Wybór

Ostatnio dostałam maila. List taki jakich tysiące – o cieniach i blaskach wyciągania się z zaburzeń odżywiania, o wątpliwościach, strachach i sukcesach.
A w środku listu takie zdanie:

Doszłam do takiego punktu, w którym uświadomiłam sobie, że człowiek  sam ma potencjał, żeby sobie pomóc, że to jest jakby kwintesencja człowieczeństwa.
Mogę wybrać, że staję się WOLNA. WOLNA NA ZAWSZE.

Uderzyło mnie te kilka linijek.
Zdałam sobie sprawę, że właśnie to chcę Ci przekazać, w każdym artykule i każdym słowie. To jest sens mojej wilczej misji – przekonać Ciebie, że masz moc, aby dźwignąć się z największego dołka, wyjść z każdej opresji.
Pozwól, że powtórzę: Człowiek sam ma potencjał i moc, aby sobie pomóc. I to jest kwintesencja człowieczeństwa.

Tak! Nie jesteś skazana ani na swoje wychowanie, ani na pochodzenie, ani na geny, ani na okoliczności, w których się znajdujesz, ani na ludzi, z którymi przebywasz, ani na swoją przeszłość, ani, ani, ani.
To wszystko stworzyło Cię taką jaką jesteś teraz – to fakt – ale nie jesteś na to skazana do końca życia.
No bo pomyśl; gdyby właśnie tak było, każdy potomek kryminalisty, powtarzałby jego los.
Każdy urodzony w biedzie, w biedzie by umierał.
Nikt nigdy nie wyrwałby się z kręgu przemocy i z życiowego marazmu.
Nie byłoby byłych palaczy, alkoholików i narkomanów, przestępców, którzy zrehabilitowali się i zeszli na dobrą drogę, ani byłych bulimiczek, które uczą inne kobiety jak sobie poradzić ze swoim Wilkiem.
Nikt nigdy nie awansowałby społecznie, nie wzniósł się moralnie i duchowo ponad to co zastał.
Każdy klepałby los, do jakiego został przeznaczony, rodząc się w takiej a nie innej rodzinie, czy wybierając zły zakręt na życiowej drodze.
Słowem, nie byłoby żadnego progresu, a my siedzielibyśmy dalej na drzewach.

Ale zeszliśmy z nich i to uczyniło nas ludźmi. Nie tylko fizycznie, ale i w każdym innym aspekcie.
Od tego czasu możliwość wyboru towarzyszy nam każdego dnia; schodzimy z drzewa strefy komfortu, czy nie.
Jeżeli chcesz coś zmienić, musisz dostrzec, że nie jesteś raz na zawsze zaprogramowanym robocikiem.
O nie! Nawet jeżeli od lat reagujesz krzykiem na krytykę, to kto Ci każe robić tak dalej?
Nikt. Możesz zadecydować, że od dzisiaj postępujesz inaczej.
Nawet jeśli zawsze wpadasz do domu po pracy i wymiatasz do czysta lodówkę, już teraz masz moc, by się zatrzymać na zdrowej porcji kolacji.
I tak na nowo, każdego dnia: Pójdę pobiegać, czy zalegnę przed telewizorem? Ponarzekam na zły los, czy wezmę go w swoje ręce i coś z nim zrobię?
Poddam się, czy nie.

To jest właśnie ostateczna wolność – zawsze w parze z odpowiedzialnością.

I tak, wpadłaś kiedyś w zaburzenia odżywiania. Ciasno zakręciłaś się w tym błędnym kole.
Ale czy to znaczy, że na zawsze?
Jeżeli zdecydujesz, że tak, to tak. Jeżeli nie, to nie. Tylko Ty masz głos w tej sprawie; jedyny i ostateczny.

Nie zmienisz pogody, koloru oczu i zachowania innych ludzi (nie próbuj i oszczędź sobie lat frustracji), ale masz wpływ na to swoją reakcję.
Tkwi w Tobie jak ziarno potencjał na życie, takie jakie chcesz mieć, a nie takie, jakie niechcący Ci się przytrafiło.
Skorzystaj z niego i wznieś się ponad DNA nawyków i przyzwyczajeń.
Użyj wolnej woli, bo to właśnie ona czyni Cię tak wyjątkową. To ona czyni Cię człowiekiem.

