gadzim

Wywiad z Gadzim

Ania: W dzisiejszym poście mam zaszczyt powitać wyjątkowego gościa. Czy może się nam Pan przedstawić?
Gadzi: Dzień dobry Wilczyce, jestem waszym Gadzim Mózgiem, jego najstarszą ewolucyjnie częścią.

 

gadzim

 

Co to znaczy najstarszy ewolucyjnie? Skąd nazwa Gadzi?
Ludzki mózg, tak jak wszystkie żywe organizmy, ewoluował przez setki milionów lat. Zaczynaliśmy od najprostszych form jednokomórkowych organizmów, a doszliśmy do człowieka ze swoim Iphonem i wirtualną rzeczywistością.
Nasz praprzodek posiadał zaś tylko i wyłącznie gadzi mózg, bo sam był na poziomie gada. Potem w jego głowie rozwijały się kolejne struktury, które czyniły go co raz bardziej zaawansowaną istotą, aż w końcu powstaliśmy my – ludzie.
Ja sam jestem tutaj od, bagatela, pięciuset milionów lat, podczas gdy kora przedczołowa – ludzki, myślący mózg (Profesor) – od zaledwie kilku. To mój młodszy, inteligentny brat. Wszystko, co widzimy dookoła, to jego dzieło; samoloty, samochody, komputery… On potrafi tworzyć idee, a potem wprowadzać je w czyn.
Niestety, na nasze nieszczęście, wcale nie jest taki mądry. Czasami wymyśla coś totalnie od czapy, na przykład: „Schudnę sobie swoje ciało do rozmiaru XS. Hurra!”
A to pomysł, na który ja się nigdy nie zgodzę.

Dlaczego?
Moją rolą jest przetrwać. Upewniam się, że serce bije, temperatura nie spada i nie rośnie, oddech jest miarowy, instynkty działają (natychmiast odskoczysz, gdy coś Cię zaatakuje). Troszczę się także o poziom paliwa; kiedy spada, zapalam czerwoną lampkę – głód, kiedy się podnosi – sytość.
Moje działania są automatyczne, instynktowne i niezależne od Twojej woli. Odwalam najbardziej potrzebną, lecz nudną robotę.

Czy pan rozumuje?
Nie. Ja postrzegam świat w kategoriach: bezpiecznie – niebezpiecznie, jeść- przestać jeść, spać – czuwać, walczyć – uciekać.

A nie ma pan potrzeby poezji?
Czego? Proszę nie zapominać, że jestem gadem i nie rozumiem ani mowy, ani idei.

 

gadzi

 

Jak wyglądają pana stosunki z Profesorem?
Z Młodym? Młody często przysparza mi dodatkowej pracy.
Na przykład jest gorąco, wysyłam mu sygnał: zostać w cieniu, ale ten wie lepiej. Lezie taki z całym ciałem na plażę i leży, bo chce by ciało było brązowe – proszę mi nie tłumaczyć dlaczego, i tak nie mam możliwości by to pojąć.
Ja dwoję się i troję by schłodzić skórę potem i się nie odwodnić. Wysuszam usta, tworzę dyskomfort – wszystko po to by zasygnalizować: wody. A on mi wlewa piwa!
Albo właśnie odchudzanie. To mi się w mojej gadziej główce nie mieści! Głód to ogromny stres dla organizmu. Przez całe 500 milionów lat nie było sytuacji, by żywa istota dobrowolnie mu się poddawała, a tu nagle coś takiego!

Proszę nam o tym opowiedzieć.
Dobrze, tylko najpierw muszę się poskarżyć, że zrobiła mi pani czarny PR, swoimi wcześniejszymi artykułami. Teraz czytelniczki bloga są przekonane, że jestem potworem, który chce im zrobić na złość. A to nie tak.
Ja zawsze kieruję się jednym nadrzędnym zadaniem; utrzymać ciało przy życiu i zrobię WSZYSTKO by je wypełnić.
Profesor wpadł na pomysł odchudzania, bo lato, bo bikini, bo coś tam, a dla mnie komunikat jest prosty: Nie ma jedzenia. Zagrożenie życia.
Zaczynam wysyłać upomnienia o pożywienie, w postaci głodu. Zero reakcji.
A ja od razu mam stos zażaleń z całego ciała – marudzą mięśnie, że nie mają siły, mózg narzeka na brak koncentracji, hormony strajkują i każdy pyta: Jak żyć?
Zwalniam więc metabolizm i hamuję wszystkie funkcje ciała, które nie są konieczne do przeżycia: miesiączka – stop, włosy na głowie – niepotrzebne, kontrola emocji – won. A potem się dziwisz, że płaczesz i kłócisz się ze wszystkimi.

