• zmiana

Zmiana – szybkie przypomnienie

Hej kochana!

Lato się skończyło – wracamy do rzeczywistości, co? Jeżeli masz jakieś postanowienia, na przykład takie, że teraz dasz radę Wilkowi, to bardzo dobrze! Momenty przełomowe są doskonałe do tego, by wprowadzić zmiany. Upewnij się tylko, że robisz to z głową. Czyli jak?

Oto szybkie przypomnienie w trzech punktach:

1) Zrób plan: posiłków, ćwiczeń – wpisz pory tych czynności w kalendarz i traktuj jak każde inne zobowiązanie.
Plan jest po to, by nie polegać znowu tylko na swojej słabej „silnej” woli.
Ale realistyczny plan!
Jeżeli nigdy nie ćwiczyłaś a postanowisz siedzieć na siłowni 2 godziny każdego dnia, to nic z tego nie będzie.
To samo tyczy się stwierdzeń „Od dzisiaj, już nigdy nie tknę słodyczy”. Daj spokój! Pewnie trzeba je na jakiś czas ograniczyć, ale narzucanie sobie takiej ogromnej presji nie pomoże.
Zamiast NIGDY – NIE DZISIAJ.

2) Podziel Całą Wielką Zmianę na małe kroki. Od czego zaczniesz? Jaki krok możesz wykonać już dzisiaj?

3) Nastaw się pozytywnie. Tak wiem, słyszałaś to milion razy.
Możesz to jednak zrobić bardzo konkretnie: na początek wyrzuć ze swojego słowo „walka”„uda się”.
Ty to ZROBISZ, konsekwentnie i z miłością pracując nad sobą.
Lewemu sierpowemu mówimy stanowcze NIE.

I pamiętaj: Nie można robić ciągle tego samego i oczekiwać innych rezultatów!!!

Powodzenia!

 

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2016-09-01T07:56:42+00:001 Wrzesień, 2016|Kategoria: Ogarnąć jedzenie|Tagi: , , , , |

8 komentarzy

  1. Kokosanka Wrzesień 2, 2016 w 8:10 am - Odpowiedz

    Witam! Tego bloga odkryłam przypadkiem i przeczytałam już większość postów, prawie „jednym tchem”. Poczułam spokoj wewnętrzny, którego nie czułam już bardzo dawno. Wiecie dlaczego? Bo już wiem, że nie jestem w tym SAMA, ze są tutaj osoby z takim problemem z jakim ja się borykam. W moim otoczeniu jest wiele bliskich mi osób, ale nikt nie wie o nim problemie z jedzeniem… A właściwie to wie mąż i siostra, ale bagatelizują to. Dla mojego męża to że przytylam i że objadam sie słodyczami to tylko objaw mojej „słabej silnej woli”, objaw słabości, braku kontroli nad własnym życiem. To smutne, ale w moim otoczeniu nie mam żadnego wsparcia, nie mam z kim porozmawiać w chwili gdy czuje że zbliża się Wilk.
    Teraz może trochę o mnie.
    Jestem Natalia. Prawdziwy problem z Wilkiem mam od około 1,5 roku. Nie prowokuje wymiotów. Po atakach często stosuje leki odwadniające, tabletki dla cukrzyków i łagodne środki pobudzające wypróżnianie. Ataki jedzenia rozpoczęły się w momencie rozpoczęcia nowej pracy – bardzo silny stres, ciągle niezadowolenie z siebie i jakiś taki kompleks, że nie jestem wystarczająco dobra ( pomimo wielu pochwał że strony szefostwa). Oprócz tego duże emocje i niesamowita odpowiedzialność w mojej pracy sprawiły że zaczęłam się pocieszać słodyczami. Początkowo jedna drożdżówka i kilka czekoladek sprawiały, że przyszło opamiętanie, samokontrola funkcjonowała jeszcze wtedy w miarę dobrze. Później doszła presją związana z urzadzaniem nowego mieszkania, remontami, mąż uważał że za mało w to wszystko się angażuje … Wtedy taka moją ucieczką, małą przyjemnością, czymś tylko moim było jedzenie. Zawsze napady związane były tylko z jedzeniem słodyczy i białego pieczywa. Z wysokim problemem stresu związane są też moje dość poważne zaburzenia hormonalne, jestem w trakcie leczenia ale tak naprawdę nie wiem czy będę mogła mieć kiedyś dzieci. Tym bardziej, że lekarz stwierdził że od takich dawek hormonów to normalne że mam większy apetyt i przytyję… W ostatnim czasie z tego powodu znów przestałam je stosować i znów nie mam okresu…
    Na pewno będę stałym bywalcem na tej stronie bo już samo czytanie postów Ani jest balsamem dla mojej duszy. Chciałabym jednak znaleźć kogoś z kim nawzajem mogłabym wspierać się jeszcze bardziej w trudnych chwilach…wygadac się, opowiedzieć jeszcze więcej o swoich problemach. Bardzo w tym wszystkim brakuje mi Przyjaciela. Gdyby ktos chciał pogadać i wspierać się wzajemnie, podaje maila: kokosanka00@op.pl

