ekstremalny głód

Ekstremalny głód

Opowiem Ci o ekstremalnym głodzie występującym przy wychodzeniu z zaburzeń odżywiania. Nie mam tutaj na myśli wilczego głodu, który odczuwasz będąc na dietach, a który napędza tylko Twoje błędne koło. Ekstremalny głód to coś zupełnie innego – i to jest pierwsza ważna informacja jaką chcę tutaj przekazać.

A więc dzieje się tak:
Postanowiłaś wyjść z bulimii, anoreksji, głodówek i diet. Masz już po prostu serdecznie dosyć. Poczytałaś trochę mojego bloga, a zwłaszcza posty o tym, że jedząc normalnie nie da rady przytyć i teraz czujesz, że Ty też możesz to zrobić.
Wyliczyłaś swoje zapotrzebowanie kaloryczne i złapałaś się za głowę: Jak ja mogłam próbować jeść 1500 kcal przez całe lata (dekady), skoro przy moim trybie życia potrzebuję ponad 2000!?

Przechodzisz więc co prędzej na rozsądny jadłospis i wszystko robi się nagle jasne i proste. Ustaje większość kompulsywnych myśli, wieczorne napady na lodówkę, obsesja, smutek. Już od pierwszego dnia zmienia się cały świat. Jak cudownie! Jak chce się żyć!
A tu nagle przykra niespodzianka. Przychodzi on: ogromny, niewytłumaczalny, zwierzęcy głód.

Nagle te 2000 kcal przestaje wystarczać; wstajesz głodna od stołu, budzisz się głodna w nocy, jesteś głodna cały czas tak strasznie, że ledwo możesz wstać.

I do jakich wniosków dochodzisz?
Jestem nienormalna. Wcale z tego nie wyszłam i nigdy z tego nie wyjdę, a to co się ze mną dzieje to najlepszy dowód na to.
Wilk wrócił.

W końcu ulegasz swojemu instynktowi jedzenia, a potem ze strachu żeby nie przytyć, kompensujesz. I wracasz do punktu wyjścia.

Słyszałam tę smutną historię tak wiele razy… A to nic innego jak tak zwany ekstremalny głód – dla wielu nieodzowna i zupełnie normalna część wychodzenia z zaburzeń odżywiania.

Po co, na co i dlaczego?

U normalnej osoby (i u zwierząt), ilość przyjętego jedzenia reguluje ciało. Mamy wbudowany mechanizm głodu i sytości, który sam o siebie dba. Sygnał głodu – trzeba zjeść, sygnał sytości – trzeba przestać. Zero dalszego rozkminiania.
Bardzo dobrze widać go u małych dzieci. Nawet jeżeli coś im smakuje, potrafią odłożyć to w połowie niedojedzone i pójść się bawić.

Ty także urodziłaś się z tym mechanizmem i, o dziwo, dalej masz go w sobie w nienaruszonej formie. Tylko teraz jest on uśpiony. Ograniczając sobie jedzenie i wpadając tym samym w zaburzenia odżywiania, przeszłaś w awaryjny tryb odżywiania.
Ciało ze wszystkich sił usiłuje przeżyć w tej nowej sytuacji i teraz zamiast działać na zasadzie głód – sytość działa tak: dieta – ataki.
Jako, że te ataki są zazwyczaj na słodycze (dużo cukru i tłuszczu – dużo niezbędnej energii), z roku na rok jesteś co raz bardziej niedożywiona.

No ok, ale robiłam sobie badania i wszystko jest w porządku, a mam przecież bulimię od X lat. Jak to wyjaśnić?

I tutaj kolejna ważna informacja: Wyjaśnia to niezwykła mądrość ciała. Ono wie, że jeżeli zabraknie witamin, mikro i makro elementów, organizm po prostu umrze. Dlatego zrobi wszystko by ją pozyskać. A wiesz skąd?
Tak, na pewno część z tego jedzenia, co tam jednak wpada, ale przede wszystkim z własnych tkanek.

Bo awaryjny tryb odżywiania się to nie tylko ataki. To także autokanibalizm (mój autorski termin), czyli zwiększenie procesów katabolicznych, kosztem anabolicznych.

Co to znaczy? To bardzo proste.
Anabolizm to proces budowy, katabolizm – rozpadu. Zachodzą one w ciele równocześnie, przez całe życie. Cały czas powstają nowe komórki, a stare umierają i są metabolizowane. Jak jesteś dzieckiem, anabolizm dominuje – rośniesz, rozwijasz się. Im człowiek starszy tym więcej procesów rozpadu. Dlatego się starzejemy.

No chyba że postanowimy nie czekać na starość, tylko wpaść w zaburzenia odżywiania. Wtedy mamy go szybciej.
Nasze ciało zaczyna zjadać własne tkanki, ponieważ w nich zmagazynowane są wszystkie substancje odżywcze. Z nich zostały przecież zbudowane w lepszych czasach.
Takie na przykład białko – pogardziłaś kotletem (zwykłym, czy sojowym), na obiad będzie kotlet z własnego mięśnia sercowego. Nie ma cynku i żelaza, chlaśniemy sobie kawałek jajnika i będzie.
Miałaś tak czasami, że byłaś bardzo bardzo głodna, a nagle przestałaś? To właśnie organizm zjadł kawałek siebie. Mniam.