Robię wszystko by oszczędzać energię, a już na bank nie oddam tak łatwo tej zgromadzonej w tłuszczu. Najpierw zjem mięśnie, bo w nich są wszystkie substancje odżywcze.
Rozglądam się także aktywnie za jedzeniem na zewnątrz. Wyostrzam zmysły i kieruję 100% wysiłku na jeden cel: jeść jeść jeść jeść… Myślę o tym cały czas.

A jak w końcu coś znajdę – o! czekolada w szafce – i krzyczę do Profesora: Teraz! Jedz, bo umrzemy!
A on mi pitoli o jakimś Instagramie. Rozumie pani coś z tego? No chyba na łeb upadł!
Stwierdzam, że Młody jest jeszcze za młody, aby ogarniać ludzkie ciało i czas iść do łóżeczka. Odcinam mu zasilanie i uruchamiam zwierzęcy instynkt: nażreć się ile wlezie, bo nie wiadomo kiedy kolejna okazja – wypuszczam bestie, Wilka.
I wtedy dzieję się jeszcze coś ważnego – dobrze zapamiętuję tę sytuację na przyszłość: Aha, był głód, było zmęczenie, była sobota wieczór, była wolna chata.
Już wiem, że to jest dobry moment na wysłanie zwierza na łowy. Następnym razem jak zajdą takie okoliczności zrobię to samo.
No ale dobrze robię, co? Mamy tutaj paść trupem?

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że jak Profesor się obudzi, to w życiu nie powie: „O Gadzi, dzięki za uratowanie nas od śmierci głodowej, ale jesteś fajny.” Nie! On zacznie płakać, panikować i… znowu nie będzie jedzenia. Taka wdzięczność!

Rozumiem, ocala nam Pan życie. Bardzo dziękujemy, bez Pana dawno by tu nas nie było. A jak to jest z nałogiem jedzenia?
Nałóg jedzenia to wyuczona, wydeptana ścieżka nauronalna, po które posyłam Wilka na łowy. Tę ścieżkę stworzył mój konflikt z Profesorem – moja uzasadniona troska o przeżycie kontra jego nieuzasadniona troska o jakąś tam cyfrę gdzieś tam (waga, tak?).
Ścieżka ta aktywuje się automatycznie, gdy zachodzą ku temu dogodne warunki. Na przykład wspomniany już samotny wieczór.
Przez lata zapamiętałem więcej takich dogodnych sytuacji – wielokrotnie objadaliśmy się na imprezach, ukryte w pokoju, w samochodzie, u babci, u koleżanki, rano, popołudniu, wieczorem, w środę i w piątek. Teraz każda taka okoliczność, automatycznie budzi Wilka.

Powiedzmy, że Profesor zmądrzał i zarzucił odchudzanie. Dlaczego dalej wypuszcza Pan zwierza na łowy?
Dlatego, że to stało się nawykiem. Nawyk to sposób mózgu na oszczędzanie energii. Gdyby nie on, życie byłoby koszmarem; codziennie musielibyśmy świadomie pamiętać by umyć zęby, wziąć prysznic, wyjść do pracy, a w samochodzie bylibyśmy bezradni jak podczas pierwszej lekcji.
Rzeczy które regularnie robimy, mózg klasyfikuje jako ważne i wrzuca je w „zakładkę”  nawyk. Jeżeli coś tam trafi, przestaje obciążać pamięć i silną wolę.
Pamiętasz jak zmuszałaś się na początku do codziennego biegania? Teraz robisz to z automatu, czasami wręcz bezmyślnie.
Nawykiem można uczynić wszystko: ćwiczenia, naukę języków, zdrowe jedzenie, oszczędzanie albo palenie, narzekanie, jedzenie słodyczy, trwonienie kasy.

Ty, przez ciągłe powtarzanie, zrobiłaś sobie niechcący nawyk obżerania się.

