Deficyt

Na pewno grałaś kilka razy w życiu w totolotka. Chwila nadziei i wielkich marzeń za jedyne 3 zł.
Ale co tam milion czy dwa, najbardziej ekscytująco robi się w momentach kumulacji, kiedy stawka jest naprawdę wysoka. Wtedy dopiero zaczyna się zabawa.
Im dłużej nikt nie wygrywa, tym bardziej puchnie worek z pieniędzmi i tym więcej osób się do niego dokłada. W kolekturach ruch.
Każdy wie, że ta sytuacja nie może trwać wiecznie, że przyjdzie taki dzień, w którym worek w końcu pęknie – nawet jeżeli miałoby to trwać tygodniami, czy – o losie! – miesiącami. Wreszcie ktoś trafi szóstkę i pula się wyzeruje, a zabawa ruszy od nowa.

Tak samo jest z jedzeniem, wiesz? A raczej z niejedzeniem; z niedostarczaniem kalorii.
Powiedzmy, że przy twoim wzroście, wieku i trybie życia, twój organizm potrzebuje dziennie 2200 kcal, aby normalnie funkcjonować. Jednak dzień w dzień nie dostaje tyle. Oczywiście powody są zawsze tylko dwa: strach lub fałszywe przekonanie, że w ten sposób schudniesz. Albo jedno i drugie.
Wytrwale próbujesz z dietą 1400 kcal, którą przecież dostałaś od dietetyka (tak, to nagminne). I masz nadzieję, że tym razem, po dwudziestu latach męki, akurat dzisiaj, z niewiadomych przyczyn, się właśnie uda się. No bo niby nie można oczekiwać innych rezultatów, ciągle robiąc to samo, ale ja ich właśnie oczekuję i nikomu nic do tego, o!
Jesz te swoje wióry na śniadanie i trociny na obiad, po czym wracasz wieczorem do domu i zaczynasz (co za niespodzianka!) maraton obżarstwa. Organizm po prostu zgarnia pulę potrzebnych mu kalorii. Taka codzienna mała wygrana, nie ma się co ekscytować.

Ale czasami zdarza się coś takiego jak kumulacja. Obserwuję to często w swojej pracy mentorki.
Niektóre osoby, zwłaszcza te wyjątkowo uparte, albo te co świeżo „wzięły się za siebie” potrafią przesunąć moment objedzenia się w czasie. Jak to wygląda?
Dokładnie tak samo jak w totolotku:

Dzień pierwszy:
Jakoś nie byłam głodna. Mam jeść na siłę?
Pominięty został banan, kilka orzechów, dwie kromki chleba.
Deficyt dzisiejszy -500 kcal
Razem:500 kcal

Dzień drugi:
Dzisiaj nie miałam czasu zjeść drugiego śniadania. Na serio nie miałam. Zresztą i tak cały czas jem.
Gadzi wypełnia kupon. Wieczorem przychodzi pierwsza „niewytłumaczalna” myśl o słodyczach.
Deficyt dzisiejszy -400 kcal
Razem: – 900 kcal

Dzień trzeci:
Zrobię sobie interwały. Po nich nic już nie zjem, bo będzie 21.00. To za późno.
Pojawia się poczucie, że nie najadasz się żadnym z posiłków. Jesteś tak samo głodna przed nimi jak i po.
Deficyt dzienny: -400 kcal
Razem: – 1300 kcal.

Dzień czwarty:
Obiad się opóźnił, a nie będę jeść obiadu przed kolacją.
Myśl o słodyczach nie opuszcza ani na chwilę.
Deficyt dzienny: – 600 kcal
Razem: – 1900 kcal

Dzień piąty:
Jakoś tak zabrakło wszystkiego po trochu, ale za to była intensywna tabata.
Głód, cały czas głód. Trzęsą się ręce.
Deficyt dzienny: -500 kcal
Razem: – 2400 kcal

