Wilki Pawłowa

Z ostatnich trzech postów, dowiedziałaś się jak skonstruowany jest nasz uzależniony mózg i jak w prosty sposób ochronić się przed jego głosem.
Teraz czas zastanowić się nad kwestią zapalników emocjonalnych i jedzeniowych.

Słowem zapalnik definiuję pokarm lub sytuację, która nieodmiennie prowadzi do ataku objadania się.
Na przykład: wszystko szło jak po maśle, dopóki ktoś nie poczęstował cię ciasteczkiem – maślanym. A jak wzięłaś jedno, to i drugie a potem włączyło się myślenie a co mi tam i pooooszło!
We wcześniejszych moich artykułach dobitnie twierdziłam, że należy takie produkty jak najszybciej zidentyfikować, a potem definitywnie odstawić. Tak podpowiadała mi moja intuicja i doświadczenie.
Teraz mam na to logiczne wytłumaczenie.
Po prostu, obecnie z niektórymi pokarmami tak silnie kojarzymy atak, że automatycznie wywołujemy w naszym Gadzim mózgu dzikie pragnienie objedzenia się. Akcja-reakcja.

Czy coś ci to przypomina?
Mi słynny eksperyment z psami Pawłowa. Uczony karmił psy zawsze po dźwięku dzwonka. Po jakimś czasie zauważył, że już na sam ten dźwięk psy zaczynają się ślinić, nawet jeżeli nie dostały jeszcze jedzenia. Ta reakcja to tak zwane warunkowanie klasyczne.
My ludzie, działamy dokładnie w ten sam sposób – nasz mózg jest warunkowany – przez nas i przez otoczenie, tak by automatycznie reagował na dane sytuacje. To kolejna strategia, która pozwala nam przetrwać – oszczędza czas i sprawia, że jesteśmy efektywni.
Najlepszym przykładem jest tutaj sygnalizacja świetlna. Gdy zapala się czerwone, automatycznie stajesz. Nie musisz się nad tym zastanawiać (interpretować sygnału swoją ludzką częścią mózgu). Stajesz i już. Wyobraź sobie co by to było, gdybyśmy za każdym razem musieli chwilę pomyśleć, co znaczy czerwone światło? Usłyszałaś ten huk zderzanych aut?

Takie warunkowanie samo w sobie nie jest ani złe, ani dobre. W naszej mocy jest to, jak wykorzystamy tę cechę naszego mózgu. Oczywiście możemy użyć jej na naszą szkodę.
Na przykład takie słodycze. Są dla ciebie czymś absolutnie zakazanym w „czyste” dni. Sięgasz po nie tylko w trakcie ataków.
Tak często powtarzałaś tę zależność, aż twój mózg Gadzi nauczył się: ciastko – atak.
 Okejo, zanotowane mała. I wrzucił tę informację na półkę razem z czerwonym światłem, dzwonkiem na przerwę etc.
Tak było też ze mną. W efekcie, nawet kiedy nie planowałam się objadać, a ktoś poczęstował mnie czymś słodkim, od razu przychodziły wszystkie przedatakowe symptomy – dzikie pragnienie, podniesione tętno, myśli, że to i tak już bez sensu, itd. A przecież to było jedno głupie ciasteczko!
No cóż, mój Wilk Pawłowa miał już ślinotok i musiał dalej jeść.
Dlatego w pierwszej fazie zdrowienia (1,5 roku ) zupełnie wyeliminowałam słodycze, a także w dużej mierze wypieki, które także wyzwalały u mnie nałogową reakcję. Do tego wyleciał też alkohol, ale to już z innych względów.

Stworzyłam sobie komfortowe warunki do zdrowienia, tak aby nie uruchamiać tego Pawłowego dzwonka.
I wyzdrowiałam.

A teraz? Zrobiłam ostatnio eksperyment z moimi zapalnikami, ale to temat na osobny, długi post. Jednak wniosek jest taki: żadne jedzenie, w umiarkowanych ilościach, nie jest już wstanie zrobić mi krzywdy. Silne połączenie słodycze-atak, osłabło. Inaczej sprawa ma się z alkoholem – sprawia, że mam ochotę jeść ponad miarę.
W efekcie zostaję przy niepiciu. Słodyczy i pieczywa też nadal nie będę jadać, ale to już czysto ze względów zdrowotnych.

