schudnę

Czy schudnę bez diety?

Czy schudnę jedząc tyle ile potrzebuję? Przecież nawet dziecko wie, że aby schudnąć, trzeba jeść mniej! No to jak to tak nagle…

Niedawno opublikowałam bardzo ważną serię postów o tym jak jeść normalnie.
Udowadniam w niej, że schudniemy tylko wtedy kiedy porzucimy głupie diety i zaczniemy jeść tyle ile potrzebuje nasze ciało, dając mu zdrowe, w większości nieprzetworzone jedzenie.
Nie będę tu teraz powtarzać wszystkich tez – artykuły są długaśne. Przypomnę tylko najważniejsze założenia:

1. Każde ciało ma swoją idealną wagę, w której czuje się i wygląda najlepiej. Jest to sprawa genów, tak samo jak wzrost.
Jeżeli nie pochodzisz ze związku koszykarza z siatkarką, możesz sobie ewentualnie założyć wysokie obcasy. Każdy to wie i akceptuje (może z bólem serca, ale jednak).
Tak samo jest z wagą: jeżeli nie pochodzisz z filigranowej rodziny, pewnie nigdy nie będziesz nosić rozmiaru XS bez robienia sobie krzywdy.
Ten fakt jest jednak powszechnie nieakceptowalny. Ba! Nasza kultura zachęca, a wręcz nakazuje, żeby jednak się w tą XSkę wbić.
Stąd pochodzi większość naszych problemy z jedzeniem i potęga przemysłu dietetycznego.

2. Aby ważyć tyle ile trzeba, należy dostarczać sobie tyle kalorii i składników odżywczych ile trzeba.

3. Należy jeść głownie jedzenie nie przetworzone (w 80% będzie już ok). Te wyprodukowane w fabryce, co prawda dostarcza kalorii, ale nie ma w sobie pełnych wartości odżywczych -dlatego organizm nigdy nie czuje się syty. Cały czas domaga się jeszcze i jeszcze, po to by uzupełnić braki w mikro i makroelementach.
(Zobacz co stało się z ludźmi, którzy żywią się w większości jedzeniem przetworzonym, na przykład w USA czy na Wyspach Samoa)

4. Jeżeli jesz poniżej swojego zapotrzebowania kalorycznego, skazujesz się automatycznie na porażkę. Twoje ciało wie doskonale, że coś tu jest nie tak i będzie się bronić przeciwko takiej diecie. W efekcie, prędzej czy później, rzucisz się na jedzenie.
Nie ma czegoś takiego jak kaloria „zaoszczędzona”. Jest tylko kaloria pożyczona. Zjesz za mało? Za chwilę ciało upomni się o zwrot: GDZIE MOJE KALORIE??? DAWAJ MI JE TU! I złapiesz się na tym, że właśnie wyjadasz całą lodówkę, nie mogąc się zatrzymać.

Te artykuły wzbudziły ogromne zainteresowanie. Dostałam masę listów i komentarzy, w których piszecie, że w końcu rozumiecie na czym to wszystko polega, że przestałyście się bać przytycia, że zaczęłyście jeść normalnie i że z tego wychodzicie.
O to chodziło.

Ale część osób, nadal nie może tego ogarnąć.
Nie dziwię się. To przecież wbrew wszystkiemu co się słyszało całe życie!!!
Wbrew temu co mówią dietetycy, a nawet lekarze!

W każdym razie: szok.
Trzeba jeść tyle ile trzeba, aby ważyć ile trzeba.
Bania mała.