Dzień szósty:
Muszę wziąć się w garść,  chyba faktycznie jem za mało. Dołożę jeszcze kromkę, albo nie, dołożę trochę więcej kaszy… eee w sumie to nie… jem ok, a głód czuję, bo jestem żarłokiem i tyle. Po prostu postaram się o tym nie myśleć i będzie ok.
Gadzi podskakuje z ekscytacji: Ale bogactwo do zgarnięcia! Zaraz będzie moje! I tak jestem tutaj jedynym graczem!
Deficyt dzienny: -600 kcal
Razem: – 3000 kcal

Dzień siódmy:
Napad gigant z bonusem, czyli dwukrotność lub trzykrotność skumulowanego deficytu (tak prewencyjnie, bo potem znowu będzie dieta)
Jak zawsze mamy zwycięzcę: Ludzkie, nastawione na przetrwanie ciało!

Jaki z tego wniosek? Deficyt nie rozpływa się we mgle nocy ani nie znika jak wróżka w bajkach. Możesz zamknąć oczy i zatkać uszy na to co się z Tobą dzieje, możesz przede wszystkim zamknąć buzię, ale on sobie nigdzie nie pójdzie.
Deficyt ZOSTAJE i JEST, dopóki nie zniwelujesz go jedzeniem.
I kumuluje się z dnia na dzień.
Potem wszystko pęka, licznik się zeruje i można  próbować jeszcze raz – najlepiej od poniedziałku. Tym razem musi się udać!

A ja Ci mówię – moja droga maniaczko kolektury totalizatora dietetycznego – zapamiętaj sobie raz na zawsze:
Nie ma czegoś takiego jak zaoszczędzona kaloria. Jest tylko kaloria pożyczona; z własnych mięśni, z własnego serca, z kolejnego dnia. Organizm zawsze się o nią upomni.
Dygresja: Czy jasne jest słowo zawsze? Słownik podaje, że to znaczy „na stałe, do końca życia, za każdym razem”.

Tak jak w prawdziwym lotku, kumulacja nie może trwać wiecznie. Różnica jest tylko taka, że tutaj wygrywa organizm – w dziesięciu przypadkach na dziesięć. On wypełnia kupony od milionów lat ewolucji – trzyma w garści wszystkie możliwe kombinacje. I może o tym nie wiesz, ale to dobrze dla Ciebie. Twoja wygrana oznaczałaby śmierć z wycieńczenia.

Lotto, żyć nie umierać.

*

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zapraszam Cię na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina

Albo na kurs online. Pierwsza lekcja tutaj: Lekcja 0

 

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2017-08-11T10:11:56+00:00 11 Sierpień, 2017|Kategoria: Bulimia i kompulsy|Tagi: , , , , |

53 komentarze

  1. Anka Sierpień 11, 2017 w 10:29 am- Odpowiedz

    Nie obraź się Gruszczyńska, ale jesteś WIELKIM człowiekiem.
    I oprócz nagrody Pulitzera powinnaś jeszcze wiele laurów zgarnąć, mininisterstwa kultury, zdrowia i takich tam, gdyby te barany na czymś się oczywiście znali…
    Chylę czoła przed tym wszystkim co i jak robisz.
    Szapoba.
    Dziękuję.

    • akin Sierpień 11, 2017 w 11:21 am- Odpowiedz

      zgadzam się!

    • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 9:00 am- Odpowiedz

      Hahaha, dzięki! Czekaj tatka latka, hahah! Dla mnie największą nagrodą jest Twoje „dziękuję”. Buziak!

  2. Anka Sierpień 11, 2017 w 10:35 am- Odpowiedz

    I jeszcze jedno.
    Choruję od ponad trzydziestu lat.
    Mam lat czterdzieści cztery (fcuk:)
    Czytam Cię od dawna.
    Ale właśnie dziś uświadomiłam sobie,
    że we łbie mam ciągle to, czym się karmię
    -wióry i trociny…
    Ty mi to powiedziałaś.