Może pamiętasz z artykułu o eksperymencie głodowym w Minnesocie, że w przypadku długotrwałego głodu wszystkie organy zmniejszają swoją objętość – serce kurczy się, zanika macica, ilość krwi spada o 10%.
To jest właśnie katabolizm– odżywianie własnym ciałem.

Ekstremalny głód uderza po czasie

Kanibalizowałaś się  w najlepsze całymi latami, ale teraz zrozumiałaś, że to droga donikąd i postanowiłaś zacząć jeść więcej. Brawo! To najlepsza decyzja jaką mogłaś podjąć!
Co się wtedy dzieje w środku? Na początku jest sondowanie: Jedzenie było już w zeszłym tygodniu, przedwczoraj, wczoraj i dzisiaj też przyszło, hmm… chyba minął kryzys! Zobaczymy jeszcze przez kilka dni.
Mija kilka dni i mózg decyduje: Ok! to jest to! Wyłączamy zasilanie awaryjne i przestawiamy się na regularne jedzenie głód- sytość!
Na co organizm odpowiada: Spoko, jasne, panie kierowniku, ale najpierw trzeba naprawić wszystkie szkody, które zrobiły lata zaburzeń. Mamy tutaj dziury w kościach, mięśniach, tkanka łączna w ubytkach, hormony leżą. Wystawiam w takim razie fakturkę na trzy pierdyrliardy nowych komórek. Proszę dostarczyć je ekspresem w trybie natychmiastowym.
Robi się! Zamówienie jest w trakcie realizacji – odpowiada mózg – właśnie maszerujemy do lodówki po niezbędne cegiełki.

W tym czasie Twoja ręka otwiera lodówkę, a Ty myślisz: Zaraz zaraz, przecież ja właśnie zjadłam! Co u licha?
I zaczyna się jazda zwana ekstremalnym głodem.
Organizm czuje, że niebezpieczeństwo minęło, więc zaczyna proces intensywnej odbudowy tego co zniszczone. Naprawdę tego potrzebuje zanim będzie mógł ruszyć do przodu. Tak jak zbombardowane miasto potrzebuje odbudowy zanim wróci do życia.
Musisz jeść.

Ale tutaj powstają dwa problemy

Po pierwsze, ekstremalny głód to bardzo nieprzyjemne, dziwne doświadczenie.
Z żołądka dochodzą do mózgu sygnały: Ok, organ pełny. Wstrzymać dostawę pokarmu.
Czujemy to fizycznie – tam już naprawdę nie ma miejsca.
Zaś ze wszystkich komórek ciała płynie przekaz odwrotny: Dawać tutaj budulec! Więcej!!! My tu pracujemy na pełnych obrotach!
Wszystko to dochodzi do mózgu na raz, a on dostaje kręćka. I ty razem z nim.
Czujesz się najedzona, przejedzona, na granicy mdłości, ale wcale nie czujesz się SYTA.
Ani trochę. Masz totalnie napchany żołądek, ale ciągle głodną głowę.

Kiedy uczestnikom eksperymentu w Minnesocie w końcu zniesiono restrykcje i pozwolono jeść, zaczęli oni napychać się do nieprzytomności, tylko po to by wrócić do kuchni pół godziny później. Tak samo postępowali więźniowie uwolnieni z obozów koncentracyjnych.
Ale żaden z uprzednio głodzonych nie zastanawiał się nad tym jak będzie wyglądał w bikini na plaży, tylko jadł. A u nas? U nas odzywa się nasz stary dobry profesorek – Twoja kora przedczołowa, gdzie kiedyś zapadła decyzja o diecie, i mówi: OSZALAŁAŚ??? PRZYTYJESZ!!! – i to jest ten drugi problem.

Boimy się. Jesteśmy przerażone. Przecież to podważa sens naszych wieloletnich wysiłków; diet, głodówek, odwołanych wyjść z przyjaciółmi, zerwanych związków…
I nagle co? Jeść? I to jeszcze tyle? Ja rozumiem 2200 kcal, co i tak jest ciężkie, ale 5000!?
Tymczasem niestety to właśnie jest konieczne, gdy pojawia się ekstremalny głód.

I teraz uwaga: ON SOBIE NIE PRZEJDZIE, jeżeli nie zostanie zaspokojony. Musisz przeżyć te dni czy nawet tygodnie, kiedy organizm uzupełnia narobione przez lata braki. Zaufaj i jedz.

I co? Mam niby przytyć? Toczyć się jak beczka?