No i pojawiają się takie dramatyczne apele:

Mam pytanie do Was, choć Ania mi już odpowiedziała na nie. Ale moje ego wciąż się buntuje.
Jak ktoś jest otyły, bo ma zaburzenia jak się patrzy, to uwaga, pytanie które padło chyba z 10000 razy, ale dla mnie ważne: CZY JAK BĘDĘ JADŁA NORMALNIE, BĘDĘ CZYSTA, NA SWOIM POZIOMIE 2200 KALORII, CZY SCHUDNĘ?????
Czy ktoś tak miał, że z otyłości wyszedł jedząc normalnie????? Dziękuję i przepraszam za ten banał, Musze sobie w głowie przestawić i dlatego proszę o pomoc.
Z Wilczego Stada

I ja się wcale z tego nie śmieję. Ja to rozumiem.

Dlatego teraz wyjaśnię jeszcze raz – aczkolwiek pewnie nie na zawsze – jak to działa.

Prosta arytmetyka

Powiedzmy, że jesteś, tak jak ja, średnio aktywną, niewysoką kobietą. Wyliczyłaś, że potrzebujesz jeść dziennie 2100 kcal, żeby osiągnąć i utrzymać swoją idealną wagę. (Oczywiście zakładając, że to rozsądna liczba! Więcej tutaj: Idealna waga)
Dla mnie jest to 55 kg i tyle właśnie powinnam mieć.

No to co należy zrobić? No… jeść 2100 kcal. To logiczne prawda?
Takim rozumowaniem posługujesz się bardzo sprawnie na co dzień. Jeżeli wiesz, że musisz zatankować trzy litry paliwa, żeby dojechać do domu, nie tankujesz dwóch. Jeżeli masz zapłacić w markecie sto złotych za zakupy, nie dajesz kasjerce pięćdziesięciu.

Ale jeżeli chodzi o kalorie, to jakoś to nie działa.
W tej materii panuje wielka, GLOBALNA, zaćma mózgowa!
Powiedzmy, że ważę sobie 80 kg. Mam 25 kg nadwagi. Wiem, że powinnam ważyć 55 kg. Wyliczam kalkulatorem, wzorem i czym tam jeszcze, że muszę jeść 2100 kcal aby to osiągnąć – a nie 2500, jak do tej pory. Wychodzi mi to CZARNO NA BIAŁYM.
Paczam i widzę – stoi jak BYK: dwa-ty-sią-ce-sto
I co robię? Jeb, dieta 1800! Albo 1500!
Samochód staje w szczerym polu, kasjerka wytrzeszcza gały…

kalorie

      kalorie

 

No to GDZIE tu sens? No gdzie?
Czy na serio cały świat nie widzi, że to głupie? Większość dietetyków radośnie wali dietą 1400, w poradni chorób metabolicznych z NFZ dają wszystkim pacjentom jak leci 1200 kcal (otyłość olbrzymia, cukrzyca, Hashimoto). To robią ludzie po wyższych studiach, mądrzy, wykształceni…
Czy na serio kobieta, która waży 120 kg musi jeść ¼ tego co jadła do tej pory? Połowa nie wystarczy?
A przecież nie trzeba geniusza, by policzyć, że na diecie 1800 wylądujesz na wadze… 34 kg. A przy diecie 1500?
No policz sama, no!

 

kalorie

 

Aha, chodzi o to, że na 1200 kcal schudniesz szybciej?
No może w jakimś równoległym wszechświecie. Na Ziemi jednak wygląda to tak:

Poniedziałek: 1200
Wtorek: 1200
Środa: 1200
Czwartek: 1200
Piątek: 5000
Sobota: 5000
Niedziela: 5000

Tak?
Ewentualnie wytrzymujesz dwa tygodnie, a potem przez dwa się obżerasz. No to:

 4×1200 + 3×5000 = 19800 – tyle kalorii spożyłaś w ciągu tygodnia.

Teraz podzielmy to na 7 dni.
19800/7 = 2828 kcal.

Tyle jesz średnio w ciągu dnia.

*Uwaga, jeżeli wymiotujesz, to i tak przyswajasz od 40 do 70% zjedzonych kalorii, więc nie bądź taka sprytna. Więcej tu.

