• posty

Dąbrowskie i inne posty

Czy można wyjść z zaburzeń odżywiania na poście Dąbrowskiej? A co z postem IF (intermittent fasting)?
Takie pytania dostaję bardzo często. Ten temat przewija się także raz na czas na naszym Wilczym Stadzie i rozpętuje tam małe piekło. A co ja o tym sądzę?
Jeżeli czytasz mojego bloga uważnie, to pewnie wiesz co za chwilę napiszę. Jeżeli nie, to uwaga:

Przy zaburzeniach odżywiania WSZELKIM postom mówimy stanowcze NIE.

Ale to co? To niby nie działa? Do kosza z tym po całości? Przecież specjaliści chwalą, lekarze zalecają, Internet jest pełen sportowców, coachów, sławnych ludzi, zwykłych ludzi i Bóg wie kogo jeszcze, którzy zapewniają że dzięki takiemu sposobowi żywienia wyszli z choroby, schudli czy zrobili formę życia.
Ok, nie przeczę.

Poczytałam sporo o Dąbrowskiej i sporo o IF i widzę, że ich założenia naprawdę nie są głupie. Nie mogę powiedzieć na 100% że są mądre, bo nie znam się aż tak dogłębnie na funkcjonowaniu ludzkiego organizmu jak na przykład lekarz, ale na pewno dużo rzeczy ma sens.
I z góry przepraszam, że wrzucam Dąbrowską i IF do jednego wora; to są zupełnie inne sposoby odżywiania. Jednak robię to właśnie celowo, bo:

Przy zaburzeniach odżywiania WSZELKIM postom mówimy stanowcze NIE.

I to bez rozwodzenia się, który co tam dobrego robi.

Dlaczego?
Właśnie dlatego że jesteśmy osobami zaburzonymi w naszym stosunku do jedzenia. A czym jest post? Okresowym zaburzeniem normalnego porządku jedzenia, prawda?
Na przykład ktoś kto do tej pory jadł powiedzmy że normalnie, ale nieprawidłowo (jadł śmieciowo i nabawił się problemów z jelitami), zaburzając czasowo swoją „normalność” i dostarczając organizmowi innych składników odżywczych osiągnie zamierzony przez panią doktor efekt – oczyści się i wyleczy. Tak przynajmniej twierdzi ona i jej zwolennicy.
Tak samo z IFem; ktoś kto jadł od zawsze przez cały dzień i nagle przestawi się na zupełnie inny sposób żywienia, zszokuje swój organizm i osiągnie efekt, o który mu chodziło.

Kluczowe jest tu to, że te osoby weszły w post z poziomu względnej normalności. I wysłały swój organizm na wojnę z chorobą.

A co się stanie z osobą, która wychodzi w post z poziomu… wieloletniego postu? Bo tym właśnie są w swojej istocie zaburzenia odżywiania. Zgodzisz się ze mną? Najpierw była dieta, potem obżarstwo, kompensacja, dieta, głodówka, żarcie, maraton na siłowni, żarcie, dieta itd.
Tak minęło X lat; na braku względnej normalności.

Nasz organizm jest po pierwsze niedożywiony na najbardziej elementarnym poziomie. I to nie ważne czy nie jesz nic, czy jesz tonę pustych kalorii. Efekt jest ten sam. Po drugie; organizm jest zestresowany. Dla niego to co się dzieje to nieustanna walka o przetrwanie. On nigdy nie wie, czy dzisiaj będzie dieta, czy może przyjdzie tona bezwartościowego żarcia, czy może wpadnie względnie coś normalnego. Wszystko chomikuje więc na wszelki wypadek, w postaci tłuszczu.
Mówiąc obrazowo: Twoje ciało od wielu lat jest już na wojnie. Nie pomoże mu kolejna.

Pamiętasz słowa Einsteina, które często parafrazuję? Nie można ciągle robić tego samego i oczekiwać innych rezultatów.
A więc nie można z głodówek wyciągnąć się głodówką! Tak samo jak nie można z alkoholizmu wyciągnąć się wódką (ale pitą tylko od 12 do 20) a z uzależnienia od fajek, paląc fajki light.
Jaki więc z tego wniosek?

Przy zaburzeniach odżywiania WSZELKIM postom mówimy stanowcze NIE.

