Jak na nowo zaprogramować mózg?

Na początek dobra wiadomość: Twój mózg jest zdrowy, wszystko w nim w jak najlepszym porządku. W zupełnie naturalny i logiczny sposób wytworzyłaś w sobie nawyk bulimii i w zupełnie naturalny i logiczny sposób możesz się go pozbyć. Wystarczy trochę praktyki i dobrej woli.
Wierzę, że tej ostatniej Ci nie brakuje, prawda?

poprzednim wpisie pisałam o dwóch mózgach, które posiadamy – zwierzęcym (Gadzi) i ludzkim (Profesor). Zapoznaj się z nim zanim zaczniesz czytać dalej.
Miej także na uwadze to, że opisuję tutaj fakty biologiczne, nie psychologiczne teorie przedstawione w metaforach. Ktoś zapytał w komentarzu, czy można wykształcić drugiego Profesora, żeby czuwał, gdy pierwszy (głos rozumu) zasypia.
Nie można, ponieważ nasz ludzki mózg jest tylko jeden i nie da się go rozmnożyć. Musimy pracować z tym co mamy – ale, jak się okazuje – osiągnąć fenomenalne efekty.
Bo mózg moje drogie, jest bardzo plastyczny i można w nim poczynić samemu spore zmiany.

Na razie wróćmy do naszej Wilczycy, która targana raz pragnieniem schudnięcia, raz instynktem samozachowawczym, utknęła w błędnym kole bulimii.
Ten stan obrazuje poniższy rysunek:

kolo-gadziego

 

Zwróć uwagę na to jakie rejony mózgu są aktywne w poszczególnych fazach cyklu.
Widzisz już dlaczego tracisz kontrolę nad sobą? Ponieważ przejmuje ją Gadzi, zwierzę w nas.
I żeby było jasne, na początku robił on po prostu swoją robotę, chroniąc nas od śmierci głodowej.
Niestety, tak jak pisałam uprzednio, Gadzi stał się nałogowcem, w trakcie wielokrotnego powtarzania cyklu. Teraz produkuje dzikie pragnienia objedzenia się, nawet kiedy wizja głodowej śmierci już minęła. Po prostu tak się bezrefleksyjnie zaprogramował.

Starałaś się znaleźć głębszą przyczynę swojego nałogu? Problemy w domu, stres, niskie poczucie własnej wartości? Nie szukaj tak daleko. To tylko i wyłącznie biologia twojego mózgu.
Jasne, emocje odgrywają tu też rolę, a z zupełnie innych powodów niż mówiono nam na terapiach. Ale o tym za chwilę.

No okejokej, wiem już wszystko. Mam w głowie czekoladowego narkomana, który SKŁANIA mnie do objadania się. I co teraz?
Teraz będzie niezłe: Wystarczy się od niego mentalnie odseparować, po czym olać.
I to tyle? W sumie tak.
Wystarczy potraktować go tak, jak traktuje się zaćpanego heroinistę – mało poważnie.
Powiedz mi, gdybyś miała takiego znajomego, czy liczyłabyś się z jego zdaniem, brała do serca jego rady i podążała za każdą wskazówką, którą ci podrzuci? Oczywiście, że nie!
Patrzyłabyś na takiego typa ze współczuciem. Ten to zrobi wszystko, żeby dostać swój narkotyk; okłamie, ukradnie, zabierze dziecku.
Dokładnie to samo robi Gadzi! On pożąda kolejnej olbrzymiej dawki jedzenia i koniec.
Czas najwyższy przestać tolerować jego manipulację nami!
Łatwo powiedzieć?
Łatwo zrobić, pod warunkiem, że zaczniesz traktować głos Gadziego jako obcy. Oddziel się od niego, odseparuj i raz na zawsze przestań go postrzegać jako swój własny.
Dobra, to jest pierwszy krok.

Ale jak go rozpoznać?

Po tym co mówi. Jego dialog wygląda mniej więcej tak: Najedz się, tylko ten jeden ostatni raz, przecież możesz zacząć od jutra, należy ci się, zasłużyłaś, oj weź przestań, jesteś taka zmęczona. Zjemy jedno ciastko i zobaczymy co dalej, ok? I tak już wszystko przepadło, można równie dobrze się najeść. Głupio odmówić, zjesz tylko mały kawałeczek. Kogo chcesz oszukać? I tak nie masz nad tym kontroli!
Znasz ten głos bardzo dobrze, prawda? A więc nie będziesz miała problemów z rozpoznaniem go.

