Abstynencja.

Według słownika, abstynencja to powstrzymywanie się od danej czynności.
Niekoniecznie destruktywnej. Tak to się jednak kojarzy, prawda? Alkohol i te sprawy.
Ale abstynencję można mieć  od wszelkich innych używek i zachowań.
Nawet od obgryzania paznokci i grania w karty.
A od jedzenia?

Jak wiesz, nasz wilczy problem nazywam krótko; nałóg.
Nie chcesz tego robić, męczysz się, zabijasz po kawałku, ale robisz.
To dokładnie takie samo uzależnienie, jak nadmierne picie, palenie czy używanie narkotyków.
Ale jaki jest pierwszy krok, dla kogoś kto pragnie rozstać się z nałogiem?
Odstawienie swojego narkotyku; zdecydowanie się na abstynencję.
No bo ciężko jest wyjść z alkoholizmu, ciągle pijąc, prawda? Nie da się.

No dobrze,  ale jak to się ma do nas, Wilczyc i Wilków?
Mimo, że jedzenie jest naszym narkotykiem, nie możemy go tak po prostu odstawić.
Nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, jak żywić się energią słoneczną.
Abstynencja jest, niestety, nie dla nas.

Też tak myślałam, dopóki nie natrafiłam na literaturę Anonimowych Żarłoków.
I tu niespodzianka!
Znalazłam tam koncept abstynencji, jako rozwiązanie także dla tych, którym jedzenie niszczy życie.
Na początku nie mieściło mi się to w głowie. Jak to się ma niby odbywać?
Ale już za chwile wszystko stało się jasne.
Tu nie chodzi o abstynencję od jedzenia jako takiego, tylko o abstynencję od kompulsywnego objadania się.
Tadaaaa! Olśnienie roku!

Co to dokładnie znaczy i z czym to się je:

  1. Ustalasz dla siebie odpowiedni plan żywienia; śniadanie, obiad, kolacja. Uwzględniasz pomiędzy nimi ewentualne przekąski, jeżeli masz w zwyczaju je jeść. Co i o której godzinie.
  2. Zapisujesz wszystko to, co zjesz danego dnia. Jeżeli potrzebujesz bardziej konkretnych ram, ustalasz także objętość porcji (np. 200 gr. kaszy. 250 gr. kurczaka itd.)
  3. Zobowiązujesz się przed sobą do przestrzegania ustaleń lub/i  przed kimś bliskim, kto będzie czuwał nad wykonaniem planu.
  4. Po przygotowaniu i zjedzeniu posiłku zamykasz buzię i otwierasz ją dopiero na kolejny posiłek.
  5. Pomiędzy posiłkami nie podgryzasz, nie skubiesz, nie lecisz po dokładkę, nie oszukujesz.

Decydując się na  abstynencję, zaprzestajesz także innych kompulsywnych zachowań:

  • Głodzenia się. Posiłki mają pokrywać dzienne zapotrzebowanie na kalorie.
  • Regulacji wagi poprzez obsesyjne ćwiczenia, przeczyszczanie się.
  • Ciągłego ważenia się, mierzenia i porównywania z innymi.

Co to daje?
Wolność, niesamowitą wprost wolność.
Uczysz się jak być konsekwentną i nie szukać wymówek.
Uczysz się dotrzymywać danego sobie słowa.
Uczysz się akceptować głód, który pojawia się naturalnie przed kolejnym posiłkiem.
Twoje życie przestaje się kręcić wokół jedzenia.
Przestajesz kłamać, oszukiwać, przejadać wszystkie pieniądze.
Zaczynasz zauważać, że świat się wcale nie zawali, jeżeli nie włożysz czegoś do ust przez kilka godzin.
Gdy jest ci ciężko, zamiast izolować się od bliskich i objadać w samotności, zwracasz się do nich po pomoc.
Zaczynasz jasno myśleć.
Uspokajasz się.
Zdrowiejesz z nałogu.

