Jak pomóc bliskiej osobie z bulimią

Drogi partnerze Wilczycy, droga mamo, tato, przyjaciółko. Przygotowałam dla Ciebie listę 15 rzeczy które możesz zrobić dla osoby zmagającej się z problemem.
Stworzyłam ją opierając się o doświadczenie swoje, a także wnioski, które wyciągnęłam z kilku tysięcy listów, wiadomości i komentarzy otrzymanych od czytelniczek.
Powodzenia kochani!

1. Zrozum istotę problemu.
Łatwo powiedzieć, ciężej zrobić. Ale spróbujmy.
Bulimiczka objada się nałogowo. To nie jest tak, że jest ona stuknięta, niezrównoważona psychicznie, ma słabą wolę, robi to na złość, nie stara się lub robi to z głupoty. NIE. Ona jest uzależniona od jedzenia i bardzo z tego powodu cierpi.
Czy to w ogóle możliwe, uzależnić się od jedzenia? Tak. Niektórzy uzależnieni są od picia, fajek i gier komputerowych, a niektórzy od siedzenia w lodówce. To że jedzenie jest kluczowe dla naszego przeżycia, a powiedzmy alkohol nie, nie ma tu nic do rzeczy.
Osoba objadająca się, jest uzależniona od przyjemności którą daje jedzenie i czuje ogromny przymus by ją zdobyć.
Myśli o tym natrętnie, a wszystko inne schodzi na dalszy plan.
Wiem, brzmi to głupi i śmiesznie: jedzeniowy ćpun. Ale od głupich i śmiesznych rzeczy też się umiera – emocjonalnie, społecznie, finansowo, duchowo i… fizycznie.
Potraktuj to więc poważnie.

2. Ale nie panikuj.
Z bulimii i kompulsywnego objadania się, można w prosty sposób wyjść. Może niekoniecznie łatwy, ale prosty właśnie.
Nie pisałabym tego, gdybym nie była świadkiem wielu wyzdrowień – nasze dziewczyny wykonują codziennie kawał dobrej pracy nad sobą, a potem piszą do mnie: od kilku miesięcy wychodzę na prostą; rozumiem co się ze mną dzieję i wiem jak nie wpadać w stare schematy myślowe.
A więc spokojnie, bulimia to nie wyrok.

3. Nie doradzaj.
Wiem, że dla Ciebie to jest proste: Nie jedz tyle. Po co to zjadłaś?
Masz rację, do tego się to sprowadza. Tak jak nie wypicie tego piwa, nie zapalanie tego papierosa, nie wciąganie tego narkotyku. Ale czy to jest łatwe? Nie.
Takie rady sprawiają tylko, że Twoja Wilczyca czuję się głupia, słaba, niegodna zaufania.
Dlaczego sobie nie radzę z taka prostą sprawą!? Idiotka ze mnie.
Jaki będzie efekt tych dawanych w dobrej wierze rad? Ona przestanie Ci się zwierzać.

4. Nie proponuj jedzenia, nie przekonuj, nie wciskaj.
Może i wydaje Ci się, że znasz sposób na rozwiązanie jej problemu, ale zachowaj tę wiedzę dla siebie. Możecie razem wyliczyć jej zapotrzebowanie energetyczne i umówić się, ze tego będzie główny wyznacznik tego czy je odpowiednio.
Jednak nie mów jej że jedna gałka lodów nie zaszkodzi, że wydziwia i przesadza. Jeżeli ona czuje, że w tym momencie coś jej zaszkodzi, to tak pewnie będzie.
Mówię tutaj o przekąskach i słodyczach, bo jeżeli używa takich argumentów wobec śniadania, obiadu i kolacji, to trzeba pomachać jej przed nosem wyliczonym zapotrzebowaniem energetycznym. Ona musi mieć świadomość, że jedząc mniej, ani nie schudnie, ani nie wyjdzie z choroby.

5. Nie komentuj jej wyglądu.
Ani że dobrze, ani że źle, ani że schudła, ani że przytyła. NIGDY. Zaufaj mi w tym na słowo. Znam dziewczyny, które rzucały się na jedzenie gdy usłyszał że schudły, w obawie, że zaraz przytyją. Chore? Tak.
Więc nie roztrząsaj dlaczego tak jest; po prostu nie komentuj. Czym innym jest groźny spadek wagi przy zachowaniach anorektycznych, ale tutaj mówię tylko o bulimii i kompulsjach.

6. Traktuj ją ciągle jak człowieka, nie jak bulimiczkę czy inną jednostkę chorobową.
Niech jej problemy z jedzeniem nie staną się nagle centrum waszego życia. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Wiem coś o tym. W tym życzę wam powodzenia.

7. Nie oczekuj.
Tak, to fakt, ona pracuje nad sobą już od kilku tygodni. Ciągle się to zdarza? Przecież tyle razy o tym rozmawialiśmy! Wydawało się że zrozumiała, sama przecież tak mówiła. I znowu??
Nie oczekuj, że efekty przyjdą jutro. To jest praca nad sobą, którą mogę porównać do budzenia się ze snu. Im głębiej Wilczyca była w nim zanurzona, tym dłużej zajmie jej dojście do Prawdy o sobie i o tym jak działa jej organizm.
Daj jej na to czas i przestrzeń.

8. Oczyść środowisko.
To bardzo ważne. Twoja Wilczyca prosiła Cię by w kuchni nie było jej zapalników; słodyczy i produktów które jej szkodzą. No ale przecież nie musi ich jeść. Czy mam rezygnować ze słodyczy w domu, tylko dlatego, że ona nie może się opanować? TAK. Jeżeli zdrowie i szczęście Twojej Wilczycy jest ważniejsze dla Ciebie niż batonik, to właśnie to zrób. Jeżeli nie to zastanów się poważnie czy ta relacja jest taka jaka powinna być.
Nawet nie wiesz ile razy obserwowałam bezsilnie ten dramat – pełne motywacji i świadome siebie dziewczyny, raz po raz upadają, ponieważ za każdym razem, gdy wchodzą do kuchni, muszą ze sobą walczyć. Silna wola to zasób, który się wyczerpuje. Jeżeli Twoja Wilczyca będzie musiała ją nadwyrężać kilkanaście razy dziennie, za którymś razem w końcu pęknie.
Leczący się alkoholicy nie mogą trzymać w domu nawet perfum, już nie mówiąc o jakimkolwiek alkoholu. Ich rodzina jest tego świadoma i nie znosi do domu flaszek wódki. Ty też tego nie rób. Czekolada jest w tym wypadku odpowiednikiem tej flaszki.
Nie martw się, przyjdzie taki moment, że znowu będziecie mogli iść razem na lody, ale na to potrzeba czasu. Czasami kilkunastu miesięcy.