Zwróć uwagę, że głos używa „bardzo logicznych” argumentów i czasami brzmi zupełnie racjonalnie: No przecież jestem zmęczona, należy mi się.
Do tego brzmi jak twój własny głos. Jak więc możesz mu nie ufać?
A to tylko kolejna sztuczka Gadziego – podszywa się pod płaszczyk racjonalizmu.
Możesz łatwo przejrzeć jego grę zadając sobie pytanie: Czy jeżeli posłucham tego co mówi, oddalę się, czy przybliżę do swojego celu uwolnienia z nałogu?
Zadawaj to pytanie zawsze i udzielaj na nie szczerej odpowiedzi.

Mów do niego.

Ale nie dyskutuj jak równy z równym. Przemawiaj jak do kogoś, do kogo nie masz za grosz szacunku.
Wytykaj mu głupotę:
– Przepraszam, wyżarcie całej lodówki, bo jestem zmęczona, jest dla Ciebie taką cudowną perspektywa? Co to w ogóle za pomysł? Przecież to co mi mówisz, jest po prostu głupie!
– Tia, nie kupię sobie tej fajnej kiecki, bo wszystko zeżrę i wyrzygam? Ale świetna rada, dzięki. Wiesz, już się nie odzywaj, bo światło twojego geniuszu mnie oślepi.
Wyszydzaj go i ośmieszaj:
Ojojku, dzidzia chce swoje ciasteczko, dzidzia będzie płakać.
Haaaalooo, mam X lat, a nie pięć, nie dam się nabrać na obietnice Świętego Mikołaja!

Dyskutuj, przekomarzaj się, wyśmiewaj. Już nie musisz za nim ślepo lecieć! Masz swój własny racjonalny głos pochodzący z Pofesorskich rejonów mózgu! Użyj go więc!
Oddziel się od Gadziego i mów do niego ze swojej katedry. On nie ma na nią wstępu.

Bardzo ważne: Mówiąc tak, nigdy nie ośmieszaj SIEBIE. Nigdy nie mów, że Ty jesteś głupia, słaba czy beznadziejna. Zawsze kieruj swoje słowa do Gadziego Głosu.

Pamiętaj, jedyne co posiada nasz pierwotny mózg, to głos właśnie. Nie może nas fizycznie zmusić do pójścia do lodówki, ponieważ obszary odpowiadające za świadome ruchy ciała są zlokalizowane w innych rejonach mózgu, u Profesora!

Trudno ci to wszystko pojąć? Zróbmy z tego zabawę.
Zastanów się więc, co jeszcze posiada tylko i wyłącznie głos?
Hmmm… Radio!
Świetnie! Wyobraź sobie, że Gadzi to radio, które stoi u Profesora, w twojej świadomości, na biurku i nadaje różne audycje. W większości są to pożyteczne rzeczy, ale czasami kanał zmienia się nagle na słuchowisko „Bulimia”.
Z zaczynają sączyć się toksyczne słowa powodujące uporczywe myśli, nieprzyjemne odczucia.
Do tej pory profesor zrezygnowany maszerował do lodówki. Nigdy nie przyszło mu do głowy, że to tylko radio. Zawsze myślał, że to jego własny głos.
Teraz ma szanse naprawić swój błąd.

Zastanów się, czy gdyby w twoim radiu, w twojej kuchni, prezenter RMFu kazał skoczyć ci z okna, zrobiłabyś to? No nie!
Tak samo jest w naszej głowie. Ono sobie gra, a my wcale nie musimy tańczyć!
Jedyna różnica jest taka, że tego radia nie można przełączyć. Nawet nie próbuj. Jeżeli zaczniesz na siłę zmieniać kanał i walczyć z tym głosem, on będzie tylko rósł.
Jedyne co musisz zrobić, to… przyciszyć je.
Niech on sobie gada głupi, gdzieś w tle. Zaakceptuj to, śmiej się z niego, nie traktuj poważnie ani przez chwilę, ale nie walcz z nim. Kanał zaraz zmieni się sam, zobaczysz.
Spokojnie czekaj i nie reaguj. TO NIE JEST TWÓJ GŁOS.

