Czy schudnę jedząc tyle ile potrzebuję? Przecież nawet dziecko wie, że aby schudnąć, trzeba jeść mniej! No to jak to tak nagle…

Niedawno opublikowałam bardzo ważną serię postów o tym jak jeść normalnie.
Udowadniam w niej, że schudniemy tylko wtedy kiedy porzucimy głupie diety i zaczniemy jeść tyle ile potrzebuje nasze ciało, dając mu zdrowe, w większości nieprzetworzone jedzenie.
Nie będę tu teraz powtarzać wszystkich tez – artykuły są długaśne. Przypomnę tylko najważniejsze założenia:

1. Każde ciało ma swoją idealną wagę, w której czuje się i wygląda najlepiej. Jest to sprawa genów, tak samo jak wzrost.
Jeżeli nie pochodzisz ze związku koszykarza z siatkarką, możesz sobie ewentualnie założyć wysokie obcasy. Każdy to wie i akceptuje (może z bólem serca, ale jednak).
Tak samo jest z wagą: jeżeli nie pochodzisz z filigranowej rodziny, pewnie nigdy nie będziesz nosić rozmiaru XS bez robienia sobie krzywdy.
Ten fakt jest jednak powszechnie nieakceptowalny. Ba! Nasza kultura zachęca, a wręcz nakazuje, żeby jednak się w tą XSkę wbić.
Stąd pochodzi większość naszych problemy z jedzeniem i potęga przemysłu dietetycznego.

2. Aby ważyć tyle ile trzeba, należy dostarczać sobie tyle kalorii i składników odżywczych ile trzeba.

3. Należy jeść głownie jedzenie nie przetworzone (w 80% będzie już ok). Te wyprodukowane w fabryce, co prawda dostarcza kalorii, ale nie ma w sobie pełnych wartości odżywczych -dlatego organizm nigdy nie czuje się syty. Cały czas domaga się jeszcze i jeszcze, po to by uzupełnić braki w mikro i makroelementach.
(Zobacz co stało się z ludźmi, którzy żywią się w większości jedzeniem przetworzonym, na przykład w USA czy na Wyspach Samoa)

4. Jeżeli jesz poniżej swojego zapotrzebowania kalorycznego, skazujesz się automatycznie na porażkę. Twoje ciało wie doskonale, że coś tu jest nie tak i będzie się bronić przeciwko takiej diecie. W efekcie, prędzej czy później, rzucisz się na jedzenie.
Nie ma czegoś takiego jak kaloria „zaoszczędzona”. Jest tylko kaloria pożyczona. Zjesz za mało? Za chwilę ciało upomni się o zwrot: GDZIE MOJE KALORIE??? DAWAJ MI JE TU! I złapiesz się na tym, że właśnie wyjadasz całą lodówkę, nie mogąc się zatrzymać.

Te artykuły wzbudziły ogromne zainteresowanie. Dostałam masę listów i komentarzy, w których piszecie, że w końcu rozumiecie na czym to wszystko polega, że przestałyście się bać przytycia, że zaczęłyście jeść normalnie i że z tego wychodzicie.
O to chodziło.

Ale część osób, nadal nie może tego ogarnąć.
Nie dziwię się. To przecież wbrew wszystkiemu co się słyszało całe życie!!!
Wbrew temu co mówią dietetycy, a nawet lekarze!

W każdym razie: szok.
Trzeba jeść tyle ile trzeba, aby ważyć ile trzeba.
Bania mała.

No i pojawiają się takie dramatyczne apele:

Mam pytanie do Was, choć Ania mi już odpowiedziała na nie. Ale moje ego wciąż się buntuje.
Jak ktoś jest otyły, bo ma zaburzenia jak się patrzy, to uwaga, pytanie które padło chyba z 10000 razy, ale dla mnie ważne: CZY JAK BĘDĘ JADŁA NORMALNIE, BĘDĘ CZYSTA, NA SWOIM POZIOMIE 2200 KALORII, CZY SCHUDNĘ?????
Czy ktoś tak miał, że z otyłości wyszedł jedząc normalnie????? Dziękuję i przepraszam za ten banał, Musze sobie w głowie przestawić i dlatego proszę o pomoc.
Z Wilczego Stada

I ja się wcale z tego nie śmieję. Ja to rozumiem.

