Jak i jak długo?

Diagnoza bulimia.
I co teraz? Jak mam się zachowywać, żeby sprostać standardom tej choroby? Co robi osoba cierpiąca na Wilczy Głód?

Jeżeli chcesz bezproblemowo utożsamić się ze swoją nową sytuacją i zostać modelowym przypadkiem, robisz to w kilku prostych krokach:

– Mów o sobie jak najczęściej „bulimiczka”. Zapomnij, że w ogóle miałaś imię. Takie ciągłe powtarzanie tego słowa ugruntuje Twoje myślenie o sobie jako o chorym, beznadziejnym przypadku. Jeżeli możesz, najlepiej zmień swoje dane w dowodzie na Bulimia Nervosa, a na drzwiach wywieś tabliczkę z numerem choroby F50.2
Im bardziej się utożsamisz z tą diagnozą, tym większe szanse, że nigdy się nie uda wyzdrowieć. A o to chodzi – z bulimii podobno się nie wychodzi i tego masz się trzymać.
– Przygotuj się więc na długą, ciężką walkę prawdopodobnie do końca życia.
– Zapomnij o swoich planach i aspiracjach. Teraz masz jeden plan: jeść, rzygać i kłamać.
– Zapomnij o swoich marzeniach. I tak nie będziesz miała ani siły, ani czasu, ani pieniędzy na ich zrealizowanie.
– Bądź smutna. Absolutnie ważny punkt.
– Zawczasu wykasuj większość telefonów do przyjaciół. Nie będą Ci już potrzebne. Ale spoko, jedzenie płynnie zajmie ich miejsce.
– Zrób listę kilkunastu diet i postów, jakie będziesz stosować po to, by odwrócić skutki objadania się.
– W związku z tym pożegnaj się ze stałym rozmiarem ciuchów,
– A także ładnymi włosami, cerą i uśmiechem w lustrze.
– Zrób listę 5 terapeutów na kolejne kilkanaście lat. Tyle średnio gabinetów lekarskich odwiedzisz w ciągu swojej kariery.
– Przygotuj się na leki psychotropowe i doświadczenie nie bycia sobą.
– Przenieś swoje drobiazgi osobiste do toalety. Tam spędzisz kolejnych kilka (naście, dziesiąt) lat. Zadbaj o swój komfort.
– Poszukaj zawczasu dobrze płatnej pracy, która sfinansuje twój nałóg. Jak będziesz miała szczęście, nie wpadniesz w koszmarne długi.
– Zaoszczędź sporo pieniędzy na leczenie  serca, przełyku, żołądka i zębów. To są drogie sprawy.
– I pamiętaj, co napisano na Świętych Forach Internetowych: leczenie bulimii to proces skomplikowany, trudny i długotrwały. Nie myśl sobie, że czytając jakiegoś bloga możesz stanąć na nogi bardzo szybko.

Gotowa? Witamy oficjalnie w gronie Wilczyc.

Jak długo będziesz w tym trwała?

Tak długo, jak się na to godzisz.
Dopóki nie powiesz: Dosyć tego. Potrafię decydować o swoim losie i słowo na „b” wpisane w kartę choroby, nie będzie mi dyktować jak mam żyć.
Dopóki nie zobaczysz, że za każdym razem możesz wybrać inaczej.
Dopóki nie zdecydujesz, że koniec z tym za wszelką cenę.

Dopóki będziesz w swojej myśli, mowie i uczynku bulimiczką.

A więc jak długo?

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2016-08-06T07:00:26+00:00 6 Sierpień, 2016|Kategoria: Bulimia i kompulsy|Tagi: , , , , , , , |

14 komentarzy

  1. Patrycja Sierpień 6, 2016 w 8:14 am - Odpowiedz

    Jestem czysta od 2 tygodniu 🙂
    Jem normalnie tzn. tak jak każdy inny człowiek-zjem odpowiedni posiłek i nie myślę o tym ani nie rozwodzę się nad tym za specjalnie. Jedzenie zaczynam traktować jak coś potrzebnego do przeżycia i tyle 🙂
    Dziękuję Aniu 🙂

    • AnaMia Sierpień 7, 2016 w 10:03 am - Odpowiedz

      Gratuluję Ci, wiem jak to ogromny sukces. Ja już 2 lata cieszę się życie.. Powodzenia w osiąganiu szczęścia

      • Ania The Wolf Sierpień 8, 2016 w 9:38 am - Odpowiedz

        Gratuluję! To jest piękne móc przeczytać, że była Wilczyca cieszy się życiem i jest wolna 🙂

  2. też wilczyca Sierpień 6, 2016 w 8:23 am - Odpowiedz

    jak długo?Od mniej więcej 13-nastego do 29-tego roku życia.Czyli przez 16 lat.Bo tak długo dałam sobie wmawiać że jestem poważnie chora,na dodatek przypadek beznadziejny.Wodzic sie po terapiach,terapeutach,psychiatrach,psychologach,szpitalach i wyprobowywac na sobie caly zestaw leków psychotropowych.
    Az tu nagle….Bach…
    Przeczytał trzy mądre książki,tragiłam na bloga Ani Gruszczyńskiej i nagle spadły mi z oczu wielkie,bulimiczne klapy….
    Ja?Bulimiczka?Ja?Byłam nią kiedyś.
    Teraz jestem młodą kobietą skutecznie leczącą się z nałogu jedzenia,z pomocą wilczogłodnej,dziewczyn z forum na kafeterii,rodziny i przyjaciół.
    Nie objadam się,nie tykam zapalników.Kilka tazy w tygodniu żygnę sobie jeszcze dla „zasady”
    jak na byłą bulimiczkę przystało.Ale niedługo i to odejdzie w niepamięć…