Odkryjesz też dużo zaskakujących prawd o sobie:
Że możesz chwilowo zignorować uczucie głodu i poczekać na porę posiłku. I to nie jest aż takie trudne.
Że wcale nie musisz objadać się, gdy coś nie wychodzi. Znasz też inne sposoby radzenia sobie z emocjami.
Że możesz wstać od stołu usatysfakcjonowana, a nie objedzona.
Że jesteś w stanie zostawić coś na talerzu, bo już masz dosyć(!)
Że wcale nie jesteś bardzo głodna wieczorem. (No bo niby po co ciało ma się domagać energii, skoro zaraz idziesz spać.)


Mimo, że wyszłam z bulimii już dawno, nie pozbyłam się do końca obsesji jedzenia. Ona wracała.
Ale odkąd trzymam się konceptu abstynencji, moje życie zmieniło się nie do poznania. Jestem wolna.
Nie wiem czy taki stan będzie się utrzymywał do końca moich dni. Nie myślę o tym. Skupiam się tylko na dniu dzisiejszym. A dzisiaj jest dobrze. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co stanie się jutro, więc się tym nie zamartwiam.

I dochodzę do wniosku, że  ma jednak niezłe sposoby na takich jak my.
Najlepszym dowodem na ich skuteczność jest to, że istnieją już ponad 50 lat i z powodzeniem działają w 75-ciu krajach. To musi znaczyć, że nie robią fuszerki, co?

A teraz, na koniec, wyrażę się patetycznie. Proszę wyryć moje słowa w granicie.

Abstynencja od kompulsywnego objadania się to odzyskana wolność i życie.

Amen.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

26 komentarzy

  1. lena Wrzesień 24, 2015 w 5:03 pm - Odpowiedz

    Jak ja uwielbiam to sciskanie w zoladku:) Po wielu latach zaczęłam normalnie odczuwać głód,regularne posiłki to podstawa by wyjśc z tego bagna i podstawą jest bardzo mocno i swiadomie chcieć z niego wyjsc.Mam wrazenie..jakby opadła mi mgła z oczu,są one teraz szeroko otwarte i juz wyrosły mi małe skrzydełka..pozwalając na coraz wiecej chwil wolnosci…to Twoja zasługa Aniu:)Powyższy post to kolejne uzdrawiające słowa…dziekuje całemu wszechswiatu..ze trafiłam na Ciebie.Pozdrowienia 🙂

    • Wilczo Głodna Wrzesień 24, 2015 w 5:08 pm - Odpowiedz

      aaaa! Cieszę się! 😀 Głód jest spoko, nie? Taki tymczasowy, poprzedzający zdrowy posiłek 🙂

      • lena Wrzesień 24, 2015 w 5:16 pm - Odpowiedz

        Dokładnie właśnie taki 🙂

  2. Ela Wrzesień 25, 2015 w 8:09 pm - Odpowiedz

    Hej 🙂 wymieniłyśmy ostatnio Aniu kilka maili. Chciałam Ci jeszcze raz podziękować.
    U mnie na razie jest OK. Staram się jeść normalnie i trzymam się planu.
    Ugruntowuję się w przekonaniu, że zawsze mam wybór (objeść się czy nie), zawsze mogę się zachować tak jak zechcę, nic nie muszę. Nie muszę się poddawać fali ataku.
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Patka Wrzesień 26, 2015 w 5:10 am - Odpowiedz

