Na Wilczej diecie

No dobrze, pokażę się trochę.

2010 wiosna: 60 kg.  Na Wilczej diecie pełną parą. Tutaj; okres największego objadania się, kiedy to w przeciągu 2 miesięcy przytyłam 10 kg. (Które, oczywiście osiągnęłam, głodząc się.) Zniszczone włosy, nalana twarz, ledwo dopinam się w moją ulubioną kurtkę. Pod tym uśmiechem, czarna rozpacz.
Ten cykl powtarzał się odkąd skończyłam 15 lat.

Po przekroczeniu 60 kg przestawałam wchodzić na wagę i wychodzić z domu, tak więc nie mam zdjęć z mojego najgorszego okresu.

2015 lato: 50 kg. Wilk śpi a ja jem zdrowo i regularnie (patrz Instagram). W końcu osiągnęłam moją idealną wagę, którą trzymam od 2 lat. Za zaoszczędzone na Wilku pieniądze, pojechałam na wymarzone wakacje.

Jeszcze się łudzisz, że głodówki na przemian z przeczyszczaniem się coś załatwią?
Ja już nie.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2016-05-30T13:59:08+00:00 15 Październik, 2015|Kategoria: Bulimia i kompulsy|Tagi: , , , , , , , , |

34 komentarze

  1. Maryśka Październik 15, 2015 w 2:59 pm - Odpowiedz

    Wow! Laska????mam nadzieję ze ze mną będzie podobnie..kurczę zazdroszczę..

  2. Ela Październik 15, 2015 w 4:46 pm - Odpowiedz

    Gratulacje Aniu 🙂 teraz wyglądasz pięknie, apetycznie i zdrowo 🙂
    Piękna przemiana.
    Ja tez mam już dosyć kolejnego cyklu objadania się i tycia. Już wiedzę po sobie że lekko przytyłam (od kilku dni czekolada, ciasteczka i słodkości w ogromnych ilościach), zaraz zauważy to mój chłopak i reszta świata. Zapisałam się do psychologa, byłam już na pierwszej wizycie. Wyrzuciłam tabletki przeczyszczające. Jadałam dziś w miarę normalnie (ok. 2 tys kcal), raczej zdrowo poza dwoma naleśnikami z czekoladą, którym nie mogłam się oprzeć… robiłam je planowo dla mojego chłopaka a i tak nie wytrzymałam i zjadłam dwa.
    Co rodzisz w takiej sytuacji? jak mnie prosi żebym mu coś zrobiła do jedzenia to mu mówić żeby sobie sam zrobił? poprosić go żeby nie kupował słodyczy? (mieszkamy tylko we dwójkę). Najgorzej jest jak jestem sama w domu cały dzień (on jest w pracy). Wyjadam słodycze, a później biegnę do sklepu i je odkupuję, żeby się nie zorientował. Cały czas kłamię, kręcę i tyję w oczach. Czuję się jak kompletne dno. Nawet mi się wstyd przyznać że jestem taka słaba, głupia i żałosna przed nim. Nie potrafię nawet jeść normalnie, znaleźć pracy, żyć beż użalania się nad sobą. Wiem, że on tego nie zrozumie (bulimii). Raczej uzna, ze to nie jest prawdziwy problem, ze sama sobie to wymyśliłam, że lubię sobie utrudniać i komplikować życie.
    pomóż Aniu.