Nie.
Posłuchaj, czy na serio sądzisz, że Twoje ciało nie ma nic lepszego do roboty niż robienie teraz zapasów z tłuszczu? Przecież tutaj trzeba odbudować większość narządów! W tym „domu” wali się dach, nie działa elektryka, kanalizacja i ogrzewanie. To jest priorytetem, a nie wypełnianie spiżarki na później!

Nawet jeżeli coś przytyjesz, to bardzo nieznacznie. Potem szybko zrzucisz w naturalny sposób, bo ciału nie zależy na tym by być grube i niesprawne. Ono chce być w końcu zdrowe. Warto jest nawet przemęczyć się chwilę z dodatkowym kilogramem czy trzema!
Inaczej jest, jeżeli jesteś bardzo wychudzona. Wtedy tkanka tłuszczowa też musi się odbudować, chociażby po to byś mogła zacząć normalnie miesiączkować.
Ale domyślam się, że jeżeli zdecydowałaś skończyć z ED to rozumiesz już, że TAKA chudość jest szkodliwą głupotą.

Ale jeżeli nie jestem chuda, to co?

Fakt, najczęściej ekstremalny głód dotyka dziewczyn z anoreksją. Właśnie dlatego wpadają one w bulimię, przy próbie powrotu do normalnego jedzenia. Zaczynają jeść więcej, po czym to normalne jedzenie przeradza się ekstremalne jedzenie (z powodów opisanych powyżej). Wszystko prędzej czy później wróciłoby do normy, ale tutaj wchodzi sprawa nieszczęsnego bikini. Zaczynają się kompensacje oraz dalsze restrykcje.

Ale nie tylko zdrowiejące anorektyczki doświadczają tego problemu. Wcale nie musisz być chuda, by Ciebie to też spotkało. Wystarczy, że jesteś niedożywiona. Nie ważne ile faktycznie ważysz. Możesz mieć olbrzymią nadwagę i w dalszym ciągu być niedożywiona. Ba! To zazwyczaj jest norma! Osoby otyłe nie dorobiły się tych kilogramów jedząc dużo za dużo wartościowych rzeczy. Zrobiły je zazwyczaj na słodyczach i fast foodach. Ich ciało od dawana nie dostało żadnych normalnych substancji odżywczych, a jedynie puste kalorie. Szerzej pisałam o tym tu: Pseudojedzenie

Więc naprawdę nie sugeruj się tym, że wcale nie jesteś wychudzona i Ciebie to nie powinno dotyczyć. Jeżeli dotyczy, to znaczy, że powinno.

Ile to potrwa?

Zazwyczaj kilka  lub kilkanaście dni, ale może trwać i dłużej. Moja mentee – Karolina jadła i po 5000 kcal prawie przez cały miesiąc. Kiedy próbowała jakkolwiek się przystopować, dostawała wręcz drgawek.
Jadła, jadła i jadła, aż nagle z dnia nadzień przestała. Jak ręką odjął. Co zaskakujące (oczywiście nie dla mnie), w ogóle nie przytyła. Dalej normalnie wchodzi w te same ciuchy. Jedyna zmiana, którą zauważyła to to, że… zaczęła czuć się sexy! I nie, nie poszło jej w cycki. Też zapytałam.

Proces zdrowienia Karoliny to było po prostu coś pięknego. Obserwowałam jak ona daje zgodę ciału na zaspokojenie swojego głodu. Po raz pierwszy od dwudziestu lat.
Apetyt szalał i cichł, szalał i znowu odpływał. Nagle przychodziła ochota na orzechy, więc były orzechy – cała paczka, albo i dwie. Szły całe opakowania hummusu, pasty z fasoli, dwie miski owsianki z opakowaniem malin, banany, kostka tofu, pół bochenka chleba ziarnistego, całe opakowanie musli z jogurtem… I było dobrze. Karolina czuła mistyczny wręcz spokój.

Dzień Karoliny na ekstremalnym głodzie.

No i co? Żyje i ma się dobrze.

WAŻNE: Ekstremalny głód zaspokajaj prawdziwym, wartościowym jedzeniem, a nie słodyczami!!! Inaczej wylądujesz z jeszcze większym niedożywieniem niż do tej pory.
Niech to także nie będzie wymówką do kolejnych ataków objadania się. Pamiętaj, mówimy o ekstremalnym głodzie w procesie zdrowienia, a nie wilczych kompulsjach.

Piszę to wszystko, by zapewnić Cię, że to co czujesz, jest normalne. Często widzę jak dziewczyny wchodzą na dobrą drogę, a potem ekstremalny głód zbija je z pantałyku. Dochodzą do wniosku, że jednak są nienormalne i nigdy z tego nie wyjdą, albo bronią się przed zjedzeniem więcej rękami i nogami. A tak jak podkreślam: ten głód nie przejdzie, jeżeli go nie nakarmisz.
Nie bój się, on nie zrobi Ci krzywdy, on jest dobry i minie, kiedy wszystkie szkody zostaną naprawione, a Ty raz na zawsze powrócisz do równowagi.

