Instynkt żarcia

Codziennie otwieram taką wiadomość od Ciebie:
Nie rozumiem, jak to się stało… Jak z dziewczyny o żelaznej woli, która potrafiła odmówić sobie dosłownie wszystkiego i chudnąć, zmieniłam się w żrącego potwora, którym jestem.
Wtedy miałam tyle energii, tyle zapału, a świat leżał u moich stóp. Żyłam jakby na wyostrzonych zmysłach, a teraz? Teraz nie mogę nawet zrozumieć co ktoś do mnie mówi, bo cały czas mam w głowie tylko jedno: jedzenie.

Czy ty też tego doświadczyłaś? Ja tak. Zaczynałam od głodzenia się, chociaż nigdy nie odchudziłam się do samych kości. Wystarczyło jednak, żeby wypadła mi połowa włosów (o dziwo nigdy już tak ładnie nie odrosła), żeby było mi cały czas zimno, żebym mieściła się bez trudu w dziecięce rozmiary. Oczywiście w ogóle tego nie widziałam, a im bardziej chudłam, tym grubsza się stawałam w lustrze. Paradoks i pułapka anoreksji.

Ta „dieta” przyszła mi bez najmniejszego trudu, wtedy za pierwszym razem, gdy miałam 15 lat. Odmawianie jedzenia było dla mnie tak naturalne jak oddychanie. Wręcz śmiałam się z tego, jak można jeść głupi obiad, ha ha ha, w głowie mi się nie mieściło.
Pamiętasz to? To absolutne poczucie mocy i totalne niezrozumienie co ta matka tak panikuje z tą zupą, nienormalna jest?
Potem zaczęły się schody; co raz większa obsesja i wszechogarniający smutek, na przykład dlatego, że zjadłam 132 kalorie, a nie 100, bo dolałam mleka do kawy.
Później była depresja. Gdy tylko otwierałam rano oczy natychmiast żałowałam, że żyję.
Brak okresu, sine wargi, brak siły.
A potem, tak jak u Ciebie, „coś” pękło.
I zaczął się piętnastoletni karnawał obżerania, odchudzania, diet, rzygania i innych atrakcji.

Przez cały ten czas dziwiłam się, że nie mogę po prostu wrócić do tego stanu, gdy niejedzenie było takie proste i naturalne; wziąć się w garść jak kiedyś.
Ale dlaczego??? – płakałam – Jak to się stało, że z dziewczyny o żelaznej woli zmieniłam się w żrącego potwora, a wraz z każdą dietą problem pogłębiał się tylko. Doszło do tego, że na samo słowo „dieta” chciało mi się płakać.
Tak jest w sumie do dzisiaj; jeżeli tylko pomyślę o tym, że miałabym się niby odchudzać, COŚ we mnie wpada w panikę, natychmiast czuję napięcie wymieszane ze smutkiem. Przekonałam się o tym dobitnie ponad rok temu, gdy przyjaciółka zaproponowała mi oczyszczanie na sokach; tylko dwa dni, żadnego głodzenia się – zdrowe soczki. Po pół dnia byłam rozedrganym kłębkiem nerwów gotowym do płaczu.
Nawet gdy przychodzi do mnie nowa podopieczna na mentoring i na początku wysyła mi zdjęcia swoich dietetycznych posiłków (dopiero przy mnie koryguje swoje zachowanie), robi mi się nieprzyjemnie.
Albo gdy jestem z chłopakiem w podróży i pora obiadu odsuwa się z powodu spóźnionego autobusu, czuję po prostu strach.
Tak się załatwiłam.
Aczkolwiek to jeszcze nic, znam dziewczyny, które na samą myśl o diecie zaczynają się objadać.

No dobrze, ale co to jest, to coś, co tak panikuje i nie pozwala wrócić do starych dobrych czasów?
To bohater tego artykułu: instynkt samozachowawczy.