    • Daria Sierpień 11, 2017 w 11:35 am- Odpowiedz

      Anka gdybyś chciała to będzie mi miło ‚pogadać’ z Tobą
      proszę zostaw @
      dzięki

      • Anka Sierpień 11, 2017 w 12:18 pm- Odpowiedz

        Droga DarYou:)
        Jest mi naprawdę miło, że byłoby Ci miło,
        tylko widzisz troszkę się martwię,
        że przez te wióry i trociny zrobił mi się we w głowie niemały kompost
        i nie chciałabym Cię jednakowoż niemiło… rozczarować.
        hmm.

    • Kate Sierpień 11, 2017 w 9:07 pm- Odpowiedz

      Anka, a czy to, ze czytasz Anie coś zmieniło, czy jeszcze nie udało Ci się zacząć się zmieniać?

  3. Kamila S. Sierpień 11, 2017 w 10:44 am- Odpowiedz

    niby takie to oczywiste,prawda?a i tak większość z nas uparcie trzyma się tych idiotycznych pseudo-diet z mikroskopijnymi porcjami i kalorycznością odpowiednią dla 2 letniego dziecka(albo nawet i nie) i nie ogarnia,ze one nie prowadzą do mega szczupłego(chudego )ciała,o którym tak bardzo marzą.Wręcz przeciwnie,ale przeciez :jem mało=schudne na bank! . Takie chore przekonanie funkcjonuje od lat i ma się dobrze,niestety. Anka! ja Ci powiem tylko tyle-powtarzaj to jak mantrę dosłownie,miliony razy i na wszelkie możliwe sposoby a może w końcu zacznie docierac :)W sumie do mnie dotarło a ja przeciez z tych okropnie upartych byłam ,więc jest nadzieja 😉
    ps. Jak widzę powrót grafiki z Wilczusiem…to mi się aż buzia cieszy :*

  4. Anula Sierpień 11, 2017 w 11:21 am- Odpowiedz

    Ja się tylko zastanawiam jak jest to możliwe, że wszyscy dietetycy dalej dają nam do zrozumienia, że jak chcesz być fit to tylko 1500 kcal bo inaczej zero efektów. A co deficytu widać to przed okresem. Zawsze miałam napady dzień dwa przed okresem bo jak zwykle jechałam na deficycie i brakowało kalorii na normalne funkcjonowanie. Teraz już się nie boje jedzenia. Aniu dziękuje za prawdę o jedzeniu

    • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:59 am- Odpowiedz

      Też się zastanawiam, kochana. Trzymaj się!

  5. akin Sierpień 11, 2017 w 11:25 am- Odpowiedz

    Otworzyłaś mi oczy na wiele spraw… Ania, jesteś niesamowita. Po prostu niesamowita.

    • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:58 am- Odpowiedz

      Dziękuję kochana :*

  6. walczę Sierpień 11, 2017 w 11:30 am- Odpowiedz

    Jaka ze mnie była idiotka… Zawsze myślałam, że aby być szczupłym, trzeba kontrolować to ile się je. Żeby nie jeść za dużo, ale mniej… Wyniosłam z domu złe wzorce (moja chuda, a teraz już nawet za chuda mama całe życie się kontroluje z dietą, uważa na to co je i ile je). Anoreksja namieszała mi w głowie, przez jakiś czas bałam się jeść. Bałam się tego, co może stać się z moim ciałem. Przez to, że nie jadłam, nie miałam energii. Ale to wszystko naprawiam. Szkoda, że po kilku latach… Zastanawiałam się: jejku, skąd ja mam tą energię brać? Jejku. Jak to skąd? Z jedzenia! Ludzie! Idę do przodu, to najważniejsze. Dzięki Ania! :*

    • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:58 am- Odpowiedz

      :*

  7. pau wow Sierpień 11, 2017 w 11:30 am- Odpowiedz

    Chyba nie rozumiem – to znaczy,ze jak ktoś ma taki atak ‚niedzielny’ przez deficyt,to będzie tyl? Nawet jeśli to jeden dzień

  8. KasiaKasia Sierpień 11, 2017 w 11:42 am- Odpowiedz

    Nie demonizujmy diet odchudzajacych. Nie ma nic zlego w diecie redukcyjnej, o ile jest dobrze ulozona i ZAMKNIETA W CZASIE. Czyli zaczynam redukcje, trzymam sie jej (!) i koncze (!). Mam wrazenie, ze mnostwo osob caly czas „stara sie schudnac”, czyli staraja sie jesc mniej, ale raz wychodzi, raz nie. Proces sie przyciąga i wychodzi na to, ze ludzie sa mentalnie na redukcji non stop.