9. Słuchaj, gdy mówi o swoich uczuciach.
Gdy daje Ci znać, że coś ją demotywuje czy rani, a tamto wręcz przeciwnie- działa na nią mobilizująco. Nie łudź się, że wiesz lepiej co ona czuje i jak ją zmotywować. Szanuj jej słowa.

10. Nie daj się zmanipulować.
Niestety, tu zła wiadomość: Twoja Wilczyca jest mistrzynią w kamuflażu, a często niestety i kłamstwa. Ale przecież ona nigdy by mnie nie okłamała – zaprotestujesz. Racja, ona nie, ale nałóg który w niej siedzi, tak. On zrobi wszystko, aby dostać swoją porcję narkotyku.
Zwróć uwagę na ilość znikającego jedzenia, jeżeli możesz, przyjrzyj się jej finansom. Jeśli te zasoby dziwnie rozpływają się, a jej wyjaśnienia są grubymi nićmi szyte, wiedz że to Wilk. Uważaj, bo bulimiczka potrafi naprawdę wspiąć się na wyżyny kreatywności, aby zdobyć jedzenie.

11. Nie obwiniaj jej o to wszystko.
Ona już czuję się wystarczająco winna. Za każdym razem, gdy powraca świadomość, po jedzeniowym napadzie, jest jej cholernie wstyd. Gdy kłamie, wie że robi źle. Sama nie może uwierzyć w to co zrobiła z nią ta choroba.
Jeszcze raz: to nie jest jej widzimisię czy zabawa w „zniszczę życie sobie i wszystkim w koło„. Nie ma potrzeby uświadamiać jej na każdym kroku jak okropnie postępuje.

12. Ale też nie udawaj że nic się nie dzieje.
Reaguj jak widzisz, że otwiera kolejnego batonika, kolejny jogurt, idzie po kolejną dokładkę. Zapytaj spokojnie: Czy faktycznie potrzebujesz tego jedzenia teraz tego. Zapewnij że pytasz jako przyjaciel, a nie wróg, że nie oceniasz. (I faktycznie nie oceniaj!)
Jednak uważaj, szansa jest duża, że i tak ci się oberwie. Jeżeli zaczyna się u niej „atakowe myśli”, kontrolę nad nią przejął już jej gadzi mózg. I to on Ci odpowie – ten mózg „narkomana”, którego interesuje tylko i wyłącznie zdobycie narkotyku. I nie będzie to miła odpowiedź.
Inna opcja jest taka, że usłyszysz, że zbliża/trwa/właśnie minął okres, że nic nie jadła dzisiaj, że właśnie ćwiczyła i ma anaboliczne okno, że inne cuda na kiju – słowem: kłamstwa.
Do takiego dialogu potrzeba, by było między wami dużo skapitalizowanego wcześniej zaufania. (Będę o tym jeszcze pisała)
By ona wiedziała, że nie mówisz tego by ją pouczać jak ma żyć, ale by pomóc jej nie umrzeć.
Proszę Cię tylko o jedno, nie stawiaj na niej krzyżyka, nie przymykaj oczu, nie głuchnij na jej problem.

13. Nie twórz jej cieplarnianych warunków do chorowania.
Asia nie pójdzie do pracy, bo jest chora. Asia musi skupić się na zdrowieniu. Asia wymiotuje? Co mamy robić, jak powiedziała, że wyskoczy z okna. (Seriom do takich sytuacji też dochodzi)
Znam takie dziewczyny, które same przyznają, że w swojej ogromnej miłości, rodzice nieświadomie stworzyli im bulimiczny raj. Jedzenia pod dostatkiem, a odpowiedzialności zero. No bo przecież się leczymy i to jest najważniejsze.
Dopóki owa Asia będzie czuła, że cały świat schodzi jej z drogi w jej Chorobie przez duże Ch, nie będzie miała motywacji by przestać.
Bulimia zaczyna mocno uwierać, gdy trzeba iść do pracy, zarobić pieniądze… a potem zamienić je na słodycze i wyrzygać. Brzmi brutalnie? Bo jest brutalne.
I czasami ta brutalność właśnie budzi naszą księżniczkę ze snu. Tak było na przykład ze mną.

14. I najważniejsze: Nie wyzdrowiejesz za nią.
Choćbyś przeniósł góry, choćbyś się rozdwoił i roztoił, choćbyś dał się pokrajać i jeszcze więcej – nie zrobisz tego, co ona musi zrobić sama.
Możesz być jej wsparciem, sojusznikiem i przyjacielem, który zawsze stoi po jej stronie. To bardzo dużo.
Pamiętaj jednak, ze możesz zaprowadzić konia do wodopoju, ale niestety nie zmusisz go żeby pił.

Po przeczytaniu tej listy wydaje Ci się , że nagle musisz stać się superczłowiekiem? Z jednej strony rozumiejący i świadomy, z drugiej wymagający i bezkompromisowy, pokazujący empatię, ale i trzymający nerwy na wodzy, ktoś kto nigdy nie powie: Chrzanić to! Mam dość.
W sumie to masz rację. Taki obraz wyłania się w owej listy.
Pamietaj, to są jednak tylko wytyczne. Staraj się ich trzymać, ale nie zapomnij też o swoich potrzebach. Jesteś człowiekiem postawionym w trudnej sytuacji, ale nie zmienia to faktu, ze jesteś TYLKO człowiekiem. Zadbaj o siebie w tej relacji, zwróć się do swoich przyjaciół po wsparcie lub skorzystaj z pomocy specjalisty. Bo co z tego, że ona wyzdrowieje, ty się zajedziesz i w efekcie oboje zostaniecie na zgliszczach?

A więc po ostatnie.

