaniu się itd. Jak ważę rano więcej niż 50 kg to mam wkurwa totalnego i nic mi się nie chce…Jak między 49 a 50 to jestem szczesliwa bo wiem,że zjem duże śniadanie i może wpadbie coś słodkiego…moje życie to cały czas myślenie o jedzeniu,mam wywalone na wszystko a jedyną rzecz jaka mnie cieszy to jedzenie. Dodan,że nigdy nie wymiotowalam,ale za to codziennie rano ćwiczę…najgorsze jest to,że ja nie żyje prawdziwie tylko w otchłani myśli o jedzeniu – kiedy coś zjem,ile,czy waga się za bardzo nie podniesie. Nic innego mnke nie obchodzi,w rozmowach z ludźmi udaje zainteresowanie a i tak rozkminiam miniony i kolejny posiłek….to się nigdy nie skończy!

  7. RABARBARA Styczeń 3, 2018 w 12:19 am - Odpowiedz

    Aniu kochana, cudowne życzenia!!! Wielkie dzięki, mimo że u mnie trwa to już chyba ze 20 lat to ciągle mam nadzieję że będę taka szczęśliwa jak TY i wszystkie inne które wróciły do życia, chociaż nadzieje słabną. Pozdrawiam szczęśliwe silne, mądre kobiety. Aniu życzę CI dużo zdrowia i miłości i dalszych sukcesów.

    • Kamila S Styczeń 3, 2018 w 9:47 am - Odpowiedz

      Nie trać nadziei …nigdy! To,że walczysz z ed 20 lat nie przekreśla Twojej szansy na normalne,zdrowe życie! Ja też siedziałam w tym bagnie dokladnie 20 lat, w przekonaniu,ze nigdy z tego nie wyjde i jestem wrecz skazana na bycie anorektyczką i bulimiczką do końca swoich dni. Dziś jestem absolutnie zdrowa i wolna od zaburzeń odżywiania, mam normalne relacje z jedzeniem i żyję już całkowicie zwyczajnie 🙂 Jeśli ja dałam radę …to niby dlaczego Tobie,czy komukolwiek innemu miałoby się nie udać??????? :*

      • RABARBARA Styczeń 5, 2018 w 10:13 am - Odpowiedz

        Bardzo dziękuję za wsparcie i nadzieję na lepsze życie. Pozdrawiam.

  8. Ola Styczeń 3, 2018 w 10:04 pm - Odpowiedz

    Haha, Aniu, dzięki 🙂 W sylwestra powiedziałam sobie- koniec tej huśtawki, choćbyś miała wybuchnąć, pozbędziesz się wilka ze swojego życia i basta… No, więc sylwester był nocą zabawy, kontroli jedzenia i alkoholu na niemal pusty żołądek, brawo ja… Pierwszego stycznia nażarłam się, nie po brzegi, ale niezdrowym jedzeniem. Panika, bieg do łazienki, palce do gardła i szok…. Nie mogę, normalnie cholera jasna nie mogę. Nie wracało nic. Rozpacz totalna, panika, łzy, niemalże wyrywanie włosów z głowy. No, chciałam zjeść przeczyszczające. Ale nie, wytrzymałam… A potem obrałam nową strategię. Pomyślałam, że to może sygnał od losu. Że 2018 będzie rokiem w którym po niemal 9 latach zdeptam swojego wilka z ulgą i radością. Dziś drugi dzień bez rzygania. Wczoraj zdołałam spokojnie zjeść kawałek pizzy. Dzisiaj spokojnie zjadłam makaron, który przygotowała moja mama… Dziewczyny, dni bez wiszenia nad kiblem są piękne. Są spokojne, bezbolesne… Ostatnio były cztery, wcześniej siedem, teraz już drugi, ale czuję, że i trzeci pociągnę, a nawet dalej! Nie śmiejcie się ze mnie, przeżywam strasznie, ale to wspaniałe, nie nażreć się 😉 W tym roku wygram. W tym roku pozbędę się syfiastej cząstki wilczycy. Tyle dziewczyn dało radę, dlaczego ja mam nie dać? I dlaczego Wy macie nie dać? Poradzimy sobie, prędzej, czy później, ale wyjdziemy, założymy na głowy korony, zwyciężymyyy! 😀

