nie tuczy

Głód nie tuczy.

Jedna prosta zasada, a właściwie dwie.

   1.To co jemy gdy jesteśmy głodni nie tuczy.

   2.Tyjemy, gdy jemy, nie czując głodu.

To dwa pierwsze przykazania żywieniowe doktora Zermatiego, popularnego we Francji dietetyka.
Na tym mój post mógłby się zakończyć, ale niech będzie, że dodam swoje trzy grosze.

Domyślam się, że masz w swojej głowie całą listę tego co wolno i nie wolno. O tym pisałam już wcześniej: Dietetycznie albo wcale! Krępuje cię to jak pancerz.
A zasady gry są o wiele prostsze.

Tyjemy, dlatego, że próbujemy się odchudzać.

Czyli nie słuchamy tego, co mówi nam organizm i sztucznie staramy się sterować naszymi popędami!
W naszym Wilczym przypadku, przybrało to forme patologiczną, ale każdy kto walczy ze swoim ciałem może wypisać sobie to motto wołami na lodówce.
Zaczyna się, jak wiemy, zazwyczaj niewinnie; od stopniowego uzależnienia.
Jakiś problem – słodycze na pocieszenie,  nuda- szukamy rozrywki w lodówce. A potem już idzie!
Często nie pamiętamy nawet, jak to jest słuchać swojego ciała, bo nasze uzaleznienie zaczęło się już w dzieciństwie. Tak było u mnie.
W moim domu, jedzenie pełniło funkcje przyjaciela i niańki. Każdy życiowy problem był zajadany, a warstwa tłuszczyku służyła moim bliskim, jako kombinezon ochronny przed światem; nie wyszło mi, bo jestem gruba, nie spróbuję, bo jestem gruba. Jestem gruba, bo jest mi smutno i się pocieszam, a pocieszam się bo jestem gruba.
I tak w kółko.
Taki model przejęłam z domu, więc już w bardzo młodym wieku straciłam kontakt ze swoim ciałem.

Dlatego teraz głoszę wszem i wobec;
rozpraw się ze swoimi zyciowymi problemami, staw im czoło, a nie przykrywaj ich jedzeniem. Proste? Tak. Łatwe? Nie. Konieczne? Absolutnie!

A co jeżeli jestem już uzależniona?
No cóż, daj sobie czas. Ucz się słuchać ciała, a nie nałogu. Bo za każdym razem gdy dajemy posłuch ciału a nie chorym myślom, jesteśmy bliżej rozwiązania.
Oczywiście nie stanie się to z dnia na dzień. Nasz organizm musi dojść do równowagi. Trzeba go odtruć po latach jedzenia chemii i cukru. Jak? Zaprzestając jedzenia chemi i cukru.
Trzeba poświęcić mu swoją uwagę i miłość.
Po jakimś czasie wraca poczucie smaku, któremu obcy jest glutaminian sodu, a co najważniejsze wraca czyste, reguralne uczucie głodu. I to jest najlepsza przyprawa! Wszystko smakuje tak wspaniale, gdy jesteśmy głodni.
Dajcie mu dojść do głosu. Niech sobie zaburczały w brzuchu raz i drugi. A co!
„Mały głód” to nie potwór, którego trzeba unicestwiać od razu słodkim serkiem.
A Większy Głód też nie przychodzi po to, żeby cię zabić. Wystarczy rzucić mu krótkie; a sio! I zjeść pyszny, prosty posiłek.

Więc cała prawda do której dochodziłam latami (!), zawiera sie w tych właśnie dwóch prostych zdaniach.
To co jemy gdy jesteśmy głodni nie tuczy. Tyjemy, gdy jemy nie czując głodu.
No bo kto jest największym autorytetem w sprawach diety? Nasze ciało!
Co dało mi takie podejście? Szczupłą sylwetkę i czystą głowę. Mogę zajmować się całym moim życiem, bez martwienia się, że połączyłam tłuszcze z węglowodanami, czy inne takie głupoty.

A tutaj prezentuję resztę dekalogu doktora Zermatiego:

  • Równowagę żywieniową osiąga się długoterminowo, a nie w ciągu jednego dnia, ani nawet tygodnia.
  • Nie jestem odpowiedzialna za fakt bycia grubą, tak samo, jak nie odpowiadam za to, że jestem niska, jestem krótkowidzem lub się jąkam.
  • Nie stanę się bardziej sympatyczna, jeśli schudnę.
  • W dziewięciu przypadkach na dziesięć to lęk przed ponownym przytyciem powoduje przytycie.
  • Moja wartość jako człowieka nie zależy od liczby, którą pokazuje waga.
  • Jedyne, co należy zrobić po przejedzeniu się, to zaczekać z jedzeniem na ponowne wystąpienie głodu, bez obciążania się winą za przeżytą przyjemność.
  • Jedzenie, gdy nie jest się głodnym, jest równie idiotyczne, jak ładowanie już naładowanej baterii do telefonu.
  • Można schudnąć, jedząc codziennie czekoladę lub inny pokarm uważany za „zakazany”.

Co sądzicie? Zgadzacie się? Czy takie podejście sprawdza się także w przypadku Wilczyc i Kompulsywnych?