No to jaki z tego wiosek?
Jeżeli jesteś na diecie 1200 kcal, to NIE JESZ 1200 kcal!!!
Jesz 2800, albo i więcej!

Widzisz to?
Inaczej przecież byłabyś już jak niteczka.
Inaczej wszystkie Twoje koleżanki z biura byłyby jak niteczki.
Inaczej wszyscy klienci dietetyków i poradni chorób metabolicznych NFZ przyszliby RAZ, schudli i sobie poszli w siną dal.

To dlaczego tak nie jest? Czy dlatego, że dieta jest nieskuteczna?
Ależ nie; ona odchudza jak należy – 1000 kcal dziennie to duży deficyt.
To co się dzieje? Słaba wola? Też nie. Odchudzający się mają zazwyczaj żelazną wolę. Im ktoś większy, tym silniejszą wolą wykazuje się w dietach, głodówkach, tabletkach. Serio. Widzę to po moich podopiecznych.
Problem jest w tym, że ta dieta jest NIEMOŻLIWA do utrzymania. To dieta zabójstwo – całkiem dosłownie. Twoje ciało od razu zaczyna z nią walczyć i WYGRA. Zawsze.
To samo tyczy się diety i 1500 i 1800 i 1900 też; generalnie każdej diety, która jest poniżej Twojego zapotrzebowania kalorycznego.

No to co się stanie jak zaczniesz jeść według swojego zapotrzebowania?
Te przerrrrrażające 2100? (przykładowo)

Liczmy dalej: 2800 – 2100 = 700

O tyle kalorii mniej, będziesz jeść niż do tej pory!
Noooo to jaki będzie efekt tego?
Schudniesz!
Tadaaa!

Ale to pewnie zajmie mi 10 lat! Nie chcę czekać w nieskończoność, aż osiągnę swoją idealną wagę.

No dobrze, policzmy i to:

Jeden kilogram tłuszczu to 7000 kcal.
Jeżeli dziennie jesz 700 kcal mniej niż na diecie „1200” (na papierze), to jak długo będziesz zrzucać 1 kg?
7000/700 = 10

W 10 dni! 25 kg zrzucisz w 250 dni.
250 dni to niecały rok, a nie 10 lat!

A jak szybko zrzucisz kilogramy na restrykcyjnej diecie? Hmmm
Nigdy?
Mam podopieczne, które jojują od 40 lat.
W mojej rodzinie także to widzę; niektóre panie na diecie od lat 80-tych, ubiegłego stulecia. Bez skutku.

Ania, mówisz zupełnie coś odwrotnego niż wszyscy do tej pory. Przecież aby schudnąć trzeba jeść mniej niż się jadło. To jest właśnie logiczne! Ty mówisz, że trzeba jeść tyle samo? Jak to? – Daria, moja podopieczna.

Ależ skąd!
Jeżeli dorobiłaś się nadwagi 25 kg, to znaczy, że nie jadłaś tyle ile potrzebujesz. Jadłaś ZA DUŻO.
Popatrz na powyższe screeny z kalkulatorów. Jadłaś dzień w dzień o 400 kcal więcej, ALBO byłaś na diecie redukcyjnej i także jadłaś dużo za dużo,
tak jak udowodniłam.
No to tak, żeby schudnąć MUSISZ JEŚĆ MNIEJ, mniej niż te 2500 – mniej o 400 kcal, a nie o 1400.
Rozumiesz?

Więc tak, racja. Trzeba jeść mniej, by schudnąć. Cudów nie ma. Ale niewiele mniej; mniej o jednego pączka, nie o połowę swojego zapotrzebowania.
Cholera jasna, więźniowie w Auschwitz dostawali więcej: od 1000 do 1700 kcal i zobacz, jak wyglądali.
Tam prowadzi taka dieta i Twoje ciało doskonale o tym wie.
Przestań sobie robić obóz koncentracyjny w domu.