Każdy żywy organizm jest w niego wyposażony. Jeżeli ktoś niespodziewanie krzyknie, skoczysz na nogi. Jeżeli poczujesz zagrożenie staniesz do walki lub uciekniesz. Jeżeli będzie za mało jedzenia, wszystkie Twoje zmysły wyostrzą się do granic możliwości, żeby móc je znaleźć (coś Ci to przypomina?).
Instynktu nie można ani zepsuć, ani oszukać. To nasz potężny anioł stróż pochodzący z Gadziego mózgu, który czuwa nad fizycznym przeżyciem ciała.
Jednak można go nieźle straumatyzować. (Tak to nazywam z braku innego określenia.)

Widziałaś lub czytałaś kiedyś jak reaguje uprzednio bity pies na podniesiony głos? Kuli się i ucieka.
A bity człowiek? Ktoś kto przeżył tajskie więzienie, albo inną okropność? Tak samo.
A jak zachowuje się ktoś, kto przeżył długi głód? Pewnie nie spotkałaś takiej osoby na żywo, ale możesz dowiedzieć się tego, sięgając po pierwszą lepszą książkę o wojnie.
Albo przeczytaj wywiad z Yeonmi Park, autorką wspomnień z ucieczki z Korei Północnej, która teraz zawsze musi mieć przy sobie chociaż kawałek chleba, bo w młodości nie miała co jeść.

Ty jesteś właśnie taką straumatyzowaną ofiarą głodu. Nie byłaś nigdy w obozie koncentracyjnym i nie żyłaś pod butem szalonego dyktatora. Nie musiałaś. Ty zrobiłaś to sobie bez niczyjej pomocy, w zaciszu domowym. Efekt jest jednak ten sam:
Na samą myśl o jakiejkolwiek restrykcji kalorycznej, zapalają Ci się w głowie wszystkie czerwone lampki. Wyje alarm mobilizacji dla Twojego organizmu, który teraz zrobi wszystko, aby sytuacja głodu się nie powtórzyła.
Kiedy zaczynałaś odchudzać się po raz pierwszy, takiej reakcji jeszcze nie było. Nie miałaś przed sobą przeciwnika w postaci oszalałego ze strachu instynktu samozachowawczego.
On jeszcze wtedy był spokojny, teraz siedzi jak na szpilkach i na każde pominięte śniadanie reaguje paniką. Uwaga, tak będzie prawdopodobnie już do końca życia. Swoim działaniem podrażniłaś giganta wytworzonego przez ewolucję na przestrzeni 500 milionów lat i musisz z tym żyć.

 

instynkt

 

Uwierz mi, już nigdy, ale to przenigdy nie wrócisz do dziewiczego stanu sprzed diety. Nawet jeżeli wyciągniesz się z ED i w przyszłości będziesz potrzebowała schudnąć kilka kilo po ciąży czy operacji, może to być problematyczne. Będziesz musiała zrobić to bardzo ostrożnie (opisuję to w serii Jak jeść normalnie).

Jeżeli raz doprowadziłaś się do takiego stanu, że organizm sam zaczął rzucać się na jedzenie (u mnie było to po pół roku głodzenia się) – to pozamiatane. Nie da się już nigdy „skutecznie” pójść na restrykcyjną dietę. Kilka dni i siedzisz w lodówce umazana czekoladą.
Za każdą naiwną próbą, będziesz doświadczać co raz dłuższych i co raz bardziej „brutalnych” kontrataków ze strony instynktu samozachowawczego.
To se ne vrati, jak to śpiewała Maryla.