    • schos Wrzesień 20, 2017 w 7:27 am - Odpowiedz

      Też Wilczyca podaj proszę tytuły tych książek. Pozdrawiam

  3. Julka Sierpień 6, 2016 w 1:48 pm - Odpowiedz

    Anoreksja od 15 roku życia. Teraz mam 19 lat. Po anoreksji nie ma śladu na zewnątrz od 3 lat, ale mam inne problemy. Problem ze sobą, z emocjami, z izolacją, z wiarą w siebie i ludzi…

  4. Ania The Wolf Sierpień 6, 2016 w 3:34 pm - Odpowiedz

    A zatem wybieram… wybieram… ZDROWIE i siebie NIE-BULIMICZKĘ, lecz normalną dziewczynę z marzeniami i uśmiechem na twarzy, która nie boi się wyzwań i którą nie ogranicza jedzenie!
    Dziękuję Aniu za kolejnego uświadamiającego posta 🙂
    Niby wszystko jasne i proste, ale czasem trzeba otworzyć szeroko oczy na całą sytuację i spojrzeć z innej perspektywy, jak np. Twojej Droga Aniu!
    Podbijasz moje serce Kochana swoją otwartością, zrozumieniem i wsparciem oraz budujesz we mnie nadzieję na lepszą przyszłość… co ja piszę… w ogóle na przyszłość! Dziękuję :*

  5. Wiktoria Sierpień 6, 2016 w 6:08 pm - Odpowiedz

    5 minut temu mialam napad…szczerze znowu w srodku umarlam. Jutro na pewno wroci chec oproznienia lodowki. Ale przeciez nie jestem bulimiczka…po co mialabym to robic? Zeby poczuc sie takim zerem jak teraz? Zeby udowodnic sobie ze jestem chora..? Hell no!

  6. cicha.j Sierpień 7, 2016 w 4:05 pm - Odpowiedz

    Tak bardzo cieszę się, że tu trafiłam… Czytanie większości postów, to jak czytanie o samej sobie. Pierwszy raz odstawiłam jedzenie w tej chwili, a nie dopiero po jego skończeniu czy od następnego dnia. Coraz bardziej nienawidzę swojego ciała, ale chcę z tego wyjść, nie mogę w tym tkwić dłużej. Siedzę w tym sama i nikt nie wie co siedzi w mojej głowie, ale wiem, że dam radę, bez głodówek, bez obżarstwa, w końcu muszę…

    • Ania The Wolf Sierpień 8, 2016 w 9:41 am - Odpowiedz

      Tak. Trzeba się zmienić. Ale nie lepiej zastąpić to „w końcu muszę” na „chcę i zrobię to, bo dbam o siebie”…? Lepiej coś robić świadomie i dobrowolnie niż zmuszać się do czegoś.
      Jestem pewna, że jest to początek pozytywnych zmian! Trzymam kciuki 🙂

    • Ka Sierpień 8, 2016 w 7:01 pm - Odpowiedz

      Dasz radę :-)ja tak samo 🙂 wszystkie damy radę 🙂

  7. Chubbypug Sierpień 12, 2016 w 12:34 pm - Odpowiedz

    Hej, na prawdę motywujące. Aż mi łezka popłynęła. Mam 18 lat i desperacko szukam pomocy, kiedyś jak powiedziałam o tym najbliższym przyjaciołom to odwrócili się ode mnie więc zaczęłam kłamać, że wszystko jest już dobrze żeby wrócili. Rodzicom nie powiem, mama zauważyła parę razy „ślady” ale tylko skomentowała, że jestem głupia, krzyczała i kazała umyć muszlę. Schudłam od 83 kg do 56 kg ale teraz przytyłam do 60 przez zbyt częste napady. Cieszę się, że Panią znalazłam, może to będzie mój pierwszy krok do zdrowia.

  8. Wilczo Ciekawa Październik 11, 2016 w 7:23 pm - Odpowiedz

    Aniu, zaczęłam dopiero czytać Twoje artykuły, wiele z nich bardzo inspiruje, motywuje, pokazuje istotę zmiany ale „natknęłam się” już w tych kilku na.. hmm ujmę to, negatywne nastawienie do psychologów. Przyznam się, że czytam je właśnie jako psycholog, wciąż poszukujący, uczący się, z wielkimi chęciami pomocy wszystkim „wilczycom” . Prowadzę terapię krótkoterminową, około 3 miesiące (tutaj dużo zależności), w nurcie poznawczo – behawioralnym (rekomendowanym z dowodami naukowymi) i uważam, że bardzo dużo czerpiesz z tego nurtu ale „po swojemu” – co jest świetne, tylko czemu zniechęcać psychologów innym poprzez generalizację? Każdy pracuje inaczej, nie widzę w moje pracy krzywdy dla innych a wręcz szansę jeżeli zaburzenia odżywiania to tylko skutek i trzeba potem pracować dalej bo okazuje się, że wcale nie jest potem wszystko ok. Jesteś świadoma, silna, doświadczona i przede wszystkim pokochałaś siebie ale są osoby, które potrzebują w tym innego/dodatkowego wsparcia – poprzez terapię.

Zostaw komentarz