• fakty

Fakty i interpretacje

Czy zdarzyło ci się pomylić fakty z ich interpretacjami?
Mi bardzo często. Tobie też, zaufaj mi.
Gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to taka właśnie pomyłka jest odpowiedzialna za większość rozwodów, wojen i innych nieszczęść.

Przyjrzyjmy się faktom.
Postanowiłaś skończyć z objadaniem się.
Ułożyłaś sobie po raz pierwszy sensowną dietę, może nawet skorzystałaś z pomocy dietetyka. Usunęłaś z pola widzenia jedzenie, którym zwykłaś się kiedyś objadać. Zrobiłaś gruntowny rachunek sumienia, wyśledziłaś sytuacje w których oszukiwałaś samą siebie. Słowem; jesteś gotowa na zmiany.
Na początku idzie dobrze – trzymasz się wytycznych diety, zaczęłaś wprowadzać w swoje życie ODPOWIEDNIĄ aktywność fizyczną– skończyło się i katowanie ćwiczeniami i siedzenie na kanapie. Dostajesz dużo wsparcia od dziewczyn z Wilczego Stada i codziennie przeglądasz sobie Wilczo Głodną (dziękuję).
Jest pięknie – pojawiają się efekty, wzrasta poczucie mocy i własnej wartości.
Aż tu nagle zjadasz jedno ciastko. Takie najgorsze, najpyszniejsze z masą cukru, lukru, czekolady i tęsknoty. To jest fakt.

A jaka jest jego interpretacja?
O boże! Zjadłam ciastko! Nie mogę uwierzyć jaka głupia jestem! Wszystko na marne, całe moje wysiłki! Jak ja mogłam to zrobić!? Teraz to już w ogóle bez różnicy, czy zjem kolejnych dziesięć. I tak już wszystko szlag trafił. Nigdy nie uda mi się z tego wyjść.
I jesz dalej.
Rzeczywiście wszystko trafia szlag, a ty wracasz do swojego dawnego nałogu.
Potem piszesz: Znowu się nie udało.

A teraz wróćmy do faktów – to było tylko jedno ciastko. Promil tego co zjadłaś w przeciągu ostatniego tygodnia. Jedno, kaloryczne ciastko. Można przełknąć te gorzko – słodkie doświadczenie i pójść dalej raz obraną drogą.
Co więc poszło nie tak?

Pomyliłaś fakty z ich interpretacją. Coś co było obiektywnie tylko małym potknięciem, rozdmuchałaś do rozmiarów katastrofy. A potem całym sercem w nią uwierzyłaś. I masz katastrofę.

Posłuchaj więc Cioci Wilczycy: Zanim coś uznasz za totalną porażkę i najgorszy dół, zrób sobie mała przysługę. Zatrzymaj się na chwilę, zrób krok w tył i przyjrzyj się całej sytuacji. Czy to faktycznie jest taka tragedia?
Jakie są fakty? Zjadłaś o jeden kawałek za dużo? Zjadłaś o 10 kawałków za dużo? Miałaś atak? Miałaś kilkudniowy ciąg?
To wszystko są po prostu zdarzenia, które już się dokonały.
A to, jaką ich interpretację wybierzesz, zdeterminuje spory kawałek twojej przyszłości.
Upewnij się więc że zinterpretujesz to NA SWOJĄ KORZYŚĆ (czemu nie).
Na przykład tak: Jestem tylko człowiekiem. Zdarza mi się popełniać pomyłki. Dopiero się uczę jak żyć bez mojego nałogu i mam prawo do potknięć. Każdy mistrz zaczynał jako uczeń. Teraz ja nim jestem. W życiu kieruję się faktami, nie ich interpretacjami. Jeżeli już jakąś przyjmuję, wybieram tylko pozytywną – kroczę drogą do wolności.

Zamartwiając się i gryząc dniem wczorajszym możesz przeoczyć kolejny bardzo istotny fakt: DZIEŃ WCZORAJSZY JUŻ NIE ISTNIEJE. Masz tylko TU I TERAZ. Nie bądź zakładnikiem przeszłości.
TERAZ jest jedynym miejscem w którym możesz dokonać jakiegokolwiek wyboru. Zrób to z jasną, otwartą głową, bez historii, które sama sobie opowiadasz (Jestem beznadziejna, wszystko przepadło).

