Po czym poznam, że jem za mało?

To pytanie numer jeden zdrowiejących Wilczyc. Już wiesz, że trzeba jeść odpowiednio, wedle swojego zapotrzebowania kalorycznego, nie obcinać, nie kombinować. Ale jak upewnić się, że faktycznie to robisz?
Skąd niby po tylu latach szaleństwa, masz widzieć czy nie jesz za mało, albo za dużo?
Jest jeden bardzo prosty sposób, żeby to sprawdzić; taki papierek lakmusowy. Uwaga zapalam światło: Zwróć uwagę na to czy podjadasz, czy nie.

Jeżeli podjadasz – jesz za mało.
Jeżeli nie – jesz ok.

Na tym mogłabym zakończyć swój wywód, ale jednak pociągnę go dalej. Często mamy takie klapki na oczach, że czysta logika nie wystarcza i trzeba wspomóc ją dodatkowymi argumentami.

Praktycznie codziennie czytam w mailu od Ciebie, w ankiecie na mentoring czy na Wilczym Stadzie coś takiego:
Od jakiegoś czasu jem zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem – 2000 kcal. Stosuję się do Twoich rad, czyli staram się wybierać jedzenie nieprzetworzone, robię duże śniadanie itd. Niestety dalej raz na kilka dni się objadam. Co robię nie tak!?

No jak to co? Jesz za mało.

Ale jak zacznę jeść więcej to przytyję!

Yyyy, a objadając się, nie jesz WIĘCEJ?

To jest ten paradoks, o którym nie raz już pisałam. Na papierze, oficjalnie jemy 2000 kcal – mądrze, zdrowo i przecież nie mało (Jezu, aż tyle!), a w rzeczywistości wsuwamy znacznie więcej. I to w napadach, ze śmieci!
Mało tego, nadal święcie wierzymy, że faktycznie jemy te 2000! A to totalna nieprawda i czas otworzyć oczy.

Jak to wygląda:
Dzień 1 2000
Dzień 2 2000
Dzień 3 2000
Dzień 4 4000
Dzień 5 2000
Dzień 6 2000
Dzień 7 3000

Średnia: 2428

Wychodzi na to, że z ataków nastukałaś 428 dodatkowych kalorii dziennie.  I jak to się ma do Twoich wyobrażeń o racjonalnym, ale nie przesadnym jedzeniu?  Jesz znaczniej więcej niż Ci się wydaje. To właśnie ta nadwyżka odpowiedzialna jest za to, że przybierasz na wadze, a nie „normalne” jedzenie.

I teraz uwaga, moja autorska teoria: Zauważyłam, że to co zjadamy w atakach, spowodowanych deficytem kalorycznym, jest o 100% większe niż to co zjadłybyśmy bez robienia go.
Czyli, jeżeli zjadłaś dodatkowych 428 kcal, podziel je przez 2 i wtedy wyjdzie Ci, ile masz jeść każdego dnia:

428:2 = 214
2000 + 214 ≈ 2200.

Jesz mniej więcej o 200 kcal za mało.

Jestem w trakcie testowania tej teorii, więc proszę się aż tak do niej nie przyzwyczajać. Myślę jednak, że nawet jeżeli nie trafiam w dziesiątkę, jestem gdzieś blisko. Będę wdzięczna za wszelkie uwagi, czy u Ciebie się to sprawdza.

I tak jak zawsze powtarzam: nie ma czegoś takiego jak kaloria zaoszczędzona. Jest tylko kaloria pożyczona, której spłatę organizm egzekwuje z stuprocentową stopą zwrotu.

Tyle teorii. Teraz wracamy do faktów: Organizm, który dostanie wszystkie kalorie i składniki odżywcze nie będzie się domagał już niczego więcej. Zrozum, jedzenie to nie uzależniająca substancja, ani sposób radzenia sobie z emocjami czy substytut miłości. Jedzenie to potrzeba fizjologiczna naszego ciała. Taka jak spanie czy sikanie.
Niezaspokojona – dobija się do naszej świadomości młotem pneumatycznym.
Zaspokojona – natychmiast znika.