Ja także rozumiem motywy takiego postępowania. Wiele osób myśli że przejdzie na post i będzie miała taki „nowy start” – zrobię ten ostatni wysiłek, schudnę, ureguluję hormony i zacznę z czystą kartą.
O święta naiwności, że tym razem, jakimś cudem, będzie inaczej. No nie. Prędzej czy później (nawet za kilka miesięcy) i tak rzucisz się na jedzenie. Niczego nie uregulujesz tylko zaburzysz to jeszcze bardziej.

Co więc musisz zrobić? Coś odwrotnego niż do tej pory: wpadłaś w ED bo zaczęłaś się głodzić – zacznij jeść normalnie. Musisz wrócić do postaw, do swojej normy, od której konsekwentnie starałaś się uciec przez wiele lat.
Ale nawet jeżeli wrócisz do niej i będziesz w przyszłości mogła z całą mocą powiedzieć tak jak ja „Jestem normalna”, nawet wtedy pamiętaj, że Twoje ciało prawdopodobnie nigdy nie zapomni niesamowitej traumy głodu, jaki przeżyło. To samo mówią wszyscy ludzie którzy kiedykolwiek musieli głodować. To jest jak blizna – czuła i wrażliwa. A więc żyj tak, abyś nie musiała korzystać ze zdrowotnych postów. One nie są dla nas.

A teraz powtórzmy wszyscy razem, co wynosimy z tego artykułu:

Przy zaburzeniach odżywiania WSZELKIM postom mówimy stanowcze NIE.

2018-10-05T14:21:31+00:005 Październik, 2018|Kategoria: Ogarnąć jedzenie|Tagi: , , |

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

wilczoglodna patronite

Jeżeli pomaga Ci to co piszę, wesprzyj mnie na Patronite i przyczyń się do dalszego rozwoju Wilczo Głodnej.

WSPIERAM

29 komentarzy

  1. Karola Październik 5, 2018 w 3:34 pm - Odpowiedz

    Zdecydowanie odradzam…Mnie do postu dr Dąbrowskiej zachęciła broszurka pani doktor w której zachwalała skuteczność postu w niedoczynności tarczycy. Wytrzymałam 5 bitych tygodni. Schudłam 12 kg. Byłam zagłodzona jak pies. Potem pomału wracałam do jedzenia racjonalnego ale juz pod opieką dietetyka zajmującego sie leczeniem tarczycy dietą. To on mnie wyprowadził z chorej tarczycy a nie post. Wytrzymałam na jego wytycznych 1,5 roku. Przez ten czas udało sie odstawic leki i unormowac wszelkie zapalenia. Na pewno byłam na deficycie kalorycznym bo czesto czułam głód..Niestety miałam ogromnie dużo wyrzeczeń, które traktowałam jak kare, ale zacisnęłam zeby aby tylko tarczyce podreperować. I udalo sie.. Wyniki rewelacyjne. Potem miałam duzy kryzys, który zaczęłam zajadać i do tego stopnia wpadłam w zażeranie stresu że przybyło mi 15 kg. Potrafiłam zjesc po obiedzie sutym litr lodów… i tak w kółko znów od głodzenia sie do ciagu objadania. Nie wpadłam w bulimię ale straciłam wiarę w siebie.. Jakims cudem tarczyca trzyma sie dobrze, wyniki mam w miare ok, czuję się zdrowo, ale zażerałam tak jakbym musiała nadrobic ponad 1,5 roczne wyrzeczenia. Zanim trafiłam na Twój blog próbowałam jeszcze zgodnie z wytycznymi dr Dąbrowskiej stosować krótkie posty, ale mój organizm na nich świrował, tak jakbym mu odbierała tlen. Dziś mija 3 tygodnie od kiedy w moje ręce wpadł Twój blog, dzięki któremu powoli wracam do normalności.. zaczęłam jeść tyle ile mój organizm potrzebował. Choc początki były trudne bo zazwyczaj nakładałam sobie więcej na talerz niż byłam w stanie zjeść, co skutkowało ze dojadałam do końca bo zal było wyrzucać. Kupiłam niedawno Twoje jadłospisy i normalne i vege i przymierzam sie do komponowania zdrowych posiłków. Schudłam 2 kg i nie zdażyło mi sie abym poczuła chęc na mega kaloryczne rzeczy.. Czuje sie w końcu spokojna i wierze że mój organizm w swoim czasie poprowadzi mnie do właściwej dla mnie wagi. Dziękuję za to co robisz. Karola (37 lat)