    • Anula Sierpień 11, 2017 w 12:03 pm- Odpowiedz

      Zgadzam się tyle ,że redukcja to 200 kcal mniej a nie 800

    • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:34 am- Odpowiedz

      A potem co, po tym zamkniętym czasie? Bo z doświadczenia mojego i tysiąca osób udzielających się na blogu, wiem że jojo.
      Dlaczego? Bo cięcie kcal nie jest naturalne. Żadne zwierze tak nie robi, tylko ludzie tacy mądrzy.
      I dlaczego raz wychodzi, a raz nie? Dlatego że ciało się przed tym broni i będzie broniło do końca świata.
      A ja będę demonizować redukcję, bo to JEST demon i głupota.

  9. Daria Sierpień 11, 2017 w 11:43 am- Odpowiedz

    Ktoś tu dobrze napisał „jemy tyle ile 2letnie dziecko”…
    ja czasami myślę sobie-WIEM,że np.dzisiaj zjadłam MNIEJ (!!!) niż 3 letnia wnusia mojej znajomej…a ja mam „jedyne” 35 lat (!!!)
    o zgrozo..
    Wiem też,że Ania ma rację…kiedy mieszkałam z facetem jadłam normalnie-śniadanie,obiad ,kolacja -jadłam wszystko na co miałam ochotę i co? schudłam a później trzymałam wagę….bez żadnych wyrzeczeń!
    Wszystko się posypało (czytaj-zaczęłam tyć) kiedy zaczęłam, ciąć kalorie….
    Teraz jedyne co to,że naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio się ważyłam ale z jedzeniem moim …masakra
    Dziewczyny dzięki,że jesteście:)

  10. beznadziejnyprzypadek? Sierpień 11, 2017 w 12:01 pm- Odpowiedz

    Czy ktoś może mi podpowiedzieć co jest ze mną nie tak? Dietetyk ustalił mi dietę 1900kcal, ale na tej kaloryczności jestem…głodna 🙁 Nie uprawiam żadnego sportu, jestem trochę leniuszkiem, jeśli już to ćwiczę w domu, po prostu na co dzień staram się być w ruchu. Pracę mam biurową. Mój organizm domaga się więcej niż 2000kcal (przeważnie jem ok.2200kcal). Co jest ze mną nie tak? Na 1700, 1800, 1900kcal jestem głodna ;/

    • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:31 am- Odpowiedz

      Kochana, nic. Wszystko jest ok. Jedz powyżej 2000. Ja mam podobną aktywność i jem 2100, a na 1800 umieram. Przecież to jest strasznie mało!

  11. Jedzenioholik Sierpień 11, 2017 w 8:32 pm- Odpowiedz

    Wszystko co piszesz Aniu G. wydaje się być logiczne i zrozumiałe. Jednak ja nie umiem pojąć jednej kwestii: co z osobami które mają nadwagę, chcą schudnąć jedząc (nieprzetworzoną żywność) tyle ile wynosi zapotrzebowanie kaloryczne przy docelowej wadze i ciągle czują głód? Przecież zeby zrzucić nadmierne kilogramy trzeba wytworzyć deficyt kaloryczny. Tylko wtedy pojawia się głód, ktory może skończyć się tak jak opisujesz powyżej. Co robić? Brać coś na obniżenie łaknienia? Proszę o pomoc Wilczo głodna.

    • aronia Sierpień 13, 2017 w 7:51 am- Odpowiedz

      Zależy ile chcesz zredukować. Jeśli dużo to nie obliczasz deficytu od razu dla wagi docelowej. Np. jeśli ważysz 100kg jesz jak dla wagi 90kg a nie od razu robisz deficyt dla np. 65kg.

      • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:27 am- Odpowiedz

        dokładnie.