    • Monika Październik 15, 2015 w 4:59 pm - Odpowiedz

      Domyślam się Ela, że czekasz na odpwiedz Ani , ale przechodzialm przez to samo i tak jak ty miałam cały dom na głowie łącznie z robieniem wszystkim jedzenia i posiłków. Hm z perspektywy czasu widzę, że to była wymowka by byc wciagu jedzenia i podjadania, a pozniej wyrzuty sumienia i ciąg napadu- tak codziennie. Dzieki Ani :* zdalam sobie sprawę (troche egoistycznie), że ja jestem najwazniejsza bynajmniej na poczatku drogi. Domownicy musieli zadbac o siebie sami i myśle, że nic się im nie stało, że czasem zrobili sobie obiad czy kanapki do pracy. Ja dzięki temu kontrolowalam swoje posilki i jadłam tylko te dla mnie. Omijałam robienia i bycia w pobliżu jedzenia między posiłakmi. A teraz mam nadal swoje zaplanowane i robie czasem obiad , ale jeśli nie jest on w mojej porze nie jem jednak na pozatku musialam zrezygnować z „pomocy” domownikom i krzywdzeniu siebie. Nie kupuj nic a nic do domu – nie łudź się , że zjesz to za tydzien dwa czy kiedy będzie w planie – zjesz od razu. Oczywiscie nie jestem (nadal) świeta mam wpadki, ale potrafie częsiej je omijac i nie prowokować sytuacji. Powiodzenia !

      • Wilczo Głodna Październik 15, 2015 w 5:04 pm - Odpowiedz

        Moja sojuszniczka! :*

      • Ela Październik 15, 2015 w 6:08 pm - Odpowiedz

        Dziękuję Moniś ze ciepłe, mądre słowa i rady :):*
        Ja właśnie co najgorsze sama czasem szukam okazji i wymówek żeby się objeść.
        Cały czas czuję takie ciśnienie, napięcie w sobie, kilka dni jakoś wytrzymuję a później to nie przechodzi i kończy się pożeraniem wszystkiego jak leci.
        Ale masz rację, trzeba ograniczyć się tylko do przygotowywania jedzenia dla siebie. A Twoja rodzina rozumiem wie o Twojej chorobie?
        U mnie jest o tyle trudno, że ja nie chcę powiedzieć mojemu chłopakowi, a on się dziwi że nie chce mu zrobić kanapki do pracy czy nie czekam z obiadem – uważa że jestem samolubna.
        Może jakimś rozwiązaniem jest (przynajmniej na początku) robienie zakupów tylko na 1 dzień?
        z planem posiłków? Jak myślisz?
        Teraz mamy trochę zapasów jedzenia w domu (bałam się że będę głodna, a mamy daleko dosyć do sklepu) – i to wywołuje u mnie napięcie, zarówno brak jedzenia jak i jego nadmiar w domu.
        Jak jest u Ciebie, Monika z zapalnikami? wykluczyłaś je zupełnie? czym one były u Ciebie?
        Napisz coś więcej o tym jak się wygrzebałaś z tego bagna, proszę.
        Z góry dziękuję i ściskam Cię mocno ! 🙂

        • Monika Październik 15, 2015 w 7:12 pm - Odpowiedz

          Też tak miałam naprawdę to rozumiem – ale to są tylko przymusy w naszej głowie to TY decydujesz czy zrobisz to dzis czy nie. Ja po dluuuugim czasie, po przeczytaniu kazdego postu na blogu Ani usiadłam i analizowalam, analizowlam co i kiedy, pod wplywem jakich emocji mam ten mus napadau. Pierwsze co wyelimiwlam jak juz pisalam robienie posilkow nie nalezacych do mnie – na poczatku bliscy nie wiedzieli (dlugo nie wiedzieli) wiec czekali az pojde i zrobie. Kiedy nie wytrzymalam z lekka powiedzilam co mi jest majac na uwadze ze wczesniej mialam czas anorektyczny byla to dobra wiadomosc dla nich- jednak nie. Pozniej stwerdzilam, ze robiac zakupy (a tylko ja je robie) kupowałam produkty, ktore wiadome byly, ze zostana przeze mnie zjedzone z mega wyrzutami i konsekwecja wiec po dluugim czasie przestalam brac na zakupach rzeczy (mimo checi) ktore byly moimi zapalnikami, pozniej wprowadzilam godziny konkretnie i plan zywienia (nie mam z tym problemu bo studiuje dietetyke) tego sie trzymalam, Usunelam zapalniki a kiedy wiedizlam, ze beda mimo mojej woli i ze im ulegne po prostu planowlam je w plan – bo planowane w moim przyapdku zaplaniki -slodycze nie powdowaly wyrzutow sumienia. Moglabym pisac i pisac jednak musisz postawic na siebie, na swoje zdrwoei , ulozy swoj plan dnia i nie robic krokow do sytuacji ktora powduje ze otwrzysz te zakazanka szafke czy lodowke. Ale co do chlopaka powiem ci, ze mi po powiedzeniu najblizszej osobie w otoczeniu co mi jest – zrobilo mi sie lzej , lepiej i pewniej potrzebowlam kogos z kim moglabym dzielic problem. Teraz nie łazienka jest studnią moich stresow tylko rodzina i bliscy im mowie co sie dzijeje. nie kumuluj w sobie negatyycych emocji i mow chlopakowi ze masz chec napadu i pojdzie np. na spacer 😉 Przepraszam za rozpisanie.