15. Dbaj o siebie.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2016-07-24T15:28:24+00:00 24 Lipiec, 2016|Kategoria: Dla bliskich|Tagi: , , , , |

49 komentarzy

  1. Ania Lipiec 25, 2016 w 8:34 am - Odpowiedz

    🙂 Dziękuję Aniu za ten post. Już go wydrukowałam i dziś wręczę go mojemu mężowi, bo niestety najbliższa osoba, która spędza ze mną najwięcej czasu nie wiem dlaczego ale nie widzi problemy, nie chce go widzieć, boi się….. nie wiem.
    Jest tak jak mówisz, już mi się wydawało, że jest lepiej już czułam się pewniejsza i bardziej świadoma sytuacji prowokujących napady ale znowu nastały gorsze dni i nie rozumiem dlaczego mam napady… analizuję każdą sytuację ale ostatnio nie jestem w stanie wytłumaczyć przyczyn…

    • Już bardzo zmeczona Sierpień 15, 2016 w 6:53 pm - Odpowiedz

      Możesz powiedzieć czy zrobiłaś jak pisałaś? Czy wydrukowalas i dałaś mężowi? Jak zareagował? Ja choruje od 16 lat, w 2009 byłam na skraju, przy dwójce malutkich dzieci, mąż nie wiedział ze choruje do właśnie tego 2009 roku, wówczas napisałam długi list z wszystkim co o bulimii wiedzieć powinien i pojechałam do psychiatry w tajemnicy, napisałam sms-a do męża by przeczytał ten list, reakcja była w zasadzie żadna, powiedziałam ze rozpoczęłam leczenie, leki i psychoterapia… Trwało to dwa lata, ale, było mniej napadów, ale były. Mąż uważa do dziś ze sobie z tym wtedy porzadzilam, jego pomoc była taka, że często pytał czy wzielam leki. Przerwałam terapię…Są dni czasem tygodnie czyste ale są też takie, że nie mam już sił. Boje się powiedzieć mężowi ze znów go przez 5 lat oszukuje, ale tez coraz częściej myślę, że już chyba nie mam sił udawać, że nie poradzę sobie.

  2. Pezia Lipiec 25, 2016 w 4:29 pm - Odpowiedz

    Anka…. Kocham Cię !!! <3 dłuuugo czekałam na ten tekst, Dziękuję :*

    • Wilczo Glodna Lipiec 25, 2016 w 4:56 pm - Odpowiedz

      Dziękuję kochana. :.)

  3. Agata Lipiec 26, 2016 w 1:17 pm - Odpowiedz

    Może to dziwne, ale mam wrażenie, że ten post skierowany jest również do mnie, osoby cierpiącej na bulimię. Czytałam go dwukrotnie – pierwszy raz w czasie napadu, kiedy pomyślałam, że mój chłopak też mógłby to przeczytać, ale przy drugim razie, kiedy kompuls minął i zaczęłam „trzeźwo myśleć”, odebrałam go jako rady dla samej siebie, ale w tej zdrowej wersji. Niedawno pisałaś o tym, że powinniśmy traktować siebie samych jak najlepszych przyjaciół i myślę, że coś w tym jest.

  4. Perfekcyjna Sierpień 3, 2016 w 1:23 am - Odpowiedz

    Witaj Wilczo Głodna. Gdzieś coś, gdzieś… słyszałam o Tobie…. I dzisiaj przypadkiem trafiłam na Twoją stronę. Ten tekst zachęcił mnie do dodania komentarza. Choruję na bulimię od wielu, wielu lat. A mam ich obecnie 39. Bulimia (jako coś z czym się zmagam) jest gdzies na szarym końcu, ale zaraz po ChAD i BPD. Od sześciu lat piszę bloga o mojej pracy nad sobą. O terapii, o diagnozie choroby psychicznej, szpitalach i swoim samotniczym, ale całkiem sprawnym życiu. (Mimo wszystko). Prowadzę anonimowo dwie strony na fb, dzięki którym pomagam innym zrozumieć siebie bardziej, bliżej. Organizuję czas wolny sobie i innym, poprzez grupy na fb, które również prowadzę. Pracuję. Każdego dnia biorę swoje leki. I… Jem…jem… jem… Ostatnio zaczęłam szukać pomocy w zakresie bulimii, ale z tego zrezygnowałam. Zawsze jest coś. Coś innego, coś ważniejszego, dlatego bulimia wciąż jest na końcu… Chciałabym się móc tu (na Twojej stronie) zatrzymać, ale nie potrafię. Bo mam przecież tyle rzeczy…

    • Wilczo Glodna Sierpień 3, 2016 w 2:44 pm - Odpowiedz

      Kochana, ale pomyśl, zabierzesz te wszystkie rzeczy do grobu, za przeproszeniem? Co w tego że robisz dużo fajnego, jak nie zadbałaś o najważniejszą osobę w tym wszystkim – o siebie. Zdrowa i szczęśliwa, możesz pomóc wielu osobom!
      Ściskam mocno.

      • Perfekcyjna Sierpień 3, 2016 w 5:55 pm - Odpowiedz

        Hm, nie wiem od czego miałabym zacząć. Generalnie omijam temat jak tylko się da. Bardzo niewiele wiem o bulimii. Nie wiem, czy to dlatego, że przez długi czas żyłam w innym świecie (zanim przeszłam terapię i zaczęłam skuteczne leczenie farmakologiczne, funkcjonowałam w innej galaktyce 🙂 ), czy dlatego, że zwyczajnie chciałam zostawić sobie trochę przyjemności. W każdym razie w tym roku poszłam na konsultację do terapeutki, która zajmuje się zaburzeniami odżywiania. Byłam na trzech sesjach. Pani Zuzanna powiedziała coś co zabrzmiało niby zwyczajnie ale dla mnie właściwie kompletnie nie do pomyślenia. Powiedziała, że możliwe jest funkcjonowanie bez bulimii. Ciekawe, że od tamtej pory wydaje się proste zdanie, wciąż brzmi mi w uszach. Poszłam na początek do dietetyka, który całkiem jest zorientowany w temacie zaburzeń odżywiania. Bardzo mi się spodobała ta wizyta, ponieważ wypytywał mnie o konkretne prodkukty spożywcze, czy je jem, a jeśli nie to dlaczego. Okazało się, że nawet nie miałam pojęcia, że nie jem tego i owego, nie dlatego, że tego nie lubię, tylko dlatego, że się boję tych produktów. Także możliwe, że zaczynam powoli obwąchiwać temat. Musiałam wyjść na prosto z chorobą przede wszystkim, z której diagnozą walczyłam kilka lat, aż do niedawna. Pozdrawiam również. Postaram się być bliżej 🙂

    • Ana Sierpień 3, 2016 w 4:03 pm - Odpowiedz

      coś ważniejszego niż Ty sama? rozumiem, że masz również inne problemy, ale bulimia bynajmniej nie pomaga ci w ich rozwiązaniu. Zatrzymaj się i poczytaj, mnie to daje siłę do walki.

