One skończyły z objadaniem się. Kiedy Twoja kolej?

Dzisiaj oddaje głos moim pięknym Wilczycom.
Czy one „wygrały walkę” z objadaniem się?
NIE.
Po prostu zaczęły podejmować nowe, mądre decyzje. Przestały oczekiwać, że ROBIĄC TO SAMO (dieta, restrykcje, obsesyjne liczenie kalorii, pilnowanie pór posiłków itd) OSIĄGNĄ INNE REZULTATY (piękna figura i spokojny duch).
Zrozumiały, że z ciałem się nie walczy. Z ciałem się współpracuje.
Posłuchajmy dwóch przełomowych historii:

Ewa (Wilcze Stado)

Byłam dzisiaj u psychologa. Z tematu depresji przeszło na temat jedzenia. Tłumaczyłam, że moje problemy z jedzeniem nie miały nic wspólnego z żadną traumą z dzieciństwa, stresem czy emocjami. Pani psycholog nie chciała uwierzyć w to, że objadałam się, bo zbyt mało jadłam i że z tego wyszłam. Dostałam kolejne skierowanie do innego psychologa, aby sięgnąć głębiej w przeszłość i przeanalizować moje sny /chyba te o jedzeniu 😉/ oraz relacje z ludźmi. Czuję się trochę rozczarowana.

Podzielę się z Wami jednym wnioskiem: przez trzy lata wmawiałam sobie, że jem w y s t a r c z a j ą c o „dużo”. Co z tego, że czytałam bloga Ani, jadłam zdrowo, zdobywałam wiedzę na ten temat, prowadziłam dziennik? Jadłam zbyt mało i dlatego miałam napady. Jednak nie od razu po zwiększeniu kaloryczność posiłków, ataki objadania się ustały. Miałam je wiele razy, czasami ciąg potrafił trwać 5 dni.

Nie poddawałam się, zaczęłam stosować techniki ignorowania tego głosu w głowie, który każe mi się objeść. Najważniejsze jest to, że tak jak mówi Ania, przestałam się z nim identyfikować. Zaczęłam obserwować go z boku, ale nie odpowiadać działaniem ani lękiem. Wcześniej bezmyślnie robiłam to, co podpowiadały mi myśli instynktu. Byłam w stanie jechać po jedzenie na drugi koniec miasta, aby przygotować sobie ucztę. JA sama z własnej woli pozwalałam na to, aby zwierzęcy mózg przejął nade mną kontrolę. (Przeczytaj posty o Gadzim mózgu)

Przestałam szukać winnych w otoczeniu i stresowych sytuacjach.
Zajęłam się pasją, którą zaniedbałam,a która przez zaburzenia odżywiania stała się koniecznym przymusem ukarania się za napady obżarstwa. Sport mnie uratował, ponieważ był jedyną rzeczą, dzięki której przestawałam myśleć o wszystkim, w tym o jedzeniu. Porzuciłam bieganie po zatłoczonych chodnikach na rzecz lasu i parkowych ścieżek. Słuchawki, którymi zagłuszałam emocje, także zostawiłam w domu. Zainteresowałam się jogą, dzięki której nauczyłam się technik pomocnych w radzeniu sobie z lękiem i stresem. Oddychanie przeponą potrafi zdziałać cuda. 🙂
Pomogła także zmiana czarno-białego postrzegania
i ujarzmienie perfekcjonizmu. Kiedy po raz pierwszy przerwałam napad objadania i w ten sam dzień / nie „od jutra”/ wróciłam do normalnych posiłków, później było już tylko łatwiej.

Jem większe śniadania, w których zawsze znajdzie się miejsce na zdrowe tłuszcze. Pamiętam, że jako anorektyczka byłam w stanie zdrapywać masło z kanapek, które mama przygotowywała mi do szkoły. Pozbyłam się okresu na ponad rok przez nieuzasadniony lęk wobec tłuszczu, wynikający z niewiedzy o podstawach odżywiania. Dzisiaj przyswajam prawie 2600 kcal i mimo to pozbyłam się kilogramów, które zyskałam przez napady. Mam siłę na treningi, odbudowałam masę mięśniową, którą kiedyś zwyczajnie sobie spaliłam.
Patrzę na słodycze i są mi obojętne. To co kiedyś było na pierwszym miejscu podczas jedzeniowych napadów, teraz kompletnie mnie nie rusza, ponieważ jest ZBYT SŁODKIE i nie mam na to ochoty.