Czy to znaczy, że już do końca życia będę musiała prowadzić jakieś dialogi wewnętrzne? Czy ten głos w końcu się zamknie?
A co z trudnymi emocjonalnie sytuacjami, na które reagowałam jedzeniem?

Na te pytania odpowiem w kolejnym poście.

Źródła:
Schwartz and Begley: „The Mind and the Brain”
Jack Trimpey: „Rational recovery” „The small book”
Kathryn Hansen: „Brain over binge” (grafika pochodzi z tejże książki)
Pamela Peeke: „The hunger fix”

43 komentarze

  • Ania

    Rewelacyjny tekst. Trafia w samo sedno. Muszę znaleźć w sobie siłę, aby olać ten głos w głowie albo go czymś zagłuszyć, bo jak do tej pory, to jest raczej krzyk niecierpliwego Gadziego, który ogarnia całe moje ciało – jakkolwiek głupio to brzmi – każda moja cząstka domaga się wręcz jedzenia, nie odczuwając fizycznej potrzeby.
    Dziękuję, że jesteś i dziękuję za to mentalne wsparcie! Jesteś nadzwyczajną inteligentną kobietą 🙂 Pozdrawiam serdecznie 😉

    Maj 4, 2016 at 11:31 am
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Kochana, pozwól, że Cię poprawie: Każda cząstka gadziego mózgu domaga się wręcz jedzenia, a nie każda cząstka Ciebie. Ty masz jeszcze wolną wolę, umiejscowioną w swoim ludzkim, świadomym mózgu. Przycisz to radio!

      Maj 4, 2016 at 12:10 pm
      • Ania

        Dziękuję. Taki mam zamiar. Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem szczęśliwa, że poswięciłaś mi tę chwilę uwagi, odpisując. Dziękuję. Tego mi było trzeba! Dzięki Tobie (przepraszam, że zwracam się do Ciebie na Ty, choć się nie znamy) wygrałam pierwszą bitwę, czyli normalny obiad, nawet zostawiłam coś na talerzu. Gadzi był w mojej głowie przez cały czas, ale stopniowo się wyciszał. Mam nadzieję, że to jest pozytywny początek końca mojego koszmaru. Dziękuję, że jesteś 🙂

        Maj 4, 2016 at 4:26 pm
  • Iwa

    Jejku,jak to możliwe, że masz tak śliczne zęby po 14 latach bulimii! ???? Ja cierpię na bulimię już 4 rok i mam spore wytarcia i nadwrażliwość. 🙁
    PS. Super masz te teksty. Szczególnie ten i wcześniejsz mega ci się udały! Dzięki wielkie! ????????

    Maj 4, 2016 at 12:10 pm
  • Bartek
    Wilczo Głodna

    Dziękuję.
    Nie mam ładnych zębów niestety. Opowiadam o tym w jednym z filmików. No cóż.

    Maj 4, 2016 at 12:12 pm
  • katharsis2016

    Aniu, bardzo potrzebowałam tego tekstu. Nawet nie wiesz jak mi pomogłaś tymi słowami. Ja zawsze próbowałam zmienić audycję właśnie, walczyłam z tym głosem w radiu. A wystarczyło tylko przyciszyć, olać i samo by się zmieniło…Mam nadzieję, że teraz będzie mi znacznie łatwiej i już z niecierpliwością na kolejny post 🙂

    Maj 4, 2016 at 12:33 pm
  • Zuza

    To wyszydzanie Gadziego/Wilka to też właśnie stosuję- lubię go czasem nazwać frajerem, jak nie dostanie ciacha, na które próbował mnie namówić ????

    Maj 4, 2016 at 12:45 pm
  • Kasia

    Jak zawsze Ania trafia w samo sedno. Staram się z Gadzim w ogóle nie wdawać w konwersacje, traktować jak spam, a jeśli nie daje za wygraną to staram się robić mu na złość;)

    Maj 4, 2016 at 2:15 pm
  • mała Mi

    Tylko jak rozróżnić głos złego Gadziego od zwyczajnej ludzkiej potrzeby (głodu) ? Bo ja niestety sie juz w tym gubie 🙁

    Maj 4, 2016 at 2:32 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Głód to uczucie fizyczne: ściskanie w żołądku, burczenie. A głos to tylko głos. Głód mówi: zjedz posiłek, proszę. Nałóg mówi: Nawpierdzielaj się ile wlezie.

