Pączki

Pączki to kulki słodkiego ciasta drożdżowego, smażone tradycyjnie w smalcu. Wynalazek ekstremalnie niewegański, ale smaczny.
Przez cały rok, mniej lub bardziej ignorujemy ten przysmak, aż w końcu nadchodzi Tłusty Czwartek i odbija nam palma.

Ze zdziwieniem obserwuję jak moja skrzynka pęcznieje od pytań: Ratunku, jeść czy nie jeść?!
A ja zachodzę w głowę skąd te umysłowe fatalne zauroczenie.
I co odpowiadam?

JEŚĆ, jeżeli nie masz bulimii, nie objadasz się kompulsywnie, pączek nie jest twoim zapalnikiem.

NIE JEŚĆ, jeżeli masz bulimię, kompulsywnie się objadasz, pączek jest twoim zapalnikiem.

Na tym własciwie powinnam zakończyć wywód, ale mam swietną okazję, żeby się wymądrzyć. To się wymądrzę.

Jak już pisałam niejednokrotnie: Zapalnik jest zapalnikiem bez względu na Tłusty Czwartek czy Środę Popielcową. Zawsze do znudzenia tak samo powoduje napad objadania się. No, ewentualnie ogromne wyrzuty sumienia, które w niedalekiej przyszłości powodują napad objadania się. Na jedno wychodzi.

No i co z tego, że cały naród je dzisaj pączki. Cały naród nie ma Wilka. A ty tak.
Twój namawiający cię na poczęstunek tata nie wsadzi po tym wszystkim głowy do kibla. Twoja koleżanka, która „dziwnie się patrzy” nie będzie przez dwa miesiące w nawrocie. Babcia Ela nie pójdzie ze łzami w oczach biegać o pólnocy. Ty-owszem.

No więc, co to w ogóle za dylemat?
A no taki, że czasami zapominasz co jest twoim priorytetem. Pozwól, że przypomnę:
ZDROWIE

No ok, ale co z tą presją społeczną? Jak mam odmówić?
Powiedz, że już zjadłaś, powiedz, że brzydzisz się smalcu (chociaż teraz to już pewnie przemysłowy olej), powiedz, że masz niestrawność albo sraczkę. Cokolwiek. I tak nikt nie zwróci na to uwagi.
Albo po prostu, tak jak ja powiedz: NIE DZIĘKUJĘ.
I uśmiechnij się przy tym słodko.

Kusi cię i woła twoje imię?
Nie przynoś pączków do domu i nie stawiaj ich na stole. Wtedy wystarczy sięgnąć po nie i jeść. Ty utrudnij sobie trochę to zadanie.
Nie oglądaj wystaw cukierni, zdjęć w internecie i nie zaciągaj się tym zapachem na ulicy.
Ignoruj i tyle.

Pamiętaj, ten dzień za kilka godzin minie, a ty zostaniesz z konsekwencjami swoich czynów być na dłuższy czas.
Wynieś z tego dnia lekkostrawne wspomnienia, ok?

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

20 komentarzy

  1. Zośka Luty 3, 2016 w 8:34 am - Odpowiedz

    Ok, wyniosę z tego dnia tylko lekkostrawne wspomnienia. Obiecuję sobie i Wam 🙂

  2. nani blue Luty 3, 2016 w 8:40 am - Odpowiedz

    to mnie przekonałaś, ok. :3

  3. nani blue Luty 3, 2016 w 9:11 am - Odpowiedz

    hej Aniu, mam jeszcze jedno pytanie, bo własnie oglądałam Twój filmik, w którym mówiłaś, że jak nosiłaś rozmiar powyżej 40 to nie wychodziłaś z domu, tylko chodziłąś w pizamach. Jestem na podobnym etapie, nie noszę 40, ale trudno mi wyjść gdziekolwiek, dziś nie poszłam do szkoły, tylko siedzę i oglądam Wilczą. Jak sobie wtedy poradziłąś? Schudłaś czy po prostu sie przełamałaś? Proszę o szczegółowe informacje, bo ja nie wiem co mam robic, czuję sie w ubraniach okropnie, choć wiem, że nie jest tak tragicznie, po prostu przytyłam w nogach, na których mam obsesję, bo jeszcze w kwietniu tamtego roku wazyłam strasznie mało i byłam chudziutka. A wszystko stało się przez ogrooooomne obzarstwo, bo potrafiłam nie zwracać, ale jeść strasznie dużo, po kilka czekolad dziennie, i dalej tak mam.