    • Anna Październik 9, 2018 w 8:35 am - Odpowiedz

      Cześć. Czy mogłabyś dac namiary na dietetyka który wyprowadził Cię z problemów tarczycy dieta? Również borykam się z tym problemem

  2. Marlena Październik 5, 2018 w 4:19 pm - Odpowiedz

    Uprzedzam. Wszystko co napiszę poniżej to moje refleksje, nikogo nie namawiam do robienia tego samego co ja.
    Wczoraj zakończyłam mój 3 tygodniowy post dr Dąbrowskiej. Czuję się świetnie, schudłam 6kg i od razu moja samoocena poszybowała w górę. Nie będę się rozpisywać nad zdrowotnymi aspektami. Myślę, że około 2 lata trwały moje zaburzenia i dziwne relacje z żywieniem. Lekka nadwaga, trudność w schudnęciu tylko jeszcze bardziej mnie dobijały (tak próbowałam jeść normalnie żeby schudnąć, nie liczyć kalorii itp.). Dzięki tym 3 tygodniom w końcu uświadomiłam sobie jak jedzenie rządziło moim życiem i że mogę żyć nie myśląc ciągle o tym co zjem. Podczas tych tygodni w końcu na pierwszym miejscu byłam ja, a nie jedzenie. Cudowne uczucie. Teraz powoli wychodzę. Nie rzucam się na jedzenie, bo nie chcę sobie zaszkodzić. Trzymajcie się. Pozdrawiam.

    • Klaudyna Październik 5, 2018 w 6:58 pm - Odpowiedz

      Wszyscy, których znam, którzy robili ten post, mieli potem efekt jojo. To są iluzoryczne efekty. Przeraszam za ostre sformułowanie, ale myslę, że to wżne, żeby powiedzieć. Organizm potrafi upomnieć się o swoje. Myślę, że sam ten post może wpędzić w zaburzenia odżywiania. Ta obsesja ciągłego oczyszczania się, zniszczy ten świat…

    • Wilczo Glodna Październik 6, 2018 w 5:31 pm - Odpowiedz

      Kochana, ja Ci życzę jak najlepiej, ale napisz do nas za pół roku. Ja miałam na mentoringu wiele osób po tym poście i czasami konsekwencje wychodziły długo po jego zakończeniu.

      • Anna Październik 9, 2018 w 9:10 am - Odpowiedz

        Dokładnie zgadzam się z Anią. Na początku po zakończeniu postu człowiek jest pełen euforii, można by wręcz gory przenosić, satysfakcja ze swojego osiągnięcia sięga zenitu..wtedy myślisz że będzie to już trwało zawsze, aż nagle coś pęka i tak jak wspomniany dziewczyny organizm upomina się o swoje..ta dieta właśnie wpedza w zaburzenia, ciągle liczenie kalorii, makro, sprawdzanie wszystkiego w tabelach, chęć utrzymania osiągniętego efektu za wszelką cenę może doprowadzić do poważnych zaburzeń.. po tej diecie odżywianie przestaje być intuicyjne, próbujemy nauczyc swój organizm nowych lepszych naszym zdaniem zasad które go po prostu wyniszczaja i dlatego będzie się buntować.. Pisze to kochane żeby was przestrzeń przed moimi błędami

  3. Firana Październik 5, 2018 w 5:33 pm - Odpowiedz

    Nie jestem na żadnej diecie a na samą myśl o przejściu na jakis post się stresuje. A tym bardziej na Dąbrowską, gdzie w sumie praktycznie nic nie można jeść… O zgrozo..

  4. aga Październik 5, 2018 w 5:38 pm - Odpowiedz

    Byłam anorektyczka święcie przekonaną, ze wcale nią nie jestem. Po anoreksji objadalam się kompulsywnie- naprzemienne głodówki i rzucanie się na jedzenie rządziły moim życiem. Potem stwierdziłam, ze spróbuje postu. Wytrzymałam 5 bitych tygodni. Jaka byłam z siebie dumna! Sądziłam, ze teraz jestem silna, oczyszczona i nic mnie nie jest w stanie złamać. Niestety. Organizm nie jest głupi. Prosto z postu dąbrowskiej padłam w ramiona bulimii. Już nawet nie obżarstwa tylko żarcia i wymiotowania. Teraz jestem na etapie wyjścia i próby normalnego jedzenia. Bez żadnych postów/diet/bóg wie czego jeszcze bo mam po prostu dość. Dlatego moje zdanie jest jedno; nic nas nie wyprowadzi z zaburzeń odżywiania jak nie zrozumiemy, ze my po prostu musimy się odżywiać i zacząć wreszcie normalnie jeść. I robić to by wreszcie normalnie życ a nie wymyślać coraz to nowe sposoby żywienia by jakoś ‚przetrwać to zycie’.