      • Perfekcyjna Sierpień 3, 2016 w 5:45 pm - Odpowiedz

        Poczytać Ciebie? Gdzie?

        • Ana Sierpień 4, 2016 w 5:11 am - Odpowiedz

          Perfekcyjna, poczytaj Wilczogłodną:) ja za to wczoraj poczytałam Twój blog i mocno zaczęłam się zastanawiać nad swoją relacją z matką. Zawsze kiedy ją odwiedzę kończy się to wielkim kompulsem.

          • Perfekcyjna Sierpień 10, 2016 w 4:14 pm

            Ok. Postaram się. Chyba będę potrzebowała trochę wsparcia. To jest jednak jakiś rodzaj uzależniania, zatem cieżko przełamać ten schemat.
            Jeśli chcesz pogadać o tej relacji odezwij się na moim blogu lub na maila.

  5. WiMerry Sierpień 24, 2016 w 6:41 pm - Odpowiedz

    Chciałabym bardzo żeby ktoś mi odpisał na tą wiadomość.
    Od 10 lat jestem bulimiczką. 5 lat temu chodziłam do psychologa i psychiatry,niestety byłam zaprowadziła tam siłą. Mój wtedy chłopak myślał że zna całe internety i sam mnie wyleczy. Na siłę… w efekcie stała kontrola, moja pogłębiają się depresja i silniejsze objawy choroby… po kilku latach kolejny wybranek serca na moje wołania o pomoc stwierdził że choroba jest wyimaginowana… moi rodzice z kolei zero zrozumienia i wsparcia tylko :JESTEŚ GŁUPIA! NIENORMALNE! CO TY ROBISZ ZE SWOIM ŻYCIEM!
    I tak przez lata zero odpowiedniego wsparcia..
    W końcu trzeci wybranek, mój przyszły mąż dowiedział się właśnie od swoich bardzo spostrzegawczych sióstr że jestem chora..
    I zaczęła się nagonka…lincz…
    Od roku intensywie walczę z chorobą sama. Postępy są ogromne. Słodycze mogą leżeć przez tydzień na stole i nic nie ruszę. Jem normalnie w pracy i w domu. Jelita wracają do normy, ja psychicznie też. Nawet nie mam wyrzutów sumienia kiedy zjem duży obiad.
    Ale zdarzają się epizody kiedy dostaje ataku wieczorem i zjem za dużo.. nie wyjdę z tego z dnia na dzień przecież o tym wiem. ALE ILE JUŻ OSIĄGNĘŁAM!
    Problem polega na tym że jestem w 14 tygodniu ciąży.
    Rok leczenia się hormonami, krew i inne wyniki w normie… w końcu po wielu latach oczekiwań udało się.
    Wiem że bulimia jest niebezpieczna dla dziecka ale staram się robić wszystko jak trzeba. Jem,biorę witaminy, nigdy nie mam pustego brzucha. Czasem zwymiotuje… Ale na prawdę coraz rzadziej i mniej… Rodzina mojego zaczęła wieszać na mnie psy. Ze jestem skończoną idiotką zachodząc w ciążę będąc chora, że to moja wina jeśli dziecko będzie chore, że jestem zakłamana bo dotąd to ukrywałam, darcie się atakowanie i kompletne odepchnięcie…nie chcą mieć ze mną nic wspólnego… nienawiść wszechobecna, znów czuję się jak śmieć, na nic moje tłumaczenia co przeszłam przez te lata i jakie postępy poczyniłam… nikt nie słucha że atakując mnie pogarszają sprawę że spodziewałam się niezrozumienia i dlatego milczałam …
    Nikogo nie obchodzi że codziennie walczę z miłości do mojego dziecka i że nie pozwolę mu zrobić krzywdy.
    Każdy potrafi tylko na mnie napluć…
    Czuję że tracę grunt. Znów mam głupie myśli. Ryczę od dwóch dni i nie mam siły wstać z łóżka…
    Jak im wytłumaczyć że nie jestem egoistką? Że z całych sił walczę żeby wygrać i żeby dostrzegli że traktując mnie tak zniszczą wszystko to co dotąd zbudowałam ?

    • Wilczo Glodna Sierpień 25, 2016 w 11:54 am - Odpowiedz

      Kochana, masakra.
      Słuchaj, zrozumieć, to oni tego nie zrozumieją. Nie ma opcji. Ale powiedz im, że stres w ciąży jest mega niebezpieczny dla dziecka, i niech Ci tego, na boga, nie robią.
      I słońce, zrób wszystko aby zadbać o malucha teraz, ok?
      Ściskam mocno :*

  6. Pawel Luty 5, 2017 w 7:19 pm - Odpowiedz

    Ja niestety też mam problem z bulimia, kocham moją żonę bardzo mocno ale nie wiem jak mogę jej pomóc. Wiem, że kiedy zaproponuje jej pomóc ona ja napewno odrzuci i wszystkiemu zaprzeczy Nie wiem jak mogę jej pomóc ale wiem napewno, że jeśli nic nie zrobię to nasz długoletni związek skończy się rozwodem. Boję się tego bo bardzo ją kocham i wiem że to co się dzieje od kilku lat w naszym związku to jest skutek tej skrywanej choroby a nie juz braku miłości do mnie. Chcę i będę walczył ale nie mam pojęcia jak. Ona nigdy sie nie przyzna.

    • Wilczo Glodna Luty 6, 2017 w 8:26 am - Odpowiedz

      Czyli ona zaprzecza wszystkiemu?

      • Pawel Luty 6, 2017 w 1:55 pm - Odpowiedz

        Kilka razy zaczynałem rozmowę i tak za każdym razem zaprzecza, ja myślę, że to jest moja wina bo to był atak na nią a nie próba nawiazania rozmowy. Obiecałem sobie, że dziś spróbuję jeszcze raz ale z większym zrozumieniem problemu a co za tym idzie wielka czułością. Mam nadzieję że to pomoże bo to już dla nas ostatnia szansa , naprawdę nie chcę jej zostawiac wręcz przeciwnie będę ona walczył ale najważniejsze jest to czy ona jest gotowa na tą walkę.

        • Wilczo Glodna Luty 6, 2017 w 8:10 pm - Odpowiedz

          Nie jesteś jej wrogiem, nie chcesz jej niczego odebrać, kochasz ją, chcesz jej dobra. Przekonaj ją o tym.
          A jak to zrobisz, powiedz, żeby do mnie napisała, ok?