Przypomnij sobie jak się czujesz, gdy jesteś śmiertelnie spragniona w gorący letni dzień. Masz suche usta, kręci Ci się w głowie i nie możesz myśleć o niczym innym jak tylko woda.
A co się stanie gdy już się napijesz? Stoisz ze szklanką i myślisz o dalszym piciu? Słyszysz głosy „No napij się jeszcze, ty odwodniona świnio”? Nie, natychmiast o tym zapominasz.

Albo kiedy wyśpisz się elegancko osiem godzin, to czy masz ochotę spać dalej? Też nie! Jesteś wyspana i pełna energii na nadchodzący dzień.
A co by się stało, gdybyś spała codziennie tylko sześć godzin? Różnica niby niewielka, ale myślałabyś cały czas tylko o spaniu, pokładałabyś się na biurku, próbowałabyś uciąć sobie drzemkę itd; wieczny koszmar opadających powiek.

A teraz odnieś tą analogię do jedzenia: Nie dojadłaś, więc cały czas myślisz o jedzeniu, podjadasz, skubiesz, wchodzisz do kuchni, patrzysz na zegarek i jesteś nieszczęśliwa. Jest tak?
W momencie, kiedy naprawdę zaczniesz jeść odpowiednio, te wszystkie myśli i ciągoty znikną – jak ręką odjął. I właśnie po tym poznasz, że jest ok!

No dobrze, a co jak zjem za dużo?

Tym nie martwiłabym się w ogóle. Swoim podopiecznym powtarzam zawsze, do znudzenia: Ty się bój zjedzenia za mało, a nie za dużo. Z „za dużo” organizm sobie poradzi w ten sposób, że przy kolejnym posiłku będziesz po prostu mniej głodna (Ojej, chyba nie dojem tej trzeciej kanapki na kolację), „za mało” zaś spowoduje kumulację deficytu i atak.
TEGO SIĘ BÓJ!
Jeżeli zasypiasz głodna i sobie tego gratulujesz, to pozwól, że zepsuję Ci humor: jutro (pojutrze, za trzy dni) zjesz dwa razy tyle co zaoszczędziłaś. Założymy się?

Żeby móc to naprawdę zobaczyć trzeba wyrzucić z głowy wszystkie bzdury, które uprzednio nam tam wrzucono. Na przykład taką, że aby schudnąć trzeba katować się na 1200 kcal, albo tę, że dieta 1800 kcal to w ogóle wypas godny atlety. Ja ostatnio usłyszałam od dietetyczki, że powinnam do swojego wzrostu jeść 1600 kcal. No chyba bym umarła!
Won, wszystkie głupoty, ale już!

Apeluję; zacznijmy słuchać swojego ciała. Jeżeli ono uważa, że jesz za mało, to tak właśnie jest. Niech nasz mądry, wyedukowany, super zaawansowany umysł w końcu zejdzie mu z drogi. To nie jego działka.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2017-11-21T11:12:32+00:00 21 Listopad, 2017|Kategoria: Kontrolowanie napadów|

47 komentarzy

  1. ania_cieri Listopad 21, 2017 w 11:31 am - Odpowiedz

    Potrzebowalam czasu by to zrozumiec, ale jestem na dobrej drodze. Jem (staram sie) wartosciowe posilki, nie objadam sie, nie mam napadow nawet doszlam do wniosku, ze moj rytual (od lat) kawalek czekolady w wekendy jest zbedny- ale po co ja to jem?! Dziekuje Aniu, za Twoja cierpliwosc!

    • Wilczo Glodna Listopad 22, 2017 w 4:47 pm - Odpowiedz

      Nie ma to jak codzienne wiadomości od Cioci Ani 😉

  2. NieśmiałaDziewczyna Listopad 21, 2017 w 12:48 pm - Odpowiedz

    Aniu, a ja mam taki problem – wstydzę się jeść przy innych. Ogólnie jestem bardzo nieśmiałą dziewczyną.
    Np. w pracy mam problem z tym, aby jeść normalnie bo jestem bez przerwy „na widoku”, że tak się wyrażę i nie mogę spokojnie zjeść bo bez przerwy ktoś podchodzi, pyta o coś, patrzy, co mogę z tym swoim wstydem zrobić?