      Maj 4, 2016 at 2:41 pm
  • Doti

    Oj spróbuje! Bo jak z tego nie wyjdę to zwariuje chyba ;/ Cierpi ciało i duch. A zaczęło sie od odchudzania ;/ I to kompulsywne jedzenie jest chyba próbą jojo też :/ NIE DAM SIE KURNA MAĆ. Uwielbiam Cie :* Czuję że dzięki temu wpisowi i Tobie poradze sobie. 😀 Już miałam wizje zakleić sobie wieczorami buzie taśmą hehehehe

    Maj 4, 2016 at 2:55 pm
  • lena

    O matko i córko..rozwaliłaś system Ania.Gra słów,którą nam serwujesz jest tak przejrzysta,ze trafia bardziej niz rózne rozkminki psychologów.Nadal pod wielkim wrażeniem Twojej Osoby i tego co robisz dla nas przesyłam pozdrowienia i dziekuję.Juz ponad 9 miesiecy bez wilka,spi snem kamiennym,a gadzi…bywa ze podnosi głos,ale dzięki Tobie nauczyłam się jak skutecznie go wyciszac..a dzisiejszy post utwierdził mnie w przekonaniu,ze robię to dobrze.Buzka 🙂

    Maj 4, 2016 at 4:07 pm
  • Ela

    Droga Aniu, bardzo dziękuję Ci za pasję i wysiłek jakie wkładasz w pracę nad blogiem. 🙂 W ramach autoterapii czytam na bieżąco kolejne wpisy. Zwłaszcza te najnowsze są niezwykle przydatne – dają ogormną szansę na potężne „KLIK” w sposobie myślenia. 🙂 Aktualnie moje życie z kompulsywnym jedzeniem nie wygląda najlepiej. Osiągnęłam taką wagę jakiej nigdy nie miałam w całym swoim życiu i pojawiły się pierwsze próby wywołania wymiotów. 🙁 Ale na przekór wszystkiemu zaczęłam dbać o siebie ze zdwojoną siłą. Wierzę, że ten czas wiele mnie nauczy i zaprowadzi do lepszego okresu w moim życiu. Pozdrawiam i czekam na kolejne posty! 🙂

    Maj 4, 2016 at 4:12 pm
  • Magda

    Ania, dziękuję 🙂 Że poświęciłaś tyle czasu i przeszłaś przez te wszystkie poszukiwania, żeby w końcu dać nam To. Naprawdę nie dość, że znacznie lepiej rozumiem to co się dzieje po tej lekturze, to jeszcze mogę wytłumaczyć komuś innemu bez owijania w swoje uczucia i myśli. Będę trenować docinki na Gadzim 😀

    Maj 4, 2016 at 5:18 pm
  • mmm

    Hej Aniu,

    Na wstępie chciałabym Ci podziękować – fajnie,że jesteś.

    Mam takie pytanie…piszesz,że wszystko zaczyna się od odchudzania, że w skrócie,gadzi sie wystraszył,że nie bedzie jedzenia,zakodowal,że trzeba o nie walczyć i teraz dziaka na autopilocie. Hmm. Nie do końca to.do mnie trafia. Objadam sie od dziecka. Odkad w sumie pamietam to nigdy nie mialam zdrowego stosunku do jedzenia i od zawsze czulam przemozna chęć na duże ilości pokarmu. Jestem kompulsywnym zarlokiem, nie zwracam…mysl odchudzaniu pojawila sie dopiero duzo dużo . później gdyz zawsze bylam bardzo szczupla… dopiero pod koniec liceum waga zaczela wzrastac. Nie wiem co o tym sadzic.
    Pozdrawiam!