Jeszcze raz, bo nigdy dosyć: Jedząc wedle swojego zapotrzebowania kalorycznego na idealną wagę, osiągniesz idealną wagę.
Nie mam nic więcej do dodania.

*

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zapraszam Cię na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D.

Albo na kurs online. Pierwsza lekcja tutaj: Lekcja 0

Zawsze możesz też do mnie napisać: wilczoglodna@gmail.com

39 komentarzy

  • Moni

    Po raz kolejny trafione w sedno ;)! Twoje posty to teraz lektura obowiązkowa. Nawet jeśli siedzi się w tym bagnie to choć na chwilę można przejrzeć na oczy.

    Lipiec 7, 2017 at 12:51 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      A może tak na zawsze, kochana, a nie na chwilę. Skoro już jesteś świadoma, gdzie popełnianiasz błąd, to… możesz go nie popełniać, prawda? 😉

      Lipiec 7, 2017 at 1:08 pm
  • Magda

    Jak to się stało, że na świecie jest tylu naukowców, dietetyków, itp. i nikt na to nie wpadł wcześniej i nie potrafił nam, wiecznie odchudzającym się, tego wytłumaczyć w taki sposób jak Ty?
    Twój blog jest skarbnicą wiedzy.

    Postępuję tak jak radzisz i faktycznie wszystko to co piszesz, sprawdza się. Z diety 1500 kalorii (która trwała 4 miesiące, wcześniej było 1200×5 i 3000+ x2) przeszłam od razu na 2000-2200. Z wagą nie wiem co i jak, bo się nie ważę, ale centymetrów nic mi nie przybyło. Czuję się o wiele lepiej mimo tego, że mój wygląd nie jest taki jaki sobie kiedyś tam wymarzyłam.

    Lipiec 7, 2017 at 1:07 pm
  • Kamila S.

    Mysle,ze jeszcze z milion takich postow i jest szansa,ze ktoras z nas nie zada tego magicznego pytania: „ale jak zaczne jesc normalnie to przytyje?”. 🙂 a tak powaznie mowiac,mi tez bylo strasznie ciezko uwierzyc ,ze to możliwe. Walczylam,bronilam sie,kombinowalam na wszystkie sposoby,bo przeciez od zawsze wpajano nam,ze aby schudnac trzeba jesc miniaturowe porcje,glodzic sie. Teraz Aneczko moge przyznac z czystym sumieniem,ze : TAK,MIALAS RACJE!:) nasz organizm to jednak mądra bestia a nie niedorozwinięty,zacofany stwór z zepsutym na zawsze metabolizmem,ktory na zlosc nam- bedzie robil z nas ogromne potwory. Niby takie logiczne…a my nadal mimo wszystko mamy mnostwo obaw 😉

    Lipiec 7, 2017 at 1:08 pm
  • http://www.ladymademoiselle.pl

    Świetny post, bardzo solidnie przygotowany:) Uważam, że jeżeli nie ma się żadnych nietolerancji, lub wykluczy się produkty uczulające (tj. nabiał, jajka,mięso, orzechy) to jedząc mało przetworzona żywność jak najbardziej się schudnie:)
    https://ladymademoiselle.pl

    Lipiec 7, 2017 at 1:09 pm
  • Lena

    Przy mojej zwykłej aktywności(około 20km rowerem dziennie jako środek transportu) i moim wzroście powinnam jeść 2400-2500kcal. Jestem jednak triathlonistka, a do tego tancze na rurze. Czasem mam po 5-7h treningu dziennie. Regenerację mam dobra tylko jak w te intensywne dni dojem znacznie więcej niz te 2500kcal. Od dwóch miesiecy nie wymiotuje ale ciagle łapie sie na ograniczaniu kalorii. Czy powinnam jeść więcej codziennie, czy jest okej jak w dni nietreningowe jem te 2400kcal a w treningowe nawet 3500kcal?