A teraz zastanów się jak takie podejście wpłynie na twój związek, przyjaźń, pracę i inne obszary twojego życia?
Czy niepozmywane naczynia znaczą zawsze: „On mnie nie szanuje”? Hm?

*

Przypominam, że 15 czerwca moja książka „To nie jest dieta” pojawi się w Empiku. Już teraz można ją kupić w przedsprzedaży na stronie empik.com

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

21 komentarzy

  1. M Maj 28, 2016 w 1:57 pm - Odpowiedz

    A jak interpretować fakt że 10 dzień trwam w abstynencji, dieta zrównoważona, redukcyjna obcięte 200kcal, dużo sportu a po pierwszym tygodniu kilogram w górę, to samo obwód talii +2 i ociężałość. Trwam ale motywacja jest nadwyrężona, nie ma żadnych powodów zdrowotnych hormonalnych żywieniowych – nie to nie logiczne i zawsze jak zaczynałam abstynencje tendencja była odwrotna normalna – załamka kusi by sie objeść przynajmniej byłby powód dodatkowych cm i kg 🙁

    • Wilczo Głodna Maj 28, 2016 w 2:20 pm - Odpowiedz

      Fakt: organizm musi się przyzwyczaić do nowego trybu życia.
      Interpretacja: kompulsywne jedzenie sprawi, że poczuję się lepiej.

      • M Maj 29, 2016 w 7:55 pm - Odpowiedz

        Ania, kiedys pisalas w poscie ze jak nie udaje sie zgubic tego 1kg na tydzien – oczywiscie po wyliczeniach i zastosowaniu dzialan – to trzeba sie nad soba zastanowic. I to jest taka sytuacja (te +1kg zamiast -1kg czyli en solde o 2kg za duzo…), to jest fakt.
        Anyway dla mnie osobiscie nie ma nic trudniejszego niz wrazenia plynace z ciala jak wywalony brzuch czy nalana twarz albo zatrzymana woda dodajaca kg i objetosci. To najlatwiejszy wyzwalacz ataku, a jak niezasluzony to juz w ogole. Z trudem panueje wtedy nad zloscia wrecz wsciekloscia. Zdarza mi sie rzucac przedmiotami (plastikowymi ale zawsze) po domu.
        Ciekawa jestem, jak Ty zapatrujesz sie wlasnie za takie silne uczucia (nie mowie o sytuacji gdy jest to uzasadnione i w ten sposob skierowane na zrodlo/przyczyne) oraz na nieakceptacje siebie. Znow pisalas gdzies ze jak nieakceptujesz sie w r42 to w r36 bedzie dokladnie to samo. Intuicyjnie sie z tym zgadzam i czasem mysle ze to moj przypadek. Czy warto wiec isc „Twoja” droga skoro tej rdzennej samo-akceptacj i milosci niet?..

        • Kasia Lipiec 9, 2016 w 7:16 pm - Odpowiedz

          Ja ZAWSZE na początku diety/ćwiczeń mam +1-2 kg. ZAWSZE. Waga spada po 2 miesiącach. Co do obwodu- może zatrzymujesz wodę, dieta i ćwiczenia wiążą się z totalną huśtawką hormonalną, wystarczy, że miałaś stresujący tydzień (choćby sama abstynencja- to przecież sam początek wychodzenia z nałogu, mega stres), kortyzol idzie w górę, progesteron idzie w górę, nie ma wymiotów, woda wchodzi do komórek, waga idzie w górę. Schowaj wagę i cm na dno szafy i wyciągnij po miesiącu. I bądź dla siebie DOBRA, a chcesz się karać- jak jakiś kat…

          • Wilczo Glodna Lipiec 9, 2016 w 9:27 pm

            Kochana, to bardzo ciekawe co piszesz. Możesz podesłać jakiś artykuł? Z chęcią dowiem się więcej na temat tych mechanizmów i napiszę o tym posta. Pomożesz mi? :*

  2. Anna Anna Maj 28, 2016 w 6:08 pm - Odpowiedz

    Wspaniały blog Aniu!! Po raz pierwszy od lat poczułam motywację, by wziąć się garść i znów zawalczyć o siebie.
    Bo właśnie – jak przetłumaczyć samej sobie, że interpretacja to TYLKO interpretacja a nie fakt? Ciężkie to, gdy wszelkie wskaźniki wydają się sprzymierzać przeciwko nam…Nie trzeba nawet wchodzić na wagę, bo gdy spodnie nie dopinają się od wczoraj, to psychika wysiada niestety…
    Pisz Aniu…pisz jak najwięcej… Dzięki Tobie znów chce mi się chcieć!