    • Ola Listopad 21, 2017 w 7:10 pm - Odpowiedz

      Też mam ten problem – wstydzę się jeść przy innych 🙁
      Na uczelni siedzę głodna a jak przychodzę do domu to mam ataki 🙁

    • Wilczo Glodna Listopad 22, 2017 w 4:47 pm - Odpowiedz

      Zdać sobie sprawę, że nikogo to nie obchodzi ani trochę. Ale może napisze o tym, czemu nie 🙂

    • GabaKulka Listopad 23, 2017 w 11:26 am - Odpowiedz

      Też z tym walczę, ale idzie mi coraz lepiej 🙂 Zaczęłam od sałatki w pudełku – takiej wielowarzywnej – w której znajdziesz majonez, jajka, zielony groszek, ogórki kiszone… Małe pudełeczko, mała łyżeczka i zbytnio nikogo nie interesuje 🙂 Na uczelnie standardowa kanapka, na którą nawet nikt nie zwróci uwagi. Polecam

  3. Ania Listopad 21, 2017 w 12:56 pm - Odpowiedz

    To jak Aniu, mam jeść więcej w dzień a na kolację skromniej? Jednego dnia jest tak, że starcza mi przykładowe 2200kcal, ale już następnego przy tej kaloryczności jestem głodna, więc jem więcej a trzeciego dnia – też muszę zjeść więcej. A nie robię maratonów… Dlaczego tak mam, że głód wzrasta?

    • Ola Listopad 22, 2017 w 6:48 am - Odpowiedz

      Mam tak samo. 3 dni jem normalnie, czwartego dnia nam atak. I wracam do początku, znowu jem za.malo, normalnie, duzo, atak…. 🙁

    • GabaKulka Listopad 23, 2017 w 11:28 am - Odpowiedz

      A zrób odwrotnie – po ataku następnego dnia zjedz – 2350-2400. Pij dużo wody. Mi pomogło, bo drugiego dnia nie masz ochoty na aż tyle, trzeciego też nie, czwartego minimalnie więcej i znowu następnego sam organizm chce trochę mniej

  4. J. Listopad 21, 2017 w 1:02 pm - Odpowiedz

    Aniu kochana, mam pytanie – czy ktoś, kto nie ćwiczy (bo nie lubi), ale zdrowo się odżywia i je ładnie, dużo (bo lubi) może mieć ładne, zdrowe i szczupłe ciało a w przyszłości nie być pulchniutką babcią ?

    • Megi Listopad 22, 2017 w 9:21 am - Odpowiedz

      Droga J. nie wszyscy musza lubic ćwiczenia a ich brak nie zrobi z nikogo paczusia. Jezeli zalezy ci tylko na kwestiach wagi to ok, natomiast gdy sie nie ruszamy dochodzi do zaniku, oslabienia mięśni. Skora wiotczeje. Ogólnie organizm jest niedotleniony, stawy sztywne. Nie wyobrazam sobie braku jakiejkolwiek aktywnosci fizycznej. Nieocenione endorfiny, ktore wydzielaja sie po dobrym treningu. Warto poszukac czegos co nas wciagnie. Cwiczenia to nie tylko silownia, bieznia itp ale tez chocby taniec. Moze znajdziesz cos dla siebie. Pozdrawiam cieplo Megi

    • Wilczo Glodna Listopad 22, 2017 w 4:46 pm - Odpowiedz

      hmm, na pewno nie pulchniutką, ale słabą po prostu, o lasce.

  5. Asia Listopad 21, 2017 w 6:22 pm - Odpowiedz

    Ja mam pytanie, nie zdążyłam jeszcze przeczytać wszystkiego co napisałaś wiec jeśli był o tym zagadnieniu post to chętnie go przeczytam. Odchudzam się dieta 1800 kcal – tak chodzę głodna tak od on do Piątku jakoś daje radę w weekend wymiękam i się objadam. Chce schudnąć 10 kg – pozbyć się brzucha i ogólnie wysmuklić ciało jak mam to zrobić bez redukowania kalori?