          • M. Październik 29, 2015 w 8:22 pm

            Czy ustalając jadlospis starałaś się jeść mało a często ( 5 posilkow) czy raczej 3 większe? Bo u mnie każdy posiłek- nawet ten zdrowy, nawet tylko jogg.naturalny czy sok, jest kolejnym zapalnikiem… I nie wie co robić. Żeby nie miec napadów musiałabym w ogóle nie jeść…

          • Wilczo Głodna Październik 30, 2015 w 8:30 am

            Jadłam na początku 5 posiłków.
            Jesz to co zaplanowałaś i koniec. Buźka się zamyka. To trudne, ale jak sobie ustalisz, że nic więcej nie tkniesz, ponad plan, to jest łatwiej.

    • Wilczo Głodna Październik 15, 2015 w 5:03 pm - Odpowiedz

      Dziękuję kochana.
      Co do chłopaka, to zrób to co ja; ja mu powiedziałam, że jestem kompulsywnym żarłokiem i przyrównałam to do alkoholizmu. Tak łatwo pojąć, że jak się ma w domu alkoholika to nie zostawia się flaszek w każdej szufladzie. Tak samo z jedzenioholikiem. On musi zozumieć, że to uzależnienie.
      Mój nie przynosił do domu słodyczy. Teraz już tak, bo ja czuję się stabilnie, ale i tak ma na nie osobną szafkę, do której nawet nie zaglądam. No trudno, jak cię kocha i chce twojego dobra, to to nie jest duża cena, prawda? Jak nie zrozumie to niech do mnie napisze to mu przetłumaczę 🙂
      Trzymaj się kochana i unikaj niepotrzebnego wystawiania się na pokusy. Jesteś jeszcze słaba i nie możesz tak szaleć.

      • Ela Październik 15, 2015 w 7:22 pm - Odpowiedz

        Dziękuje kochana za taki długi wpis i tyle fajnych porad i wskazówek.
        Bardzo bardzo bardzo dziękuję 🙂
        Cieszę się strasznie, że udało się Tobie z tego wyjść, ja też tak spróbuję – kok po kroku z pomocą Ani strony i Twoich rad jakoś to sobie rozpisać i wcielić w życie.
        Ściskam mocno !

        • Monika Październik 15, 2015 w 7:51 pm - Odpowiedz

          Nadal walcze, moja walka trwa, ale wpadki są rzadsze i krótsze a najważniejsze znam ich źródło i znam czyny, które mi nie służa, Pamietaj liczysz się Ty !! Trzymam kciuki za Nas !! 🙂

  3. Wilczo Głodna Październik 15, 2015 w 5:06 pm - Odpowiedz

    Wow, ktoś mi mówi, żem laska. Niesłychane w czasach Wilka 😀 Dzięki :*
    Z Tobą będzie podobnie. Nic nie stoi na przeszkodzie.

