Ala zgłosiła się do mnie pod koniec maja:

„Cześć możesz mi pomóc? Pogubiłam się strasznie…
To już trwa 4 lata. Nikt o tym nie wie i nigdy by się nie domyślił. Ja taka zaradna, uśmiechnięta, biegam, trenuję… a w środku jestem wrakiem człowieka. Jem, wymiotuję, chudnę, tyję, siedzę cały czas na siłowni i nie mogę z niej wyjść. Boję się.
A i tak ludzie na mnie patrzą jakby chcieli powiedzieć: „Jakim cudem tyle trenujesz i TAK wyglądasz? Chyba coś ściemniasz”
Mam odpowiedzialną pracę; stres, dużo godzin, a po pracy alkohol. Muszę się napić, zapomnieć, najeść i spać. Mogę mieć kaca jak mam wolne. I tak nikt nie zauważy.
Jak się za siebie wezmę to jest dobrze, nie mam napadów, dużo ćwiczę, a po trzech tygodniach, z zegarkiem w ręku, wszystko wraca ze podwójną siłą. (Potem okazało się że Ala w tych dobrych okresach je 1000 kcal, a trenuje i biega nawet po dwie godziny)
Ciągle mam kontuzje, a to kostka, a to plecy, a to zabrała mnie karetka z zawodów (półmaraton).
Odchudzam się całe życie, próbowałam wszystkiego: tabletki (potem okazało się że z amfetaminą), głodówki, sport i w końcu wymioty.
Jestem już bardzo zmęczona i boję się, że dłużej tego psychicznie nie wytrzymam. Że dojdzie do tragedii. Potrzebuję wsparcia.”

A więc zaczęłyśmy pracować.
Codzienny kontakt, zaglądanie w talerz (Aluś, miska truskawek to nie posiłek), kontrola treningu (Kochana 40 minut na orbitreku na czczo plus godzina biegania wieczorem dzień w dzień wcale nie jest lajtowym treningiem. Nie, co drugi dzień, też nie jest lajtowe).
Pracowałyśmy nad zmianą nawyków i myślenia. Czułam jak obieram Alę jak cebulę z warstw absurdów, którymi obrosło jej życie. I Ala płakała.
Ale było warto.

Po sześciu tygodniach ostatecznie zakończyłyśmy naszą pracę. Poprosiłam Alę o podsumowanie i dostałam taką wiadomość:

„Aniu, co się zmieniło:
1. Nie pije alkoholu .
2. Jem owoce.
3. Jem makarony /ryż /kasza. (Kiedyś ją to przerażało.)
4. Nie mam napadów na jedzenie.
5. Nie wymiotuje.
6. Nie przeczyszczam się.
7. Nie jem tabletek odchudzających z amfetamina.
8. Jem regularnie 3/4 posiłki w ciągu dnia.
9. Nie boję się jeść.
10. W głowie mam śniadanie/obiad/kolacja a nie wegle/tłuszcz/białko.
11. Nie stosuje diet 1000kcal, głodówek.
12. Nie trenuje jak wariat.
13. Biegam bez muzyki i bez zegarka. Biegam dla siebie . Bez aplikacji. Bez publikacji.
14. Zrozumiałam że nic nie musze. Mogę ale nie muszę.
15. Czytam książki i słucham audiobooków.
16. Nie wchodzę na wagę.
17. Myślę pozytywnie.
18. Spełniłam swoje marzenie (…) (Tu opis marzenia, który zostaje między nami, ale uwierzcie mi: wielkie)
19. Jem w nocy jeśli jestem w pracy. (Kiedyś Ala miała przekonanie, że w nocy się nie je, nawet jeżeli musiała ciężko pracować na nocną zmianę.)
20. Nie walczę o osoby które mają mnie gdzieś.
21. Zrozumiałam, że czasem koniec to może początek czegoś lepszego… Może dobrze się stało… Choć nie będę ukrywać ze czasem po prostu tęsknię… (To apropos pewnej relacji, która zakończyła się w jej życiu.)
22. Po mimo że czasem są myśli o napadzie/o napiciu się alkoholu jestem wstanie sobie to wytłumaczyć już, że to fala to minie, że nie warto.
23. Staram się aby posiłki były ładnie przygotowane. Nie jem przed TV. Jem powoli (o ile nie jestem w pracy, tam wszystko szybko)
24. W ogóle to zmieniło się moje myślenie.
25. Rano wstając i kładąc się spać dziękuję Bogu za to ze mogę i mi się chce. Dziękuję Mu że poznałam Ciebie, bo to nie przypadek.

To się rozpisałam. Chyba nie wiedziałam ze aż tyle się zmieniło w ciągu niecałych dwóch miesięcy!
Mam nadzieję ze czegoś nie pominęłam. DZIĘKUJĘ … DZIĘKUJE ŻE DZIEKI TWOJEJ POMOCY POCZUŁAM ŻE ZNÓW ŻYJE A NIE WEGETUJĘ … CHCE MI SIE ŻYĆ POMIMO ŻE W ŻYCIU JEST RÓŻNIE.. DZIĘKUJE.

Ala to pseudonim, ponieważ Wilczyca kryjąca się za nim, nie chce ujawniać swojej prawdziwej tożsamości. Ale jej historia jest jak najbardziej prawdziwa. Jeżeli chcesz możesz się z nią skontaktować, zadać jej pytanie, na specjalnie ku temu stworzonym adresie e-mail. change@op.pl

Wychodzenie z bulimii wcale nie musi być długotrwałym, ciężkim procesem. Zmiana jest prosta i jak najbardziej możliwa. Wystarczy tylko wiedzieć jak się do niej zabrać.

Z ostatniej chwili, nasza bohaterka dostała propozycję awansu. „Odpowiedzialna osoba na odpowiedzialnym stanowisku” – tak uzasadnił swój wybór szef. A Ala wie, że przede wszystkim odpowiedzialna jest za siebie.