Pół roku temu myślałam, że wyjście z tego jest niemożliwe. Wyobrażacie sobie mieć myśli samobójcze z powodu JEDZENIA? To smutne, do czego doprowadziły mnie zaburzenia odżywiania. Piszę jednak ten post, dlatego że mam już to za sobą i jestem pewna, że NIGDY z własnej woli do tego nie wrócę. Nie pozbyłam się wszystkich życiowych problemów, ale bez tego jednego, życie to o wiele łatwiejsza rzecz do udźwignięcia. Wyzdrowienie jest możliwe i każda z Was może tego dokonać. Nie poddawajcie się 👊💪

Życzę Wam miłego dnia i dziękuję za wsparcie, które zawsze tutaj dostaję. Ta grupa bardzo mi pomogła i dzięki niej odważyłam się po raz pierwszy napisać o tym, co czuję.
Dziękuję Wam ❤❤

PS To, że trafiłam na Twojego bloga Anula Gruszczynska, uratowało mi życie. Dziękuję Ci za to co robisz❤🐺🐾

Aleksandra (tajna grupa)

Dziewczyny drugi dzień nie liczę kalorii i czuje się po prostu jakbym dostała drugie życie, jestem przeszczęśliwa, mam mega dobry humor i co najdziwniejsze w ogóle nie myślę o jedzeniu!
Myślałam, ze jak przestanę liczyć to będę chciała zjeść wszystko co mi wpadnie w ręce, a efekt jest zupełnie odwrotny!
Wiem, ze mogę zjeść jak będę głodna i czuje taki komfort psychiczny, ze nie muszę się ograniczać do tego co sobie wyliczyłam.
Anula Gruszczynska dziękuje Ci za ten kurs, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ!!!
Wam wszystkim tez dziękuje, że jesteście; dzisiaj pierwszy raz od wielu lat poczułam się WOLNA! 😃

Dziwne, ze nie wpadło mi do głowy, żeby spróbować tak prostej i oczywistej rzeczy wcześniej. Co za paradoks 😂

*

Ty też się odważ. Spróbuj. Jedz więcej, skończ z dietami, postaw na regularne posiłki, nawet jeżeli czasami zdarzy się wpadka – nie kompensuj. Jedzenie jest energią, siłą potrzebną do życia – nie jego sensem!
Pamiętaj, jeżeli okażę się, że jesteś jedyną osobą na Ziemi w przypadku której to nie działa (nie jesteś), albo Twoje życie bez nadmiernego żarcia nie ma sensu (ma), zawsze możesz wrócić do starych metod. Nic nie zostanie Ci zabrane!
Ale daj temu szansę. Daj temu pół roku! Zobaczysz, że Ty też będziesz wolna.

Dziewczyny na tym blogu, na kursie, na mentoringu, na prawdę się zmieniają. Widziałam to setki razy.
Teraz TWOJA kolej.
Potrafisz i dasz radę.
Dare

*

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zapraszam Cię na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina

Albo na kurs online. Pierwsza lekcja tutaj: Lekcja 0

Zawsze możesz też do mnie napisać: wilczoglodna@gmail.com

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2017-07-14T16:54:10+00:00 19 Maj, 2017|Kategoria: Kontrolowanie napadów|Tagi: , , , , , |

18 komentarzy

  1. :) Maj 19, 2017 w 6:51 am - Odpowiedz

    Dam radę, w końcu zaczynam w to wierzyć 🙂 Skończę z tym raz na zawsze. I nawet jak trafi się wpadka, to chyba normalne? (To, że w procesie ,,zdrowienia” napady nadal się pojawiają? Rzadziej ale jednak?) Nieliczenie kalorii jest super, nie czuję presji i paradoksalnie mam wrażenie, że mam właśnie mniejszą ochotę na wszystko niż wcześniej? Czyżby zakazany owoc smakował najlepiej? 🙂 Ania, pozdrawiam i dziękuję za nadzieję na lepsze jutro 🙂

  2. Marta Maj 20, 2017 w 6:24 am - Odpowiedz

    Dziewczyny ! Czytając Wasze posty dałyscie mi nadzieje i chęć do działania ! Mam już dość tej apatii i braku energii. Aaa i czy będę mogła liczyć na wsparcie ?? To bardzo mi potrzebne. Gratuluję i pozdrawiam

    • Wilczo Glodna Maj 20, 2017 w 11:37 am - Odpowiedz

      Wspieramy!!!

  3. Kinia Maj 20, 2017 w 9:18 am - Odpowiedz

    Czesc.czytam bloga od dluzszego czasu…Jestem chora od 20lat…super wynik:(…ostatnio jest u mnie zle…nie radze sobie…maks 2 dni ok i potem jem jak bez opamietania…nie mam na nic sily i nic mnie nie cieszy…zamknelam sie w swoim swiecie…nie mam znajomych a Rodzina patrzy ma mnie zawsze jak na „chora”-w oczach zawsze widze ich niepokoj”kiedy znowu zacznie sie faza”…pisze bez skladu-wybaczcie…po prostu jest mi zle…bardzo zle…jestem po 30stce i nie mam nic oprocz chorej glowy:(..pozdrawiam…

    • Wilczo Glodna Maj 20, 2017 w 11:35 am - Odpowiedz

      Nic oprócz chorej głowy i 100% mocy by ją uzdrowić z dnia na dzień. Napisz do mnie na prive, kochana, ok?
      wilczoglodna@gmail.com
      W ogóle niech pisze każdy kto chce pogadać.