A więc jeżeli łudzisz się, że jakaś dieta, której jeszcze nie próbowałaś zadziała – przestań już teraz i zaoszczędź sobie kilka lat.
Nigdy już nie będziesz mogła „bezkarnie” się głodzić. I dzięki Bogu.
Jedyne co możesz zrobić to zacząć jeść normalnie, tyle ile potrzebujesz. Wtedy będziesz wyglądać NORMALNIE, tak jak potrzebujesz (jak zdrowa kobieta a nie jakieś Instagramowe dziwadło). Pogódź się ze swoim instynktem samozachowawczym i żyj.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2017-11-14T10:07:45+00:00 14 Listopad, 2017|Kategoria: Ogarnąć jedzenie|Tagi: , , |

33 komentarze

  1. maniaaa Listopad 14, 2017 w 10:42 am- Odpowiedz

    Takie brutalne… Takie mocne… takie prawdziwe…
    Dzięki Ania.

  2. Ola Listopad 14, 2017 w 11:25 am- Odpowiedz

    Być tak okrutnym dla kogoś to jest przerażające, ale być tak okrutnym samym dla siebie to już chyba materiał na mocny horror ;( Siedzę i płaczę, bo chciałam dobrze, chciałam być chuda, piękna, a zrobiłam sobie takie okrucieństwo. Ja sama sobie – gdzie to ja powinnam siebie kochać najmocniej. Naważyłam sobie piwa, które muszę teraz dopić do końca niestety. Dzięki Bogu za Ciebie Aniu i Twoje powołanie – przynajmniej nie zdewastuję swojego organizmu przez następne kilka – kilkanaście lat, i nie zawrę bezużytecznych znajomości z psychiatrami rozgrzebując brudy rodzinne….

  3. Kajaka Listopad 14, 2017 w 12:42 pm- Odpowiedz

    Taak to o mnie dokładnie. Tylko ja nie chcę się godzić z tym że nie będę kontrolować tego ile waze. Wiem że to jest mega ważne w ed by oddać to ciału, ale nie chcę mu tego dac. Mam wrażenie że będę wtedy tyla bez końca. Na razie jestem na etapie 2100-2400 I nie planuję mniej. Mam w głowie że skoro kiedyś na 1800 schudłam, gdzie nie trenowałam bo miałam peknieta rzepke, to teraz też schudne. Tak bardzo chciałabym by tak się stało. Inaczej jest kwestią czasu wejście na 1200 :/ , bo sport wyczynów takie stawia warunki: masz schudnąć do 60, słyszę od 3 lat. Kilka razy się udało, a teraz jest 68 :/

  4. Ja Listopad 14, 2017 w 12:46 pm- Odpowiedz

    A co z nawrotami anoreksji? Jak to się ma do tego, że już nigdy nie będziemy w stanie się głodzić jak kiedyś? Pytam, bo właśnie to przeżywam… I gdy znów zaczęłam po kilku latach przerwy, to czuję, że niejedzenie znów tak bardzo wciąga…

    • Beata Listopad 15, 2017 w 10:12 am- Odpowiedz

      Ja myślę że to jest tak, że po prostu masz ekstremalnie mniejsze szanse. Mam teraz pod ręką kolegę, który ma nadwagę, a nigdy się nie odchudzał, przeszedł na post dąbrowaskiej i chudł!!!!!!!!!! 10 kilo w trzy tygodnie. Samopoczucie super. Spodnie z niego leciały. Jadł po dwa pomidory na posiłek bo nie był głody. A ja gdybym przeszła na Dąbrowską to bym wyła z głodu. Wiem, bo mój organizm panikuje jak tylko przejdzie mi przez myśl, żeby przyciąć następny posiłek odrobinę… Coś takiego postanowię i napad niemal gwarantowany. Dwa epizody anoreksji w życiu i tek się porobiło… życie.