  6. Sylwia Listopad 21, 2017 w 6:51 pm - Odpowiedz

    Ja nie wiem ile powinnam jeść ważę jakieś 56 kg 168 cm wzeostu., Pracuje 8 h na stojąco jako operator maszyn CNC, ćwiczę jakieś 4 x w tyg Chodakowska, Basen nie mam pojęcia jak zakwalifikować moja aktywność

    • Wilczo Glodna Listopad 22, 2017 w 4:45 pm - Odpowiedz

      aktywny, kochana :*

  7. Wiktoria Listopad 22, 2017 w 4:54 am - Odpowiedz

    Odpowiedzialas na moje pytanie zanim zdążyłam je zadac

    • Wilczo Glodna Listopad 22, 2017 w 4:44 pm - Odpowiedz

      super!

  8. Asia Listopad 22, 2017 w 5:26 am - Odpowiedz

    Hmm na pewno jest tak jak piszesz tylko ja np. nie jestem w stanie okreslic czy zjadlam 2 000 kcal czy 2 200 (obiady w pracy + zwykle zmeczenie zastanawianiem sie ile juz zjadlam, liczenie kcal). A 200 kcal to np. kilka orzeszków, dla mojego organizmu porcja nie zauwazalna 🙂

    • Wilczo Glodna Listopad 22, 2017 w 4:44 pm - Odpowiedz

      Kochana, to jeszcze raz: zobacz czy podjadasz.

      • Asia Listopad 23, 2017 w 5:18 am - Odpowiedz

        Nie wiem czy podjadam czy moj organizm po prostu jest glodny. Moj dzien wyglada tak: 5:40 sniadanie (400-709 kcal), 9:30 2 sniadanie (200-400), 12:30 obiad (zupa + drugie dania, ok, 500-700/800 kcal – tu nie wiem bo po prostu nie chce mi sie liczyc przy gotowaniu, a kaloryki zup w pracy tez nie.znam), 18/19/20 kolacja.. i moj napad na przekaski typu orzeszki (ilosci w normie, np garsc) zaczynam.sie po powrocie z pracy okolo 17 – cczyli godzinie, kiedy jestem ponad 3 h po obiedzie a 2/3 przedprze kolacja. I o tej 17 najchetniej zjadlabym kolacje ale psychicznie nie moge bo wiem ze bym nie wytrzymala do konca dnia klade sie po 22)

        • Asia Listopad 23, 2017 w 5:25 am - Odpowiedz

          Dodam, że staram sie wyjsć z zaburzen odzywiania, chyba z dobrym skutkiem. Ponad 1,5 roku mialam bulimie (,,lżejsza” odmiana bo napady tylko w weekendy, pozostale dni ,,dieta”. Doszlam do 47 kg przy 162 cm i utrzymywalam przez rok, teraz mam 53 kg, czuje sie 100 razy lepiej lecz to ze ciezko wchodze w stare spodnie, faldki na brzuchu lekko dołuje 🙂 choc nie mam zamiaru mowic ze to koniec świata i miec depresji z tego powodu 🙂 dzieki Aniu :)))

          • GabaKulka Listopad 23, 2017 w 11:38 am

            Zwróć też uwagę co podjadasz. Jeżeli orzeszki to może w ciągu dnia za mało tłuszczów zjadasz i tak reaguje Twój organizm. Odkąd jadam słone śniadania – np trzy gotowane jajka, warzywa, pół kromki chleba zamiast owsianki z owocami – problem zniknął, a niby wcześniej tez jadłam podobnie kalorycznie…

        • Wilczo Glodna Listopad 23, 2017 w 9:59 am - Odpowiedz

          Kochana, no to zjedz podwieczorek a potem kolację. W czym problem, skoro I TAK to jesz? Tylko zamiast przekąsek zrób sobie coś normalnego, ok?

          • Asia Listopad 23, 2017 w 8:50 pm

            Dziękuję z wasze rade, od jutra zaczynam wdrażać 🙂

  9. Julia Listopad 22, 2017 w 8:18 pm - Odpowiedz

    Mam 15 lat, 164 cm wzrostu i ważę 56 kg. Ze względu na wymagającą szkołę dużo siedzę i przez większość dnia się uczę. Od 5 miesięcy jem codziennie ok 2400 kcal, nie tyję i czuję się naprawdę super! Apeluję do wszystkich osób uczących się i studentów. Na własnej skórze przekonałam się, że wysiłek fizyczny pochłania naprawdę mnóstwo energii!!! Jak mam dzień, w którym mniej się uczę, od razu zmniejsza mi się apetyt. Zaznaczam, że moja budowa jest normalna i nie jestem „genetyczną” chudzinką. Pamiętajcie też, że w okresie dorastania NIEZBĘDNA jest większa ilość energii, która jest konieczna do prawidłowego rozwoju. Pozdrawiam cieplutko :* pamiętajcie, że dobrze odżywiony mózg daje Wam mnóstwo motywacji do realizacji waszych marzeń 🙂

    • Wilczo Glodna Listopad 23, 2017 w 9:57 am - Odpowiedz

      SUPER!!!