    • Klaudyna Październik 5, 2018 w 7:01 pm - Odpowiedz

      Pięknie powiedziane. Trzymam kciuki!

    • Wilczo Glodna Październik 6, 2018 w 5:32 pm - Odpowiedz

      Ostatnie zdanie w punkt!

  5. Karolina Październik 6, 2018 w 7:38 am - Odpowiedz

    Pomijając wszystko jestem w szoku Aniu ze nawet wspomniałaś o tym , ze post może być czymś dobrym i pożytecznym to największa głupota i bezmyślność a w tematach żywienia i funkcjonowania organizm mam wiedzę mimo zaburzeń odrzywiania . Wiec bezapelacyjnie każdemu odradzam z ed i bez również

    • Wilczo Glodna Październik 6, 2018 w 5:33 pm - Odpowiedz

      Kochana, ja tak nie powiedziałam. Przeczytaj jeszcze raz. Powiedziałam, że są za tym sensowne argumenty, ale nigdzie nie twierdzę że to jest dobre i pożyteczne.

  6. Ala Październik 6, 2018 w 10:25 am - Odpowiedz

    Potwierdzam!! Jestem przypadkiem wypisz wymaluj jaki opisałaś Aniu. „Wiele osób myśli że przejdzie na post i będzie miała taki „nowy start” – zrobię ten ostatni wysiłek, schudnę, ureguluję hormony i zacznę z czystą kartą.” Śmiać mi się chce bo to byłam ja! Na poście schudłam 12kg. Po zakończeniu postu pełna optymizmu na kontrolowanie się z wychodzeniem z postu, udało mi się trzymać zasad uwaga… jeden dzień! Jeden dzień pilnowałam się a potem zaczął się niekontrolowany ciąg jedzenia, zajadania, najadania się do syta. Mój organizm potrzebował sytości. I tak w 3 miesiące nabrałam 15kg czyli przebilam mój dotychczasowy rekord wagi. Potem ponad jeszcze rok kompulsów i…. decyzja żeby zakończyć to z Anią (tak się cieszę że Cię wyguglowalam Aniu!).
    Rady Ani i na blogu i na filmikach na Youtube były dla mnie zaskakujące. Jak ja mogę zacząć jeść? Tak po prostu? Tak naprawdę to dopiero miałam odkryć siebie bo nie wiem tak do końca co to jest normalnie jeść. Ale zmęczona ciągłą walką uznając to za ostatnią deskę ratunku zaufałam, kupiłam kilka luźniejszych ubrań by czuć się komfortowo w razie gdybym przytyła. Byle by tylko odzyskać godność. Spokój wewnętrzny. I pozbyć się niekończących się myśli o jedzeniu. Nawet kosztem krągłości które bylam zdecydowana zaakceptować!
    I udało się!!
    Zastanawiałam się jak długo mój organizm będzie potrzebował by zaufać mi że to już koniec tej huśtawki. Wystarczyło 2 miesiące bym dostrzegła pierwsze efekty..
    O dziwo waga nie rosła znacznie, a ja czułam się syta i szczęśliwa. Po kilku tygodniach mój organizm zaczął dawać mi sygnały o sytości. Coś zupełnie dla mnie nowego!
    Po ok 6 tygodniach poczułam się lżejsza.. iteraz z każdym dniem mam to uczucie. Waga spada! Stało się coś w co nie mogłam uwierzyć. Jak mogę chudnąć kiedy jem?? Niesamowite uczucie. To tak jakby organizm odpuścił. Uspokojony zaczął puszczać zapasy które wcześniej trzymał na kolejną czarną godzinę.
    Wiem że to za wcześnie by uznać moją walkę z kompulsami za wygraną. Ale ten spokój umysłu, brak natrętnych myśli o jedzeniu i koniec z planowaniem i rozpisywaniem diet.. to coś pięknego. Czuję się wolna. Zrobie wszystko by ten stan utrzymać! Dziękuję Aniu za rady!