        • Jedzenioholik Sierpień 15, 2017 w 7:23 pm- Odpowiedz

          Załóżmy, że ważę 72 to mogę obliczyć zapotrzebowanie dla 62 czy zawsze dla -10%?

      • Jedzenioholik Sierpień 15, 2017 w 7:21 pm- Odpowiedz

        Oki, dziękuje za odpowiedź.

  12. Aneta Sierpień 12, 2017 w 12:30 pm- Odpowiedz

    Mam 16 lat. Anoreksję miałam 2 lata, po wyjściu z niej kolejne 2 lata kompulsywnego objadania. W te wakacje staram się wziąć w garść i wreszcie mam do tego dobry sposób. Dziwiłam się czemu na diecie 1500 kcal w czasie kompulsywnego jedzenia wytrzymywałam max. 16 dni a zdarzały się miesiące kiedy objadałam się codziennie. Gdyby nie zamiłowanie do sportu wpadłabym w nadwagę, ale na szczęście mimo moich diet i obżarstw bmi nigdy nie wskoczyło na nadwagę. Teraz zaczęłam jeść według mojego zapotrzebowania i czuję się o wiele lepiej psychicznie i fizycznie. Wreszcie mogę cieszyć się z życia. Pozdrawiam

    • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:25 am- Odpowiedz

      Super!

  13. Kamila Sierpień 12, 2017 w 5:42 pm- Odpowiedz

    Droga Aniu, postanowilam dzis policzyc ile kalorii zjadłam. Po wizytach u dietetyka pozostała mi piękna książeczka z tabelami kalorii. Wzielam ołówek i zaczelam zliczać. Teoretycznie bylam juz po kolacji. Policzyłam. Jeszcze raz policzyłam. I co się okazało. Zjadlam o 400 kcal za mało. Ło matko. Dobrze że mi zupy jarzynowej z obiadu zostało. Bedzie na kolacje. Dziękuje.

  14. Kamila Sierpień 12, 2017 w 5:43 pm- Odpowiedz

    Aaaa. Zapomniałam. Dwie twoje ksiązeczki już do mnie idą w orzesyłce z podręcznikami mojego syna.

    • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:24 am- Odpowiedz

      super! Dziękuję!

  15. daisy20 Sierpień 13, 2017 w 8:14 am- Odpowiedz

    Aniu, czy mogłabyś napisać post o lęku przed głodem? Odkąd wychodzę z anoreksji, zaczęłam bać się tego uczucia. Głód mnie przeraża. Kiedy mijają 3/4 godziny od ostatniego posiłku, czuję się strasznie, jakbym zaraz miała umrzeć. Trzęsą mi się ręce, robi mi się słabo, nie mogę się na niczym skupić, jestem nerwowa. Boję się też fizycznego zmęczenia, wysiłku. Kiedy jadłam niewiele nie miałam siły, a było to spowodowane tym że ograniczałam jedzenie oczywiście 🙁 Najważniejsze jest dla mnie jedzenie 🙁

    • daisy20 Sierpień 13, 2017 w 8:15 am- Odpowiedz

      Oglądałam twój film na yt, ale nadal nie mogę sobie z t

      • daisy20 Sierpień 13, 2017 w 8:16 am- Odpowiedz

        *tym poradzić

      • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:23 am- Odpowiedz

        kochana, a czytałaś bloga? Jeden filmik to mało.

    • Wilczo Glodna Sierpień 13, 2017 w 8:23 am- Odpowiedz

      Kochana, napisalam; wcześniejszy post „Ekstremalny głód”. To właśnie on Cię dopadł teraz.