To co teraz?
Teraz profesor musi świadomie podjąć decyzję, że już tego nie potrzebuje. Tak jak zdecydował kiedyś, że już nie będzie żuł gumy czy palił.
Niestety ja tego nie zrozumiem. Dalej z automatu będę wysyłał komunikaty jeść, bo tak się nauczyłem. Jestem, proszę nie zapominać, tępym gadziszczem i nie można mi po prostu powiedzieć „Nie rób tego”. Równie dobrze możesz mówić do żółwia.

gadzim

 

Teraz musisz mnie cierpliwie oduczyć.
Jeżeli nie dasz mi realnych powodów do obżarstwa – zaczniesz odżywiać się prawdziwym jedzeniem, według zapotrzebowania kalorycznego – moje wilcze podszepty staną się tylko czczą gadaniną. Wytrwale je ignoruj. Nie będzie to łatwe, ale jest to jak najbardziej możliwe. Gdyby tak nie było, nikt nigdy nie wyszedł by z żadnego nałogu, prawda?

Tak, oczywiście. Pisałam o tym nie raz. Dobrze, to co Pan powie na koniec naszym czytelniczkom?
Błagam, przestańcie się głodzić. Robicie mi tyle dodatkowej roboty, że głowa moja mała!
A to i tak bez sensu. Ja zawsze wygrywam. Jestem po prostu tak skonstruowany. Nie wierzysz mi? Myślisz, że akurat Tobie się uda? Hahahaha!
No dobrze, spróbujmy; postanów nie oddychać przez 5 minut. Do dzieła!
…. I co? Udało się?
Tak samo jest z jedzeniem. To czynność fizjologiczna niezbędna do przetrwania. Czynności fizjologiczne niezbędne do przetrwania to MOJA i tylko moja działka.
Niech Ci się one przestaną mylić z czynnościami zależnymi od Twojej woli – na przykład takimi jak wybór zdrowego posiłku zamiast śmieciowego.
TO właśnie Cię odchudzi, a nie drakońska dieta.

Dziękuję za rozmowę.
Wrrrrraaaaa!

*

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zapraszam Cię na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina

Albo na kurs online. Pierwsza lekcja tutaj: Lekcja 0

9 komentarzy

  • Kamila S

    „…moje wilcze podszepty staną się tylko czczą gadaniną. Wytrwale je ignoruj. Nie będzie to łatwe, ale jest to jak najbardziej możliwe. ..” Anka, Ty wiesz jak mi to zdanie było dzisiaj potrzebne???!!! Bardzo,bardzo mocno Słońce! Dobrze wiem,ze tak powinnam robic i stosuje sie do tego…ale tak bardzo potrzebowałam,zeby ktos mi o tym przypomniał…

    Sierpień 15, 2017 at 12:06 pm
  • Majka

    Chylę czoła za pomysły na trafienie nam do głów!

    Sierpień 15, 2017 at 3:07 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Dzięki 🙂

      Sierpień 18, 2017 at 2:06 pm
  • Paula

    Cześć Aniu. Po raz pierwszy piszę publicznie. Od ponad dwóch lat staram się zapanować nad kompulsami. Insulinooporność, niedoczynność tarczycy, problemy z zajściem w ciąże… wszystko to wiąże z tym nałogiem. Mimo że porady z bloga znam to jak przychodzi Gadzi to ten przymus jest tak wielki że nie potrafię racjonalnie myśleć… I za każdym razem zaczynam od nowa. Dajcie mi drogie Wilczyce kopniaka motywacyjnego że da się nad nim zapanować…

    Sierpień 15, 2017 at 5:23 pm
  • Ola

    Chyba tak być nie powinno, ale ten wywiad mnie mocno rozbawił xD Powinni go pokazywać pod koniec podstawówki, z pewnością rozwiązałby dużo problemów. Daje nam dużo wiedzy, to co było częściowo zawarte w poprzednich artykułach, teraz jest zebrane w całość. Dziękuję <3

    Sierpień 15, 2017 at 7:53 pm
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Pewnie że powinno! Wraaaa! 😀

      Sierpień 18, 2017 at 2:06 pm
  • Ola

    mega się śmiałam <3 i uśmiechałam , i w ogóle Aniu jesteś wspaniała !!!!!!!

    Sierpień 17, 2017 at 10:26 am
    • Wilczo Glodna
      Wilczo Glodna

      Dziękuję. Liczyłam na to, że ktoś doceni humor. Sama się śmiałam jak to pisałam.

      Sierpień 18, 2017 at 2:05 pm
  • Paulina

    Hahaha, świetne… „…pitoli o Instagramie” 😀 Cudownie wszystko wytłumaczone. <3

    Sierpień 22, 2017 at 2:55 pm

Skomentuj

INSTAGRAM