          • Pawel Luty 10, 2017 w 11:01 pm

            Niestety nie udało się, jestem bez szans z tą chorobą. Nie przyznała się i wiem, że się nie przyzna

          • Pawel Luty 10, 2017 w 11:30 pm

            Ona niestety jest przekonana, że nic złego się nie dzieje, że wszystko jest ok. W takiej sytuacji nie mam pojęcia jak jej uzmysłowić, że potrzebuję pomocy. Może pomoże jej jej najblizsza rodzina , poprosiłem ja o pomoc ale obawiam się odwrotnego skutku. Odwróci się od wszystkich i jeszcze bardziej zagłębi się w swojej samotności. Mam nadzieję że nie. Wiem, że między nami raczej wszystko skończone ale mimo wszystko z całych sil pragnę jej zdrowia

          • Wilczo Glodna Luty 11, 2017 w 9:04 am

            Przykro mi, Paweł.
            Wiem, to jak życie z alkoholikiem, który nie chce się leczyć i nie widzi takiej potrzeby…
            Przeczytaj to: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,17331850,Druga_twarz_anoreksji__Kiedy_w_lustrze_nie_widzisz.html?piano_d=1&utm_medium=SM&utm_source=facebook.com&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
            – o facecie anorektyczki.

  7. Halina Luty 11, 2017 w 8:32 am - Odpowiedz

    Czytam z zaciekawieniem powyzsze posty. Jestem z zawodu psychologiem. Wielokrotnie spotkałam się z problemem chorób zaburzenia laknienia jak i wielu innych. Kobiety, dziewczeta ale również mężczyźni zmagaja się z tego typu chorobami. Ale musze przytoczyć pewien przyklad o którym ja sama wyczytałam w zagranicznej prasie specjalistycznej. To historia osoby ktora przez lata wydawałoby sie dobrego malzenstwa tak naprawdę przeżywała emocjonalne pieklo. Na zewnatrz pozytywne wrażenie, kariery, pieniadze, śliczne dzieci. W środku samotność, brak zaufania, żywienie się bólem drugiej osoby. Pragne zwrócić uwage jak bardzo destrukcyjna moze być „miłość „. Moja uwage przykuly szczególnie ostatnie tutaj wpisy, gdziejPan probuje pomagac swojej zonie. Ż pozoru wyglada to bardzo pozytywnie. To ONA ma problem. To ONA sprawila ze dzieje sie zle. Znam wiele przykładów gdzie chorujacy na zanurzenia w tej sferze są doskonałymi rodzicami i małżonkami. Czy pewne jest ze „nadchodzący ” rozpad małżeństwa z tego tylko faktu wynika. Dla niejednej osoby ktora to czyta owszem. Śmiem jednak się nie zgodzic. Powiem wiecej. Pokusze sie o stwierdzenie ze wielce prawdopodobne że choroby moze wogole nie być. Małżonkowie z różnych powodów są w stanie udowadniac sobie rozne, szczególnie te zle rzeczy. To jak z zazdrością. Kiedy w głowie zapali się taka iskra jestesmy w stanie dokonac cudow aby to udowodnic. I co najgorsze wierzymy w to nawet gdy nie ma miejsca. Z jakich powodów PAN przekreśla zwiazek? Choroby?? To najgorsza wymowka. Wolanie o miłość, o uwage, o poczucie bezpieczeństwa…tez można nazwac choroba. Małżeństwo to związek dusz. Gdy ta umiera niełatwo ja naprawic. Nie szukajmy latwych wyjsc, zróbmy też sobie rachunek sumienia abysmy mogli żyć dalej z godnością. Pozdrawiam

    • Wilczo Glodna Luty 11, 2017 w 9:10 am - Odpowiedz

      Słońce, to widzę że postawiłaś diagnozę – facet używa rzekomą chorobę żony (bo przecież jej może w ogóle nie być), jako wymówkę (najgorszą), by od niej odejść.
      A powiedz mi proszę, czy Ty żyłaś kiedyś z osobą uzależnioną? Takim narkomanem? Alkoholikiem? Bulimikiem?
      Czy znasz to tylko z teorii?

      Ja nie życzę nikomu tej bezsilności i bólu, kiedy druga strona niszczy się na twoich oczach, ale utrzymuje, że wszystko jest ok.

      • Halina Luty 11, 2017 w 9:55 am - Odpowiedz

        Czy mi się wydaje czy małżeństwo to nie dwie osoby? Bardzo ładnie ze podtrzymujesz Pana na duchu. To bedzie mu potrzebne jakikolwiek rodzaju jest problem w małżeństwie. Znasz jedną stronę medalu i nie zachęcasz bo do walki a tylko umacniasz w przekonaniu że w efekcie to on jest ofiarą. Jasne jest ze problem tkwi głębiej. Nie krzywdz czlowieka piszac mu slowa które wlasnie chce uslyszec i utwierdzic się w swoich przekonaniach. Bądź uczciwa wobec siebie i piszacych. Największym błędem jaki popelniaja osoby to stawianie przed faktem dokonanym. Choroba albo ja. Nawet z grypy nie wychodzi sie w ciagu tygodnia. Chorowalas-wiesz. Nie pozwól karmic sie przekonaniem ze skoro ona ma problem to zostawisz ją i uspokoisz sumienie. Zacznij naprawiać relacje bo wina zawsze lezy po obu stronach. Nie każ działać jednostronnie bo do niczego to nie prowadzi.

        • Wilczo Glodna Luty 11, 2017 w 12:31 pm - Odpowiedz

          Słońce, Paweł jest dorosłą osobą i nie porzuci żony tylko dlatego, że jakaś blogerka napisała komentarz na jedno zdanie.
          Powiedz mi zaś, czy Ty znasz obie strony medalu?
          Jako lekarz powinnaś wiedzieć, że nie można stawiać diagnozy i wyciągać wniosków jeżeli nie zbadało się pacjenta.

  8. Halina Luty 11, 2017 w 12:44 pm - Odpowiedz

    Dlatego neguje fakt że Ty oceniasz jednostronnie. Znasz jed

    • Halina Luty 11, 2017 w 12:48 pm - Odpowiedz

      Znasz jedynie wersje w/w. Nie ma żadnej wzmianki o żonie. Cisza. Mam wrażenie że Pan szuka usprawiedliwienia dla siebie. Czeka na to aż ktos go upewni w tym przekonaniu. I tu to robisz. Wspolczujac.. kiepska terapia. Choroby nie biorą się znikad.