    Maj 4, 2016 at 5:20 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Kochana, w twoim pytaniu zawiera się odpowiedź. Objadałaś się i byłaś szczupła? Tak się nie da! Objadanie się to jedzenie ponad miarę, powodujące wzrost wagi. Po prostu dużo jadłaś, bo miałaś takie zapotrzebowanie.
      Ja też dużo jadłam jako dzieciak. Jadłam i biegałam, bawiłam się całymi dniami na podwórku. Problemy zaczęły się, gdy postanowiłam to ukrócić.
      Często przypinamy sobie łatkę kompulsywnego żarłoka, a to po prostu dobry apetyt plus wysoka aktywność.
      No ale oczywiście, wybór należy do Ciebie czy się z niej wyzwolisz.:*

      Maj 5, 2016 at 3:15 pm
  • Magda

    Sama choruje od 3 lat na bulimie. Lubię ja tak samo jak nienawidzę… Czytam twojego bloga i każdy twój post po kilka razy z nadzieją że w końcu któryś z nich do mnie dotrze i postanowie raz na zawsze z tym skończyć bo przecież tobie się udało i można. Pomagasz nam wszystkim Dziękuję 😉

    Maj 4, 2016 at 9:01 pm
  • Ana

    Aniu, czy, biorąc pod uwagę, że to głównie biologia, ewentualnie jakaś nierównowaga chemiczna w mózgu, polecałabyś psychiatrę i farmakologię? Chemiczne podwyższenie poziomu serotoniny plus przyhamowanie łaknienia – może to byłoby pomocne?
    Przy okazji: jesteś genialna w tłumaczeniu zawiłości neurologicznych:)))

    Maj 5, 2016 at 7:04 am
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Nie, nie polecałabym. Bulimia to nawyk, a nie nierównowaga chemiczna. No chyba, że ktoś ma jakieś dodatkowe problemy, to jasne.
      Idąc takim tokiem myślenia na leki trzeba by było dać wszystkich palaczy, alkoholików, zakupoholików i hazardzistów.
      Dziękuję :*

      Maj 5, 2016 at 8:48 am
  • Monika

    Teraz wszystko jasne, tak jest i musi być 😉 Obydwoje są i będą, ale słuchać należy jednego i kropka.
    Ale czy w tym momencie (obalona) została sugestia jako to byśmy zajadały np. stres czy miały atak, by odejść, uciec od realnych problemów i zająć się problemem tylko: znowu się objadłam…. To nie te stresory i czynniki nami sterują, a jednak zwierzęcy instynkt i uzależnienie? Dzięki Ania, od rana chodzę i myślę, nieźle analizując Twoje wpisy – kto tu i czego słuchał;)

    Maj 5, 2016 at 8:21 am
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      O strsorach napiszę w kolejnym poście, ale generalnie tak. We wszystkich pracach, które czytałam, właśnie to mówią. Co ma też sens; ja odkąd wyszłam z bulimii niektóre stresy mam takie same jak miałam i wcale nie radze sobie z nimi lepiej. Po prostu się nie objadam i już.

      Maj 5, 2016 at 8:43 am
  • Ewa

    Ha czekoladowy narkoman! A ja czytam ten wpis ćwicząc na siłowni w koszulce z napisem chocolate junkie 😮 jak zwykle Aniu świetny i pomocny post 🙂

    Maj 5, 2016 at 10:29 am
  • zarlokkompulsywny

    Nie chcę się czepiać, ale aż mnie skręca i muszę dodać: Nie „udały”, świetnie je napisała. 😉
    Wybacz, musiałam 😀

    Maj 5, 2016 at 1:09 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      hahah! Dzięki kochana 😉 Widzę, że udaje mi się zaszczepiać alergię na to słowo 🙂

      Maj 5, 2016 at 1:14 pm
      • zarlokkompulsywny

        Nie ma za co :D:* Mam tę alergię od wielu lat. Ludzie zdecydowanie za często myślą, że rzeczy im się przydarzają, spadają na nich, zwał jak zwał. Te dobre z kolei wychodzą, udają się, przytrafiają. Matko święta! Nie tak. To nie tak 😀 Naprawdę RZADKO w życiu coś nas spotyka bez żadnej naszej ingerencji. Tak, że nie mamy na to wpływu. Zdumiewająco rzadko! A nawet jeśli się zdarzy, wciąż możemy jakoś zareagować. Od nas zależy jak.