  5. ne Listopad 14, 2017 w 1:13 pm- Odpowiedz

    Przykre to 🙁 Jak ja mogłam sobie to zrobić…

  6. ne Listopad 14, 2017 w 1:15 pm- Odpowiedz

    Boże, jak ja jestem głodna i nie mogę od razu zjeść to czuję się strasznie. Przeżywam męki 🙁 Nie myślę wtedy…
    Boję się, że przez to nikt mnie nigdy nie pokocha, bo jestem dziwadłem.
    Dla mnie jedzenie stało się tak ważne…

    • Gabakulka Listopad 15, 2017 w 1:00 pm- Odpowiedz

      To jeszcze dlatego, że jesz za mało. Albo za krótko jesz wystarczająco kcal. Serio. Mi już to przechodzi. To że nie zjadłam jednego posiłku a już myślałam jaki będzie kolejny. Że minuta spóźnienia w harmonogramie była dla mnie wiecznością. Że ręce się trzęsą, ze się czujesz jak opętana, jak psychopata, jak ktoś nawiedzony… Też to przeszłam i nigdy do tego nie chcę wrócić. Dwa tygodnie jadłam więcej, odpuściłam treningi postawiłam na to, żeby się wyspać, wypocząć, poleżeć i cieszyć nicnierobieniem. Później wprowadziłam treningi, ale z głową. Nie przekraczam 1h10 min z rozgrzewką i rozciąganiem. Nie schodzę poniżej 1800-2000 kcal. I jest coraz lepiej. Więc uwierz, że to tymczasowe i jedz normalnie

  7. babsy Listopad 14, 2017 w 1:28 pm- Odpowiedz

    To o mnie. 10 lat się głodziłam. Tak, 10 lat odmawiania sobie wszystkiego, nawet w Święta czy na urodziny. Żadnych wyjątków, wszędzie z własnym żarciem w pudełkach. 1700 kcal co do 1 kalorii. Po 10 latach wpadłam w obżarstwo. Ale jak to, dlaczego? Puściła jakaś tama. Przytyłam 10 kg, udało mi się trochę zrzucić. Chciałabym jeszcze, ale nie mogę. Na samą myśl o diecie robi mi się niedobrze, chce mi się płakać. „Jak to, znowu mam wrócić do trzymania się za mordę, mam znosić bolący z głodu brzuch, brak siły?” Nie mogę. Każde obcięcie choć 100 kalorii budzi lęk. Każdy posiłek zjadam co do okruszka. Jak jestem głodna, wpadam w panikę. „Boże, znowu ten znienawidzony GŁÓD.” Powoli, bardzo powoli, uczę się, że nie warto. Nie warto marnować całego życia na wieczne trzymanie się diety. Doszłam do wniosku, że maniakalne pilnowanie kalorii to mój kompuls, uzależnienie, dzięki któremu UCIEKAM od innych, mniej przyjemnych dla mnie spraw. Uciekam od samej siebie, od nieprzyjemnych emocji, od problemów.

  8. Asia Listopad 14, 2017 w 4:26 pm- Odpowiedz

    Gdy to czytam wszystko staje się takie jasne, każda myśl o jakiejkolwiek diecie natychmiast zostaje odrzucana, takie artykuły bardzo pomagają. Tylko dlaczego w mojej głowie wciąż pojawiają się te chore myśli? Czasami je odtrącam ale czasami się im poddaję, mając tym samym bardzo obniżony nastrój. Nie mam już napadów, jem gdy jestem głodna w normalnych ilościach, moja waga jest w normie(bmi 24) ale wciąż pojawiają się te chore myśli. Za niesługo będzie leciał drugi rok odkąd nie mam anoreksji, chociaż czuje że w mojej głowie wciąż ona gdzies tam jest. Czy kiedyś sie tego pozbędę?

    • sel Listopad 14, 2017 w 4:28 pm- Odpowiedz

      Właśnie, jest szansa, że kiedyś będzie… „Normalnie”?