  9. Pawel Luty 11, 2017 w 1:00 pm - Odpowiedz

    Pani Halino ma Pani rację co do tego że mamy ładne dzieci, nie mamy problemów finansowych itd ale małżeństwo przynajmniej dla mnie polega na czymś więcej niż kupowaniu kolejnych dóbr materialnych. Czytałem wielokrotnie, że osoba która cierpi na bulimia izoluje się, odrzuca partnera. Niech mi Pani powie jak mam się czuć kiedy od kilku lat nie czuje ciepła od Mojej żony, kiedy widzę, że inne zakochane osoby przytulaja się , oglądają wieczorem wspólnie filmy itd. Tak jak pisałem wcześniej jeśli to nie bulimia i efekty tej choroby to to znaczy, że nasz wspólny czas już minął… nie wiem co jest gorsze. Nawet Pani nie ma pojęcia jak po kilku latach brakuje mi takiego prawdziwego ( nie oszukiwanego )przytulenia się Mojej żony do mnie. Nie wiem jakim prawem Pani sądzi, że ta chorobę sobie wymyśliłem aby się rozwiesc z żoną. Może byłoby łatwiej poprostu zapytać dlaczego uważam, że jest chora. Sytuacji, które potwierdzają ta chorobę jest naprawde sporo ale nie sądzę abym musiał jej opisywać. Do Pani Aniu napisałem ponieważ szukałem odpowiedzi czy zachowanie mojej żony wynika z tej choroby umysłu czy jednak coś już się wypaliło czego w żaden sposób ja czy Moja żona już nie jesteśmy w stanie naprawić.

    • Halina Luty 11, 2017 w 1:19 pm - Odpowiedz

      Bywa że bulimicy wykazują podobne do opisanych zachowania. Lecz to nie zasada. Nie można przyjmować za pewnik tego ze zachowanie zony wynika z choroby. Sfera uczuciowa kobiety z natury rozni sie od tej meskiej. W większości przypadków to blache dla mężczyzn tematy zaś dla kobiet wprost przeciwnie. Tak jestesmy zbudowane. Znam wiele przypadków gdzie jedno z małżonków jest chore A związek jest uznawany za doskonały. To nie mzonki to fakty. Umysl kobiety jest jak kwiat. Nie dostaje tego co jej do życia więc sie zamyka. To naturalny odruch. Zmierzam do tego aby przeanalizował Pan Wasze dotychczasowe życie. Kropla wody czyni z kwiatem cuda. Dawaj a dostaniesz to samo. Prawda jescze naszych babć. Nie ma nic gorszego niż obwinianie siebie nawzajem. Powód opisanych zachowań moze być takze bardziej „blachy ” niż się wydaje.

    • Halina Luty 11, 2017 w 1:28 pm - Odpowiedz

      I Jeszcze jedno. To nie jest tak że bulimik odrzuca tylko partnera. On nie działa wybiórczo. Wtedy osoby takie wpadaja w depresję, nie pracują bo nie są w stanie, zamykają sie w domu, zaniedbuja obowiązki, dzieci, często płaczą. To rodzaj depresji.

  10. Pawel Luty 11, 2017 w 2:56 pm - Odpowiedz

    Ma Pani z pewnością rację ale skoro faktycznie nasz czas minął to czy to znaczy, że mam zostawić żonę z problemem. Ja wiem doskonale, że w tym konflikcie nie jestem bez winy i nie próbuje się wybielac. Jeśli to faktycznie nie bulimia to jak wytlumaczyc pewne zachowania żony jak częste nie jedzenie przez caly dzień aby na wieczór objadac się bez umiaru ( na początku ten tylko fakt nie wydawał mi się dziwny ), któregoś czasu gdy przyszła po kąpieli do łóżka wyczulem bardzo wyraźnie zapach wymiocin. Wtedy pierwszy raz jej powiedziałem co podejrzewam. Od tamtej pory gdy żona się myje zawsze zakrywa ręcznikiem otwory wentylacyjne w drzwiach. Pewnie myśli, że zwróciłem jej uwagę ponieważ wcześniej podgladalem ja przez te właśnie otwory. Przypomnę, że otwory są w dolnej części drzwi. Do tego gdy żona się myje woda leci z kranu bez końca. Ostatnio też leczyla się na anemie, ma też problem z wypadaniem włosów. Dodam też jest bardzo chuda a mimo wszystko wciąż narzeka jest za gruba. Ja wiem, że są to tylko poszlaki ale czy nie jest tego za duże, czy te wszystkie poszlaki nie potwierdzają się nawzajem. Może ma Pani rację, że to jest wymysł mojej wyobraźni ale dlaczego żona nie potrafi mi wytłumaczyć tych zachowań, nawet nie próbuje. Dzisiaj gdy znów z nią rozmawiałem dowiedziałem się tylko, że skoro dalej tak uważam to w takim razie z nami koniec. Podczas naszych rozmów nigdy nie próbowałem jej o cokolwiek obwiniac, chciałem porozmawiać tylko o tych sytuacjach i jak ona może to w

  11. Pawel Luty 11, 2017 w 2:59 pm - Odpowiedz

    I jak ona może to wyjaśnić, niestety wyjaśnień nie było. Jak Pani myśli, czy te wszystkie oznaki nie są wysta

  12. Pawel Luty 11, 2017 w 2:59 pm - Odpowiedz

    Nie są wystarczające by sądzić, że to jest bulimia

  13. Halina Luty 11, 2017 w 4:05 pm - Odpowiedz

    Zwrócił jej Pan uwage. Negatywna. Normalne że poczula sie zle, zapewne poczula ze nie jest przez to wystarczająco dobra(spadek pewnosci siebie). Skutek? Odruch obronny. To ze ktoś długo przebywa w lazience jeszcze o niczym nie świadczy. Moja znajoma godzinami stoi pod prysznicem bo po prostu to lubi i sprawia jej to przyjemność. Fakt że ” zastrzelil ” ja Pan takim oskarżeniem powoduje że sie zaslania. Po to tylko aby zwycZajnie nie naruszal Pan jej prywatności. Sam zapewne by Pan tego nie chciał. Pogorszenie się stanu zdrowia może wynikać z wielu innych powodów. Najczęstszym jest po prostu stres. Klopoty w małżeństwie- nic prostszego.Dlategotez doradzam głębszą analizę, cofnięcie sie w czasie. Nigdy nie należy oskarżeń jesli nie ma pewnosci. To ze zona nie chce sie tłumaczyć może wynikac ze skrępowania bo powod może być dla Pana nawet smieszny. Szanowanie uczuc innych przede wszystkim. Naprawde powodów takich zachowan moze być mnostwo. Jesli to nieprawda A Pan upiera sie przy swoim to ona czuje bezsilnosc i bezradność. Cóż wiecej moze po wiedzieć. Reakcja moze nawet decyzja o rozstaniu. Umysl czlowieka jest bardzo skomplikowanym. Nie wrzucamy wszystkich osobowości do jednego worka. Czy zona jest tak chuda ze wzbudza niepokoj? Kobiety są wrażliwe na punkcie swego wyglądu głównie ze względu na was mężczyzn;)