        Maj 5, 2016 at 6:30 pm
  • Kathy

    Kurczę. Gubię się. To po nic w takim razie biegam do psychologa? Wystarczy „tylko” nie słuchać tego głosu i juz? Jest jeszcze gorzej w takim razie, znów dowiaduję się, że to tak proste jak pstryknięcie palcami, tylko dla mnie czasem niewykonalne. Bo przecież czasami sie udaje dziada wyciszyć, tylko przychodzi w końcu ten dzień kiedy każdą komorka ciała czuję to! I bach. Znów to samo. Ciężko znów wstac kiedy doszedł do głosu.
    I nie rozumiem, czy ja może za mało chcę czy jestem wyjątkowo nieporadnym przypadkiem?
    Wybacz wylew żalu, to nie jest hejt, ja tylko nie ogarniam. Ukłony w stronę Twojej pracy, podziwiam i pozdrawiam.

    Maj 5, 2016 at 2:13 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Kochana, ale to przecież wspaniała wiadomość! Już nie musisz zmieniać całego świata dookoła, po to by wyjść z ED. Nie musisz stać się nieskazitelnym aniołem, który nigdy się nie stresuje i nie złości. Możesz, do tego dążyć, oczywiście, ale nie jest to absolutnie koniecznie by nie wymiotować!
      Co do wyciszenia Gada, to dopiero przed chwilą dowiedziałaś się jak to działa. Nie miałaś jeszcze okazji wypróbować tej techniki 🙂 Wcześniej pewnie próbowałaś uciszyć te myśli. A ja mówię: ODDZIELIĆ się od nich, jak od nieswoich, a potem przestać zwracać na nie uwagę. To ogromna różnica. Spróbuj kochana.
      Ps. wiem, ze to nie hejt 🙂

      Maj 5, 2016 at 3:09 pm
      • Kathy

        Okay, wezmę to na warsztat. Dzięki Aniu 🙂

        Maj 5, 2016 at 7:20 pm
  • Ana

    Dziewczyny! natchniona powyższym postem znalazłam w sieci dodatkowe praktyczne wskazówki. Przede wszystkim (przynajmniej na początku) trzeba być obserwatorką samej siebie, bo Gadzi lubi przejąć kontrolę „z nagła”, czyli zanim sobie uświadomisz, że to on – już jesteś w kuchni i jesz. Obserwuj siebie, żyj uważnie i jak go rozpoznasz koniecznie daj sobie czas (przynajmniej 10 sekund jest potrzebne Profesorowi na dorwanie się do głosu) – można liczyć do 10, to pomaga. I oddychać. I dopiero po tym czasie wejdź w dyskusję/spór.
    Ja zamierzam za każdym razem Gadziego pytać: jak ci się wydaje, kto tu rządzi?!?

    Maj 5, 2016 at 4:32 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Tak jest, o uważności piszę też w innych postach i książce. To bardzo ważne.

      Maj 5, 2016 at 4:35 pm
  • Kat.

    Jakie to prawdziwe..
    Mimo, że nie jest ze mą aż tak źle (wymiotuję raz dziennie, potem nie jem, ćwiczę) walka jest trudna..
    Dziękuję.. dzięki Twoi postom nabieram chęci do walki.
    Pozdrawiam.

    Maj 5, 2016 at 7:05 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Kochana, to nie jest źle? Więc co znaczy źle dla Ciebie?
      Nie czekaj na ten scenariusz, ok? :*