    • Wilczo Glodna Październik 6, 2018 w 5:35 pm - Odpowiedz

      Wow! Brawo!!! Czapki z głów!

  7. Gumiś Październik 6, 2018 w 1:28 pm - Odpowiedz

    Wydaje mi się, że każdy musi znaleźć coś dla siebie. Jednym to podpasuje, a inni będą czuli się zniewoleni 🙂 Świetny post.
    https://prawarekawgipsie.blogspot.com/

  8. Kasia Październik 6, 2018 w 1:46 pm - Odpowiedz

    Post ilościowy, dla nas Wilczki, to zdecydowanie najgorsze z możliwych rozwiązań. A co sądzicie o postach jakościowych? Eliminowanie np zbóż, czy nabiału ? Jeść do syta- ale nie wszystko?. mnie to osobiście bardzo przeszkadza. Nie mam potwierdzonych nietolerancji poza własnym złym samopoczuciem i tak strzelam w ciemno.. Czasem myślę że dałabym wszystko, żeby nie musieć się kontrolować. O ileż byłoby łatwiej..
    Nigdy do końca nie wiem, czy to moje wymysły, czy fakt.

  9. mala mi Październik 6, 2018 w 6:29 pm - Odpowiedz

    Żadne diety, posty i inne restrykcje nie wchodzą u mnie w grę. To, co 10 lat temu było dla mnie normą- czyli posty, diety, na których pięknie schudłam i które niestety doprowadziły mnie do kompulsji- teraz rozwala mi organizm jeszcze bardziej. Próbując 4 lata temu pościć , bo kiedyś przynosiło to efekty, mój organizm na koniec dnia dosłownie drżał, miałam drgawki i odruchy wymiotne- musiałam zjeść cokolwiek, bo wydawało mi się, ze mnie przekręci. Koszmar! Od dwóch tygodni trzymam się wskazówek Ani. Jem ok 2000 kcal i , cholera jasna, od dwóch tygodni przestałam martwić się moimi tłustymi nogami, brzuchem! Jem, wysypiam się, nie mam napadów! Nie myśle całe dnie o żarciu! I dwie osoby powiedziały mi, ze schudłam 😀 a waga pokazała dwa kilo więcej. Mam nadzieje, ze kiedy organizm w końcu odpocznie od tych popieprzonych glodowko-kompulsow, to kilogramy zaczną spadać. Tyle, ze już nie zależy mi na 10 kilo ma minusie. 3-4 wystarcza 😉 Aniu, jesteś wielka.

  10. Aga Październik 6, 2018 w 7:37 pm - Odpowiedz

    Witajcie. W końcu i ja dojrzałam do tego żeby podzielić się z Wami moimi doświadczeniami (zaznaczam, że to moje doswiadczenia, a nie porady dla kogokolwiek).
    Moja bulimia trwała z przerwami i w różnym natężeniu około 20 lat. Dwa razy wyszłam z niej na długo dzięki moim dzieciom (1 ciąża i 4 lata spokoju, bo zaczęłam normalnie jeść, potem druga ciąża i 3 lata normalności). Oczywiście chciałam być mądrzejsza od mojego organizmu i uznałam że ja, a już na pewno moja koleżanka dietetyczka wie lepiej czego mu potrzeba…. Największa głupota jaka mogła mi strzelić do łba!!! Nie będę się rozwodzić nad tym co działo się potem – w skrócie: myślę, że sięgnęłam dna, albo byłam bardzo blisko niego. Jako dorosły, rozumny (przynajmniej w teorii) człowiek szukałam dróg wyjscia. I tu pojawila się m.in. dr Dąbrowska. W jednej z książek wyczytałam, że wskazaniem do postu jest właśnie bulimia !!! Wyobraźcie sobie moje szczęście!! Nareszcie ktoś i coś co może mi pomóc!!! Pierwszy dwutygodniowy post zrobiłam wspolnie z mężem. Czułam się super. Jadłam regularnie i wcale nie mało ilościowo, ale w ogóle nie wymiotowałam. Bylam zachwycona. Mąż odzwyczaił się od ilosci cukru jaką pochłaniał do tej pory i przestał słodzić kawę i herbatę. Dla niego post był SUPER doświadczeniem. Ale dla mnie, detoksowej recydywistki ze zwichrowaną psychiką okazał się kolejnym gwoździem do trumny Schudłam do jakichś 46 kg i jak tylko wrócił mi kilogram lub dwa, zrobiłam kolejny post, tym razem 4 tygodnie !?. Doszło do tego że bałam się zjeść czegokolwiek bo przecież jak znów utyje do 54 czy 55 kg (164cm wzrostu wiec absolutna norma!) mój swiat się zawali !!! Czyli klasyczny nawrót zaburzeń odżywiania. I to właśnie po zakonczeniu postu po raz pierwszy doswiadczylam głodu ekstremalnego !! Przeżycie straszne Niezależnie od tego ile zjadłam, mimo że brzuch pękał ja wciąż czułam fizyczny głód.