Jeżeli masz wątpliwości czy to właśnie ekstremalny głód, napisz o nich w komentarzu lub wyślij mi maila na wilczoglodna@gmail.com

PS. Pytacie poniżej jak odróżnić wilczy głód od ekstremalnego. Wilczy jest skutkiem restrykcji, ekstremalny pojawia się po jakimś czasie od zaprzestania restrykcji.

*

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zapraszam Cię na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina

Albo na kurs online. Pierwsza lekcja tutaj: Lekcja 0

 

46 komentarzy

  • Kamila S.

    Teho uczucia glodu do konca zycia nie zapomne
    🙂 towarzyszyl mi przez prawie 7 tygodni i nie chcial odpuscic. Dopoki z nim walczylam i jadlam tyle,ile wynosi zapotrzebowanie- męczyl mnie straszliwie. Dopiero ,kiedy przestalam kontrolowac to,co jem i pozwolilam cialu zdecydowac- zaczal znikac. Dzis nie ma go juz wcale:) Takze odradzam wojne z extreme hunger,bo nie ma szans ,zeby go pokonac:) i nie- nie przytylam:)

    Sierpień 4, 2017 at 2:13 pm
  • Karolina

    Kochane Dzieczyny, czytam to i placze. Bo czytam o sobie. Nie wiem czy zrobilam cos wielkiego ale wiem ze zrobilam najlepsza dla siebie rzecz w moim zyciu. Ciesze sie ogromnie jesli poprzez te zdjecia moge komus pomoci lub zainspirowac. Kochane wygladam zupelnie normalnie, nosze wszystkie moje rzeczy a jedyne co sie zmienilo w moim zyciu to to ze jestem teraz szczesliwa, prawdziwie szczesliwa. Doceniam zycie w kazdej jego istocie i biore z niego wszystko co najlepsze. Jestem spokojna. Takze o moja przyszlosc bo juz wiem jak zyc wiec dzielnie ide do przodu korzystam z zycia, spelniam marzenia i smialo siegam po wiecej. Usmiecham sie teraz do zycia i do siebie. Dziekuje za ta lekcje. Byla ciezka ale mialam jej doswiadczyc by sie przebudzic. Wszystko co mozecie dla siebie zrobic to dac sobie Kochane szanse. Nie wiem ile to bedzie trwalo miesiac, tydzien, dwa miesiace. Kazdy jest inny ale zdecydowanie wiem ze kazdy zasluguje aby doswiadczyc tego zycia w pelnej jego istocie. Drzwi stoja dla Was otworem, ja moge byc drogowskazem, pokazac kierunek ale kroki musicie zrobic same. Zaufajcie sobie i zyciu. A ja mocno z calego serca trzymam za Was kciuki. Czekam tu na Was wiec do przodu Kochane;)

    Sierpień 4, 2017 at 2:35 pm
    • Jula

      Kochana dzieki za te zdjecia i komentarz to naprawdę daje nadzieję. Jesli moge zapytać jaka byla twoja historia przed? Cierpialas na anoreksje, bulimie, glodzilas sie i mialas kompulsy? Wychodzilas z niedowagi czy mialas wage w normie, a doswiadczylas niedożywienia (pod względem składników odżywczych)

      Sierpień 8, 2017 at 4:56 pm
  • Dorota

    Ja nie wiem… Wcześniej miałam anoreksję, następnie bulimię, głodziłam się ale postanowiłam z tego wyjść. I od dwóch lat jem ok min 1700/2000 na przemian z obżeraniem się i czyszczeniem oraz sporymi ćwiczeniami. I zastanawiam się czy taki głód mnie dotyczy? Staram się od tygodnia jeść na wyczucie bo nawet dieta 2000 kcal kończyła się obżarstwem i głodem. Jem co chcę i w miarę rozsądne ilości (zdrowo) ale i tak bywam cholernie głodna! I właśnie nie wiem czy „to ten głód” czy to apetyt? :/

    Sierpień 4, 2017 at 3:18 pm
  • Justyna

    Aniu! Jak mam odróżnić ten „dobry” głód od „wilczego”? Czy to tak działa, że ten „dobry” pojawia się gdy jemy zgodnie z zapotrzebowaniem? Powoli wariuję, od około 2 m-cy jem zgodnie z zapotrzebowaniem, ale raz w tygodniu mam taki dzien ze te 2300 kcal to za mało…Przecież te 2300 to sporo kalorii. Jak to możliwe, że jedząc tak (np. 4000 kcal) choćby tylko raz w tygodniu nie podskoczy mi waga? Możliwość tycia mnie przeraża.

    Sierpień 4, 2017 at 4:17 pm
  • Jedzenioholik

    Nie mam bulimi, od roku mam nadwagę. Wyliczyłam zapotrzebowanie ale jedząc tyle kcal jestem ciagle głodna. Najadam się jak jem 3-4!tys kcal!!!! Jestem niska i już tracę nadzieję,że wyjdę z kompulsywnego objadania się i stracę nadwagę. Jak zaczynam ćwiczyć to kompulsy są coraz czesciej mimo że jem te 3 tys, nieprzetworzonej żywności ;(

    Sierpień 4, 2017 at 5:43 pm
    • aronia

      Czy z tarczycą wszystko u Ciebie OK?