  10. żarłacz tygrysi Listopad 22, 2017 w 9:34 pm - Odpowiedz

    Niestety w moim przypadku nie mogę się zgodzić z Twoim stwierdzeniem, chociaż bardzo bym chciała, żebyś miała rację. Zamierzałam do Ciebie napisać w tej i paru innych sprawach, bo czuję się strasznie i nie wiem już, co robić… W telegraficznym skrócie – miałam bulimię, próbując ją „ogarnąć” wpadłam w anoreksję aż do zupełnego wyniszczenia, a teraz w ramach „wychodzenia” z niej wróciłam do bulimii i objadania się w DUŻO ostrzejszej postaci niż wcześniej. Czego zupełnie nie rozumiem – im więcej ważę, tym jest gorzej. Tyję błyskawicznie, co nawet zrozumiałe, ale moja masa już dawno wróciła do prawidłowej, teraz jest chyba blisko tej górnej granicy dla mojego wzrostu… Mam wrażenie, że objadanie zostało mi jako jakiś przymus zupełnie niezgodny z moimi potrzebami – czuję, że boli mnie brzuch, jest mi koszmarnie niedobrze, etap „już nie mogę” osiągnęłam 2-3 godziny temu (!), a ciągle jem, jakby ktoś mi kazał, chociaż nawet już nie chcę! Skąd takie rzeczy się biorą i jak mogę to zatrzymać? Mniejsza nawet o nadwagę, ale w ten sposób jeszcze bardziej obciążam swój organizm, któremu ostatnia „dieta” solidnie dokopała…

    • Wilczo Glodna Listopad 23, 2017 w 9:57 am - Odpowiedz

      Słońce, masz ekstremalny głód: http://wilczoglodna.pl/ekstremalny-glod/

      • żarłacz tygrysi Listopad 23, 2017 w 6:42 pm - Odpowiedz

        Widziałam ten post (właściwie połknęłam całego Twojego bloga w kilka dni, odkąd na niego trafiłam… podobnie jak jedzenie). Po prostu nie rozumiem tego, bo wydawało mi się, że już przez ten etap przeszłam. Miałam go na początku lata, potem to się jakoś przytłumiło, a teraz wraca… tyle że tak jak pisałam, nie mogę przez to funkcjonować, bo fizycznie czuję się bardzo źle… Obawiam się, że to się nie zatrzyma w porę, jeśli moje jedzenie nie jest już związane z uczuciem głodu.

        • Edyta Listopad 23, 2017 w 8:38 pm - Odpowiedz

          Ja też miałam głód ekstremalny i jadłam i jadłam, co tam, żarłam jak świnka wszystko po kolei, przede wszystkim to co zawsze uważałam za zakazane na diecie czyli normalne obiady, słodycze, tłuszcze masło orzechowe, zwykłe masło, smalec mi smakował jak nigdy.. I tak było, że jednego dnia się obżerałam, i już jedząc myślałam, że niee… od jutra dieta.. Te myśli były takie, że miałam ochotę wszystko zjeść, bo jutro dieta… No i tak 3 dni diety i mało co jadłam, do tego 1 albo 2 objadania, i tak na przemian.. po przeczytaniu tego bloga przestałam sobie narzucać co powinno się jeść a co nie… Zaczęłam jeść to, na co miałam ochotę i jak jadłam, to mówiłam sobie: spokojnie nie denerwuj się, przecież jak zjesz 3 kanapki z szynką i będziesz jeszcze głodna to sobie dołożysz co będziesz chciała, nie stresuj się, masz wolną rękę… I co najśmieszniejsze wcale mi się jeść więcej nie chciało.. Zaczelam jeść do uczucia sytości, i nie mam już napadów na słodycze, gdzie kiedyś najgorsze czekoladopodobne wyroby były dla mnie atrakcyjne… Takie, że dzisiaj bym ich nie ruszyła, a kiedyś żarłam na potęgę.. Musisz porzucić myślenie, że czegoś Ci nie wolno bo utyjesz, albo że dzisiaj się nażre a jutro dieta… Pozwól sobie żreć tak codziennie, i zobaczysz że Ci się tego odechce.. Zobaczysz zjesz swoje i odejdziesz od talerza.. Bo jak bedziesz jeść codziennie odpowiednio dużo adekwatnie do zapotrzebowania to przejadanie się nie będzie Cię kręcić… Pozdrawiam serdecznie 😉