      • daisy20 Sierpień 13, 2017 w 9:39 am- Odpowiedz

        Czytam bloga regularnie. Biorę sobie do serca to co piszesz, ale nie wychodzi mi… Ten mój ekstremalny głód trwa od kwietnia 🙁

  16. Kornela Sierpień 13, 2017 w 5:54 pm- Odpowiedz

    A ja naprawdę staram się jeść więcej, a mimo wszystko dalej chodze głodna. Tylko ze problem leży w tym ze nie wiem tak naprawdę ile powinnam jeść. Wydaje mi się ze jem naprawdę dużo, ale skoro chodze głodna ? Hmm… Czy może ktoś chciałby zerknąć na mój jadłospis i dac mi znak czy jem właściwie ? 🙂

  17. Ola Sierpień 17, 2017 w 10:06 am- Odpowiedz

    WOW. Jedno wielki WOW. Metafory Twoje są wspaniałe i takie w punkt…od tygodnia mam właśnie to co piszesz… :O a kumulacja rośnie. Woah, aż się otrząsnęłam! Dziękuję !!!!!

    • Wilczo Glodna Sierpień 18, 2017 w 2:05 pm- Odpowiedz

      No i o to chodzi!

  18. Monika Sierpień 17, 2017 w 7:42 pm- Odpowiedz

    A czy jest jakiś sposób na wyjście z ED bez liczenia kalorii. Nienawidzę tego robić. Jeszcze bardziej się wkrecam i nasilają sie objawy.. dodam że nie choruje na bulimie tylko m anoreksje/ ortoreksje.

    • Wilczo Glodna Sierpień 18, 2017 w 2:04 pm- Odpowiedz

      Tak, możesz liczyć kilka dni i robić zdjęcia posiłków, a potem wzorować się modelem takiego „idealnego” dnia.

  19. Mina Sierpień 19, 2017 w 9:05 am- Odpowiedz

    Wszystko się zgadza jeśli chodzi o chudniecie.. A co jeśli mam niedowage i nie wiem jaka jest moja naturalna waga? Jeśli będę jadła zgodnie z moim obecnym zapotrzebowaniem raczej nie przytyje.. a jesli nie znam wagi docelowej? Chciałam też zapytać co sądzisz o MinnieMoud? Z tego co wiem opiera się to na eksperymencie z Minnesoty i na wielu profesjonalnych stronach zagranicznych ludzi którzy wyszli z ED jest bardzo polecane. I czy na pewno pilnowanie nieprzetworzonego jedzenia jest najlepszym sposobem żeby wyjść z ortoreksji? Przecież w tej chorobie głównym problemem jest przymus jedzenia tych rzeczy i paniczny strach przed „niezdrowym”. no i czy takie rzeczy jak masło orzechowe 100% orzechów, sery czy oleje to też jedzenie nieprzetworzone?

  20. Bożena Sierpień 26, 2017 w 8:22 am- Odpowiedz

    Mam koleżankę twoja imienniczka i nie tylko nazwisko również te same:-D bądź co bądź na nią też mogę liczyć chodź pod innymi względami właściwie.. Uśmiechnęłam się jedynie do siebie gdy przeczytałam twoje imię i nazwisko ty akurat jesteś dla mnie wszystkim w moim momencie życia… Za każdym razem gdy mam gorszy dzień, napad, obwinianie itd. Czytam twoje posty są dla mnie wiara, nadzieja, przepustką do nowego lepszego jutra! Dziękuję Ci Aniu że jesteś tu dla mnie dla każdej z nas! robisz coś pięknego dla innych dzięki samej sobie można by powiedzieć…a naprawdę dzięki Tobie przejrzałam tak wiele na oczy niemasz pojęcia jak czuje się wewnętrznie ogromna zmiana zachodzi chodź narazie troszkę tyje, ale.. Te wyciszenie wewnątrz mnie, te demony krzyczące o jedzenie te wołanie poprostu ucichlo.. Odczuwam tylko wewnętrzny spokój oprucz tego myślenie i wcześniejsze decyzję jakie podejmowałam zauważyłam że będąc na wiecznym głodzie były zle a teraz świadomie myślę i postępuje jakby w końcu nie tylko moje ciało ale również mózg w końcu zaczął pracować normalnie i racjonalnie może to dziwne ale tak właśnie czuje! moja droga do uzdrawiania zaczęła sie jakiś czas temu niewiem dokąd mnie prowadzi ale uważam że dzięki Tobie w końcu podążam we właściwym kierunku ściskam mocno i ciepło całuję leskami szczęścia którego splynely mi prosto na usta.. Dziękuję Ci Aniu za to że bylas i za to że jesteś! :-*