  9. Julia Styczeń 3, 2018 w 11:09 pm - Odpowiedz

    Kochana Aniu,
    dzisiaj odebrałam Twoją książkę i poczułam stan euforii. Wierzę, że 2018 rok będzie tym, w którym skończę z bulimią. Wierzę, że nie przekroczę pełnej liczby 7 na zegarze potwora… Przetrwałam bez wilka święta, chcę teraz bez niego przetrwać sesję. Dzisiaj się potknęłam. Ale jutro wstanę, zjem śniadanie, a nie będę się głodzić do 13.

    Dziękuję za to, że tyle dla nas robisz.
    Całuję

  10. Agata Styczeń 4, 2018 w 11:58 am - Odpowiedz

    Życzenia w samo sedno. Od razu widać, ze pisze to ktoś doświadczony. Dziękuję!
    Aniu, ale odpowiedz proszę- dziewczyny już wyżej pisały- jak to jest z ta waga? Ja tez nie objadam się, normalnie jem, zaczęłam nawet wymarzone studia w wieku 31 lat. Wreszcie mam siły i chceci,bo dzien nie upływa mi na rozmyślaniu o jedzeniu. ALE- waga duża Mam 165 cm a wazę 82 kg… Moje osobie w lustrze dobija… Jestem po prostu gruba… od pół roku wazę tyle samo, ale jednak wychodzi na to, ze mój organizm nie ma parcia do idealnej wagi… Nie sadze żebym nagle zaczęła chudnąc skoro przez pół roku ani kilogram nie ruszył… Jak to jest? Chyba jednak trzeba przejść na dietę? Zmniejszyć kaloryczność?

    • JoannaR Styczeń 5, 2018 w 12:24 pm - Odpowiedz

      Agato 🙂
      A próbowałaś dokładnie wyliczyć zapotrzebowanie? Jak to Ania ładnie pisała – obierz kurs na realną masę ciała przy Twoim wzroście i trybie życia, policz ile kcal musisz dziennie zjeść i… zrób to! Może po prostu przez ostatnie pół roku nie schudłaś, bo ciało odbudowywało zapasy? Albo dorzuć trochę ruchu, byleby nie były to mordercze treningi, bo wtedy też nic z tego…
      Ja zaczęłam „zmieniać swoje życie” w czerwcu 2017, przestałam się głodzić objadać i ograniczyłam słodycze. Na dobre słodycze odstawiłam 6.09.2017 i zupełnie nie czuje potrzeby jedzenia ich. Wtedy też zaczęłam codzienne „treningi” – w domu, po 30 minut dziennie, 4-6x w tyg. Przez pierwsze 4 miesiące – od czerwca do października nie schudłam NIC. Byłam bliska „rzucenia tego zdrowego odżywiania w cholerę” i powrotu do redukcji, ale w porę wpadłam na to, że w sumie nie będę się na siłę odchudzać, tylko poobserwuję się niejako „z boku”, bez ciśnienia na schudnięcie. I nagle stał się cud!!! Samo się schudło 😉
      Z Nowym Rokiem życzę Tobie i wszystkim Wilczycom wytrwałości i siły, a naszej Super- Ani – kolejnych sukcesów 🙂

  11. Magda Styczeń 4, 2018 w 7:48 pm - Odpowiedz

    Super życzenia… dla Ciebie też wszystkiego co najlepsze… Aniu, wiesz, że mi pomogłaś, ale tak się zaprzyjaźniłam z Twoim blogiem, że wcale nie zamierzam go opuszczać. To takie podtrzymanie plus dobre towarzystwo wszystkich wspaniałych Dziewczyn 🙂 nadal chcę być z Wami.

    • Wilczo Glodna Styczeń 5, 2018 w 6:49 pm - Odpowiedz

      Dziękuję kochana!

  12. Patrycja Styczeń 4, 2018 w 10:25 pm - Odpowiedz

    Tak trafione stuprocentowo w punkt zyczenia, ktore kazda Wilczyca chciałaby usłyszeć ! Dziękujemy ! I dla Ciebie samych dobroci w 2018 :*

Zostaw komentarz