  4. Ela Październik 15, 2015 w 5:59 pm - Odpowiedz

    Dziękuję dziewczyny za odpowiedzi 🙂 Za Twoją Moniko i Twoją Aniu :*
    Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy.
    Ja jeszcze mam ten problem że czasem sama się oszukuję, że jestem ,,normalna” w kwestii jedzenia, a przecież doskonale wiem, że to tylko fikcja w którą bardzo chcę wierzyć, ale jednak fikcja (cały czas wracam Aniu do Twojego wpisu o słoniu 😉 )
    I staram się zaakceptować swoje skłonności i swój problem.
    A z chłopakiem to bardzo trudne dla mnie otworzyć się przed nim. Wstydzę się choroby, tego co się ze mną dzieje. Bardzo dużo gram w tym związku – lepszą niż jestem. Mało jest prawdy o moim jedzeniu. Wciąż coś ukrywa, stwarzam iluzję, której lubię się trzymać kurczowo. Nie chcę mu mówić o bulimii. Nie czuję sie gotowa na to. Chcę sama dojść do porządku ze sobą, nie chcę nikogo obarczać swoimi problemami.
    Tak czy inaczej dziękuję dziewczyny, za to że jesteście, piszecie, odpowiadacie, za to że możemy się wspólnie z tym zmierzać. To bardzo mi pomaga.

  5. Cebulka Październik 16, 2015 w 5:33 am - Odpowiedz

    Wow, naprawdę podziwiam. Masz naprawdę śliczną, drobniutką sylwetkę i tryskasz ze zdjęć energią! To bardzo motywujące, bo chyba każda z nas wie, jak to jest wpaść w taki ciąg, gdzie nie ma się energii. Zawsze miałam wtedy chęć ćwiczyć, spalić to wszystko, czego nie dało się zwrócić, ale nawet nie było sił.
    Pozwolisz, że zapytam tutaj o coś?
    Jako że przez ostatni czas bardzo dobrze się trzymałam byłam oddać krew – dobre wyniki, jej <3 – i jednak zrobił się z tego taki poważny cheat day. Nie był to chyba typowy kompuls, po prostu zjadłam tu czekoladę, tu kilka kromek i wszystko zostało w brzuszku.
    Uważasz, że taki zaburzony dzień w pilnowaniu się jest sporym ryzykiem? Z jednej strony niby nadwyżka kalorii ponoć mi się należy, ale czy to nie jest zbyt kuszące?
    Pozdrawiam cię i tulę mocno!

    • Wilczo Głodna Październik 16, 2015 w 4:20 pm - Odpowiedz

      Oddawanie krwi jest bardzo szlachetne, ale wyczerpujące dla organizmu. Dlatego trzeba zjeść dużo po tym.
      Jeżeli Cię to martwi i zaburza spokój twojego ducha…to nie oddawaj więcej krwi. Musisz myśleć przede wszystkim o sobie. Twoje zdrowie jest priorytetem. Możesz zamiast tego wesprzeć organizację dobroczynną.
      Dobra duszyczko moja :*

      • NowaJa Październik 19, 2015 w 10:42 am - Odpowiedz

        Witaj,

        Rozumiem Twój opór przed powiedzeniem bliskim o chorobie – ja mojemu Mężowi też wstydzę się przyznać do swojego problemu. Strasznie się wstydzę, wszyscy uważają, że sobie poradzę, że wszystko ogarnę – dzcieci, dom, pracę… A ja żyję w takim napięciu że jak mam już dość – to odreagowuję w ten sposób. Nie wiem, na mnie to tak działa, że napięcie mija jak zamknę się w toalecie z głową nad sedesem:-(

  6. Ilia Październik 16, 2015 w 11:24 am - Odpowiedz

    Aniu według mnie również na pierwszym zdjęciu wyglądasz śłicznie, bo jesteś śliczna i żaden wilk tego nie zmienił, najwieksza różnica jest w tym, że jak sama stwierdziłaś na pierwszym zdjeciu nie byłaś szczęśliwa

    • Wilczo Głodna Październik 16, 2015 w 4:16 pm - Odpowiedz

      Dziękuję. No właśnie, byłam bardzo bardzo zagubiona i smutna. brrr.

