Samobójstwo

Co nowego można powiedzieć na ten temat?
To straszna tragedia dla wszystkich w około? Nie rób tego?
W sumie tylko tyle i aż tyle.

Postanowiłam przyjrzeć się tematowi bliżej, ponieważ w moich rozmowach z wami przewija się często: Myślę o samobójstwie. Co robić?

Jak to wygląda zaburzeniach odżywiania?
Zaczęłam analizować wasze listy pod tym kątem już jakiś czas temu. W około ¼ znajduje się to właśnie słowo, albo stwierdzenia takie jak: nie chce mi się żyć, nie widzę sensu w ciągnięciu tego dalej, chciałabym zasnąć i się nie obudzić.
Często też przyznajecie mi się do prób samobójczych. Niektóre z was miały ich kilka.

Podobno przy bulimii występuje więcej takich podejść niż przy anoreksji. Jednak przy anoreksji są one – niestety – w większej ilości przypadków, skuteczne. Wiadomo, anorektyczka jest zawsze najlepsza.

Dlaczego?

Dlatego, że Twoje życie po prostu zamienia się w koszmar i to bardzo szybko.
Od momentu: „Hurra, będę jeść bez ograniczeń i nie będę tyć” do momentu: „Niech ktoś zwiąże mi ręce” mija przeważnie tylko kilka miesięcy. Tyle wystarczy, żeby totalnie stracić kontrolę.

Poza tym bulimii (i innym ED), często towarzyszy depresja.
Jest to błędnie traktowane jako przyczyna tego zaburzenia, podczas gdy w większości przypadków jest to skutek.
No bo jak masz być pełna życia i energii, jeżeli czujesz, że nie panujesz nad tak podstawową sprawą jak jedzenie?
Jak masz tryskać entuzjazmem, skoro od wielu dni jesteś na głodowej diecie, po czym obżerasz się do nieprzyjemności?
I ten Wilk, który przesłania wszystko. Nie jesteś w stanie myśleć, działać, skoncentrować się.
W takich okolicznościach, myśl o samobójstwie wcale nie wydaje się aż tak absurdalna…

Co robić?

Nie tłum tego w sobie. Pogadaj z kimś komu ufasz.
Wcale nie jesteś nienormalna i godna pogardy, jeżeli coś takiego czujesz.
Pamiętaj, to nigdy nie jest wyjście. To nawet nie jest ucieczka. To totalny, absolutny egoizm.

Tak jak pisała Beata Pawlikowska – każdy z nas jest jak rzeźbiarz, który dostał od Boga (Natury, Kosmosu) bryłkę gliny życia.
Możemy z niej formować nasz los, jak chcemy. Nigdy nie jest za późno, żeby odmienić swoje dzieło.
Jednak jeżeli wyrzucisz tę bryłkę w ogień i spalisz na popiół, stracisz szansę na… wszystko.

Wiem, że teraz cierpisz, ale pomyśl, że kiedy z tego wyjdziesz (a wyjdziesz), nic cię ani nie złamie, ani nie przerazi. Wszystko będzie się wydawało takie proste i piękne. Oczywiście będą cięższe chwile, ale nawet one, bez wilka, są znośne.
Bulimia to ludzka przypadłość, z którą jak najbardziej możesz sobie poradzić. Zresztą tak jak z każdą ludzką przypadłością.
Zrozum, życie daje nam zawsze tylko tyle ile jesteśmy w stanie udźwignąć i ani grama więcej.

Popatrz na mnie. Ja także spotkałam Wilka na swojej drodze. I co? Żyję i mam się dobrze.
Dlaczego z Tobą miałoby być inaczej? Przecież nic nas nie różni. Mamy obie dwie ręce, dwie nogi i jedną głowę, w której można sobie poukładać.

*

A jak to wyglądało u mnie?

Hm, myślałam, że napiszę sobie jak to wyglądało w moim przypadku, opublikuję i zamknę komputer. Tymczasem siedzę i gapię się w migający kursor już od 15 minut.
To trudne, bo właśnie zdałam sobie sprawę, że kilka razy na serio rozważałam odebranie sobie swojego pięknego życia.
Tylko, że kiedyś ono w ogóle nie było piękne.
Nie miało ani celu, ani sensu. Nie widziałam przed sobą, żadnej drogi.
Mam rzygać przez kolejnych 20 lat, a potem umrzeć nad tym kiblem? To równie dobrze można z tym skończyć teraz.