    Lipiec 7, 2017 at 1:46 pm
  • Ola

    Matko, jakie to mądre. Gdybym wiedziała o tym mając te 15 lat podczas mojej pierwszej poważnej diety (800 kcal – bez komentarza) zaoszczędziłbym sobie tyle cierpienia i wstydu po efektach jojo. Ale nie – wtedy zależało mi na czasie. Schudnąć w 2 miesiące. O dziwo nawet się to udało-byłam chuda przez miesiąc. Od tamtej pory mija ponad 6 lat a ja teraz ważę więcej niż gdy zaczynałam się odchudzajać… Szkoda słów 🙁

    Lipiec 7, 2017 at 2:23 pm
    • Ola

      Teraz sobie uświadomiłam że do dziś schudłabym 100 razy jedząc zgodnie z zapotrzebowaniem, bez głupot. Dzięki dietom wyrobiłam w sobie tylko nałóg obżarstwa i teraz z tym się muszę zmagać

      Lipiec 7, 2017 at 2:28 pm
  • Edyta

    Ania mnie już chyba na dobre nauczyłaś jeść.Pojadam sobie i chudnę..już kilka osób mi to powiedziało a daaaawno tego nie słyszałam.To bardzo miłe,ale jeszcze lepsze jest to,że nie objadając się zyskuje lepsze życie w każdej dziedzinie i naprawdę uwierzyłam,że to mi się należy,że mogę,że nie jestem „ulepiona z innej gliny” :*

    Lipiec 7, 2017 at 3:43 pm
  • KasiaKasia

    Ja nie rozumiem siebie. Od 1,5 roku nie tnę kalorii w ogóle, a napady jak miałam, tak mam dalej.

    Lipiec 7, 2017 at 5:09 pm
    • Ania

      Kochana może to kwestia nawyków. Usiądź i zastanów się w jakich sytuacjach to jest, gdy chcesz się nagrodzić czy może jesteś sama w domu. Zmień nawyki na inne i konsekwentnie wprowadzaj je do życia. Jest tez kilka książek na ten temat.

      Lipiec 8, 2017 at 7:29 am
      • KasiaKasia

        Zgadza sie. Ja sie objadam wg mnie bardzo nawykowo. Sek w tym, ze czasami sie ten nawyk uaktywnia, czasami nie. Duzo zalezy od mojego nastroju. Jesli ilosc stresu, smutku i ogolnie napiecia sie przeleje, to wtedy mam napad. Normalnie sobie radzę z trudniejszymi sytuacjami, ale jak przekroczy to pewne granice, to po mnie. Nie wiem, jak pracowac nad tym nawykiem, bo jest dla mnie trudny do uchwycenia.

        Lipiec 8, 2017 at 12:31 pm
        • Ania

          Usiądź i się zastanów kiedy się tak dzieje i czym byś mogła to zastąpić jakim nawykiem. Np. Jesteś zdenerwowana to idź pobiegać potańczyć nie wiem co lubisz robić. Polecam książkę siła nawyku, łatwiej można rozbroić te nasze nawyki.

          Lipiec 10, 2017 at 2:07 pm
          • KasiaKasia

            Czytalam. Wiesz, technika „zamien napad na tanczenie czy cokolwiek innego” jest dobra tylko w teorii. Kazdy, kto mial kiedys silne napady wie, ze docelowo to nie dziala.

            Lipiec 11, 2017 at 8:37 am
  • Emilia

    A skąd man wiedzieć jaka jest moja idealna waga? Przed odchudzaniem miałam nadwagę. Właściwie prawie otyłość. Ogarnęłam się, gdy miałam 10 kg niedowagi i przytyłam do zdrowego BMI (21). A napady jak były, tak są :/ Mam dopiero 17 lat i brak chęci do życia.

    Lipiec 7, 2017 at 5:18 pm
  • Agata

    Aniu, a jak jest z osobami leżącymi?
    Od miesiąca muszę leżeć, praktycznie nie mam ruchu. Obliczyłam PPM i wyszło mi niewiele ponad 1400 kcal 😮 Mimo, że się nie ruszam to to jest dość mało.