  7. Żaneta Październik 16, 2015 w 11:16 pm - Odpowiedz

    Witam cieplutko 🙂
    Przypadkowo trafiłam na Twojego bloga Aniu na forum na którym ja sie udzielam, na Vitalii , przeczytałam Twoj blog od deski do deski, codziennie czytam chociaż jeden Twoj wpis, aby sobie utrwalić wszystko w główce , nie cierpię na bulimię ani anoreksję, w czasie stresu opycham sie słodyczami, wpadam w ciąg , potem na nowo dieta, bo bardzo lubie zdrowo sie odżywiać i wiem jak to robić , ńiesety nawracające kompulsy niszczą moja psychikę , wiem gdzie wilk jest pogrzebany, ale oczywiście szukam pomocy, trafiłam na Ciebie kilka tygodniu temu, od 3 dni realizuje 21 dni zmian. Czuje sie bardzo dobrze i szczerze wierze ,ze mi sie uda , mam 39 lat, jestem mamą trójki cudownych dzieci i mam ogromne wsparcie w mężu , mieszkam za granica i cieszę sie ,ze jest internet i możliwość szukania pomocy , odpowiedzi na pytania .
    Serdecznie cie Aniu pozdrawiam i dziękuje ,ze jesteś 🙂
    Ps: bez choroby wyglądasz przepięknie, na zdjęciu widzę nie tylko szczupła sylwetkę ,ale pewnosc siebie i duma z siebie, ktora bije od ciebie, nie znam Cie osobiście, ale bardzo sie cieszę ,ze wyszłaś z tej choroby , jest pięknie, jest cudnie ,chwilo trwaj :-)))

    • Wilczo Głodna Październik 17, 2015 w 12:42 am - Odpowiedz

      Dziękuję kochana. Bardzo bardzo motywujące słowa. Cieszę się, że mogę pomóc :*

  8. Dorota Październik 17, 2015 w 8:57 am - Odpowiedz

    Mogłabym się podpiąć dosłownie pod twoją historię ! Teraz mam delikatnego doła jem więcej mam gorsze dni ale staram się z tym walczyć, najważniejsze jest własna silna wola ale też lubię tu wejść poczytać trochę i czuję się lepiej i wiem że nie muszę wracać do bulimii.

  9. Adela Październik 17, 2015 w 12:40 pm - Odpowiedz

    Droga Pani Aniu,

    Bardzo spodobał mi się Pani blog, na który natrafiłam niecały tydzień temu i chciałam podziękować za wsparcie jakie od Pani tutaj dostajemy. Ostatnio jedyny kurs jaki wykonywałam to była kuchnia-pokój-toaleta. Nie szłam do szkoły specjalnie żeby się objeść i nie mogłam tego przerwać. Bałam się powiedzieć temu stop, mimo że przez to właśnie byłam nieszczęśliwa. Dziś mija trzeci dzień bez wilka. Chciałam, żeby Pani wiedziała ile znaczy dla mnie wsparcie w postaci tego bloga, bo dzięki niemu jestem choć mały kroczek bliżej wyjścia z tego bagna. Wiem, że te trzy dni to dopiero start i do mety mi bardzo daleko, ale cieszę się, że miałam odwagę stawić temu czoła i chociaż zacząć próbować wyzdrowieć, a jestem prawie pewna, że w życiu bym się nie zmotywowała, gdybym przypadkiem nie wpadła na te stronę.

    Dziękuję, że Pani jest tu i nas wspiera.