  3. Ela Maj 28, 2016 w 6:29 pm - Odpowiedz

    Aniu, jesteś prze – cudowna 🙂
    Ogromnie dziękuję za wszystko co robisz.
    Nigdy nie przestawaj.

  4. Iga Maj 28, 2016 w 7:17 pm - Odpowiedz

    Pani Aniu! Jest Pani Superbohaterką.

  5. Ania Maj 29, 2016 w 3:43 pm - Odpowiedz

    Cała prawda. Trzeba tylko to sobie uświadomić, co niestety jest trudne. Ciężko zmienić myślenie. 10 dni byłam czysta i szczęśliwa, ale wczoraj byłam na urodzinach przeuroczej 2-latki i „popłynęłam”. Nie były to tony jedzenia, jak przy wcześniejszych atakach, ale zjadłam sporo rzeczy, których de facto nie mogę jeść w ogóle. Dzisiaj ciągłe myślenie typu: „odpuść sobie jeszcze ten dzień, tylko ten jeden” i koniec końców zjadłam coś zabronionego, choć nie było tego dużo i udało mi się powstrzymać kompuls. A tu jeszcze kolacja… Jak ją przetrwać? Muszę sięgnąć do moich resztek sił i przystopować. Mam nadzieję, że się uda… Ja się pytam czemu zawsze człowiek ma pod górkę? Taka syzyfowa praca… :-/

    • Wilczo Głodna Maj 29, 2016 w 4:01 pm - Odpowiedz

      Kochana, a dlaczego poczucie szczęścia uzależniasz od tego co siedzi akurat w Twoim żolądku? Szczęście to stan umysłu a nie stan gastryczny! I kto Ci zabrania produktów? I dlaczego uważasz że masz pod górkę?
      Jedyne co stoi Ci na przeszkodzie do zdrowia, to Twoje myślenie pełne nieprawdziwych przekonań i irracjonalnego strachu.
      Widzisz to? Potrafisz przeanalizować swoją wypowiedź i wskazać w jakich miejscach się sabotujesz?
      Podpowiadam – w każdym zdaniu jest myślowa mina. Znajdź je i rozbrój.

      • Ania Maj 29, 2016 w 7:20 pm - Odpowiedz

        Dziękuję. Masz rację. Muszę zmienić swoje myślenie i swoją postawę wobec jedzenia, którego de facto jak na razie nienawidzę. A przecież uwielbiam i owoce i warzywa, tylko chyba czasem o tym zapominam. Mam pod górkę, bo chcę być zdrowa, ale ciągle robię coś nie tak. Sporo pracy przede mną, a ja już nie mam sił zaczynać ciągle od początku… Bo ile razy można? Ale nic… Teraz postaram się zmienić i popracować nad sobą oraz rozbroić moje miny, jak mi doradziłaś. Ps. Jedyna dobra rzecz w tym wszystkim to to, że uświadomiłam sobie, iż można się z tego wyleczyć, ale trzeba być wytrwałym. Po 10 dniach abstynencji moje kompulsy straciły na mocy, tj. mniej rzeczy w siebie wrzucałam, nie czułam już prawie żadnej satysfakcji z takich działań, przez co szybciej kończy się napad, a do tego nie chce mi się już wymiotować – nie mam już na to sił, to jest tak wyczerpujące. A poza tym dzięki pisaniu tej odpowiedzi zniknęła moja chęć na jedzenie, gdyż wcześniej o tym myślałam. Udało się przetrwać kolację. Dziękuję Aniu 😉

  6. Ania Maj 29, 2016 w 3:54 pm - Odpowiedz

    Ps. Jak mi się uda przetrwać kolację i zjem normalną porcję, to uznam, że było to tylko potknięcie, a nie wielki huragan, który powalił mnie i pozostawił na pastwę Wilka. W ten sposób ochronię się w pewnym sensie przed myśleniem, że znowu zawaliłam… W moim przypadku nie chodzi o zjedzone przeze mnie tony jedzenia, bo tak nie było, ale zjedzenie produktów rujnujących moje zdrowie – jest to nabiał i produkty mleczne. Swoją drogą jestem świadoma tego, a i tak to robię… Może jestem głupia? Na pewno tak jest :'(

    • Wilczo Głodna Maj 29, 2016 w 3:55 pm - Odpowiedz

      Kochana, na bank jesteś głupia. No proszę Cię, no…. co sobie jeszcze wmówisz?