    • Wilczo Głodna Luty 3, 2016 w 9:17 am - Odpowiedz

      Kochana, poradziłam sobie z tym tak jak opisuję na Wilczej; wyszłam z bulimii i kompulsywnego objadania się tymi metdoami o których teraz mówię. Przecież jedzenie kilku czekolad to właśnie część tego problemu.
      Nie ma jakiegoś magicznego środka, a jedynie konsekwentna, codzienna praca nad nawykami.
      Co powiesz na zaczęcie od dzisiaj, hm? 🙂
      Wchodzisz w to?

  4. nani blue Luty 3, 2016 w 9:53 am - Odpowiedz

    Zaczęłam, jem zdrowo, słucham Twoich rad, upadłam 75467546754 razy, ale wciąż chcę walczyć, bo co innego mogę z tym zrobić? Nie chcę skończyć z otyłością w czterech ścianach pozamykana z puszką masy krówkowej w ręku, chcę żyć i pokazać innym drogę ku wolności. <3 Tak jak Ty to pokazałaś. 🙂

  5. Ilia Luty 3, 2016 w 10:19 am - Odpowiedz

    <Mozna sobie zrobić w domu jakiś zdrowszy deser czy zamiast tradycyjnego obiadu coś extra, ale zdrowego – jeżeli oczywiście ktoś będzie sie źle czuł że musi inaczej niż cały naród, bo wbrew pozorom takie poczucie inności wcale nie służy wychodzeniu z choroby. A pączek? no cóż…
    oczywiście że słodki i tłusty – ma wszystko co zniewala mózg i wyzwala poczucie nagrody – skoncentrowana dawka kalorii, bardzo prosta do bezwysiłkowego strawienia przez organizm, praktycznie bez żadnych dodatkowych nakładów z jego strony, połączenie cukru i tłuszczu – tak rzadko osiągalne i przez to cenne w prehistorii, ale nie dzis gdy półki uginają się pod ciężarem jedzenia, a wszystkie produkty świata są dostępne na wyciągniecie ręki i to o każdej porze roku.
    CZasem zastanawiam się nad sensem takich zwyczajów, skoro i tak po tym tłustym czwartku nikt nie będzie raczej pościł przez 40 dni. Sezonowości i tęsknoty za pewnymi produktami już praktycznie nie ma, wszystko dostępne od zaraz.

  6. klaudia Luty 3, 2016 w 12:32 pm - Odpowiedz

    A co mam zrobić jeśli mama wpycha we mnie wszystkie zapalniki? Należy do nich chleb ,ktorym ona opycha się co kolacje i sniadanie. Ja się co prawds nie przeczyszczam ale mam napady. Cala moja rodzina je kompulsywnie szczrgolnie moja starsza siostra pół paczki ciastek 5 kanapek to mała kolacyjka ale ona od dziecka byla bardzo szczupla o nie tyje mimo tego jak moj tata. Rodzice chca zebym jadla jak ona tylko noe rozumieja ze ja przez to tyje q to wpedza mnie z kolei w bulimie i co najlepsze mowia ze jak nir zaczne tak jesc to wpadnr w bulimie i anoreksje a wtedy odeslą mnie do psychiatryka. Dodam ze wczesniej tata smial sie jaka to nie jestem gruba i ze bd musial porzeszac drzwi a jak schudlam 3 kg to chca zmatnowac teraz moje wysilki. Co robic? Ja juz nue mam sił. ????

  7. Kaśka Luty 3, 2016 w 1:35 pm - Odpowiedz

    Jest jeszcze trzecia opcja – masz bulimię, ale powoli wracasz do normalnego życia. Akurat czy jest to tłusty czwartek czy jakikolwiek inny dzień to robi różnicę. Dla mnie zapalnik nie zawsze jest takim samym zapalnikiem – jeśli jest to coś co mogę zaplanować z wyprzedzeniem, przez kilka dni wcześniej trzymam dietę to jest duża szansa, że nic się nie stanie. Jeszcze pół roku temu było to niemożliwe. Teraz dzięki temu mogę mieć nadzieję, że kiedyś będzie NORMALNIE…