    • Wilczo Glodna Sierpień 26, 2017 w 9:23 am- Odpowiedz

      Boże… kochana, dziękuję. Wzruszyłam się… Wszystkiego dobrego kicia :* :* : *

  21. Dieta a jadłospis - Wilczogłodna Sierpień 29, 2017 w 9:02 am- Odpowiedz

    […] FIZJOLOGICZNE muszą być zaspokojone. A im szybciej tym lepiej. Tak jak pisałam w tym poście, deficyt kaloryczny się kumuluje. Jeżeli codziennie jesz o 400 kcal za mało, […]

  22. EIGHTYEARS Sierpień 29, 2017 w 8:22 pm- Odpowiedz

    Aniu! Ten post otworzył mi oczy i dzięki niemu wiele zrozumiałam. Od ponad 8 lat walczę z kompulsywnym objadaniem się. Moje życie to fazy obżarstwa przeplatane z silną wolą, dietą i siłownią. Od 3 miesięcy znów ulegam słodyczom a wcześniej w ciągu pół roku schudłam 15 kilo, ćwiczyłam 5 razy w tygodniu i jadłam… 1500 kcal dziennie.

    • Wilczo Glodna Sierpień 30, 2017 w 1:58 pm- Odpowiedz

      No właśnie…

  23. 97 Sierpień 30, 2017 w 7:05 pm- Odpowiedz

    Aniu, więcej takich postów prosimy! Może to zabrzmi dziwnie, ale dziękuję, że uczysz mnie jeść… <3

  24. Waniliowa Październik 19, 2017 w 8:18 pm- Odpowiedz

    Ja przez wakacje trzymałam wagę i jadłam (byłam po glodowce) zaczęłam od 5oo kcal dziennie a potem zwiększałam stopniowo. Myślę że jadłam około 1200 – 1400 nawet w niektóre dni. Czułam się czasem przejedzona ale waga wahała się między 60-61 kg wzrost 18o cm. Od połowy września się posypało. . Zaczęłam -dokładnie jak piszesz – a to przeoczyć śniadanie, a to nie zjeSC obiadu albo zjeść pół. . Potem ogromne podjadanie i znów … niech to – rzyganie. Nie robiłam tego 4 miesiące a znów wróciło. Przytylam do 63 kg i jestem załamana. Co robię? Nadal jak debil chomik kręcę się w kółko. Poskubie tu i tam albo robie mała ucztę i toaleta. Nawet dziś 4 razy.. a najlepsze ze waga stoi. Jak w jakiś dzień staram się wrócić do jedzenia bez rzyga nią i przeczyszczania i zjem około 800 kcal to na drugi dzień ważę 1 kg więcej wiec znów nie jem tylko skubie i rzygam. Mam od miesiąca opuchnięte nadbrzusza i bulgocze mi tam woda? Opuchniete oczy, depresja i ciągle poddenerwowanie. Niby wszystko wiem a nie mogę się podnieść. Było mu tak dobrze w wakacje kiedy JADŁAM. Przygotowywałam sobie posiłki i czułam się bardziej ogarnięta. Byłam na drodze ku zwiększaniu kaloryczności a tu porażka. . Im bardziej obcinam tym bardziej tyje i czuje się koszmarnie. Najgorsze jest to uczucie bulgotanie i przelewanie w brzuchu. To może być zatrzymana woda? Jak u wielbłąda na czarną godzinę?

    • Wilczo Glodna Październik 20, 2017 w 1:51 pm- Odpowiedz

      Kochana, no tyjesz po obcinasz, metabolizm rozwalasz. Swoją drogą 60 kg przy tym wzroście to niedowaga. Organizm nigdy sie nie zgodzi na taką wagę. Zawsze będzie walczył. Zawsze zawsze zawsze. Uwierz mi kicia teraz, albo za 10 lat zobacz na własne oczy. Albo za 20, bo mam i takie agentki 😉

Zostaw komentarz