      • Kamila S Listopad 16, 2017 w 7:35 am- Odpowiedz

        jest!!!!!! ja doszłam do takiego momentu ,więc jestem pewna,ze każda inna osoba też ma w sobie tyle siły:) Mogę spokojnie powiedzieć,ze jestem zdrowa a relacje z jedzeniem mam po prostu zwyczajne, jakby nigdy nie było w moim życiu ED. Nie mam zadnych myśli, nie mam juz z tyłu głowy ani anoreksji ani bulimii ( a były ze mną przez bagatela 20 lat).Po prostu żyję jak normalny,zdrowy czlowiek 🙂

  9. Karola Listopad 14, 2017 w 5:39 pm- Odpowiedz

    Niestety, bolesna prawda! Jeszcze za czasów postępującej anoreksji mogłam pół dnia nic nie jeść, i nawet tego nie czułam. Teraz wystarczy, że zostanę trochę dłużej w pracy i opóźni się obiad, a już dostaję świra.
    Sama ostatnio zauważyłam, że gdy siadam do posiłku już na sporym głodzie, to zawsze zjadam wszystko tak szybko, jakby mi zaraz miał to ktoś zabrać. Dziwnie się z tym czuję – tak długo żyłam na szczątkowych ilościach jedzenia – ale wiem, że wracam do zdrowia i wszystko będzie dobrze.
    Dla „pocieszenia” zawsze zostaje fakt, że przynajmniej nasz instynkt samozachowawczy ma się i funkcjonuje bardzo dobrze 😉

    • Sylwia Listopad 14, 2017 w 8:58 pm- Odpowiedz

      A czy to wlasnie tak nie dziala u „normalnych” ludzi? To westia przypomnienia sobie siebie sprzed choroby, albo obserwacji innych osob? Pamietam taką sytuacje, jak gdzies widzialam matke z dzieckiem ktore tak lapczywie jadlo posilek, a to dlatego ze nie zjadlo sniadania jak sie okazalo.. Czy te wyrzuty sumienia z powodu poczucia głodu nie sa spaczeniem ED? Do tego jako chorzy focusujemy sie na jedzedze, wadze wygladzie, wiec tym bardziej spinamy o głód. Czy aby nie akceptujac faktu ze uczucie glodu jest totalnie naturalne jak ból glowy, czy uczucie sennosci od czasu do czasu. Nie ma oco tobic dramy tylko to przezyc na luzie. Czy zawsze musimy walczyc z tym co nie przyjemne szukajac szybkiego „lekarstwa”

      • Gabakulka Listopad 15, 2017 w 12:55 pm- Odpowiedz

        Dokładnie! Odkryłam to dopiero niedawno… Yyyy w ten weekend 🙂 po zjeżdzie rodzinnym 🙂 Normalni ludzie też rzucają się na jedzenie. Też po dłuższej przerwie wsuwają wszystko bez zastanowienia. I też się zdarza, że ” nie mają dna” a dopiero brzuch ich boli z objedzenia po czasie. Że oczy jedzą, a tyłek już nie chce.

      • Karola Listopad 15, 2017 w 4:06 pm- Odpowiedz

        bardzo możliwe, że masz rację – dziękuję za ten komentarz 🙂
        niestety ciężko mi to porównać, bo ja chyba nigdy nie jadłam normalnie. jako dziecko byłam niejadkiem, dłubałam w jedzeniu i spędzałam godziny nad talerzem. potem w wieku dojrzewania odchudzałam się i wpadłam w ED. jedzenie było dla mnie męką, no i też zawsze jadłam baardzo powoli, męcząc każdy kęs, zajmowało mi wieki zjedzenie posiłku.
        dopiero teraz zmieniło się to, gdy zaczęłam po prostu zwyczajnie jeść. jeśli „normalni ludzie” tak mają, to bardzo się cieszę! chciałabym być normalna 😉

  10. Maja Listopad 14, 2017 w 6:13 pm- Odpowiedz

    Miałyście kiedyś taką sytuacje, że mimo ogarnięcia jedzenia i odżywiania zgodnie z mechanizmem głód-sytość nadal zastanawiacie się, czy to już normalna dieta czy może objadanie się? Jak to rozpoznać? Dzisiaj przyjaciółka zapytała się mnie dlaczego jem tak dużo. Strasznie mnie to zabolało. Myślałam, że wreszcie jem normalnie..