    Ratujesz mnie tym postem ! Kocham cię ! 😀

  4. Ela Wrzesień 27, 2015 w 5:41 pm - Odpowiedz

    Aniu Kochana mam jeszcze kilka pytań. Przeczytałam oczywiście całego Twojego genialnego bloga w tym posty o zapalnikach. Tylko nie potrafię do końca zdiagnozować ich u mnie. Mimo, że z różnymi dziwnymi formami zaburzeń odżywiania się mam do czynienia od jakiś 6-7 lat to nigdy u mnie to nie przybrało aż tak bardzo drastycznej formy. Oczywiście, czułam się niekochana, niepotrzebna, zajadałam ciastkami smutek, poczucie beznadziei i nienawiść do siebie samej. Mam świadomość swojego problemu. Zdarzało mi się wymiotować, ale nigdy nie robiłam tego regularnie, kiedy czułam się bardzo źle psychicznie to wymiotowałam może max 2 razy w tygodniu. Ogólnie przez całe życie zwymiotowałam może 20 raz pod wpływem emocji i ich zajadania. Zajadanie problemów zdarza mi się częściej – bo kilka razy w tygodniu tak delikatnie, a tak żeby się objadać (u mnie to zazwyczaj do mx 4-5 tys kcal – tak podjadam słodycze przez cały dzień, nie na raz) do bólu brzucha zdarza mi się może 3-4 razy w miesiącu. Rzeczywiście, tracę wtedy kontrolę nad sobą i nad tym ile jem. Kiedyś się głodziłam ale nie było to jakieś drastyczne głodzenie się – ważyłam 45 kg przy 158 cm wzrostu. Po kilku latach zaczęłam się objadać i w moim najgrubszym momencie ważyłam może 62 kg. Byłam gruba, ale nie otyła. Wiem, że jedzenie to mój duży problem. Ale czy uważasz że w związku z tym powinna podejść do kwestii zapalników tak samo jak Ty? że nie jem ich i koniec. Moim zapalnikiem jest na pewno czekolada z orzechami, ale uwielbiam czekoladę – może lepiej jeść jej trochę każdego dnia i ją ,,odczarować” jako coś zakazanego, tajemniczego wroga i źródło endorfin? Może lepiej (akurat w moim przypadku) jeść wszystko ale w odpowiedniej ilości ?
    Z góry dziękuję Ci za odpowiedz i czas poświęcony na przeczytanie mojej historii 🙂
    miłej niedzieli

    • Wilczo Głodna Wrzesień 28, 2015 w 1:00 pm - Odpowiedz

      Kochana,
      To że nie przeczyszczasz sie po napadach obżarstwa, jest tylko nieistotnym, dla całokształtu szczegółem. Jesteś takim samym kompulsywnym żarłokiem jak ja, i jak sama mówisz, wiesz o tym. Zasady więc obowiązują takie same.
      Nie ma „odczarowywania” jest za to mydlenie sobie oczu. Swoich własnych, własnoręcznie. Czytałaś mój post o prawdzie? No własnie.
      Wyeliminuj zapalniki. Zrób to na miesiąc, zrób eksperyment, zobacz jak to jest. Ta wolność od obsesji, którą z czasem uzyskasz jest niczym w porównaniu ze smakiem czekolady!
      Buziaki i dziękuję za komplementy 🙂

      Ps. Endorfiny znajdują się w sporcie, nie w czekoladzie 😉 W czekoladzie to tylko ciągłe niezadowolenie z siebie; dzien za dniem to samo….

  5. Kasia Wrzesień 28, 2015 w 2:39 pm - Odpowiedz

    Aniu dziękuję za pomoc, świetny blog, daje mi mega dużo inspiracji 😉 od trzech tygodni jestem czysta

  6. Ela Wrzesień 28, 2015 w 7:28 pm - Odpowiedz

    Dziękuję Aniu za odpowiedz. W głębi duszy gdzieś tam czułam, że taka jest WŁAŚCIWA odpowiedz, ale wygodniej mi było udawać, że jednak jest inaczej.
    MASZ CAŁKOWITĄ RACJĘ.
    Tylko trochę czasu mi zajmie ugruntowanie się w tej prawdzie i co najważniejsze życie zgodnie z moimi nowymi zasadami.
    Ale dziękuję 🙂 Już wiem, w jakim kierunku podążać 🙂
    Ściska mocno !