      Sierpień 4, 2017 at 6:58 pm
      • Jedzenioholik

        Jakiś czas temu z tarczycą było ok. Ostatnia wizyta u endokrynologa nie była zbyt przyjemna jak przyznałam się do Bed…

        Sierpień 4, 2017 at 7:19 pm
  • Agnieszka

    Mam identyczne pytanie jakie zadała JUSTYNA:
    Aniu! Jak mam odróżnić ten „dobry” głód od „wilczego”?

    HELP!

    Sierpień 4, 2017 at 8:26 pm
  • Wilczo Glodna
    Wilczo Glodna

    Uwaga, odpowiedziałam na wasze pytanie o rozróżnienie na samym dole tekstu. Wilczy jest skutkiem restrykcji, ekstremalny pojawia się po jakimś czasie od zaprzestania restrykcji. Taka różnica.

    Sierpień 4, 2017 at 8:57 pm
  • Aga

    Czy przy takim ekstremalnym głodzie istotne jest jedzenie w równych odstępach czasu ze zwiększoną ilością jedzenia, czy można pozwolić sobie na podjadanie między posiłkami?

    Sierpień 4, 2017 at 9:12 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Myślę, że pory posiłków na nic tu się nie zdadzą. Ten głód rządzi się swoimi prawami i trzeba go posłuchać.

      Sierpień 6, 2017 at 11:23 am
      • Kasia

        Aniu ale ja np wtedy mogła bym jeść cały dzień bo ciągle mam na coś ochotę i to mnie przeraża.

        Sierpień 6, 2017 at 12:06 pm
  • Anulek

    Aniu dobrze, ze o tym piszesz, te uczucie pelnosci a zarazem wciaz glodu jest okropne, jem I spie, mam brzuch pelen do granic mozliwosci a nie jestem syta, chcialabym nie wymiotowac, ale z takim bebechem nie dam rady funkcjonowac,.nawet oddychac ciezko, boli mnie wszystko:( wiem ze organizm musi odbudowac organy,miesnie, ale jak ja mam funkcjonowac?? Raz udalo mi przypadkiem przejsc takie cos, jadlam caly tydzien, a potem jak reka odjal zaczelam mniej jesc, zeszla opuchlizna, cera poprawila, humor, no wszystko, ale wtedy bylam na dluzszym urlopie. Teraz nie moge sie przemoc zeby isc pracowac z takim nazartym brzucholem, zreszta nie dopielabym sie w uniform, ktory mnie obowiazuje, uslyszlabym ze jestem w ciazy, juz takie komentarze byly jak mialam troche najedzony brzuszek oraz nie bylabym tak szybka, a musze. Nie wiem co mam robic, za cztery miesiace bede miala urlop, mam czekac?

    Sierpień 4, 2017 at 10:13 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Kochana i co do tego czasu? Wymiotować, słońce?

      Sierpień 6, 2017 at 11:24 am
  • Ana

    no właśnie, jak psychicznie poradzić sobie z pełnym, nie daj Boże, wzdętym brzuchem? nie jestem w stanie tego znieść i zaczynam świrować…

    Sierpień 5, 2017 at 7:33 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Bądź mądrzejsza od tego świra kochana. To potrwa i przejdzie. Jeżeli go nie zaspokoisz będzie się to ciągnęło latami…

      Sierpień 6, 2017 at 11:25 am
  • Hania

    Ania! Tak bardzo Ci dziękuje za ten wpis, czuje się, jakby spadł mi z nieba.
    Nie wymiotuję od jakichś 3 tygodni i właśnie myślałam o tym, że po tym okresie euforii po zaprzestaniu objadania się i przeczyszczania wpadłam w dół/kryzys/trudny moment, bo nie rozumiałam tego, co dzieje się z moim ciałem. No bo jem tyle ile trzeba, umiarkowanie sie ruszam, jem zdrowe, prawdziwe jedzenie i nagle zauważyłam, że to mi nie wystarcza, ciągle jestem głodna i to nie w taki sposób, że mam ochotę na czekoladę czy chipsy, ale własnie orzechy, owoce, nabiał. Teraz wiem dlaczego i wiem też dlaczego nie potrafiłam się powstrzymać przed zjedzeniem np. całej paczki nerkowców. Bardzo mi pomogłaś i uspokoiłaś mnie tym postem, dziekuje kochana :).

    Sierpień 5, 2017 at 7:49 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      :*

      Sierpień 6, 2017 at 11:25 am
  • aronia

    Wielu więźniów obozów koncentracyjnych umarło, bo po wyzwoleniu jedli bez opamiętania… Nie zabił ich głód tylko nagłe przejedzenie. To nie jest dobry przykład.