  11. Ola 2 Listopad 22, 2017 w 10:35 pm - Odpowiedz

    A co jeśli ciągle ma się obsesyjne myśli o jedzeniu mimo, że je się zdrowo (np. śniadanie pełnowartościowa owsianka, II śniadanie jakiś jogurt/owoc, normalny obiad np pierś z warzywami, kolacja twarożek z pieczywem pełnoziarnistym – TO TYLKO PRZYKŁAD), całkowite wykorzystanie dziennego zapotrzebowania kalorycznego, słodycze sporadycznie od wielkiego dzwonu, ot małe grzeszki w stylu batonik raz na tydzień, garstka chipsów jak ktoś poczęstuje… A mimo wszystko nieustannie czeka się z utęsknieniem na kolejny posiłek? Ciągle myśli się co, o której i w jakiej kaloryczności się zje, tworzy męczące schematy i jadłospisy posiłków, żeby np. nie zjeść tostów na kolację liczących 600kcal, a zamknąć się w bezpiecznym nabiale lub warzywach… te obsesyjne myśli „co by tu zjeść, kiedy w końcu zjeść, ile to ma kcal” nie znikają… Czy to kwestia tygodni- miesięcy- lat zanim to wszystko się ustabilizuje, czy trzeba się powołać na leki antydepresyjne… (tak, stwierdzona depresja)

    • Wilczo Glodna Listopad 23, 2017 w 9:56 am - Odpowiedz

      Kochana, a gdzie węglowodany! Warzywa z twarogiem? Pierś z kurczaka, jabłko i jogurt na drugie śniadanie. To przecież dieta w czystej postaci! Aż mi skóra cierpnie, przysięgam, bo próbowałam tak jeść latami. Może i nawet od biedy pokrywasz to zapotrzebowanie, ale popełniasz największy błąd (http://wilczoglodna.pl/najwiekszy-blad/) to raz, a dwa nie ma węgli. Zjedz kicia te tosty na II śniadanie i będzie git! Dodaj tak warzywa czy owoc i już w ogóle super.

      • Ola 2 Listopad 23, 2017 w 4:26 pm - Odpowiedz

        Aniu ale to tylko przyklad, zdarza sie ze zjem na sniadanie konkretna jajowe na boczku, tosty po poludniu, zapiekanki, zupy, JA JEM WSZYSTKO w zaleznisci od ochoty a I tak mam non stop w glowie mysli co jeszcze dzisiaj zjesc, co zjesc jutroz czy juz zjesc czy jeszcze nie… ciagle mysle o jedzeniu, ciagle gadam o jedzeniu, ciagle zastanawiam sie co kupic, co z czym polaczyc, co ugotowac… te matretne mysli mnie juz wyniszczaja I nie pozwalaja mi sie na niczym skupic! Nawet zaraz po sniadaniu, obfitym I sytym, mysle co by tu dojesc… po obiedzie mysle o kawalku czekolady… ja juz tam nie chce… farmakologia?