  7. milka Wrzesień 29, 2015 w 12:36 am - Odpowiedz

    Aniu, zadałam Tobie pytania po innym postem ale może nie zauważyłaś :* Staram się jeść regularnie co 3 godziny ale pół godziny po posiłku już myśle o następnym, szybko robie się głodna. Pewnie przez to, że żoładek rozciągnięty, przyzwyczajony to wielkich ilości. Do tego nawet jak zjem niewiele to wywala mi brzuch jak dziecku z Afryki 🙁 Chyba kiedyś wspomniałaś, że po jakimś czasie to się unormuje i spadnie ten wydęty brzuch, byle wytrzymać i żołądek się skurczy, wystarczą mniejsze porcje. Będzie tak? Jak sobie radzić w tym czasie 🙁 Cieżko mi wytrzymać, z takim wydętym brzuchem, puchnę i chyba woda mi się zatrzymuje….chodzę wtedy zła, nie mogę sobie znaleźć miejsca, póki ulgi temu wszystkiemu nie przyniesie napad na żarcie i wymiotowanie 🙁
    Powiedz mi proszę jeszcze czy odkąd nie wymiotujesz zauważyłaś zmiany w wyglądzie Twojej twarzy? Walczę z ED już 10 lat, przechodziłam chyba wszystko co możliwe. Od anoreksji bulimicznej, przez skrajne wychudzenie do bulimii. Najlepiej wyglądałam jak sama postanowiłam przybrać na wadze z 35 kg do 55kg. Udało mi się to w około rok, jadłam regularnie tylko ile mój organizm potrzebował i nie wymiotowałam. Twarz była ładna, policzki zaokrąglone, a teraz po 3 latach samej bulimii nie mogę patrzeć na siebie. Twarz chuda, policzki zapadnięte, wyglądam tak biednie jakbym anemie miała? Zauważyłaś, że twarz lepiej u Ciebie wygląda? czy ja już zawsze będę wyglądać jak ciężko chora 🙁

    • Wilczo Głodna Wrzesień 29, 2015 w 6:00 pm - Odpowiedz

      Nie zauważyłam, przepraszam.
      Kochana, sama sobie odpowiadasz na to pytanie. Jeżeli coś zadziałało raz (zdrowe, regularne jedzenie) to dlaczego ma nie działać zawsze?
      Jak raz zrzucisz przedmiot ze stołu i on spadnie, to raczej możesz założyć, że tak się stanie i za drugim razem, prawda?
      Wróć więc do tego co robiłaś, a osiągniesz takie same rezultaty. Prawa wszechświata się nie zmieniły od tego czasu.
      Co do wzdętego brzucha, to jedząc zdrowo, przejdzie; ustabilizuje się ten cyrk, jaki obecnie odbywa się w Twoim organiźmie.

      A co jesz w trakcie posiłków, że jesteś tak szybko głodna? Moze tu tkwi problem?

  8. A Wrzesień 29, 2015 w 11:46 am - Odpowiedz

    Twój blog, jest naprawde genialny! Tłumaczy bardzo dużo rzeczy i pomaga uwierzyć, ze się da. Ja próbuje kolejny raz wyjść z tego. Na razie to początek, ale Twój blog sprawił, że zmieniłam pogląd na kilka spraw. Zawsze wydawało mi się, że jak już złapie kontolę to będę mogła jeść jak inni. Kilka ciasteczek bez wyrzutów sumienia, najeść sie na imieninach u cioci jak inni – to tu to tam, ale teraz wiem, że to tak nie działa. Kreowałam sobie w głowie taki obraz, żeby oszukać się że już jest ok i mogę wrócić do jedzenia wszystkiego na co mam ochote. Ale to tak nie działa, bo zaczyna się powoli, jedno ciasteczko i duma z siebie, że potrafiłam zjeść tylko jedno, ale potem myśl: a więc może jak zjem dwa to też sobie poradze… no i leci…
    Wiem, że jeszcze dużo się muszę nauczyć, teraz zastanawiam się czy iść na jakaś terapie, bo tyle razy próbowałam sama i się nie udało… byłam raz na jednym spotkaniu z psychoteraupeutą, ale ta kobieta mi się nie spodobała, wiec nie wróciłam. Myślisz, że powinnam spróbować jeszcze raz?
    Trzymaj za mnie kciuki, ja trzymam za Was, bo wiem jakie to trudne. A Ciebie Aniu podziwiam! Jesteś dla mnie przykładem do naśladowania 🙂