Dlatego teraz wyjaśnię jeszcze raz – aczkolwiek pewnie nie na zawsze – jak to działa.

Prosta arytmetyka

Powiedzmy, że jesteś, tak jak ja, średnio aktywną, niewysoką kobietą. Wyliczyłaś, że potrzebujesz jeść dziennie 2100 kcal, żeby osiągnąć i utrzymać swoją idealną wagę. (Oczywiście zakładając, że to rozsądna liczba! Więcej tutaj: Idealna waga)
Dla mnie jest to 55 kg i tyle właśnie powinnam mieć.

No to co należy zrobić? No… jeść 2100 kcal. To logiczne prawda?
Takim rozumowaniem posługujesz się bardzo sprawnie na co dzień. Jeżeli wiesz, że musisz zatankować trzy litry paliwa, żeby dojechać do domu, nie tankujesz dwóch. Jeżeli masz zapłacić w markecie sto złotych za zakupy, nie dajesz kasjerce pięćdziesięciu.

Ale jeżeli chodzi o kalorie, to jakoś to nie działa.
W tej materii panuje wielka, GLOBALNA, zaćma mózgowa!
Powiedzmy, że ważę sobie 80 kg. Mam 25 kg nadwagi. Wiem, że powinnam ważyć 55 kg. Wyliczam kalkulatorem, wzorem i czym tam jeszcze, że muszę jeść 2100 kcal aby to osiągnąć – a nie 2500, jak do tej pory. Wychodzi mi to CZARNO NA BIAŁYM.
Paczam i widzę – stoi jak BYK: dwa-ty-sią-ce-sto
I co robię? Jeb, dieta 1800! Albo 1500!
Samochód staje w szczerym polu, kasjerka wytrzeszcza gały…

kalorie

      kalorie

 

No to GDZIE tu sens? No gdzie?
Czy na serio cały świat nie widzi, że to głupie? Większość dietetyków radośnie wali dietą 1400, w poradni chorób metabolicznych z NFZ dają wszystkim pacjentom jak leci 1200 kcal (otyłość olbrzymia, cukrzyca, Hashimoto). To robią ludzie po wyższych studiach, mądrzy, wykształceni…
Czy na serio kobieta, która waży 120 kg musi jeść ¼ tego co jadła do tej pory? Połowa nie wystarczy?
A przecież nie trzeba geniusza, by policzyć, że na diecie 1800 wylądujesz na wadze… 34 kg. A przy diecie 1500?
No policz sama, no!

 

kalorie

 

Aha, chodzi o to, że na 1200 kcal schudniesz szybciej?
No może w jakimś równoległym wszechświecie. Na Ziemi jednak wygląda to tak:

Poniedziałek: 1200
Wtorek: 1200
Środa: 1200
Czwartek: 1200
Piątek: 5000
Sobota: 5000
Niedziela: 5000

Tak?
Ewentualnie wytrzymujesz dwa tygodnie, a potem przez dwa się obżerasz. No to:

 4×1200 + 3×5000 = 19800 – tyle kalorii spożyłaś w ciągu tygodnia.

Teraz podzielmy to na 7 dni.
19800/7 = 2828 kcal.

Tyle jesz średnio w ciągu dnia.

*Uwaga, jeżeli wymiotujesz, to i tak przyswajasz od 40 do 70% zjedzonych kalorii, więc nie bądź taka sprytna. Więcej tu.

No to jaki z tego wiosek?
Jeżeli jesteś na diecie 1200 kcal, to NIE JESZ 1200 kcal!!!
Jesz 2800, albo i więcej!

Widzisz to?
Inaczej przecież byłabyś już jak niteczka.
Inaczej wszystkie Twoje koleżanki z biura byłyby jak niteczki.
Inaczej wszyscy klienci dietetyków i poradni chorób metabolicznych NFZ przyszliby RAZ, schudli i sobie poszli w siną dal.