      Maj 7, 2016 at 12:23 am
  • Ania Ania

    Dobry tekst! Oczywiscie na 100% trafiony. Moj Gadzi ZAWSZE mowi: „ten ostatni raz”, a wlasciwie mowil. Teraz z kolei mowi: „no zrob to raz, jeszcze ten jedyny raz”, kaze mi wracac. Ja stosuje dokladnie te metode, ktora opisalas i to, co mnie spotkalo, gdy ja odkrylam:
    – poczulam ulge, ze nie jestem nienormalna i ze moge pozbyc sie bulimii bez doprowadania do porzadku calego mojego zycia;
    – na poczatku bylam przerazona, ze utyje (ale bylam tego swiadoma, ze tak moze byc i ciagle bylam zdeterminowa, zeby wyjsc z choroby). Bylam pewna, ze tak sie stanie. Ale tak sie nie stalo. Wrecz odwrotnie. Chyba… Bo tak naprawde moze to glownie opuchlizna mi zeszla. Nie wiem. W kazdym razie bulimia nie odchudza!
    – z czasem mialam wiecej kontroli nad napadami i ciagami. Pojawialy sie one rzadziej. Jesli pojawi sie atak, to coraz szybciej przechodzi. Kiedy ulegne atakowi, to moje cialo jest pozniej niezywe. Tak bylo ostatni raz ok. miesiaca temu i po tym, jak sie wyrzygalam spalam 14 godzin, Dluzej niz jakbym przebiegla maraton. Bylam wykonczona na poziomie fizycznym i naprawde sie zastanawialam, jak ja moglam to robic kilkanascie razy dziennie.
    – trudno mi bylo rozpoznac uczucie najedzenia / glodu /czegos innego (poniewaz wczesniej obzeralam sie na wszytko – zmeczenie, stres, znudzenie, ale rowniez ekscytacje, radosc, swietowanie)
    – nie zniknely zadne inne problemy oprocz obzerania. Czyli jest to dowod na to, ze zycie toczy sie swoim torem poza bulimia (i zarcie niczego nie rozwiazuje). Oczywiscie na poziomie mentalnym wielki krok do przodu, totalna zmiana i nowe zycie. Masz czas i ochote stawic czolo temu zyciu. Ale problemy same przez sie nie znikaja. Jak uda Ci sie okielznac Wilka (nawet jelsi nie pozbyc sie w calosci), to po drugiej stronie jest po prostu normlane zycie (proste / nudne / takie, jakie sobie stworzysz)
    – mam duzo wiecej pieniedzy – bulimia kosztuje majatek!
    – zycie towarzyskie – baaardzo dziwne doswiadczenie. Bo wszyscy Twoi znajomi sa przyzwyczajeni, ze jesz i pijesz jak smok. Wiec zmiany wymagal moj profil spoleczny. Work in progress.
    Nie wiedzialam, ze bulimia tak mnie zaskoczy. To cialge odkrywaie siebie i chyba juz tak zostanie.

    Maj 6, 2016 at 8:30 am
  • Ilia

    Technikę ignorowania głosu „gada” i separawoanie się od niego stosuję od dawna i jest to rzeczywiście jedna z lepszych, bardziej pomocnych technik, choc wciąż wymaga wielu nakładów silnej woli. No bo czasami wiemy że ten głos nie jest nasz, ale mimo to chcemy tego chwilowego upojenia i uspokojenia jakie przynosi żarcie. Ale pozwala zdać sobie sprawę, że nie musimy postepować pod dyktando myśli. Z pewnymi rzeczami się nie zgodzę – że to czysty program, że emocje i stresory nie mają znaczenia. Bo jednak wiele osób próbuje drakońskich diet, ludzie na poście Dąbrowskiej jedza dziennie głodowe dawki przez 40 dni i nie jest prawdą że wszyscy potem rozwijają zaburzeania odżywiania. Wszyscy przez ekstremalną dietę emitujemy ten sam sygnał do organizmu, ale jego reperkusje bywają różne, nie zawsze kończy się bulimia i kompulsami. Jednak nie każdy ma tę samą „glebę” , nie wk ażdej to złe ziarno zakiełkuje . Uważam że aby zakiełkowało musi być odpowiednio „użyznione” podłoze – niskim poczuciem wartości, poczuciem braku sprawczości nad własnym życiem, kompleksami. Potem podlewaenie – stresy, zawody, porażki, wszystko co potwierdza naszą samospełniajaca sieprzepowiednie o własnej beznadziejności i dopiero wtedy bulimia gotowa.
    Zwykle mam masę uwag do twoich tekstów, bo nie zgadzam sie z Tobą w podstawowym podejściu do tej choroby, ale mam nadzieję że nie odbierzesz tego jako atak, w każdym razie to nie jest moim celem. W koncu bez różnicy dlaczego ktoś przestanie rzygać, ważne żeby przestał, a reszte już sobie nadrobi pozniej

    Pozdrawiam:)

    Maj 6, 2016 at 12:41 pm
    • Bartek
      Wilczo Głodna

      Kochana, ale ja nigdy nie powiedziałam, że każdy kto robi post czy głodówkę wpadnie w zaburzenia odżywiania. Ja mówię, że większość ludzi, która MA zaburzenia odżywiania zaczynała od głodzenia się. Widzisz różnicę?
      Co do stresorów, to poruszę ten temat w kolejnym poście.
      Nigdy też nie twierdziłam, że nie mają one wpływu na naszą chorobę, hm? 😉

      Także pozdrawiam!