  4. Edyta Maj 20, 2017 w 11:01 am - Odpowiedz

    Kinia nie jesteś sama.Wiesz ile kobiet zawaliło sobie życie przez obżarstwo?trzymaj się bloga Ani,mi bardzo pomogła.Szczerze mówiąc jej zawdzięczam swoje teraźniejsze szczęśliwe życie a uwierz mi mam 31 lat i na karku masa upodleń przez jedzenie..wszystko przed Tobą i da się uwierz rówieśniczce na słowo:)

    • Wilczo Glodna Maj 20, 2017 w 11:38 am - Odpowiedz

      Jeju, cudownie! Brawo kochana!

  5. Daria Maj 20, 2017 w 11:13 am - Odpowiedz

    Też jestem po 30 …
    Usłyszałam dziś od sąsiadki „POPRAWIŁAŚ SIĘ” znaczy PRZYTYŁAAAMMM …i cały poranek a być może reszta dnia popsuta…
    Wiem,wiem Anka już kiedyś o tym mówiła i ja zachowuje się dziś dokładnie tak jak pisała -pozwalam żeby kilka słów obcej osoby popsuło mi dzień-piękny ,słoneczny dzień!!!!!
    Zła jestem sama na siebie!! Wrrrr!!!

    • Wilczo Glodna Maj 20, 2017 w 11:34 am - Odpowiedz

      To wybacz i sobie i sąsiadce.

  6. katia Maj 20, 2017 w 9:00 pm - Odpowiedz

    Kobiety i Ty Aniu a jeśli ma się prawie 30 lat stażu ? Tak tak mam 46 lat a pierwszy raz wymiotowalam mając ok 17 ale przecież nie będziemy się licytować i historii mojej też nie przytoczę bo każda ją zna ja ciągle mam wpadki ale dni bez napadów jest coraz więcej i tego się trzymam każdy dzień jest piękny kiedy to zaczynam i jeśli nieraz kończy się nie po mojej myśli tylko tego mózgu gadziego próbuje się pozbierać i mówię jutro nowy dzień można zacząć od Nowa Aniu od kiedy wchodzę na Twojego bloga dni bez napadów jest więcej ale ciągle włącza mi się gadzi i czuję tak wielkie napięcie gdy mąż wychodzi do pracy i wiem że jest sama ze nic na mnie nie działa jakbym w jakimś amoku była ciągle nie mogę znalesc sposobu na uspokojenie tego stanu

  7. Kinia Maj 21, 2017 w 9:02 am - Odpowiedz

    Dziekuje za slowa wsparcia i gratuluje wszystkim Ktorym sie udalo…nie wiem co robie zle…wczoraj myslalam ze bedzie dovrze a wieczor….dzis czuje sie fatalnie…nie moge na siebie patrzec..czuje sie taka..oblesna i zalosna,ze pozwalam sobie na to by moj chory leb mna kierowal…:(…

  8. Natalia Maj 22, 2017 w 5:50 pm - Odpowiedz

    Liczenie kalorii, gratuluję Wam, że potraficie żyć i jesteście z tego szczęśliwe, naprawdę szczerze Wam gratuluję, bo doskonale rozumiem co to jest reżim kcalowy.
    Jednak jak ja nie potrafię, tabele kaloryczne mam w głowie, sama potrafię w pamięci obliczyć kalorie, dietetyka to moje hobby -paradoksalnie mogę pomóc komuś, doradzić w diecie bądź treningach a sama…nie potrafię. Jak to mówią i szewc bez butów chodzi

  9. Kornelia Maj 22, 2017 w 8:54 pm - Odpowiedz

    Ja nie chcę zapeszac, ale czuje, ze zaczynam odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem. Jest bardzo ciężko, ale walcze i są efekty. Oczywiście, sa tez upadki, ale myślę inaczej 🙂 da się z tego wyjść!

    • Wilczo Glodna Maj 23, 2017 w 3:46 pm - Odpowiedz

      Oczywiście. Raczej ciężko w tym trwać 😉

  10. Bulimorektyczka Maj 26, 2017 w 8:58 am - Odpowiedz

    Najdłużej wytrzymałam 4 dni normalnie… Jak to jest, że Anoreksja tak łatwo może się zamienić w bulimię, a na odwrót już nie? Nie potrafię jeść normalnie, jak do tego dochodzi to i tak uważam, że to za dużo. Już wolę mieć Anoreksję, pozdrawiam.

    • Wilczo Glodna Maj 26, 2017 w 2:29 pm - Odpowiedz

      Czytaj mojego bloga, kochana, a dowiesz się jak. Zwłaszcza najnowszy post (o pseudojedzeniu) to wyjaśnia. Nie chcesz mieć kiciu anoreksji, chcesz pewnie żyć i cieszyć się życiem. Co to znaczy „normalnie” dla Ciebie, słońce? Co jadłaś?

  11. Ania Czerwiec 12, 2017 w 3:40 pm - Odpowiedz

    Zazdroszcze 🙁

    • Wilczo Glodna Czerwiec 13, 2017 w 11:33 am - Odpowiedz

      Tez tak możesz.

Zostaw komentarz