  10. iwona Październik 17, 2015 w 12:52 pm - Odpowiedz

    Aniu a ty ćwiczysz codziennie??

    • Wilczo Głodna Październik 17, 2015 w 4:45 pm - Odpowiedz

      5-6 razy w tygodniu. Czasami 10 min, czasami 40 min. Raz intensywnie, raz nie. To nawyk, który chcę kultywować.

  11. Iwona Październik 17, 2015 w 7:06 pm - Odpowiedz

    Dziękuję.
    Ja choruję 10 lat, ale cały czas się nie poddaję i walczę o swoje zdrowi….
    Supr, że jest twój blog 🙂

  12. Ana Październik 17, 2015 w 9:00 pm - Odpowiedz

    Aniu czy ty liczysz kalorie codziennie ?

    • Wilczo Głodna Październik 18, 2015 w 1:41 pm - Odpowiedz

      Kiedyś liczyłam codziennie, żeby orientować się ile jem. Teraz wiem to już z doświadczenia i nie potrzebuję tego narzędzia.

  13. Paulette Październik 19, 2015 w 2:07 pm - Odpowiedz

    teraz jesteś piękna, uśmiechnięta szczerze, widać to! 🙂 strasznie Cię podziwiam, zazdroszczę, moje zaburzenia trwają od 6 lat i nie umiem przestać 🙁 zabieram się za lekturę Twojego bloga, chcę walczyć o siebie. dzięki za te wpisy, pozdrawiam 🙂

  14. Anonimowa Październik 24, 2015 w 10:17 am - Odpowiedz

    Jesteś nie tylko piękna, ale i silna! Dużo osiągnęłaś i możesz być z siebie naprawdę dumna! Ja zmagam się z anoreksją ponad 4 lata. Na zewnątrz nie ma już dawno śladu po chorobie i bardzo się z tego cieszę. Niestety jeszcze długa droga przede mną. Muszę popracować nad sobą. Zaburzenia odżywiania to choroba ciała, ale także duszy.
    Wszystkiego dobrego!

  15. MalaM Październik 28, 2015 w 2:41 pm - Odpowiedz

    Mnie najbardziej demotywowało jak lekarze mowili mi ze z tą chorobą bardzo trudno jest walczyć (pychoterapie, psychologowie, psychiatrzy ehh ile tego jest!). W koncu sie wkurzyłam i powiedziałam sobie ŻE TO BARDZO PROSTE. Nikt nie bedzie decydował o tym jak moje zaburzenie przebiega tylko patrząć na statystyki. KAzdy jest inny, jednemu pomaga np praca drugiemu odpoczynek 🙂 Nie dajcie sobie wmówic ze sie nie da bo sie da i to bardzo PROSTO.

  16. MalaM Październik 28, 2015 w 2:45 pm - Odpowiedz

    Tez nastepna kwestia.. u mnie zadziałało jak zdeaktywowałam konto na fb i załozyłam nowe 🙂 Posty o jedzeniu mnie wykańczały tak samo te wszystkie programy o gotowaniu, zdrowym odżywianiu. Tego jest tak duzo ze cżłowiek rano nie moze normalnie wypić kawy bo w programie sniadaniowym robia ciasto!. Pozniej master chef, kuchenne rewolucje, ugotowani itd Jeżeli człowiek nie jest jeszcze zmeczony tym wszystkim to oczywiscie właczamy mam talet i piekne szczupłe dziewczęta. Ahhh i top model. Kto to oglada? przeciez każdy!. Wyrzucic tv i fb ! 😀

  17. Malam Październik 28, 2015 w 6:28 pm - Odpowiedz

    pozdrawiam 🙂 miałam tak samo 🙂 w swojej „szczupłości” byłam nieszczęśliwa a z drugiej strony zadowolona z tego ze jestem tak wytrwała.. ale w chorobie http://fotowrzut.pl/K46QTZVVIX

Zostaw komentarz