  12. Ola 2 Listopad 22, 2017 w 10:36 pm - Odpowiedz

    ** depresja, przez kilka lat anoreksja, teraz anoreksja bulimiczna – łącznie 9 lat choroby

  13. Edyta Listopad 23, 2017 w 7:22 am - Odpowiedz

    Niby nauczyłam się jeść normalnie, nie jest to mało, ale do uczucia sytości.. Nie objadam się, staram się jeść wtedy kiedy odczuwam głód… Ale kiedy mam dni treningowe, bo chodzę 3 razy na crossfit, i mimo że po treningu około 21 zjem kolacje, wydaje mi się, że do syta i nie mam już ochoty jeść… To i tak budzę się około 4 w nocy z głodu i muszę zjeść kanapkę lub coś.. Muszę zjeść bo nie zasne przez ten dyskomfort w żołądku.. Nie wiem, czy może powinnam w dzień więcej zjeść? Pozdrawiam 😉

    • Wilczo Glodna Listopad 23, 2017 w 9:59 am - Odpowiedz

      Tak, więcej słońce.

  14. Katarzyna Listopad 23, 2017 w 7:04 pm - Odpowiedz

    Aniu a co zrobić gdy przed zmianą paraliżuje strach. Tak wielki że nie daje rady go poskromić. Dokładniej chodzi o to że ciągle jem za mało, notorycznie nie dojadam. Wiem to bo non stop myślę o jedzeniu, czekam z utęsknieniem na posiłek itp. Wiem że nie potrafię zjeść więcej gdy ćwiczę, i ogólnie wiem dokładnie co robię źle a nie potrafię tego zmienić. Codziennie wieczorem jak podliczam kalorie jestem zła na siebie że znów zjadłam za mało, że nie jadłam do końca wtedy kiedy byłam głodna i obiecuje sobie że od jutra już biorę się za siebie że już będzie lepiej na pewno od jutra. I co się dzieje wstaję rano i znów popełniam te same błędy. Tak dzień w dzień już od dłuższego czasu. Ja się po prostu boję nie liczyć kalorii, jeść gdy mam ochotę i gdy jestem głodna po prostu czuję że ja nie umiem nie potrafię i tak umyka każdy dzień. Nie wiem już co robić nie potrafię pokonać tego strachu, nie potrafię już chyba być normalną…

  15. gość Listopad 24, 2017 w 6:23 am - Odpowiedz

    Czy jeżeli moje zapotrzebowanie to 1600 kcal, a najadam się dopiero po 2000 kcal, to mam jeść 2000 kcal? To spowoduje wzrost wagi 🙁

    • Wilczo Glodna Listopad 24, 2017 w 7:22 pm - Odpowiedz

      Kochana, to niemożliwe. No chyba że masz 140 cm wzrostu i siedzący tryb życia.

      • gość Listopad 25, 2017 w 9:13 pm - Odpowiedz

        Mam 147 cm… co sądzisz?

        • gość Listopad 26, 2017 w 6:24 am - Odpowiedz

          I jeszcze chciałam zapytać. Jeżeli jedząc codziennie tę samą ilość kalorii, to jakie wahanie wagi pomiędzy kolejnymi dniami (rano, po wypróżnieniu) są ,,normalne” ? Kiedy można uznać, że waga jest już stabilna?

  16. Paula Listopad 24, 2017 w 12:51 pm - Odpowiedz

    Aniu co sądzisz o ożywianiu typu LCHF? Ja mówiąc szczerze czuje się na niej dużo bardziej syta aniżeli po zbilansowanej diecie

    • Wilczo Glodna Listopad 24, 2017 w 7:21 pm - Odpowiedz

      Low Carb? NIE. Niech sobie ludzie bez ED ekspeymentują, ale nie my, wilczyce.

  17. Marzenka Listopad 26, 2017 w 6:58 am - Odpowiedz

    Dziękuję za ten wpis. Ostatnio się bardzo zdolowałam. Trener mi powiedział, że mam jeść maks 1800 kcal dziennie, a ja jestem po ciężkiej anoreksji. Wagę mam w normie, ale poczułam się jak tłusta świnia, bo jem ok 2000… A pracuję fizycznie i studiuję, plus aktywność 3 razy w tygodniu…

  18. Wiki Listopad 26, 2017 w 12:34 pm - Odpowiedz

    ‚No napij się jeszcze Ty odwodniona świnio’ wybuchłam śmiechem! haha w punkt

    • Wilczo Glodna Listopad 26, 2017 w 8:34 pm - Odpowiedz

      Cieszę się, że doceniłaś 🙂 Sama się śmiałam 😀

Zostaw komentarz