Czas napisać ten bolesny post.

Jak się ma Wilczy Głód do nadużywania alkoholu? Z moich obserwacji wynika, że razem im po drodze.
Wilczyce często dużo piją. Dużo za dużo.
Ja byłam jedną z nich; stąpającą po cienkiej linii kolejnego uzależnienia.
Gdy wyszłam z WG, musiałam rzucić też alko. Jedno bez drugiego by się nie udało. Dlaczego?

Bo alkohol zawsze doradza źle – mówi „Złam swoje zasady, dzisiaj jest zabawa”.
Obiecuje, że zabierze twój problem, da chwilę wytchnienia od ciągłego młyna kontroli i porażki.
No przecież nie można ciągle myśleć o jedzeniu. Zwariuje się od tego!
Jedno piwo czy dwa uciszą ten lęk, przytulą, pogłaszczą po głowie i zapewnią, że będzie dobrze.
Po alkoholu wszystko wydaje się takie śmieszne i proste. Ono bierze cię pod łokieć, sadza na barowym stołku i podsuwa orzeszki do chrupania; zjedz chociaż raz bez wyrzutów sumienia, teraz możesz.
Jest piątek wieczorem, jesteś zmęczona i masz prawo się rozerwać.
Alkohol to zapalnik do jedzenia. Wracając do domu o czwartej nad ranem kupisz sobie jeszcze wielkiego kebaba, albo paczkę ciastek. Będziesz potem siedzieć w toalecie, ale to nie dlatego, że zjadłaś. O nie!
Dasz sobie inne usprawiedliwienie; za dużo wypiłaś. A to nowość! Przecież każdemu się czasem zdarza.
Nie będziesz więc czuła się tak podle wsadzając sobie palce do gardła.
Ba! Będziesz mogła nawet opowiadać o tym jutro znajomym i oni wszyscy będą się śmiać, że się tak porobiłaś.
I to ty, która ma najmocniejszą głowę i przepija nawet chłopaków!
No oczywiście, że masz najmocniejszą głowę! Jak masz nie mieć, jak co pół godziny wychodzisz do toalety, pozbyć się alkoholu z żołądka i możesz pić dalej. Wszyscy patrzą na ciebie z niedowierzaniem.
A w sumie to nikt nie patrzy, bo wszyscy ledwo trzymają się na nogach.

Alkohol daje ci lekką głowę, wolną od trosk. Kiedy otwierasz butelkę wina sama w domu, do filmu, do chipsów. A potem nie wiesz już sama, na co rzucić się pierwsze; na to wino czy na te chipsy.
Gdzie bardziej wyje wilk? W efekcie pochłaniasz wszystko.
Straciłaś wątek filmu już dawno, bo za często wychodzisz do toalety, ale kto by się tym przejmował.
To i tak był tylko pretekst.
W końcu zaczynasz czuć się senna, dopijasz się jeszcze czym i zasypiasz na kanapie.
Budzisz się o czwartej rano zmarznięta i sama. Film się skończył i w czerni ekranu odbija się twoja przerażona twarz. Kim jestem? Co ja robię? Czy tak będzie zawsze? Ja nigdy z tego nie wyjdę.
Wleczesz się do łóżka i próbujesz zasnąć, ale strach długo jeszcze trzyma cię za gardło.

Budzisz się rano po imprezie z makijażem przyklejonym do poduszki, masz twarz jak z horroru; napuchniętą od picia i wymiotowania; jest ci niedobrze i boli cię głowa. Będzie bolała do wieczora.
Ale przynajmniej nie trzeba będzie myśleć, nic robić. Przecież mam kaca. Ludzi z kacem zostawia się w  spokoju. Ludzie z kacem nie muszą ogarniać swojego życia. Nawet nie muszą nic jeść, bo im niedobrze. Są wolni.

Taka impreza była!

Wieczorem zaś zadzwonią inni znajomi i będą wyciągać na kolejną popijawę w wesołym towarzystwie, ale ty podziękujesz. Stwierdzisz, że dzisiaj zostajesz w domu, kupisz butelkę wina (na ten ból głowy), kupisz chipsy i obejrzysz jakiś film….