    Lipiec 7, 2017 at 5:52 pm
  • Joanna

    Podzielę się wnioskami z mojego „eksperymentu” :
    Ubiegły tydzień spędziłam na krótkich wczasach. W ośrodku 3 posiłki dziennie, domowe jedzenie. Śniadania i kolacje w formie bufetu szwedzkiego, obiady również. Postanowiłam na próbę nie ograniczać się („zapłacone”). Jadłam wszystko, na co miałam ochotę, do momentu, w którym czułam się najedzona. Efekt: nie dość, że nie jadłam niczego, poza posiłkami w jadalni, wcale, ani trochę, nie miałam ochoty na słodycze, budki z lodami i goframi mijałam obojętnie, to jeszcze po powrocie waga wskazała kilogram mniej!!! Kilka tygodni temu, w komentarzach do któregos z poprzednich artykułów napisałam, że zaryzykuję jedzenie więcej, bo przecież nie mam nic do stracenia, i tak mam nadwagę… I normalnie to DZIAŁAAAAA 🙂

    Lipiec 7, 2017 at 6:52 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      A no widzisz 🙂

      Lipiec 8, 2017 at 8:41 am
  • Justyna

    Hmmm. Ciężko mi w to wszystko uwierzyć. Nie zrozum mnie źle Aniu bo wiem, że to naukowa wiedza, ale kurde zmieniasz tok myślenia kogoś kto większą część swojego życia czytał o skuteczności diet 1500 kcal. Wiem ,że przykład mój czy innych wilczyc potwierdza że takie diety prowadzą do ED, ale….kurde ta bariera 2000. Nie umiem kurde. Tzn umiem, tylko się boję.

    Lipiec 7, 2017 at 7:01 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana, kiedyś ludziom też było ciężko uwierzyć w to, że Ziemia nie jest płaska i nie stoi na czterech słoniach. I to mimo miażdżących argumentów i NAOCZNYCH dowodów.
      Kicia, jeżeli chcesz takowych, to zastanów się ile już jesteś na takiej diecie? Lata? Dekady? I co widzisz w lustrze? Super laskę z sześciopakiem?
      Jeżeli nie to znaczy, że chyba robisz coś nie tak, słońce. Prawda? I czas to zmienić

      Lipiec 7, 2017 at 9:25 pm
  • Monika

    Ania. Zaczynam Ci wierzyć i ego przestaje się buntować. Narazie mam taki efekt. Jestem szczeliwa, bo nie głodna i nie przejedzona. To cudowne uczucie. Nie muszę się ograniczać. Nie mam poczucia winy. Nie nienawidzę siebie. I na początku chciałam dużo jeść i głodna byłam. A teraz widzę że jem racjonalnie i zdrowo i fajnie. Dziękuję

    Lipiec 7, 2017 at 8:09 pm
  • Jedzenioholik

    Wszystko wydaje się być logiczne. Tylko że ja jem powyżej swojego zapotrzebowania. Jem w sumie nieprzetworzoną żywność ale jedząc zgodnie z zapotrzebowaniem jestem głodna. Nie wiem co robić… tak sobie rozciągnęła żołądek, że boję się zmniajszać kalorie, ale przy obecnej ilości jedzenia ciagle tyję. Jak zaczynam się ruszać to znowu rzucam się na jedzenie….

    Lipiec 8, 2017 at 10:19 am
  • Smutna

    Kochana a jak wciskac w siebie to jedzenie? Bo jak po niskokalorycznych dietach zwiększałam stopniowo kcal to 1) przytyłam 2) nie mogłam tego przejesc a jadłam ok 1800 kcal. Rano wypije koktajl (trochę truskawek , szklanka mleka roślinnego, masło orzechowe łyżeczka, siemie lniane, na obiad jakąś zupa, albo coś zdrowego typu ciemny makaron ze szpinakiem np.babciny rosól (nieduża miska) wieczorem kromka chleba z ogórkiem. Mi to wystarczy. Jak jem więcej to źle się czuje. Nie jem przecież dużo i co…guzik. A jak próbowałam jeść wiecej to tylam. Jestem jakimś beznadziejnym przypadkiem? Nie lubię jesc.