To dlaczego tak nie jest? Czy dlatego, że dieta jest nieskuteczna?
Ależ nie; ona odchudza jak należy – 1000 kcal dziennie to duży deficyt.
To co się dzieje? Słaba wola? Też nie. Odchudzający się mają zazwyczaj żelazną wolę. Im ktoś większy, tym silniejszą wolą wykazuje się w dietach, głodówkach, tabletkach. Serio. Widzę to po moich podopiecznych.
Problem jest w tym, że ta dieta jest NIEMOŻLIWA do utrzymania. To dieta zabójstwo – całkiem dosłownie. Twoje ciało od razu zaczyna z nią walczyć i WYGRA. Zawsze.
To samo tyczy się diety i 1500 i 1800 i 1900 też; generalnie każdej diety, która jest poniżej Twojego zapotrzebowania kalorycznego.

No to co się stanie jak zaczniesz jeść według swojego zapotrzebowania?
Te przerrrrrażające 2100? (przykładowo)

Liczmy dalej: 2800 – 2100 = 700

O tyle kalorii mniej, będziesz jeść niż do tej pory!
Noooo to jaki będzie efekt tego?
Schudniesz!
Tadaaa!

Ale to pewnie zajmie mi 10 lat! Nie chcę czekać w nieskończoność, aż osiągnę swoją idealną wagę.

No dobrze, policzmy i to:

Jeden kilogram tłuszczu to 7000 kcal.
Jeżeli dziennie jesz 700 kcal mniej niż na diecie „1200” (na papierze), to jak długo będziesz zrzucać 1 kg?
7000/700 = 10

W 10 dni! 25 kg zrzucisz w 250 dni.
250 dni to niecały rok, a nie 10 lat!

A jak szybko zrzucisz kilogramy na restrykcyjnej diecie? Hmmm
Nigdy?
Mam podopieczne, które jojują od 40 lat.
W mojej rodzinie także to widzę; niektóre panie na diecie od lat 80-tych, ubiegłego stulecia. Bez skutku.

Ania, mówisz zupełnie coś odwrotnego niż wszyscy do tej pory. Przecież aby schudnąć trzeba jeść mniej niż się jadło. To jest właśnie logiczne! Ty mówisz, że trzeba jeść tyle samo? Jak to? – Daria, moja podopieczna.

Ależ skąd!
Jeżeli dorobiłaś się nadwagi 25 kg, to znaczy, że nie jadłaś tyle ile potrzebujesz. Jadłaś ZA DUŻO.
Popatrz na powyższe screeny z kalkulatorów. Jadłaś dzień w dzień o 400 kcal więcej, ALBO byłaś na diecie redukcyjnej i także jadłaś dużo za dużo,
tak jak udowodniłam.
No to tak, żeby schudnąć MUSISZ JEŚĆ MNIEJ, mniej niż te 2500 – mniej o 400 kcal, a nie o 1400.
Rozumiesz?

Więc tak, racja. Trzeba jeść mniej, by schudnąć. Cudów nie ma. Ale niewiele mniej; mniej o jednego pączka, nie o połowę swojego zapotrzebowania.
Cholera jasna, więźniowie w Auschwitz dostawali więcej: od 1000 do 1700 kcal i zobacz, jak wyglądali.
Tam prowadzi taka dieta i Twoje ciało doskonale o tym wie.
Przestań sobie robić obóz koncentracyjny w domu.

Jeszcze raz, bo nigdy dosyć: Jedząc wedle swojego zapotrzebowania kalorycznego na idealną wagę, osiągniesz idealną wagę.
Nie mam nic więcej do dodania.

*

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zapraszam Cię na indywidualny mentoring ze mną 1 na 1. Więcej informacji tutaj: mentoring
Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D.

Albo na kurs online. Pierwsza lekcja tutaj: Lekcja 0

Zawsze możesz też do mnie napisać: wilczoglodna@gmail.com