List otwarty

W związku z tym, że moje dotychczasowe działania w sprawie ustanowienia Dnia Zaburzeń Odżywiania, nie spotkały się z żadnym odzewem ze strony Ministerstwa Zdrowia, postanowiłam opublikować list otwarty do Konstantego Radziwiłła, który od zeszłego roku pełni funkcję Ministra.

Szanowny Ministrze Zdrowia,

Piszę do Pana w imieniu tysięcy kobiet i mężczyzn cierpiących na Kompulsywne Zaburzenia
Odżywiania. To my, wstrętne grubasy i kryjący się po toaletach bulimicy.
Jesteśmy uzależni od jedzenia, tak jak alkoholicy od alkoholu. Tak jak oni, nie jesteśmy w stanie
kontrolować swojego zachowania i tak jak oni siejemy spustoszenie w naszym życiu i życiu naszych
rodzin.
Jesteśmy nieszczęśliwi, agresywni, zaniedbujemy swoich bliskich i swoje obowiązki.
Wydajemy ogromne sumy pieniędzy na niepotrzebne jedzenie. Często popadamy w długi.
Jesteśmy jednak pozostawieni sami sobie, praktycznie bez żadnej pomocy. No bo jak to? To można
uzależnić się od jedzenia?

W teorii wszystko wygląda bez zarzutu; każdemu obywatelowi przysługuje prawo do opieki
psychologicznej, psychiatrycznej i ambulatoryjnej. Ale to tylko teoria.
Rzeczywistość kompulsywnie objadających się, którzy wykończeni chorobą, szukają pomocy, wygląda
zgoła inaczej:

– Wielomiesięczne kolejki do psychologa i psychiatry,
– Brak specjalistów,
– Brak czasu, pieniędzy i pomysłu na leczenie takich jak my,
– Bagatelizowanie naszego problemu: jak się objada, to jego wina,
– Brak miejsc w szpitalach psychiatrycznych, a często także zwyczajny brak empatii.
– Wrzucanie wszystkich zaburzeń jedzenia do jednego worka. Powszechną praktyką jest, że bulimików
umieszcza się w szpitalu razem z anorektykami i wraz z nimi się je tuczy (po co?)
– Brak dostępu do rzetelnej informacji.
– Osoby kompulsywnie objadające się i nie stosujące żadnych form kompensacji (wstrętne grubasy)
nie mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc.

W związku z tym, domagamy się stworzenia ogólnopolskiego programu pomocy; takiego z jakiego
korzystać mogą alkoholicy.
Uznania i rozpowszechnienia poglądu, że zaburzenia te, nie dotyczą tylko nastolatek. Z nich nie
wyrasta się z wiekiem. Je się przekazuje się z pokolenia na pokolenie!
Pragniemy być traktowani z szacunkiem i zrozumieniem.
Chcemy być w stanie uzyskać pomoc oraz rzetelne informacje na temat naszego stanu.
Pragniemy także, aby szkoła zajęła się głębszym uświadamianiem problemu, wykraczającym poza
powieszenie kilku plakatów ze zdjęciem wychudzonej anorektyczki. Bo co z tymi, którzy przestać jeść
nie potrafią?

W całym cywilizowanym świecie, do kompulsywnych zaburzeń jedzenia podchodzi się z należytą
uwagą. Wszak, wedle światowych statystyk, dotyka on 6% populacji. Dotyczy to więc 2,5 miliona
Polaków! Tyle z nas cierpi samotnie, często nie wiedząc nawet, że to jest zaburzenie, który można i
trzeba (!) leczyć. Tyle z nas powoli niszczy swoje życie i życie swoich rodzin.

Proponuję, aby pierwszym krokiem do zmian, było uchwalenie Dnia Kompulsywnych Zaburzeń
Odżywiania, którego projekt został złożony w parlamencie latem 2015 roku.
Niech to będzie okazją do szerszej dyskusji na temat tego palącego problemu.

Z poważaniem,
Anna Gruszczyńska.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

1 komenarz

  1. […] w sprawie zaburzeń odżywiania na początku stycznia napisała również List Otwarty do ministra zdrowia. Reakcji nie było i nie ma. Projekt w sprawie ustanowienia Dnia Kompulsywnych Zaburzeń […]

Zostaw komentarz