    • Gabakulka Listopad 15, 2017 w 12:50 pm- Odpowiedz

      Myślę, że nie możesz się tym przejmować. Jedzenie posiłków składających się z produktów w większości nieprzetworzonych (ja tak jem) zawsze sprawia takie wrażenie. Np moj chłopak na przekąskę zjada batona czekoladowego, a ja duże jabłko, gruszka plus garść orzechów. Na śniadanie zjadam trzy gotowane jajka do tego sporo warzyw typu pomidor ogórek kiszony zielony i kromka chleba. On zje bułke z szynką, majonezem, masłem i sałatą. Codziennie się zastanawia, gdzie ja to mieszczę, ale niestety po ED pozostało mi jeszcze ogromna potrzeba poczucia pełnego żołądka. Jeżeli wiesz, że kalorycznie się nie objadasz – u mnie na tą chwilę około 2 tys kcal – to w ogóle się takimi słowami nie przejmuj 🙂

  11. Edyta P. Listopad 14, 2017 w 6:16 pm- Odpowiedz

    Karola zgadza się;) Ania dobrze,że o tym napisałaś bo właśnie poruszyłam internet,żeby znowu znaleźć idealną dla mnie dietę.Nie trudno zgadnąć,że objadam się szukając tych informacji jakbym chciała się najeść na zaś…ileż można przechodzić to samo????…

  12. sel Listopad 15, 2017 w 1:50 pm- Odpowiedz

    Ania, skąd ty to wszystko wiesz? Ale ty masz wiedzę… Chuba ze 100 książek przeczytałaś.

    • Wilczo Glodna Listopad 15, 2017 w 8:46 pm- Odpowiedz

      Tak, czytam 100 książek rocznie 🙂 Poza tym cały czas prowadzę mentoring więc uczę się tego od was.

  13. Amanda Listopad 15, 2017 w 2:35 pm- Odpowiedz

    Aniu czy znasz jakiś sposób na to żeby wyjść z podejścia wszystko albo nic? Przestałam się głodzić i objadać, jem zgodnie z zapotrzebowaniem ale tylko zdrowe produkty. Chciałabym od czasu do czasu wyjść ze znajomymi na pizzę, zjeść na imieninach ciasto itd. ale po takim jedzeniu mam wyrzuty sumienia i zdarza się, że wtedy „na dobitkę” kupuję np. dużo czekolady „bo już wszystko stracone i mogę jeść co chcę”, czy może tak się dzieje dlatego, że te produkty (zwłaszcza słodkie) były dla mnie zapalnikami i już nigdy nie będę mogła ich jeść w „normalny sposób” ?

  14. Basia Listopad 15, 2017 w 6:52 pm- Odpowiedz

    Amen, siostro!!!!!!! Aniol stróż, który uratował nam życie-nie można mieć do niego pretensji.

  15. Emily Listopad 15, 2017 w 8:39 pm- Odpowiedz

    „Uwierz mi, już nigdy, ale to przenigdy nie wrócisz do dziewiczego stanu sprzed diety…”

    A szkoda…czyli jesteśmy skazane na bycie wybrakowanymi, smutnym dziewczynami z zaburzeniami odżywiania i paroma kg za dużo…

    • Wilczo Glodna Listopad 15, 2017 w 8:45 pm- Odpowiedz

      Kochana, czy to pierwszy post jaki czytasz na tym blogu? Jeżeli tak, przeczytaj resztę. 🙂

    • Kamila S Listopad 16, 2017 w 7:43 am- Odpowiedz

      Myślę,ze źle to zinterpretowałaś Emily 🙂 Na własnym przykladzie mogę Ci powiedzieć,że nie- nie jestesmy skazane na zycie z ed i paroma kg za duzo 🙂 To Ty dokonujesz wyborów,więc jesli zdecydujesz ,ze chcesz być zdrowa i szczesliwa…i zrobisz wszystko ,zeby tak było – to spokojnie osiągniesz taki stan. Ja dałam radę!!!! Wyszłam z ed, pokonałam anoreksje i bulimie i nadal jestem szczupła…więc jest to jak najbardziej możliwe:)