    Sierpień 5, 2017 at 8:03 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Dlaczego słońce? Nie widzę związku? Wielu także nie zabił i jedli właśnie tak jak opisuję.

      Sierpień 6, 2017 at 11:26 am
  • Iwona

    Hej 🙂
    Aniu mam pytanie czy przy wychodzeniu z Ed czyli bulimii, jedzenie za malo, wagi w dolnej granicy normy- polecasz metode minnie maud? Tak czytam Twoje posty i teraz ten o EH i to sa bardzo podobne „rozumienia”. Czytalam bardzo duzo opinii na stronie angielskiej i tak sie zastanawiam nad ta metoda, boje sie extremalnego przytycia ale chce wyzdrowiec bo nie mam okresu od 4 lat, libido gorzej niz 0 i te napady i wymioty 🙁 poprostu porazka! Doradz cos

    Sierpień 5, 2017 at 12:54 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Myślę, że jest to zasadne przy anoreksji, jak najszybciej się odbudować. Tak, zdecydowanie.

      Sierpień 6, 2017 at 11:27 am
  • Milki

    Kochana, jestem po anorexii. Waze już tyle, że jest ok. Nie chce tyc. Ćwiczę (3-4 razy cardio, interwały, biegam) a odczuwam ekstremalny glod. Nie chce juz tyc ale mimo wszystko jem ciągle, dużo i przybiera na wadze 🙁 jem normalnie, ale miewam napady właśnie tego glodu. Mimo że teraz są upały i raczej nie chce sie jeść ja moge mogę jeść ciągle. I nie czuje sytosci 🙁 masz na to jakąś radę?

    Sierpień 5, 2017 at 2:10 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Słuchać tego i jeść, kochana. to konieczne. I raczej nie rób cardio, które jest dużym stresem dla organizmu. Postaw chwilowo na pilates lub jogę. Trudno, ciało tak ma teraz i nie ma sensu z nim walczyć. To daremne.

      Sierpień 6, 2017 at 11:29 am
  • Emil

    Mam nadwage i ciagle jem..mowie sobie ze to eh ale przytylam juz 10kg a mialam bmi w normie…dziewczyny to nie jest normalne. Jem bardzo gesto odżywcze produkty, nie jem śmieci, a ciagle mi malo…jestem juz tlusta jak prosie, bie chce wiecej tyc…tarczyce mam zdrowa, reszta badan tez ok, ale boje sie ze przez nadwage wpedze sie w cukrzyce…ten glod jest nie do wytrzymania…co.robic?

    Sierpień 5, 2017 at 4:48 pm
  • Emil

    Ach i jem tzn jadlam zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem..pisze w czasie przeszłym bo od 3 msc nie jem a po prostu wpieprzam wszystko jak leci..zdrowo ale ilości gigantyczne. Codziennie jestem tak najedzona ze ledwo ide a glowa dalej wola o jedzenie

    Boje sie o siebie. Nie moge tego juz znieść. Nie mam sily na zycie tak bardzo jestem objedzona. Nie czuje mistycznego spokoju. Kiedy to sie skończy?

    Facet mi grozi zw odjedzie, wyrzuca mi, ze ciagle jem, a ja nie umiem przestac…

    Mięso, zboża, warzywa, owoce, orzechy, nabial…a ja chce wiecej i wiecej

    Sierpień 5, 2017 at 6:03 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      A wychodzisz z dużej niedowagi?

      Sierpień 6, 2017 at 11:30 am
      • Emil

        Nie, nie mialam niedowagi. miałam normalna wagę, kompulsywnie sie obiadalam, ale nie slodyczami. Normalnym, prawdziwym jedzeniem, także moj organizm byl raczej przejedzony niz niedozywiony…

        Sierpień 6, 2017 at 12:45 pm
        • Ann

          Rany ja też tak mam, nie tyję jakoś bardzo dużo, na razie ale waga duże ciągle w górę, nie zatrzymuje się. Mam ochotę na nie zdrowe jedzenie ale jem zdrowo, mówię sobie,że najwyżej organizm tego potrzebuje…ale ileż można… To zwykle obżarstwo… Nie rozumiem tego, po prostu żrę i wstydzę się tego cały czas ciamkam coś…cóż mój organizm robi sobie najwyraźniej zapasiki…jak to przerwać? Czuje czasem taki głód, nie zaspokojony niczym i już nie chce jesc ale nie mogę przestać..

          Sierpień 6, 2017 at 8:47 pm
        • Ania N.