  8. lena Luty 3, 2016 w 3:56 pm - Odpowiedz

    Na szczęście nigdy nie lubiłam pączków i ogólnie słodycze nie są moim zapalnikiem,za to swojska,zrobiona przez wujostwo kiełbaska..jak najbardziej.I wczoraj ciotka przyjechała ze wsi…o matko..ten zapach…ale juz jestem silna na tyle,ze gdy zamkneły sie drzwi za ciotka,natychmiast pobiegłam z tą kiełbasą do sąsiadow i wręczyłam im na zdrowie.Tak sobie myślę,ze gdyby przeczytała to zdrowa osoba,to miałaby niezły ubaw ze mnie…ale Ty Aniu i Dziewczyny rozumiecie prawda?Zero zapalników!!!buziaki 😉

    • Laura Luty 3, 2016 w 9:20 pm - Odpowiedz

      Haha, też mam ten sposób na niebezpieczne jedzenie! Z przyjemnością oddaje je innym, tym, którym sprawi to przyjemność. :3

  9. Głodny wilk Luty 3, 2016 w 8:33 pm - Odpowiedz

    Śmieszne jest to, że przez calutki rok można nawet nie pomyśleć o tym, że ma się ochotę na pączka. Można nawet nie zwrócić na niego uwagi w sklepie. Jem kompulsywnie, ale jeszcze nigdy, przenigdy w trakcie napadu nie sięgnęłam po pączka. A przed jutrem cała świruję, bo Tłusty Czwartek. To siedzi w głowie. Gdyby jutro był czwartek jak każdy inny, to 99% ludzi nie pomyślałoby o tym, że chce im się zjeść pączka. Moja mama mówi ‚no raz można sobie pozwolić, wszyscy jedzą’. Jedna z najważniejszych ostatnio rzeczy, których się nauczyłam z twoich (GENIALNYCH) wpisów to to, że ja nie jestem jak wszyscy. Ja mam w sobie wilka, oni nie mają. Jak zjem tego pączka to nakarmię nie swój organizm, ale jego. I on potem będzie miał siłę, żeby skopać mi tyłek. Na szczęście mam ten luksus, że jestem daleko od domu, nie muszę jutro nigdzie wychodzić, więc nikt mi nie podstawi pod nochala talerza z pysznościami. Czytanie twojego bloga i oglądanie filmików uratowały mnie w święta przed kompulsem. Postanowiłam, że jutro też mi się uda.
    Przykre jest to, że nie da sie uzyskać darmowej pomocy psychologa czy psychiatry w chorobie kompulsywnego jedzenia. Ostatnio desperacko szukałam psychiatry/psychologa, do którego mogłabym się zgłosić, ale nie znalazłam niczego. Anoreksja- tak. Bulimia- rzadziej, ale też coś by się znalazło. Kompulsywne jedzenie- nigdzie. Źle sypiam, śnią mi się koszmary, jestem niesamowicie skołowana, ciągle zapominam o czymś, mylę godziny zajęć, terminy, mam do siebie żal o wszystko i często pojawiają mi się myśli, że szkoda, że żyję, bo w sumie to jestem darmozjadem- kompletne przeciwieństwo tego, kim byłam wcześniej. Długi czas nawet nie myślałam o fachowej pomocy, ale teraz myślę o tym, że powinnam się zgłosić do lekarza, żeby zwyczajnie mi powiedział czy to minie samo, czy powinnam się poddać terapii. Mieszkam i studiuję w jednym z większych miast Polski, a nie mogę uzyskać fachowej pomocy. Ledwie wyskrobuję pieniądze na życie, a tu jeszcze trzebaby wyczarować 100-150zł na wizytę. Współczuję ludziom, którzy są pozostawieni sami sobie w takich sytuacjach.

    • Wilczo Głodna Luty 4, 2016 w 10:55 am - Odpowiedz

      Idź do Anonimowych Żarłoków

    • Mimi Luty 4, 2016 w 7:27 pm - Odpowiedz

      Idź do lekarza rodzinnego – on podpowie Ci gdzie się zgłosić. Koleżankę skierował do Poradni Zdrowia Psychicznego (przyjęto ją od razu, w ramach NFZ), tam dostała pomoc, m.in. skierowanie na psychoterapię (też w ramach NFZ, terminy różne ale jej udało się znaleźć coś na za 2-3 miesiące).

    • Iwona Luty 13, 2016 w 8:43 pm - Odpowiedz

      Dopiero przeczytałam wpis- ja leczę się u psychiatry i mam terapię u psychologa, w ramach funduszy nfz… więc mogę się podzielić namiarem i wsparciem. Mam kryzysy, ale jest ich coraz mniej. Biorę leki po których czuję się tak jak kiedyś przed tą całą „kupą” w którą wpadłam. A terapia ma mi pomóc wyjść z uzależnienia.