    • Patrycja Wrzesień 3, 2016 w 5:47 am - Odpowiedz

      Hej. Już do Ciebie piszę na maila kochana 🙂

    • Ania The Wolf Wrzesień 3, 2016 w 2:30 pm - Odpowiedz

      Kokosanko trzymam mocno kciuki i bardzo, bardzo gorąco ściskam 🙂 Jesteś wspaniałą i niezwykłą Kobietą! Zawsze o tym pamiętaj! Korzystaj z wiedzy i mądrości Kochanej Ani, bo jest naszym największym skarbem :*

  2. Anka Wrzesień 2, 2016 w 9:04 pm - Odpowiedz

    Cześć Kokosanko:)
    Zawsze kiedy w komentarzu pojawia się ktoś nowy robi mi się przykro, że oto jeszcze jedna z nas choruje, cierpi, toczy boje…
    a
    Ale zaraz potem myślę sobie, że jeśli trafiła właśnie tu, na stronę Gruszczyńskiej, to nie mogło stać się lepiej. Wiem, bo dla mnie to miejsce okazało się najlepszym z możliwych (dziękuję Aniu. Po stokroć…).
    Kokosanko, wierzę, że będzie dobrze, musi być jeśli będziesz tu stałym gościem. i będę Ci wdzięczna, jeśli tak samo uwierzysz we mnie.
    bo
    To daje siłę. To po prostu działa.
    Ściskam Was wszystkie. Te kobitki które tu piszą i wszystkie te, które Gruszczyńsko czytajo:)
    Wierzę w Was.

  3. Anka Wrzesień 2, 2016 w 9:05 pm - Odpowiedz

    Coś mi zeżarło literki we wpisie, a może to tylko wzruszenie…

  4. Kokosanka Wrzesień 3, 2016 w 7:37 am - Odpowiedz

    Bardzo bardzo dziękuję za wsparcie 🙂

  5. Hunyeye Wrzesień 3, 2016 w 9:31 pm - Odpowiedz

    Może nie powinnama tu tego pisać, ale mam nadzieję, że możesz mi pomóc. Mam 14 lat i 3 lata temu kiedy miałam nadwagę, zaczęłam się bawić w diety: nędzne 4 miechy pro any, potem… coś. Liczę kalorię, nie mogę spać jeśli codziennie nie poćwiczę, nienawidzę swojego ciała, jektóre dużo za dużo, czasem prowokuje wymioty czy przeczyszczam się. Nikt poza mną o tym nie wie, więc kiedy w domu ćwiczę o 23 (bo zjadłam tą 1/3 jagodzianki) jestem wyzywana. Czytając twojego bloga, zaczynam bać się czy nie idę w pasżyczę wilka. Co zrobić? Czy ma to coś wspólnego z bulimia? Jeśli tak, muszę komUŚ powiedzieć, czy dam radę sama? Nie mogę mówić rodzicom.

    • Wilczo Glodna Wrzesień 3, 2016 w 11:07 pm - Odpowiedz

      Kochana, tak, idziesz w paszczę wilka i to w podskokach.
      Napisz do mnie na priva, to powiem Ci co masz robić: wilczoglodna@gmail.com

Zostaw komentarz