          Cześć, też tak miałam. Powiedz nam dokładnie co jesz? taki typowy jadłospis, postaram się pomóc 🙂 Ile i czy się ruszasz? trzeba też pamiętać, że poza zbilansowaną dietą, ważna jest praca z samą sobą, ze swoimi nawykami (jem co chwilę, jak jak mi się nudzi, jem jak mi zle).
          Odpowiedz, poradzimy coś na to 🙂

          Sierpień 7, 2017 at 12:43 pm
          • Emil

            Hej Aniu,

            Moj dzisiejszy jadlospis:

            Sniadanie: jajecznica z 3 jaj na masle ze smietana i szczypiorem, prawdziwy chleb na zakwasie

            II sniadanie: nalesniki (100g maki pelnoziarnistej,jajo,mleko) z twarogiem (200g twarogu, 50g jogurtu, jeżyny) smazone na maśle
            Obiad: 100g makaronu pelnoziarnistego, piers z indyka 150g, awokado 100g, salata, pomidory
            Podwieczorek: serek wiejski, 2 banany
            Kolacja: serek wiejski, 3 banany, chleb żytni na zakwasie

            Zwykle nie jem tyle nabialu, mialam chec. Makaron jem rzadko, zwykle zastepuje go kaszą, ryzem

            Lacznie ok 6 tys kcal.

            Trenuje na silowni 2x w tyg, jezdze na rowerze, spaceruje

            Sierpień 7, 2017 at 4:13 pm
  • kasia

    Ja jem regularnie,w miarę zdrowo i niestety tyję:(

    Sierpień 6, 2017 at 3:06 pm
    • Ania N.

      Kasiu, regularnie, tzn co ile godzin? w miarę zdrowo, tzn?
      unikasz zapalników? czy jednak czasem coś się trafi? 😉
      w jakim tempie tyjesz? ja też trochę przytyłam wychodząc z ED, ale i tak wyglądam lepiej niż przed 🙂 mam na myśli jędrniejszą skórę, ładniejsze zdrowsze włosy, paznokcie, dużo więcej energii życiowej, dużo lepszy humor 🙂

      Sierpień 7, 2017 at 12:47 pm
  • Klaudia

    Wlasnie, tu czesto pojawia sie tez problem tarczycy czy innych zaburzen metabolicznych. Moja tarczyca niedomaga, hormony kuleja, tak samo jak metabolizm, do tego insulinoopornosc i hipoglikemia. Do maja mialam spora niedowage, od tego czasu jem zgodnie z zapotrzebowaniem, i na liczniku +X kg. Dosc sporo jak na 3 miesiace. Ale wierze, ze organizm wraca do normy, ze wszystko wkrotce sie ustabilizuje i waga sama poleci..

    Sierpień 7, 2017 at 3:36 pm
    • Ania N.

      Tak, to prawda, Klaudia, masz rację. Wiesz co u mnie pomogło jak miałam problem z tarczycą i hormonami?
      Kilka rzeczy. Zwiększyłam znacznie ilość tłuszczy w moim systemie żywienia (szczególnie zwierzęcych), niestety mi bycie vege nie służyło. Poprawiło się, wróciła miesiączka. Później hurtowo jadłam orzechy i trochę mięsa z tłuszczem + dużo warzyw np. na maśle. Znowu się trochę poprawiło (bez leków, wcześniej brałam leki hormonalne, ale bez większych efektów).
      I oczywiście dużo, odżywczego jedzenia – wg mnie co najmniej 2000 kcal dziennie.
      Z tym, że dieta to nie wszystko. Serio.
      Tzn styl życia, czyli to ile i jak pracujesz, ile czasu poświęcasz dla siebie i na odpoczynek, na rodzinę, przyjaciół, coś co lubisz, co robisz tylko dla przyjemności. To naprawdę na ogromne znaczenie 🙂

      Sierpień 7, 2017 at 4:08 pm
  • Ania N.

    EMIL,
    Wiesz co ja bym zrobiła?
    Zamieniłabym ten nabiał u Ciebie w diecie na warzywa, mięso i co najważniejsze tłuszcz. On syci najbardziej, reguluje hormony i układ pokarmowy. Zamieniłabym też wszelkie zboża (mam tu na myśli mąkę, makaron i inne wysoko-węglowodanowe produkty) na coś co ma dużo białka i jednocześnie tłuszczu. Ogólnie nie jest zdrowe łączenie dużej ilości tłuszczu w diecie z dużą ilością węgli.
    Wiesz jakie są dwie najzdrowsze diety ?:)
    weganizm (czyli dużo węgli i mało tłuszczu) oraz jej przeciwieństwo – dieta nisko-węglowodanowa przy wysokiej zawartości tłuszczu (co jest tutaj niezbędne).
    Każdy testuje na sobie co mu lepiej odpowiada.
    Jak myśli co będzie lepsze u Ciebie?
    Daj znać jak Ci idzie 🙂

    Sierpień 7, 2017 at 5:53 pm
  • Emil

    Tak jak napisalam: nabial wyjatkowo. Nie, dzieki. Nie chce wyłączać jakiegos produktu tzn wegli, chce jesc wszystko, uwazam tzn bialko wegle i tluscz w rownych proporcjach. Organizm potrzebuje energii do zycia, bialko jej mu nie zapewni a adaptacja z weglowodanow na tluszcze trwa a ja nie chce sobie fundowac zamulenia i braku sił…
    Ja mam wiedze dietetyczna w malym palcu, moj problem nie wynika z niewiedzy. Ja.ciagle czuje glod…ciągle…to jest moj problem

    Sierpień 7, 2017 at 6:31 pm
  • Emil

    I nie chce byc weganka. Lubie mieso i bede je jadla 🙂

    Sierpień 7, 2017 at 6:32 pm
    • Ania N.