    Dopiero odkrycie Ani, jej stada i cudownej książki dało mi porządnego kopa w wychudzone cztery litery i pomogło mi posprzątać ogromny bałagan w głowie.

    Reasumując: w moim przypadku post Dąbrowskiej nie przyniósł żadnych długofalowych efektów. Ostatecznie waga wróciła, a ja tylko straciłam kolejne miesiące życia.

    Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia, a Tobie Aniu serdecznie dziękuję.

  11. Em Październik 6, 2018 w 8:33 pm - Odpowiedz

    Zgadzam się, mimo że jem normalnie już ponad pół roku i na co dzień czuję się tak jak wtedy, zanim wpadłam w zaburzenia odżywiania, to na samą tylko myśl o diecie/poście, choćby krotkotrwałym (niestety mam ciągle parę kg więcej niż powinnam, górna granica normy, a chciałabym być gdzieś w środku) moje ciało po prostu rzuca się na jedzenie! Na co dzień nie mam żadnych ataków, a kiedy tylko sobie pomyślę, że może mogłabym z jeden dzień sobie zrobić na samych sokach, poczuć się znowu lżejsza… to czuję, jak organizm wpada w panikę i każe rzucić mi się szybko na jedzenie, najlepiej na jakąś czekoladę! Raz nawet rzeczywiście spróbowałam ograniczyć jedzenie, na jeden dzień. Skończyło się wieczornym objadaniem, podczas gdy kiedyś potrafiłam pościć całe tygodnie. Także nie polecam nawet brać pod uwagę żadnych diet, najlepiej po prostu o tym nie myśleć i starać się jeść zdrowo, zgodnie z tym co Ania mówi i dołączyć ruch, w granicach rozsądku oczywiście. Dziękuję, Aniu, za to wszystko co tu robisz, gdybym nie trafiła na Twojego bloga to pewnie dalej tkwiłabym w tym wszystkim, przekonana, że ja normalnie jeść nie mogę. Dziś czuję się znowu normalnym człowiekiem, ale, tak jak piszesz, z blizną, o której nie mogę zapomnieć.

  12. normalna dziewczyna Październik 6, 2018 w 10:26 pm - Odpowiedz

    Krótki (!), powiedzmy jednodniowy „post” u osób zdrowych jest jak najbardziej OK, ale nie u nas, osób z ED. 🙂 Poza tym uważam, że wszystkie Dąbrowskie to szuryzm, nie ma badań potwierdzających, że pomaga, a „zachwycone” osoby po niech napiszą za kilka miesięcy/lat, jak dostaną gigantycznego jo-jo… Żadne monodiety nie były, nie są i nie będą zdrowe.
    Co do IF, to jest masa badań na ten temat i są raczej pozytywne (nie tylko u osób zdrowych), bo IF nie jest głodówką, tylko przerywanym postem. Dlatego tak, oburzyło mnie to, że wrzucasz je, Aniu, do jednego worka z dąbrowskimi. Na IF nikt się nie głodzi, jemy naszą dawkę kalorii, tylko w innych godzinach. Ja nie uznaję jedzenia 5 posiłków dziennie,to też dobry marketing 😀

    Żeby nie było, nie jestem na IF i nigdy nie będę 😉 no i zgadzam się z tym, że osoby z ED nie powinny stosować IF, jest o tym nawet wzmianka w samym protokole. 🙂

    pozdrawiam wilczki!

    • Wilczo Glodna Październik 8, 2018 w 10:29 am - Odpowiedz

      Właśnie dlatego wrzuciłam to do jednego wora; żeby powiedzieć dziewczynom „żadnych postów”.