  14. Pawel Luty 11, 2017 w 5:07 pm - Odpowiedz

    To wg Pani co mam zrobić? Jeżeli te oznaki są nie wystarczające żeby stwierdzić cokolwiek to to oznacza, że mam o tym zapomnieć, uważać, że tego nie ma ??? Wiem, że Pani próbuje mi pokazać, że nie wszystko jest takie proste jakby się to mogło zdawać i się z tym zgadzam … tak napewno nie jest. Zastanawia mnie fakt dlaczego Pani cały czas mnie atakuje, nawet w ostatnim zdaniu gdzie rzekomo odchudzanie kobiet wynika z tego, że takie kobiety chcą widzieć kobiety, nonsens, nie wiem jak osoba z takim wykształceniem może kierować się takimi stereotypami. Podkreśle również, że problemem nie jest to jaka żona jest chuda ale to jaką ona siebie widzi. To, że żona długo przebywa w łazience nie jest problemem, nie wiem dlaczego Pani porównuje to do jakiejś koleżanki ( dziwi mnie to bardzo). Problemem jest to jak długo leje się woda bez przyczyny. Nie mam prysznica tylko wannę. Czy ten fakt naprawdę Pani nie dziwi ??? Czy zasloniete otwory w drzwiach naprawdę Pani dziwi ??? Czy wieczorne objadanie naprawdę Pani nie dziwi ??? Pani ta sytuacje porównuje do koleżanki która długo bierze prysznic ??? Nie wierzę. I jeszcze jedno nie miałem pojęcia, że wszystkiemu winni jesteśmy my mężczyźni. Nic glupszego nigdy wcześniej nie słyszałem. To tak jakbym powiedział, że dla kobiet jest ważny tylko ” kaloryfer ” u faceta i to przez kobiety faceci wstrzykuja sobie różnego rodzaju sterydy. Naprawdę nic glupszego nie słyszałem nigdy

  15. Pawel Luty 11, 2017 w 5:11 pm - Odpowiedz

    Że mężczyźni chcą widzieć takie kobiety . W środku wypowiedzi popełniłem błąd. To jest sprostowanie

  16. Halina Luty 11, 2017 w 5:34 pm - Odpowiedz

    Czuje sie Pan atakowany. Zupelnie niepotrzebnie. Na tym polega psychologia. Na dochodzeniu do tego co w czyjejś glowie siedzi. Od razu założył Pan najgorsze. Ja rzucam jedynie inne światło na problem. Napisal Pan ze zona na bulimie. I od razu przyjęto to za pewnik. Pewne zachowania Pana niepokoja. Słusznie. Małżeństwo to związek nie tylko ciał Ale przede wszystkim dusz. Poczucie bezpieczeństwa i zaufanie. Nie sugeruje lekceważenia tematu. Nie pochwalam stawiania ultimatum. Czas jest złym doradca. Prosze obserwować co się dzieje. Jesli niepokojące zachowania będą się powtarzac lub nasilac proszę z żoną rozmawiac. Nie naciskac i nie stawiać pod ścianą. To wywola odwrotny efekt. Jesli problem bulimi istnieje faktycznie będzie Pan to widział bo to jak domino. Jest coraz wiecej i coraz gorzej. Bulimik nigdy nie poprzestaje na pewnym etapie. Decyzja nalezy nie do Pana Ale do obojgs czy związek przetrwa czy nie. Ale nad tym trzeba pracować. CzasaCzasami bardzo ciezko.

  17. Pawel Luty 11, 2017 w 7:56 pm - Odpowiedz

    Czyli pani radzi mi abym przyglądał się z boku jak moja ukochana osoba pomału się zabija. Niewiarygodne !!!

  18. Halina Luty 11, 2017 w 8:18 pm - Odpowiedz

    Pan wciąż nie rozumie. Wciaz nie ma pewnosci na czym stoi. Dlaczego od razu taki scenariusz? Jesli Pana podejrzenia są błędne niewątpliwie to Ona zostawi Pana. Trudno bowiem udowadniać ze nie jest sie wielbłądem. Teraz odejście byloby zwyczajna ucieczka. Nie przed choroba lecz przed poznaniem prawdy. Nie daje Pan wam obojgu zadnych szans. Nie wszystkie problemy da sie rozwiązać w godzine. Moja intuicja podpowiada mi że zrodlo problemow tkwi gdzieś indziej. Tylko jesli spróbujcie, przekonacie sie o tym. Czy można stracić coś więcej niż miłość?

  19. Pawel Luty 11, 2017 w 8:39 pm - Odpowiedz

    Czyli pani mi radzi abym przyglądał się z boku jak moja ukochana powoli się zabija. Niewiarygodne !!!

  20. Halina Luty 11, 2017 w 9:44 pm - Odpowiedz

    W moim mniemaniu oczekuje Pan jedynie potwierdzenia: Pana zona jest chora, moze Pan spokojnie odejsc tlumaczac tym wszystkie rowniez i swoje porazki w małżeństwie. Nie potrafi Pan zawalczyć o ten zwiazek. Lub Pan nie chce. Poddal sie Pan na samym starcie. Prawdopodobnie tak jest najłatwiej. Domyślam sie ze studiował Pan niejeden artykul na ten temat. Ludzie sie nie poddają i wychodza na prosta. Ja nie oceniam, tym bardziej nie oskarzam. Staram się tylko wskazać sciezki jakimi można wydostać sue z takiego labiryntu. Prosze wybaczyc zatem mój obiektywizm.