*

Chcę skupić się jeszcze na kwestii zapalników emocjonalnych: smutek, złość, powrót do domu rodzinnego, kłótnia z partnerem, samotny wieczór.
To co teraz? Mam to wszystko wyeliminować i stać się jakimś bezcielesnym aniołem?
Eeee tam.
Pomyśl tylko, czy zanim zachorowałaś bywałaś smutna, zła, lub sama w domu?
Zapewne tak. I czy miałaś w ogóle myśli, by się objadać? Nie.
Stało się to dopiero w drodze takiego samego warunkowania jak ze słodyczami. Tak często powtarzałaś dany schemat, aż utworzyłaś nową ścieżkę neuronalną w mózgu.
Teraz gdy tylko wrócisz do rodzinnego domu, w którym zaczynałaś swoją przygodę z bulimią (bodziec). Odpala się cała sieć automatycznych reakcji, zupełnie takich samych, jak przy czerwonym świetle. I zanim się obejrzysz, jesteś już głową w lodówce.
No to co teraz?
Teraz przycisz radio. Oddziel się od tych myśli, zdaj sobie sprawę skąd one pochodzą (z Gadziego mózgu). One nie są tobą! Świadomie przesuń swoją uwagę na twoje prawdziwe JA (kora przedczołowa – Profesor). Przejmij kontrolę i z politowaniem słuchaj co ten Gadzi tam sobie wygaduje. Śmiej się z niego! Oj tak, dzidzia wróciła do domuciu, dzidzię trzeba podtuczyć. Halo, ile ja mam lat, żeby się tak zachowywać?
Pamiętaj, nigdy nie wyśmiewaj siebie, a jedynie ten uzależniony głos, który nie jest tobą!

Po jakimś czasie to połączenie także osłabnie i wrócisz do stanu sprzed bulimii, kiedy to potrafiłaś zdać głupi egzamin bez objadania się.
Ćwicz to dzień po dniu, wytrwale trenuj swój mózg. Oduczaj go tych wszystkich sztuczek, których w przeszłości go nauczyłaś. Zainstaluj mu zamiast tego syfu, jakiś dobry nawyk – na przykład biegania.
Chcesz, aby objadanie się pozostało tylko wspomnieniem? Zacznij od dzisiaj.
Jeżeli zrobisz dokładnie tak jak piszę, też się wyleczysz. I nie ma że „SIĘ nie uda”. Prawa natury działają zawsze, nieodmiennie i tak samo dla wszystkich.
Nawet psy Pawłowa, zostawione w spokoju, zapomniały po czasie, że dzwonek oznacza jedzenie.

21 komentarzy

  • mala mi

    „Ile Ty masz lat ze tak sie zachowujesz” yyy no wlasnie czasami jak przychodza gorsze dni to mam wrazenie ze wilk cofnal mnie w rozwoju…

    Maj 12, 2016 at 12:02 pm
  • ewa

    Jesteś najlepsza!
    Nie choruję na bulimię, aczkolwiek mam 25 lat a odchudzam się z przerwami na czas „rozpusty” od około 10 lat. Waga wahała się częściej w górę niż w dół, na szczęście w końcu im jestem starsza tym coraz bardziej rozumiem, że zdrowe żywienie i aktywność fizyczna powinna być stylem życia, który pomoże wyszczupleć szybciej niż okresy głodówek i zajeżdżania organizmu ćwiczeniami na przemian z lenistwem na kanapie i „ucztami przed odchudzaniem”. To właśnie te uczty zaczęły mnie coraz bardziej niepokoić, sprawiały, że czułam się źle sama ze sobą (fizycznie i psychicznie). Tak trafiłam na twojego bloga. I teraz widzę, jak wiele Ci zawdzięczam. Widzę, jak blisko byłam do zatracenia się i zachorowania…
    Dziękuję! Uwielbiam Twoje wpisy i śledzę codziennie!

    Maj 12, 2016 at 2:14 pm
  • Sylvia

    Oduzaleznilam się od Wilka, za to wchodzę w nalog z Wilczoglodna.pl
    Nie dziwie się, ze Wilczyce tak Cie wychwalaja. Ja dolaczam do tego grona! Posty Sa wciagajace jak niegdys paczka ciasteczek 🙂
    Sciskam mocno I dopinguje!