19 komentarzy

  • pix

    Jedno zasadnicze pytanie: co z porami posiłków? Co 3/4 godziny…

    Czerwiec 18, 2015 at 1:21 pm
    • agniecha

      Organizm zazwyczaj trawi posiłek w cztery godziny to właśnie dlatego ustalono takie przerwy. Oczywiście zależy tez co jemy bo owoce i warzywa trawią sie półtora godziny a mięso nawet tluste okolo sześciu albo czterech zalezy od metabolizmu 😉

      Czerwiec 19, 2015 at 7:52 am
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      No to tak wtedy wypada właśnie 🙂 Zrób eksperyment i poczekaj po jakim czasie zaczniesz być głodna. Ja zauważyłam, że po śniadaniu jestem głodna szybciej, a im później tym dłuższe przerwy od burczenia w żołądku.

      Czerwiec 19, 2015 at 1:17 pm
      • pix

        Tez tak mam ze po śniadaniu jest szybciej głodna, jakieś 2 godziny po. Czy to znaczy ze powinnam wtedy zjeść? Ja stosuję żelazne pory posiłków nie ma ze boli nieważne co robię. Nieważne ze mogę być ttrochę lub bardziej głodna. Wtedy udaje mi się wytrwać i nie myślę przez cały dzień tyle o jedzeniu. Wtedy ciesze się z normalności jaka na codzień mają zdrowi ludzie. Dlatego nie będę jesc gdy jestem głodna bo szybko by mi się wszystko zawaliło… I przytyłabym.

        Czerwiec 20, 2015 at 12:01 pm
        • Bartek
          Wilczo Głodna

          No to już zależy od Ciebie. Jeżeli dzięki temu masz święty spokój w głowie to tak rób. :*

          Czerwiec 22, 2015 at 10:33 am
  • GoCha

    Tak to jest, że im bardziej staramy się nie jeść tym więcej o tym myślimy. Dla nas jest to o tyle ciężkie, że występuje efekt: nie jem, nie jem, nie jem… rzucam się na wszystko co pod ręką.

    Czerwiec 24, 2015 at 9:45 pm
  • Emila

    „◾Moja wartość jako człowieka nie zależy od liczby, którą pokazuje waga.”

    Tak strasznie chciałabym w to uwierzyć…

    Lipiec 1, 2015 at 7:09 pm
  • anna

    „Trzeba go odtruć po latach jedzenia chemii i cukru. Jak? Zaprzestając jedzenia chemi i cukru” – wilczuś zjadł jedno ‚i’ w drugim słowie ‚chemii” 😉

    Lipiec 7, 2015 at 9:06 am
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Tendencja do zjadania rzeczy leży w Wilczusiowej naturze. Dzięki :*

      Lipiec 7, 2015 at 11:33 am
  • Małgosia

    Dzięki temu wpisowi przypomniałam sobie jak wyglądało moje życie przed wilkiem. Jadłam to co chciałam, ile i kiedy chciałam – byłam szczupła. Zaczęło się drastyczne odchudzanie i zaraz po nim wilk – zrobiłam się „przy kości”. A wszystko przez to, że podczas diet cud nie jadłam jak chciałam, no i teraz też nie jem jak chcę, tylko tak jak każe wilk.

    Październik 8, 2015 at 4:02 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Właśnie nazwałaś swój problem po imieniu. To pierwszy krok; diagnoza.
      Teraz możesz coś z nim zrobić.
      Wilk nie musi rządzić Twoim życiem.

      Październik 8, 2015 at 5:34 pm
  • A.

    Gdzie można znaleźć jakieś polskie publikacje tego doktora ?:) Bo coś google nie chcą ze mną współpracować w tej kwestii. Dziękuję i pozdrawiam! :*

    Styczeń 1, 2016 at 4:36 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Nie pamiętam gdzie je znalazłam. Wiem, że czytałam sporo po francusku, ale po polsku też gdzieś były.

      Styczeń 1, 2016 at 10:18 pm
  • mała Mi

    Co jeżli juz nie odrozniam tego czy jestem glodna czy mam zachcianke ? i co jezeli jem „jak Bóg przykazał” tj zdrowo,rzeczy nieprzetworzone, co 2-3 h i 3h przed snem a kłade sie spac głodna…

    Luty 12, 2016 at 12:39 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      A pokrywasz swoje zapotrzebowanie energetyczne, czy jesz jak ptaszek?

      Luty 12, 2016 at 7:38 pm
  • mała Mi

    wczesniej jadlam okolo 1200 kcal teraz zwiekszyłam do 1500- 1600 kcal , nie liczac napadow ktore czasami jeszcze mi sie zdarzaja :/ …

    Luty 15, 2016 at 11:18 am
    • Daisy

      hehe, pamiętam kiedyś bloga… „dokonam-tego”…tam też była Mała Mi, z zaburzeniami odżywiania, ale potem zniknęła…i tak napisałam z nadzieją, że znalazłam autorkę porzuconego bloga 😉 Pozdrawiam

      Luty 15, 2016 at 7:34 pm
  • Mala Mi

    Niestety nie jestem ta Mala Mi ktorej szukasz ale rowniez tak jak Wy mam problemy z odzywianiem.. pozdrawiam i nie dajmy sie! :*

    Luty 15, 2016 at 8:22 pm
  • Kamila

    Kiedyś eksperymentowałam.Jadłam wszystko na co miałam ochotę ale tylko gdy czułam pierwsze ssanie żoładku.Każdego dnia mały deser który jadłam zawsze około poludnia. Schudłam i miałam dużo energii.Czułam się super.Gdzieś to zatraciłam i muszę do tego wrócić.Dziś jestem około 10 lat starsza od tamtych czasów i o 15kg wiecej mam na sobie.POZDRAWIAM.

    Sierpień 20, 2017 at 6:15 am

Skomentuj

INSTAGRAM