    Lipiec 8, 2017 at 1:30 pm
    • KasiaKasia

      A masz jakies problemy zdroworne spowodowane tym, ze malo jesz?

      Lipiec 8, 2017 at 10:52 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      No dobrze, ale jesz tyle i Ci „wystarcza” kochana, a potem nagle wyjadasz całą kuchnię, tak? No to znaczy, że nie wystarcza. Ale jak się tak objesz, to nie masz problemu ze zmieszczeniem tego? No cóż robić: albo to będzie tak wyglądać: jedzenie mało + napad, albo zaczniesz kochana jeść więcej na co dzień.

      Lipiec 9, 2017 at 7:37 am
  • Asia

    Matko to takie proste a takie trudne: jesc nieprzetworzone jedzenie zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem. Jak bardzo zaluje ze nie wpadlam na tak otwierajace oczy rzeczy jak twoj blog 2,5 roku temu kiedy wazylam 47 kg(idealnie, jestem niziutka!) ale umyslalam sobie ze musze wazyc 45 taka rowna liczba I co? Wyladowalam na 54!
    Ironia losu, zalosne co sobie zafundowalam, smiech przez gorzkie, gorzkie lzy… Mam jeszcze do ciebie Aniu I do was dziewczyny pytanie: czy przez tycie I chudniecie tez macie rozstepy I cellulit? Jak sobie z tym poradzic? Tak bardzo sie tego wstydze, a niedlugo jade nad morze no I wiadomo stroj kapielowy itp

    Lipiec 8, 2017 at 3:26 pm
    • :)

      O Boże, jakbym czytała o sobie… Dokładnie wpędziłam się w to mając 47-48 kg (też jestem niska bardzo), bo chciałam mniej, tylko że dla mnie nawet 45 kg nadal było za dużo, marzyło mi się 40 kg (co ja miałam w głowie..) i wylądowałam na 55 kg… i jeszcze mam tak samo na imię…

      Lipiec 8, 2017 at 3:50 pm
      • xx

        Ja będąc wysoka (170cm) i z wagą 53 kg wymarzylam sobie 48 :”) i schudlam.. Do 43. Ok. 2 lata utrzymałam.
        Potem przytylam do 49 i tak rozpaczliwie tych 49 broniłam, ze wpedzilam się w bulimie i skończyłam z 60+ cellulit, rozstępy, aleee za to juz nie wymiotuje, co uważam za ogromny sukces 🙂 malo tego zlecialam do 57
        Napady miewam nadal, ale o wiele mniejsze 🙂

        Lipiec 8, 2017 at 5:01 pm
        • :)

          Ehh, wszystkie robimy to samo, gonimy za jakąś nieistniejącą perfekcją i na własne życzenie wpadamy w to bagno…

          Lipiec 8, 2017 at 5:28 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Ćwiczenia, naprzemienne prysznice. To mój sposób. 🙂

      Lipiec 9, 2017 at 7:33 am
  • Aga

    Aniu, odnośnie tych 7000 kcal- czy to nie jest tak, ze trzeba jeść mniej ale NIŻ WYNOSI ZAPOTRZEBOWANIE. Czyli- potrzebuje 2100 kcal, ale średnio jem -na przykład tak jak napisałaś 2800 kcal. Wiec zeby schudnąć musze jeść trochę mniej niż te 2100 bo jeśli będę jadła dokładnie tyle to nie będę ani chudła ani tyla… I dajmy na to Ze zacznę jeść 2000 kcal czyli 100 kcal mniej. 7000/100=70. 70 dni będę tracić 1 kg A musze stracić ich 25 wiec 70•25=1750 co daje niestety 4 lata!!! Co myślisz o tym, Aniu i Wy dziewczyny???