    Maj 12, 2016 at 4:40 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Głodna

      Dziękuję. Być dla Wilczycy jak paczka ciastek, to największy komplement 🙂

      Maj 12, 2016 at 4:54 pm
  • Żaneta

    To jest jeden z najlepszych postów jakie czytam tutaj systematycznie . Pozdrawiam 🙂

    Maj 12, 2016 at 7:33 pm
  • Ania

    Dziękuję za kolejny wpis. Mam nadzieję, że jakoś poukładam sobie to wszystko w głowie i nie zaliczę już żadnych wpadek objadania się. Przez tydzień jadłam przykładnie 4 nieduże posiłki dziennie, samopoczucie mi się poprawiło, nie myślałam o jedzeniu, gadzi głos dudnił mi w głowie, ale nie miał siły przebicia, aż do dzisiaj 🙁 Nie będzie łatwo z tego wyjść. A najlepsze i najgorsze zarazem jest to, że chyba wiem, dlaczego doszło do napadu 🙁 Jestem beznadziejna… Popełniam błędy, których już dawno nie powinnam robić. A mówią, że człowiek uczy się na własnych błędach, żeby to było takie proste… Pozdrawiam gorąco i jeszcze raz dziękuję. Jesteś Aniołem! 🙂

    Maj 12, 2016 at 8:53 pm
  • Też wilczyca

    Aniu strasznie się cieszę że przychyliłaś się do opinii że zapalnik nie zostaje nim do końca życia.Brałam tu bowiem udział w dyskusji gdzie uparcie twierdziłaś że jesteś wolna pomimo tego że się nadal pilnujesz i unikasz wielu produktów????
    A odstawienie pewnych produktów dla dobra ciała i dla zdrowia to zupełnie co innego niż strach przed nimi:”bo mogą wywołać atak”
    Ja już dawno się przekonałam że wszystko można oswoić prędzej czy później.Nie jesteśmy skazane na bulimię do końca życia.Mózg da się zupełnie zresetować w tym względzie.I choć w pewnym sensie nadal lubię określać bulimię w kategoriach uzależnienia to różni się ona bardzo od np.alkocholizmu czy narkomanii.
    Bo tamci muszą odstawić kompletnie wszystko co związane z ich używkami.My musimy zachować abstynencję”tylko”od objadania i wymiotów.Jedzenia całkowicie wyeliminować się nie da.Początkowo jednak dobrze jest wyrzucic zapalniki ale i ine w końci przestają nimi być????
    Po 17-nastu latach choroby nigdy jeszcze nie byłam tak bliska pełnego wyzdrowienia jak teraz.
    A twój blog teź miał w tym procesie swój udział????

    Maj 12, 2016 at 9:54 pm
  • Aneta

    Aniu, a masz może radę dla osoby, która ma 17 lat, jeszcze przez 1,5 roku będzie mieszkać z rodzicami, choruje już od 4,5 roku… i po prostu nie mogę tych zapalników wyeliminować. Rodzice ciągle kupują jakieś słodycze, czy inne jedzenie, które wyzwala u mnie napady. I na nic rozmowy. Na nic. „Przecież nikt ci nie każe tego jeść”… Niby wiem, że to wszystko jest w głowie, że nie muszę. Że to wilk mi każe, nie JA. Ale sam fakt, że te zapalniki są ciągle w pobliżu nie pozwala mi wyzdrowieć. Bo choćbym nie wiem ile miała dni czystych, zawsze koniec końców się łamię… Brak mi sił.
    Naprawdę, brak mi sił…

    Maj 14, 2016 at 10:54 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Głodna

      Kochana, jak to pisał mój mistrz, Stephen Covey, „Ilekroć myślisz, że problem znajduje się gdzieś na zewnątrz, sama ta myśl stanowi problem”
      Proszę, wymyśl teraz trzy strategie jak NIE JEŚĆ tych słodyczy. Pamiętaj, cokolwiek znajduje się w Twojej kuchni – słodycze, warzywa czy cokolwiek innego, nie zmienia to faktu że Twoje ręce połączone są z Twoim mózgiem i TY MASZ SIŁĘ dokonać wyboru zgodnego z Twoim wyższym JA.

      Maj 15, 2016 at 11:00 pm
  • Pani :) z pytaniem

    Mam problem z kompulsywnym jedzeniem. Ostatni ciąg opanowałam. Ta strona jest naprawdę bardzo pomocna i inspirująca. Ale ja z pytaniem: czy macie wrażenie, że jedzenie niektórych produktów (u mnie słodyczy i chyba białej mąki) albo faza ich odstawienia wywołują stany lękowe?
    Pasowało by to do teorii uzależnienia i sporo tłumaczyło.