  10. fikcja Luty 3, 2016 w 9:04 pm - Odpowiedz

    jestem czysta juz 33 dni i biłam się z myślami czy zjeść jutro tego pączka, czy nie..pomyślałam : ah należy mi się, będę usprawiedliwiona.. ale wiem jak by się to skończyło. Dziękuję za tego posta, jakie to szczęście, że na niego trafilam 🙂

  11. Bulinka Luty 4, 2016 w 2:13 am - Odpowiedz

    Ja od 15 dni czyściutka! Nigdy tyle nie wytrzymałam i nie mam zamiaru się poddać! A na pączusia sobie pozwolę! Raz na jakiś czas poświętować z rodzinką bardzo chętnie! Dodam jeszcze jedno: jesteś nieoceniona! Praktycznie uratowalaś mnie od zawilczkowania się na śmierć! buzioleee i uściski to i tak mało!:* życzę Ci jak najlepiej i po stokroć dziękuję!

  12. PokonamWilka Luty 4, 2016 w 9:29 am - Odpowiedz

    Dziś rano wymyśliłam sposób na tłusty czwartek:) Wczoraj wieczorem myślami objadałam się pączkami, dziś rano wstałam znów zmotywowana by tego nie robić. Moja koleżanka zarzuciła pomysłem by po pracy wziąć pudełko pączków i się najeść z rodziną, a ja mówię, że nie mogę bo jestem na diecie..I wpadł mi do głowy pomysł, skoro jest tłusty czwartek, to może warto zamiast śmieciowych pączków, zjeść coś tłustego ale zdrowego?:) Więc mówię do niej: Wy zjecie pączki, a ja zdrową tłustą rybę:) Np makrelę lub łososia:) Jest tłuste?jest:) Za to to dobre tłuszcze, które mnie leczą a nie trują:) Więc w tłusty czwartek, zjedzmy tłustą rybę:) Pozdrawiam wszystkie Wilcze Siostry!

  13. Marysia Luty 4, 2016 w 4:41 pm - Odpowiedz

    Cześć wilczki i wszyscy czytający tego bloga!
    W tłusty czwartek kapucyni organizują akcje wyślij pączka do afryki (szczegóły tu: http://paczek.kapucyni.pl/ ). Myślę że to dobra propozycja dla wszystkich obsesyjnie rozmyślających o tych tłustych i słodkich przysmakach. Zamiast zjeść pączka możemy przekazać zaoszczędzone pieniądze na dożywienie dzieci w afryce. Dodatkowo na przekór babciom i ciociom będziemy mogli powiedzieć że ja nie zjem ale dziecko w afryce tak.
    Dzień dziś jeszcze długi. Zapraszam włączcie się do akcji, niech drugi człowiek będzie miał coś dobrego z naszej abstynencji!

  14. Agi93 Luty 6, 2016 w 12:45 pm - Odpowiedz

    Hej Aniu!!
    To jest problem z ktorym ja borykam sie od dawien dawna , a wlasciwie od poczatku mojej choroby:( Moja rodzina ubustwia jedzenie,kazda wizyta musi sie zakoczyc plackiem ,obiadem ,kolacja i tak dalej….
    To zawsza wywolywalo i wywoluje na mnie cholerna presje, zawsze sie balam ze pojde odwiedzic jakich kolwiek znajomych a oni beda mi wciskac po kolei zarcie.W KONCU powiedzialam sobie dosc tego ,niestety skonczylo sie na tym ze zaczelam po kolei wszystkich unikac,a jednoczesnie czuje sie przez to samotna od czterech lat nie widuje sie z rodzina od mojego taty bo sie boje ,oni nie potrafia zrozumiec ,oni moga sobie wyobrazic ze ja mam taki problem.Moj tata jest przez to wsciekly bo go nie widuje,ale ja po prostu wiem ze jak pojde tam ,to poczuje sie otoczona jak przez sepy,ktore beda mnie tylko namawiac do tego zarcia i to niezaleznie od okazji .Skad brac sile by sie oprzec calemu stadu ???Jak wmozna wytlumaczyc komus ,komus ,kto celebruje kazdy kes ,ze wlasnie ten maly kes moze byc zapalnikem ??

  15. Iwona Luty 13, 2016 w 8:46 pm - Odpowiedz

    Nie zjadłam ani jednego pączka! Kupiłam 2 pączki dla rodziców, piliśmy poranną kawę, oni wcinali te pączki 🙂 jestem z siebie dumna i z was dziewczyny też!

Zostaw komentarz