    • Wilczo Głodna Wrzesień 29, 2015 w 6:04 pm - Odpowiedz

      Dziękuję słońce 🙂
      Zrobiłaś bardzo duży krok. Niektórzy będą do końca życia się oszukiwać i nigdy nie wpadną na to, co jest nie tak.
      Myślę, ze jeżeli chodzi o terapię, to dlaczego nie. Czytałaś mój post o eksperymentach?
      Spróbuj, zobacz, jak będzie działało, zostań, jak nie, szukaj dalej.
      Rozwijaj się, szukaj, pytaj.

  9. Ela Wrzesień 29, 2015 w 6:20 pm - Odpowiedz

    Jeśli mogę coś doradzić – na stronie naszej kochanej Ani 🙂 co do szybkiego odczuwania głodu po śniadaniu – to ja mam na to taki sposób – jem duży, pełnowartościowy posiłek.
    Nie chcę nikogo szokować ale jest to np. paczka szpinaku + 3 jajka + przyprawy i łyżka oleju kokosoego
    albo małe pętko kiełbasy, jajko sadzone i fura zielony warzyw (mix sałat, papryka, pomidory, kapusta kiszona, ogórki). Po takim posiłku jest się najedzonym na kilka godzin, na prawdę zapomina się o jedzeniu, można się poświęcić innym aktywnościom i po prostu żyć pełna parą 🙂
    Ja osobiście mimo, że mam problem z jedzenie i zdarza mi się cały czas objadać kompulsywnie, uważam że dla takich osób jak my – doskonałym wyjściem jest dieta paleo. Wpisz sobie w wyszukiwarkę o co chodzi jeśli jeszcze nie słyszałaś 🙂 Jeśli chodzi o ten sposób jedzenie polecam szczególnie dwie strony:
    http://www.tlustezycie.pl/
    http://www.alpacasquare.pl/
    Mi takie jedzenie bardzo pomaga, jest zdrowe, odżywcze, zaspokaja świetnie głód i na prawdę nie ma się ochoty na więcej 🙂
    Nie jest to oczywiście jedyna słuszna metoda leczenia czy wspomagania wychodzenia z bulimii – ale u mnie pomaga i działa ( a nie stosuję jej w 100 %, bo się tak chyba nie da 🙂 stosuję paleo w 70 % posiłków, w pozostałych 30% jem wszystko inne – grunt żeby większość była OK).
    Do tego ja zauważyłam poprawę kiedy ZMNIEJSZYŁAM ilość spożywanych posiłków – na razie do 4 w ciągu dnia. Kiedyś jadłam 5 -6 małych i cały czas myślałam kiedy mi wypada następny posiłek, co zjeść, czego nie zjeść itd. Teraz dążę do tego żeby jeść 3 razy dziennie, zjem rano duże śniadanie (i tłuściutkie), to dopiero po 
    4-5 godzinach zaczynam być lekko głodna. Nie kombinuję przegryzek, zamienników itd. Czekam aż zgłodnieję, jem dużo i do syta i mam spokój na kolejną część dnia.
    Nie wiem czy pomogłam, ale u mnie się sprawdza 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

    • Wilczo Głodna Wrzesień 29, 2015 w 8:06 pm - Odpowiedz

      Zgadzam się. Ja też wcinam strasznie dużo na śniadanie. I dzięki temu jem już 3-4 posiłki dziennie. Nie potrzebuję więcej.