  21. Pawel Luty 12, 2017 w 9:26 am - Odpowiedz

    W takim razie podam Pani przyklad: mamy małżeństwo- pan i pani. Pan pije 10 kieliszków wódki przez cały dzień ale się nie upija. Wg Pani wywodu pani w tym związku ma nic nie robić bo przecież pan się nie upija. Pani radzi tejże pani że związku: nie reaguj , 10 kieliszków to jeszcze nie alkoholizm, czy mąż podniósł na panią rękę no nie więc wszystko jest. Musi się pani zastanowić gdzie leży podłoże tych spożywanych kieliszków wodki. Może Pan porostu nie jest zadowolony z życia, może to pani coś zrobiła nie tak, niech pani stanie z boku i czeka bo może wódka w kieliszku to wcale nie jest wódka, sprawdzała pani, ma pani pewność że to wódka. Pani niestety po pani pomocy wychodzi z gabinetu totalnie zmieszana, myśli sobie może faktycznie nie mam racji, przecież wyolbrzymiam problem. Nie chyba pani psycholog pisać co będzie dalej. Albo nie jednak napiszę bo nie mam pewności czy pani zrozumiała. Po miesiącu mąż wraca pierwszy raz pijany do domu, pije w ukryciu ( bo przecież żona może sprawdzić czy to jednak wódka). Po jakimś czasie pijany przychodzi już codziennie, żona w tym czasie nabawiła się depresji no bo przecież pani psycholog powiedziała jej podczas pewnej wizyty, że to jest pewnie jej bo nie wystarczająco dobrze zadawalala swojego męża. Życzę pani wielkich sukcesów w swoim życiu zawodowym. I tak czuję się atakowany jak ta pani z mojej opowieści. Mam jeszcze prośbę niech Pani mi więcej nie doradza bo chce walczyc o moją żoną zanim przyjdzie „do domu pijana „

    • Halina Luty 12, 2017 w 2:36 pm - Odpowiedz

      Pięknie cytowane przyklady. Proste w teorii, trudniejsze w praktyce. Każdy z tu piszących „doradza ” podajac badz przyklady z własnego zycia badz prawdopodobnie wyczytane jak Pan. Prosze zajrzeć najpierw wglab siebie i zrobić bilans również sobie. Nie zaslaniac sie tylko problemami żony. Mowi Pan ze nie jest idealny. Zaryzykuje stwierdzenie że na tym Pana gornolotne słowa sie kończą. I nie kazdy faktycznie psychologiem być może. Bo nie kazdy jak Pan ogranicza sie w mysleniu. Oczywiscie zycze powodzenia w dzialaniach. Choc bedzie to trudniejsze nizbym zakładała. Podobnie jak zona (wg w/w wpisów) Pan rowniez nie przyjmuje do wiadomości prostych rad. Trzymam jednakze kciuki.

      • Tola Luty 12, 2017 w 6:54 pm - Odpowiedz

        A ja się zgadzam z Halina. Facet wychodzi tu na biedną ofiarę bo zona chora, pewno sie czepia i wszystko można super na nią zwalic. Niby straszniw kochający. A gdzie byles koleś te lata temu. Zona choruje jak twierdzisz od lat a czuły małżonek nic nie zauważył? I nagle oswiecenie? Na pewno. Kolejny swietoszek z beznadziejną zona. Standard. Ciekawe ile nocy przez niego przeplakala. Faceci to egoisci. Jeden na stu nadaje sie do zycia w rodzinie. Wsztstko kobita ma ogarnąć i Jeszce lezec i pachniec. Popatrz na siebie facet- ideale i zapytaj siebie co dla niej robisz? Na zaufanie kobiety trzeba sobie zapracować. Tyle w temacie.

        • Wilczo Glodna Luty 12, 2017 w 7:03 pm - Odpowiedz

          Oj Halinko, widzę, że masz rozdwojenie jaźni 🙂
          Albo Tola dorwała się do Twojego komputera o ID 46.238.247.12 i Twojego maila: landrynakowalska@gmail.com
          Także jakimś cudem popełnia te same błędy interpunkcyjne i składniowe.
          Hahaha, no robi się naprawdę komicznie.
          Albo smutno raczej.

  22. Anyway Luty 12, 2017 w 10:31 am - Odpowiedz

    Niestety jak widać powyżej, nie każdy wykonuje zawód, jaki powinien. Być może pani rzeczywiście jest psychologiem, ale śmiem podejrzewać, że chyba jednak takim samozwańczym. Jeśli jest nim naprawdę, to może wiele krzywdy zrobić ludziom, którzy do niej trafią. Btw czy to przypadkiem znalazła się Pani na tej stronie?

  23. Gabrila Luty 12, 2017 w 12:05 pm - Odpowiedz

    Paweł jeśli Twoja żona faktycznie nie radzi sobie z jedzeniem nie ma opcji żeby się przyznała gdy ją zapytasz ponieważ się wstydzi i ma obawę że tego niezaakceptujesz i zostawisz ją samą z problemem musisz ją przekonać że pragniesz jej pomóc i nie porzucisz jej jeśli się nie poprawi musi być pewna że może na Tobie polegać w każdej sytuacji. Pokaż jej że robiąc sobie krzywde sprawia Ci ból tylko nie okazuj że nie wierzysz w jej siłe każdy może z tego wyjść tylko potrzebuje wsparcia

  24. Gabriela Luty 12, 2017 w 12:10 pm - Odpowiedz

    Paweł jeśli Twoja żona faktycznie nie radzi sobie z jedzeniem nie ma opcji żeby się przyznała gdy ją zapytasz ponieważ się wstydzi i ma obawę że tego niezaakceptujesz i zostawisz ją samą z problemem musisz ją przekonać że pragniesz jej pomóc i nie porzucisz jej jeśli się nie poprawi musi być pewna że może na Tobie polegać w każdej sytuacji. Pokaż jej że robiąc sobie krzywde sprawia Ci ból tylko nie okazuj że nie wierzysz w jej siłe każdy może z tego wyjść tylko potrzebuje wsparcia

  25. Lutheran Hospital Wrzesień 10, 2017 w 8:08 am - Odpowiedz

    Jestem Doktorem Michaelem Baldwinem z Iowa Luterański Szpital, dałem mi szansę, aby kierownictwo szpitali reklamowało w Internecie, jak pracujemy i że zaczęliśmy od nowa na rok zakupu narządów ludzkich, np. Nerki, jeśli jesteś poza zainteresowani sprzedażą nerki, proszę nie wahaj się skontaktować ze szpitalem pod poniższym adresem e-mail: Szpital w luteranie w Stanach Zjednoczonych jest specjalistą w dziedzinie chirurgii i jako dawca nie ma w tym ryzyka, płacimy dobrą sumę pieniędzy i jesteśmy z siedzibą w Iowa USA.
    I to jest nasz e-mail:
    iowalutheranhospital@gmail.com
    Możesz też się z nami skontaktować na cosapp +1 929 281 1248

Zostaw komentarz