      Spoko, rozumiem 🙂 ja też lubię mięsko 🙂
      Nie namawiam Cię kochana do niczego, tylko chciałam Ci pomóc mówiąc co u mnie zadziałało 🙂 nie wyłączyłam węgli (też jestem za tym, że trzeba jeść wszystkie grupy produktów, tzn. białka, tłuszcze i węglowodany), tylko nieco je ograniczyłam, na korzyść tłuszczu.
      Uważam, że każdy sam znajdzie najodpowiedniejszy system żywienia dla siebie, ale fajnie wymienić się poglądami i inspirować wzajemnie 🙂
      Powodzenia na Twojej drodze !

      Sierpień 8, 2017 at 5:08 am
  • Weronika

    Nie wiem właśnie czy dotyczy mnie ten ekstremalny głód
    Jestem caly czas głodna w ogóle nie odczuwam sytosci nawet po wielkim zbilansowanym posiłku, zdarzają się dni że jem znacznie więcej niż wynosi moje zapotrzebowanie a w ogóle nie tyje wręcz przeciwnie mam wrażenie że chudne nie wiem co mam robić bo jedząc tak dużo caly czas mam uczucie ciężkości czasem jest mi wręcz niedobrze

    Sierpień 9, 2017 at 3:24 pm
  • Jagoda

    Pamiętam coś takiego! Kilka lat temu (początek studiów) zafundowałam sobie zupełnie idiotyczne odchudzanie, trwało to niezbyt długo, bo 2-3 miesiące. Schudłam straszliwie, widać mi było wszystkie żebra, zamiast komplementów, ludzie pytali ściszonym głosem co mi jest. Okej, skończyłam z rygorem, zaczęłam jeść jak człowiek… i się zaczęło! To było nie do powstrzymania, ale wiedziałam, że to nie głupie zachcianki, tylko wyraźna wiadomość od organizmu: Chcę jajek! Chcę twarogu! Proszę dać mi ten sok marchewkowy! I ta owsiankę też! Swoja drogą w tym czasie polubiłam dużo nowych rzeczy, bo nagle nachodziła mnie nieodparta chęć na fasolę z puszki, pomidory czy awokado, których wcześniej nie lubiłam. Teraz już nie funduję sobie takich stresów, jem normalnie (a przede wszystkim zdrowo). Ale chyba dosyć blisko podeszłam do zaburzeń odżywiania, uświadomiłam to sobie czytając wczoraj Twój post o eksperymencie głodowym w Michigan.
    Aniu, super, że jesteś, robisz kawał dobrej roboty, to jak pomagasz tym wszystkim dziewczynom, to coś niesamowitego! A tak z ciekawości – czy faceci też chorują?

    Sierpień 10, 2017 at 11:06 am
    • Kamila S.

      oczywiście,że faceci chorują 🙂 i jest ich coraz wiecej. Niestety to cały czas temat tabu, nie mówi się o tym 🙁 Osobiście znam paru facetów( z różnych pobytów na leczeniach),którzy chorowali na anoreksję ,czy bulimię.Ten problem dotyka ludzi niezależnie od płci i wieku.

      Sierpień 10, 2017 at 11:14 am
  • Ania

    Hej!
    Mam czasem tak, że niby się najem i jestem naprawdę syta, ale np po 10 minutach zaczynam czuc straszliwy niedosyt, robi mi sie słabo, drżą mi ręce… Czy to ekstremalny głód? Bo niby wczesniej się najadłam i już nie wiem…

    Sierpień 10, 2017 at 6:12 pm
  • mali

    Ja od roku jem od 4000-6000 kcal ,przytyłam ok 30 kg (ale zaczynałam z wagą 33 kg) a później waga spadła do >50 kg. Mam bardzo rozchwiany organizm i trudno mi powiedziec kiedy te ataki wróća. Czasem tydzień jem w miare normy (2000-2500 kcal) a czasem znowu mam ataki. To prawdziwe piekło. Ale znam na prawdę bardzo dużo osób które z tego wyszły tą metodą. Sama wiem, że gdyby to było obżartstwo to bym ważyłam więcej niż 100 kg a ta energia jednak poszla na odbuodwę kosci ,mięsni itd. Jestem dosyć ”wyjątkowym” przypadkiem, bo trwa to u mnie znaczenie dłużej niż u innych. Tak czy siak staram się wierzyć. Jeśli ktoś z was też teraz to przezywa to może się poznamy i będziemy wspierać? Pozdrawiam was dziewczyny!
    A i Pani Aniu, bardzo się cieszę, że Pani wspomniała o tym na blogu! <3

    Sierpień 11, 2017 at 8:01 am

Skomentuj

INSTAGRAM