  10. M Październik 4, 2015 w 6:14 pm - Odpowiedz

    a ja już tracę nadzieję, nie mam siły walczyć. Po niedawnym najdłuższym okresie abstynencji 8 dni, teraz 2 tyg jestem w ciągu, nie mogę przestać; pożegnalna uczta miała być 30/09 żeby od 1/10 zacząć. Była i 1/10 był dobry ale w piątek kolega w pracy miał imieniny, przyniósł ciasta i poszłooooo. Od soboty miało być znów dobrze, potem od dziś… Nie jestem głodna (normalne po 10000kcal dziennie) ale wychodzę do sklepu po jedzenie. Btw. mój miesięczny koszt Wilka to około 500+ pln
    Na AZ od kiedy – o nich wiem jakieś 5 mcy – nie mogę się przełamać, boję się konwencji, tego że będą 2 osoby i nie da się wmieszać w tłum. Piszę tu żeby się wyżalić, ale czuję się żałosna, bo wiem że niewiele można tu poradzić, jak się sama nie ogarnę to nikt tego za mnie nie zrobi :’-(((

    • Wilczo Głodna Październik 6, 2015 w 11:11 am - Odpowiedz

      Kochana, a po jaką cholerę robisz sobie pożegnalne uczty? Przemyśl sobie w takim razie swój stosunek do tej choroby.
      Czy ktoś kto leczy raka, też robi sobie pożegnania raka, którym to się rozkoszuje ostatniego dnia? mmmmm… jak boli, nie wycinajcie go jeszcze..
      To może zamiast zaczynać od wiecznego jutra, zacznij od teraz. Nie „skończ z chorobą” ale „zacznij ze zdrowiem”

      Co do AŻ, to tracisz czas na takie obawy. Nawet jeżeli będzie jedna osoba, to po tej godzinie tam, będziesz sobie w brodę pluć, że tyle zwlekałaś. Tak było ze mną. Jedyną konsekwencją jaką wyniesiesz to wolność.
      I tak, tylko ty możesz coś poradzić na swoje życie. Nie bój się go.
      Pozdrawiam i ściskam mocno :*

  11. M Październik 8, 2015 w 9:34 pm - Odpowiedz

    A może któraś z czytelniczek pod wpływem bloga wybrała się na AŻ i mogłaby podzielić się doświadczeniem ku pokrzepieniu serc? 🙂

  12. Adri Październik 11, 2015 w 8:46 pm - Odpowiedz

    Należę do wspólnoty AŻ od jakiegoś czasu i jestem pod wrażeniem zmian jakie zaszły w moim życiu. Nie przeczyszczam się i staram się trzymać planu jedzenia. Jeśli dzieje się coś niedobrego po prostu piszę do członka wspólnoty (oni rozumieją, mają to samo) albo czytam literaturę AŻ. Spotkania z psychologiem nie były tak skuteczne jak program 12 kroków.
    Polecam każdemu, kto zmaga się z kompulsjami.

  13. kasia Marzec 20, 2016 w 3:43 pm - Odpowiedz

    Totalnie zalamana wilczyca to ja Kasia,weszlam dzisiaj na te strone i zobaczylam mala iskerke w tunelu.Boze tak badzo chce sie zmienic,prosze o pomoc nigdy z nikim nie dzielilam sie tym problem tylko placze w poduszke .Slonica

  14. Dom i Wilk – Wilczogłodna Kwiecień 14, 2016 w 11:46 pm - Odpowiedz

    […] być one sztywne, prawda? W końcu kto to widział dom o miękkiej strukturze? Ta konstrukcja to abstynencja od kompulsywnego objadania się. Składa się na nią plan posiłków oraz unikanie zapalników. […]

Zostaw komentarz