    Maj 15, 2016 at 1:11 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Głodna

      aha, dokładnie 🙂 Ale stan lękowy, to też tylko… stan umysłu…

      Maj 15, 2016 at 10:54 pm
  • Aga

    Witaj Aniu, śledzę wpisy od około miesiąca. Są dla mnie rewelacyjne ale trudno mi je wprowadzić na dłużej w czyn. Mój Wilk ma się dobrze i pomimo rozlicznych prób, ostatnio dopada mnie prawie każdego dnia. Zazwyczaj jest tak, że do 16.00 sobie radzę a potem jest tragedia, przymus jest tak silny, że upadam. Ale udaje mi się wytrwać nawet do tygodnia, tylko ostatnio upadek dzień po dniu. Napisz proszę czy miałaś takie początki, bo powoli tracę nadzieję i napisz proszę, czy warto zaczynać każdego dnia od nowa. Niedługo moje 40-te urodziny, chciałabym aby stały się choćby symbolicznym momentem przełomu w życiu z Wilkiem. Dziękuję za wszystko co robisz.

    Maj 15, 2016 at 8:08 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Głodna

      Oddziel się od niego. Potraktuj ten głos jako nie swój. Pozostań w kontakcie ze swoim prawdziwym Ja. Żaden głos nie może zrobić Ci krzywdy, jeżeli się z nim nie identyfikujesz.

      Maj 15, 2016 at 10:53 pm
  • Madzia

    Hey…choruje od 10 lat…wymiotuje po większości posiłków i dzięki tobie dowiaduje się z twoich postów jak sobie z tym poradzić…będę wdrażać w życie każda wskazówkę zaczynam od teraz chce być silna i nie dam się więcej zmanipulowac…jestes niesamowita :*

    Maj 16, 2016 at 7:03 am
  • Aga

    Dziękuję kochana 🙂

    Maj 16, 2016 at 10:09 am
  • Kasia

    Dziekuje Aniu za post:* swieta racja, z czasem te mysli wygasaja i to co kiedys wydawalo sie swietna okazja do ataku i pofolgowania (chlopak wychodzacy na mecz) nie niesie tych skojarzen. Na poczatku trzeba wypierac te mysli, a potem naturalnie zanikaja. Dzieki Tobie obecnie po posilku mysli o ataku w ogole sie nie pojawiaja co kiedys wydawalo mi sie nie po pomyslenia. Dziekuje ze jestes i wsparcie, ktore okazujesz, jestes najlepsza:*

    Maj 17, 2016 at 5:14 am
  • SASI

    IDEALNIE TRAFIONE madre i dokładnie tak jak jest przynajmniej u mnie dziekuje za ten blok

    Grudzień 6, 2016 at 12:49 pm
  • Kinga

    A w ramach ciekawostki – u mnie metodą na pozbycie się tego połączenia było wprowadzenie słodyczy do swojej codziennej diety. Prawie codziennie w okolicach drugiego śniadania czy podwieczorku zaczęłam sięgać po batonika, kawałek czekolady czy kawałek dobrego ciasta i zamiast zjadać za dużo, zjadałam tylko trochę i wszystko mieściłam w bilansie kalorycznym (np. oddawałam resztę swojemu słodyczolubnemu chłopakowi i już nie miało mnie co kusić z szafki). Dzięki temu mój organizm nauczył się, że nie potrzebuje zmuszać mnie do ataków na całą tabliczkę czekolady, bo i tak dzień w dzień regularnie dostaje swoją dawkę cukru. Myślę, że efekt byłby odwrotny, gdybym sobie tych zapalników odmówiła tak jak ty, więc po prostu nie na każdego działają te same metody.

    Marzec 1, 2017 at 6:16 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Właśnie testuję tę metodę u moich podopiecznych. Napiszę o tym niebawem.

      Marzec 1, 2017 at 9:28 pm
  • Ana

    Ja też jem słodycze codziennie, ale w wersji domowej, czyli kakao z ksylitolem zamiast czekolady, ciastka owsiane zamiast „normalnych”, dzięki temu mam mniej zakazanych produktów i nie ciągnie mnie w ogóle słodyczy ze sklepu. Nie umiem sobie poradzić tylko z masłem orzechowym, za każdym razem kończy się zjedzeniem połowy słoika. Przestałam kupować. Tego jednego, jedynego zapalnika nadal nie kontroluję.

    Marzec 3, 2017 at 11:07 am
  • Lidka

    Dziś trafiłam na Twój blog zupełnie przypadkiem i jestem zauroczona. Posty są pisane w bardzo przystępny i humorystyczny,a co za tym idzie- obrazowy- sposób. Pomimo tego, zw jestem osobą bardzo inteligentna i wykształcona w kwestii objadania się zatrzymała się w rozwoju juz bardz dawno. Zamawiam dwie książki z Twojej kolekcji. Zaczynam wierzyć, że jednak wSzyszko się ułoży i w końcu zapanuje nad swoim życiem 🙂 pozdrawiam cieplo

    Lipiec 26, 2017 at 6:45 pm

Skomentuj

INSTAGRAM