*

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zapraszam Cię na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina

Albo na kurs online. Pierwsza lekcja tutaj: Lekcja 0

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2017-09-08T09:23:46+00:00 8 Wrzesień, 2017|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , |

8 komentarzy

  1. Kamila S. Wrzesień 8, 2017 w 9:56 am- Odpowiedz

    i cóż ja Ci mogę powiedzieć Czarodziejko?:) chyba tylko ( aż) tyle,że to najprawdziwsza prawda 🙂 Człowiek ma w sobie tyle siły,że jest w stanie wygrzebać sie z najgorszego bagna i zacząć po prostu pięknie żyć ,przekonałam się na własnej skórze -jak wiele jedna osóbka jest w stanie znieść i jak potrafi się podnieść nawet z najgorszego dna,żeby stworzyć siebie i swoje życie na nowo:) dziękuję Aneczko za pomoc w dostrzeżeniu w samej sobie tej siły :*

  2. Anka Wrzesień 8, 2017 w 1:23 pm- Odpowiedz

    Tak.
    Od tygodnia jestem na wega jadłospisie.
    Z jednej strony jestem z siebie dumna, bo dawno nie miałam
    takiego wyniku- tydzień bez ożarcia.
    A z drugiej strony…
    Są chwile, kiedy uświadamiam sobie, że to cholerne żarcie było centrum mojego wszechświata.
    Bez tego czuję się pusta jak wydmuszka.
    Powinnam radować się swoim odzyskanym człowieczeństwem
    oddać się jakiejś pasji
    cokolwiek.
    Uprawiać ogródek, bieganie albo seks…
    A ja mam cholerne poczucie, że zachowując abstynencję od obżarstwa
    naciągam tylko gumkę
    czuję coraz większe napięcie
    i boję się, że jak pierdyknie…
    I tak właśnie mam.
    Mało radości z tego, że jest dobrze.

    • Marta Wrzesień 19, 2017 w 11:21 am- Odpowiedz

      Czuję to samo! Robienie czegokolwiek staje się aktywnym nie-jedzeniem, gdzieś w głębi głowy zawsze siedzi ta myśl „jest dobrze, nie jesz akurat teraz, dobrze, jesteś dzielna”. Nie mam pojęcia co ludzie robią ze swoimi wieczorami i weekendami jeśli akurat nie mają żadnych planów z innymi ludźmi. Zażeram się przez dziesięć lat, więc jak nie jem zostaje mi tylko pustka. Nie umiem być sama ze sobą na trzeźwo – przynajmniej nie na dłuższą metę. Takie nerwowe oczekiwanie na moment, kiedy i tak wszystko runie.

      To beznadziejne napięcie, które czuję – dokładnie to, co napisałaś o gumce.

      • Wilczo Glodna Wrzesień 19, 2017 w 11:24 am- Odpowiedz

        Też to czułam. Nawet będzie o tym w dzisiejszym poście.

  3. Anka Wrzesień 8, 2017 w 1:30 pm- Odpowiedz

    *sory, seksu chwilowo nie mam z kim uprawiać.
    Zostaje ogródek.

  4. Mi Wrzesień 9, 2017 w 4:47 am- Odpowiedz

    Nie trafiło to do mnie, przepraszam :/ tekst trochę jak z jakiegoś taniego poradnika motywacyjego- „Uwierz w to, że możesz wszystko!” Na mnie to nie działa :/

  5. Kornela Wrzesień 9, 2017 w 8:46 am- Odpowiedz

    Jak ja żałuję, że nie przeczytalam tego przed moim porannym atakiem 🙁 dziękuję, ze wierzysz w nas, a tym samym wierzysz i we mnie, a to daje mi mnóstwo sił ! Kocham ! :***

  6. Kasia Wrzesień 13, 2017 w 3:04 pm- Odpowiedz

    Pięknie!

Zostaw komentarz