  16. Ana Listopad 17, 2017 w 9:24 am- Odpowiedz

    Paradoksalnie lęk przed głodem ma swoje dobre strony: nigdy, przenigdy nie wychodzę z domu bez swojego jedzenia, zawsze mam coś, co pozwoli mi przetrwać głód bez kupowania czegokolwiek w sklepie lub na ulicy. Noszę w pudełku ciastka owsiane lub kokosanki własnej roboty lub choćby serek wiejski czy jajko na twardo. Tak, to wynika z lęku przed głodem, ale dzięki temu po powrocie do domu jem normalny posiłek, a nie rzucam się na lodówkę. Kiedy jestem w domu to nad tym pracuję. Delikatny głód staram się przetrwać, żeby sobie udowodnić, że nagle nie umrę, jeśli opóźnię posiłek o 30 minut:)

    • Danka Listopad 17, 2017 w 1:23 pm- Odpowiedz

      super, ja też tak robię 🙂

  17. Danka Listopad 17, 2017 w 1:18 pm- Odpowiedz

    TO O MNIE 😀 miałam rok przerwy od diet i nagle znowu mi się zachciało, bo nie mogłam uwierzyć, że nie mieszczę się w spodnie, które kupiłam sobie jak miałam lat 22 (teraz 27). Aż mi w końcu terapeutka nakładła do głowy, że mięśnie też zajmują miejsce (dużo ćwiczę) i w miarę upływu lat poszerzają się też biodra. Dopiero teraz jestem gotowa je wyrzucić, a i oczywiście po tygodniu diety seria napadów 😀

  18. S. Listopad 17, 2017 w 1:52 pm- Odpowiedz

    Dobrze czytać, że nie jestem w tym sama. Nie umiem funkcjonowac bez zjedzenia danego posilku. Musi on byc. Koniec kropka. Nie jestem glodna, zjadlam wiecej wczesniej, podjadlam, jest juz np pozno a i tak musze zjeść. Najpierw jedzenie. Przed wszystkim. Mam zaplanowane cwiczenia, troche rozjechal mi sie grafik wiec musze je przelozyc bo najpierw cos trzeba zjesc, bo juz czas, bo nie dam rady pocwiczyc mimo iz kiedys dawałam radę przeciagnąc jedzenie po cwiczeniach. Masz racje, to taki wewnetrzny strach przed glodem. Irytuje sie na sama mysl ze cos sie stanie i nie bede miala czasu na posilek, czuje niepokoj gdy wychodze gdzies na dluzej bez pudelka. Jest to straszne, uciazliwe. Chcialabym sie pozbyc tych mysli.

  19. S. Listopad 17, 2017 w 2:09 pm- Odpowiedz

    Dodatkowo zauwazylam ze gdy planujemy z chlopakiem gdzies wyjechac to musze miec pewnosc ze bedzie tam dostep do jedzenia wiec wybieramy opcje ze sniadaniem lub z aneksem kuchennym – to jest to na co w pierwszej kolejnosci zwracam uwage. Przy wiekszej ilosci osob naciskam na zakup dodatkowego bagazu by wypelnic go jedzeniem bo „co my np w 6 osob bedziemy jesc jak tam jest inna waluta a do tego drogo?”. Jest to jednak jakis plus- regularnosc posilkow zostaje zachowana 🙂

  20. Marzenka Listopad 19, 2017 w 5:33 pm- Odpowiedz

    Bardzo mądre i prawdziwe. Aczkolwiek gdzieś mam ukłucie żalu do siebie i smutne to jakieś…

Zostaw komentarz