    Lipiec 9, 2017 at 7:11 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Nie nie nie nie! Jest tak jak napisałam. Skąd Ty wzięłaś tę teorię, słońce? Przecież to absolutnie nielogiczne kochana, no zobacz! 70 dni, żeby zrzucić 1 kg?
      Nie: wyliczasz zapotrzebowanie na Twoją idealną wagę i tyle jesz, wtedy ją osiągniesz. I TYLE.
      Uwierz mi kochana, przychodzi do mnie na mentoring sporo dziewczyn z ogromną nadwagą i od pierwszego dnia lecą z wagą aż miło.
      Jedna moja podopieczna schudła od początku grudnia już 30 kg. Właśnie dlatego, że zaczęła jeść.

      Lipiec 9, 2017 at 7:31 am
      • Aga

        Sugerowałam sie Twoim postem o efekcie jojo i Newtonie. Tam wlasnie jest, zeby obciąć od swojego zapotrzebowania 300 kcal…

        Lipiec 10, 2017 at 10:35 am
  • Asia

    A mnie meczy jeszcze jedna sprawa; czy jesc nie chce liczyć kalorii, ale zamierzam schudnac, to jeśli będę jesc wedle głodu to utrzymam wtedy moją obecną nagwagę czy będę chudnąc?

    Lipiec 9, 2017 at 9:15 am
  • Daria

    Aniu, a co w przypadku jeśli danego dnia przekroczę wskazaną liczbę kcal. Czy lepiej będzie na następny dzień obniżyć spożycie, aby wyrównać do optymalnej liczby, czy jeść normalnie, tak jak wskazuje zapotrzebowanie?

    Lipiec 10, 2017 at 9:45 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Nie kochana, organizm sam sobie to wyrówna. Bedziesz mniej głodna i zosstawisz trzy gryzy śniadania, na przykład. Koniec z recznym.sterowaniem!

      Lipiec 10, 2017 at 9:48 am
  • Paula

    Wszystko ok, ale korzystajac juz no z tego kalkulatora https://www.freedieting.com/tools/calorie_calculator.htm wychodzi że żeby utrzymac wage musze jesc 1800 a schudnac 1450 (przy wzroscie 166) i co teraz? Ten kalkulator podaje inne, nizsze wartosci, ktory mowi orawde?

    Lipiec 11, 2017 at 9:02 am
  • Ewa

    Tak bardzo się cieszę, że w końcu to zrozumiałam. Po sześciu miesiącach ( i +17 kilo) wolniłam się od Wilka dzięki tej jednej prawdzie: mogę jeść naprawdę dużo a i tak nie daję rady dociągnąć do mojego zapotrzebowania kalorycznego. Wiecie jakie było moje zdziwienie, kiedy pod koniec dnia z pełnym brzuchem obliczyłam to, co zjadłam? Okazało się, że było to 1900 kcal( kiedy moje zapotrzebowanie to około 2200). I nic bym już nie dała rady w siebie wepchnąć. Największy posiłek dnia to śniadanie- czasem nawet 800 kcal. Uwierzcie, że po takim śniadaniu nie mam ochoty już stać w kuchni…A co, jeśli zaraz będę głodna? Jedzenie nie zając- nie ucieknie! Czeka sobie pięknie w lodówce. I wiecie co? Nieważne, że waga stoi w miejscu albo spada baaaaaardzo powoli. Najważniejsze jest to, że jestem wolna i zatrzymałam tycie 🙂 Jakie to piękne uczucie! Dziękuję, to przede wszystkim dzięki Tobie Aniu :*

    Lipiec 11, 2017 at 5:51 pm

Skomentuj

INSTAGRAM