      Maj 7, 2016 at 12:22 am
  • Walczę i wygram

    Niby człowiek wie dużo o tej swojej bulimii i innych przypadłościach, a tu przychodzi Wilczo Głodna z takim tekstem i serwuje gotową receptę na wygranie każdej wewnętrznej walki ze swoimi słabościami. I wszystko staje się jakieś takie prostsze. I nawet zabawne! 11/10. Dzięki, Ania ????

    Maj 6, 2016 at 10:36 pm
  • elba

    Hej, u mnie dzis nie zadzialalo powyzsza metoda 🙁 Ogolnie rok temu trafilam na Twojego bloga, czytam na biezaco a jednak jest jak bylo, tydzien ok potem ciag potem kilka dni ok. Czy ktos mi jest w stanie powiedzic co zle robie? jak zrobic by trawalo, by nastapil przelom i to trwaly?

    Maj 12, 2016 at 9:58 pm
  • elba

    I jeszcze tak sie zastanawiam co zrobic, na co zwrocic uwage, jak znalezc motywacje – nie ta teoretyczna (powtarzam sobie korzysci z wyzdrowienia ale one traca moc gdy wraca pokusa) ale zywa napedzajaca do dzialania? przy kolejnym potknieciu czuje sie zrezygnowana, podnosze sie po raz nty ale to nie o to mialo chodzic. Bede wdzieczna za wskazowki jakiekolwiek…

    Maj 12, 2016 at 11:00 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Głodna

      Znajdź WYZSZY cel- chcę zobaczyć swoje wnuki, nie chcę na swoim przykładzie pokazywać dzieciom, że ciało jest nieważne i zdrowie jest nieważne. Chcę zobaczyć cały świat, chcę zostawić coś po sobie… Jaki jest Twój wyższy cel, dla którego warto wyzdrowieć?

      Maj 12, 2016 at 11:24 pm
  • Magdalena

    Uwielbiam! To, co piszesz to rewelacja! w końcu zaczynam wierzyć i mieć nadzieję, że uda mi się wyjść z nałogu objadania się.
    Jeszcze nie mam bulimii, ale kupuję po kryjomu ogromne ilości słodyczy, naprawdę OGROMNE i jem aż do momentu, w którym jest mi bardzo niedobrze, mimo to nie przestaję i jem dalej :/ Jak nie ma w domu żadnych łakoci to pochłaniam jak odkurzacz to, co jest pod ręką. Totalny brak kontroli, a później wyrzuty sumienia :/ Oczywiście tylko jak nikt nie patrzy, gdy jestem sama, bo wśród ludzi to normalnie nic mogę nie ruszyć. Wstyd mi.
    Mimo, że wiem czym to grozi, otłuszczają mi się narządy wewnętrzne, brzuch, mam wiele przykrych przypadłości zdrowotnych, układ pokarmowy się buntuje, zęby w opłakanym stanie … to i tak nie mogę przestać, bo ciągle te wymówki Gadziego! Identyczne – takie jak napisałaś!

    ale, jak już wspomniałam, dzięki Tobie jest nadzieja! Bardzo trafiło do mnie to, co napisałaś 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    Maj 15, 2016 at 4:52 pm
  • Domi

    Mega post…trafił do mnie w 1000 % wydrukuję go sobie i będę czytać co dzień…ba kilka razy dziennie żeby sobie jego mądrość wbić do główki 🙂 Dziś zakupiłam książkę , czekam z niecierpliwością i mam nadzieje że będzie w niej sporo takich „trafiających do mnie” tekstów 🙂 Buziaki ściskam cieplutko :*

    Czerwiec 2, 2016 at 10:07 pm
  • Oliwia

    Pisałaś, że czasami profesor przejmuje kontrolę i diagnoza to anoreksja. Więc, co wtedy, jeśli profesor próbuje cie wbić w XS (jesteś za gruba, nie jedz tego, jedz mniej), a Gadzi typowo próbuje nakłonić do objadania się? Bo ja koszmarnie sie w tym wszystkim gubię, ale za daleko zaszłam, aby odpuścić, tylko, co wtedy jeśli pojawia się ten drugi głos?

    Lipiec 20, 2017 at 7:55 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Odpuścić XS i pozostać przy S 🙂

      Lipiec 20, 2017 at 9:07 pm

Skomentuj

INSTAGRAM