      • Ania Maj 29, 2016 w 7:36 pm - Odpowiedz

        Hm… Człowiek jest bardzo kreatywną istotą i potrafi sobie wiele rzeczy wmówić. A przynajmniej ze mną tak jest, nie generalizując. Ale masz rację powinnam przestać się tak zachowywać i zacząć szanować siebie i swoje ciało. W końcu mamy tylko siebie…
        Ps. Aniu, dziękuję :-* Nawet nie wiesz, ile znaczą dla mnie Twoje rady. Twoja książka leży u mnie na regale. Chciałam zacząć ją czytać po skończeniu innej. Może jednak nie warto czekać…

  7. PokonamWilka Maj 30, 2016 w 8:36 am - Odpowiedz

    Aniu, dzięki temu postowi nie wpadłam znów w ciąg. Choruję ok 6 lat, prawie 90% tego czasu w ciągu objadania się i wymiotów. Jak ostatnio podliczyłam ile wydałam w tym czasie kasy na uczty bulimiczne..(prowadzę kajecik wydatków)..wyszło ponad 16 tys. zł. Przez sześć lat! Od jakiegoś czasu byłam czysta aż nadszedł moment, dzień, w którym na śniadanie zjadłam tylko jabłko(cały dzień w pracy), cały dzień byłam głodna, wiedziałam, no po prostu wiedziałam że rzucę się na jedzenie wieczorem. I tak się stało, znowu atak i 30 zł spuszczone w toalecie. Dawniej oznaczałoby to powrót do bulimii, ponowne wpadnięcie w ciąg, bo przecież „znów się poddałam, nigdy z tego nie wyjdę, i tak wszystko stracone”. Ale dzięki Tobie teraz już wiem, że co z tego że miałam to małe potknięcie? Przecież nie przekreśla ono moich postępów i trudów. Więc, nie mówie sobie, że teraz od nowa liczę czyste dni, tylko kontynuuję czyste dni, odejmując ten jeden dzień. I znów jestem czysta. Pozdrawiam wszystkie walczące i życzę nam wszystkim byśmy wyszły z tego g**na, bo szkoda czasu, zdrowia i pieniędzy!:)

  8. Ania Czerwiec 8, 2016 w 9:50 pm - Odpowiedz

    Prawdę piszesz Aniu, samą prawdę.
    A książkę zamówiłam od razu jak zobaczyłam Twój filmik na youtube 🙂
    Akurat 15 czerwca mam urodzinki więc będzie to dla mnie idealny prezent.
    Pozdrawiam.

  9. Ania The Wolf Czerwiec 14, 2016 w 7:04 am - Odpowiedz

    Oh często to robię, niestety… Choć i tak jest lepiej niż wcześniej. Troszeczkę bardziej jestem świadoma w czasie ataków obżarstwa, ale to jeszcze za mało. Dużo częściej „budzę się” już w trakcie. Raz uda się przerwać napad, a raz nie… Muszę ten post czytać codziennie, przed każdym posiłkiem lub złymi myślami. Aniu, dziękuję :-*

  10. Ania The Wolf Czerwiec 14, 2016 w 7:56 am - Odpowiedz

    Czytam Twoją książkę, Droga Aniu, i staram się wyciągać z niej jak najwięcej, analizując siebie. Zakupiłam również drugą książkę, ale jak na razie to boję się zacząć ją wypełniać, boję się, że nie podołam i nie ukończę „kursu”, jakim jest stworzenie nowego i zdrowego nawyku. Nie chcę tego zniszczyć, bazgrząc, a potem próbując zacząć znowu… To by było bez sensu. Moje myślenie chyba naprawdę jest poryte?! Czy ja jestem jeszcze normalna?! Do normalności jeszcze długa droga przede mną… Ściskam gorąco :-*

Zostaw komentarz