Marzyłam o podróżach, a byłam uwięziona w maleńkim pokoiku. Chciałam się uczyć i rozwijać, a tym czasem nie mogłam nawet doczłapać się na uczelnię.
Często miałam w kieszeni 50 gr i wykorzystany na maksa limit na karcie kredytowej. Wszystko szło na żarcie (nie na jedzenie), chlanie (nie na picie) i fajki.
Najgorsze, że boleśnie zdawałam sobie sprawę z tego, jaki potencjał marnuję. Wiedziałam, że jestem inteligentna, oczytana, bystra. No ale co z tego, skoro taka pierdoła?

Pamiętam, że kiedyś stałam na balkonie mojego mieszkania, lato, noc, siódme piętro…

*

I nie jestem w stanie nic więcej napisać.

7 komentarzy

  • Nina

    Tez miałam takie mysli Wilczku. Tez pamietam jak podczas ataku kiedy wisialam nad kiblem wsród rzygowin krzyczałam ze dłużej tego nie zniosę, ze chce umrzeć i błagałam Boga aby mnie zabrał do siebie. Ale jak widać Bóg ma inne plany wobec mnie. Trafiłam na twojego bloga i chlonelam… Każda myśl, każde słowo. I przyszła nadzieja żeby tez spróbować. Żyć. Trzy miesiące były sukcesem. I uczcilam go odpowiednio…. Ale gdzieś napisałaś ze czasami nam sie zdarza potknąć. Wiec wstałam i szlam dalej. To było rok temu. Od tego czasu jestem czysta. Uczę sie życia. Uczę sie byc głodna i syta. Tylko oprócz tego mam cos jeszcze. Sile dzieki której wiem ze dam rade.

    Maj 2, 2017 at 9:29 am
  • Ola

    Końcówkę czytałam ze łzami w oczach… Ja też tak często miewałam myśli, żeby zniknąć z tego świata, żeby śmierć już mnie od tego uwolniła… 🙁

    Maj 2, 2017 at 12:40 pm
  • Edyta

    Ania wiem o czym piszesz.Ja dopiero od jakiegoś czasu zaczęłam wierzyć,że to JA kieruje swoim życiem.Nic i nikt za mnie niczego nie zrobi.Np dziś równie dobrze mogę zacząć się obżerać ale mogę też zrobić coś fajnego czy nawet wyjść na spacer,obejrzeć fajny serial czy zrobić jeden krok do tego by w końcu wyjechać gdzieś w wakacje.Nie byłam na nich ponad 10 lat bo zawsze ważniejsze było żarcie..I przez ten cały czas nawet nie pomyślałam,że „co ?ja i wakacje?”Teraz mam 31 lat i ciekawość życia małego dziecka,taki głód przeżycia czegoś i cieszenia się tym..Tak jakbym wcześniej była uśpiona…życie naprawdę można wziąść we własne ręce tylko sami musimy to zrobić nie czekając na nikogo innego.
    pozdrawiam:*

    Maj 2, 2017 at 1:42 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Widzisz, tez obudziłam się w tym wieku! Wszystko przed Tobą, kochana!

      Maj 2, 2017 at 4:28 pm
  • Joanna

    Zaburzenia odżywiania, głównie syndrom nocnego jedzenia czy kompulsywne objadanie się współwystępują z depresją i często ciężko stwierdzić, co jest następstwem czego. Jednak z punktu widzenia leczenia istotna jest diagnoza a nie pierwszeństwo występowania. Może być tak, że zaburzenia odżywiania występują wtórnie do depresji lub na odwrót. Jednak myślę sobie, że próby samobójcze są próbą zaalarmowania problemu i granicy do której się dotarło niż rzeczywistą chęcią odebrania sobie życia. W końcu wszyscy chcemy żyć, tak jesteśmy skonstruowani i posiadamy instynkt przetrwania. Gdy problem mija lub sytuacja się polepsza nagle chęć samobójstwa mija.

    Maj 2, 2017 at 3:46 pm
  • wisia

    Ja właśnie przez zaburzenia odżywiania myślę o samobójstwie 🙁

    Czerwiec 7, 2017 at 2:22 pm

Skomentuj

INSTAGRAM