  13. Agata Październik 7, 2018 w 9:06 am - Odpowiedz

    A ja akurat na IF czuję się świetnie. Wiadomo, BED wiąże się z dużymi porcjami – IF jest tu pomocny, bo zamiast skubać 3-4 dziennie małe posiłki, zjem jeden, czasami dwa i jestem zadowolona, i mam dużo energii. Tak więc nie wszystko jest tylko czarne i białe.

    • Wilczo Glodna Październik 8, 2018 w 10:27 am - Odpowiedz

      No ale to jest zdrowie? Jeść dwie duże porcje bo ma się BED? A nie lepiej jeść normalnie i go nie mieć?

  14. Ktos Październik 7, 2018 w 8:35 pm - Odpowiedz

    Ja przez taki post wpadłam z bulimii w anoreksję znowu i schudłam do 40 kg, a potem się przerazilam tym jak nie zdrowo wyglądam, że wszystko mnie boli itp, ale co tu myśleć o zdrowiu, chciałam przytyć i być normalna osoba przytyłam 4kg i bulimia znowu wróciła, a ja utrzymywała te kg i tak, potem chciałam już tak na serio i przytyłam 10 kg, znowu schudłam i teraz walczę z tym wszystkim, bo już nie wiem jak chce wyglądać, czy chce być zdrowa, czy chora i czy to się kiedykolwiek skończy…

  15. Gumiś Październik 7, 2018 w 10:09 pm - Odpowiedz

    Niczego nie uregulujesz tylko zaburzysz to jeszcze bardziej. – każda z nas musi to sobie wziąć do serca. Załapałam niedoczynność tarczycy, nie zmieniając diety zaczęłam tyć – kolejnym krokiem jakim zrobiłam, to ograniczyłam dietę jeszcze bardziej, co pogłębiało moją niedoczynność. Podobnie z nadmiarem prolaktyny czy kortyzolu. Kortyzol to hormon stresu, nasz organizm jest ogromnie zestresowany. Wysoki kortyzol to jedna z przyczyn problemów z nadwagą – wiec dalej błędne koło, stres przed przytyciem się nasila….Dziękuje za ten post. Każda z nas musi powiedzieć stop.

  16. Ewa Październik 8, 2018 w 8:43 pm - Odpowiedz

    Aniu robisz kawał dobrej roboty, pomagając dziewczynom które przez odchudzanie wpędziły się w ED. Mam pytanie do Ciebie, bo ja szukam i nie mogę znaleźć, znasz kogoś takiego jak Ty, kto też zajmuje się pomocą dziewczynom z ED, ale takim które wcale się nie odchudzały, które cały czas „jadły normalnie”, a mimo to wpadły w ED, z zupełnie innych przyczyn – jakieś traumy, problemy zupełnie innej natury niż chęć schudnięcia? Ja jestem takim przypadkiem, zawsze jałam „normalnie” i nie mogę nigdzie znaleźć pomocy a sama chyba nie dam rady. Nie wiem czy dobrze trafiłam bo Ty specjalizujesz się widzę w przypadkach anoreksji a ja jestem typową bulimiczką i do anoreksji się nawet nigdy nie zbliżyłam. Ale może coś, kogoś znasz, jakiś blog, jakąś stronę, jakiś kontakt… Chodzi o pomoc dla osoby która zawsze jadła normalnie, i nigdy nie miała obsescji na punkcie w ogóle swojego wyglądu, a figury i wagi tym bardziej, a w bulimię wpadła po paru niezbyt miłych epizodach w życiu.
    Pozdrawiam
    Ewa

    • Wilczo Glodna Październik 8, 2018 w 10:28 pm - Odpowiedz

      Kochana, no coś Ty? Ja osób z anoreksją nawet nie przyjmuję na mentoring bo z góry mówię, że nie potrafię im pomóc. Cały blog jest zresztą o bulimii, a nie o anoreksji (której poza krótki epizodem, nie miałam). Przyczyny wpadniecia w to są różne. Nie zawsze to jest dieta,ale sposób wyjścia jest ten sam.
      Napisz do mnie maila jak to się dokładnie zaczęło i jak to teraz wygląda. Ja już mam pomysł co to się podziało. Daj znać: wilczoglodna@gmail.com

  17. Ania Ania Październik 10, 2018 w 11:04 pm - Odpowiedz

    Poniekad zgadzam sie z twoim podejsciem, Aniu. IF na pewno nie jest dobry dla nikogo, kto ma problemy z jedzeniem, czyli praktycznie dla nikogo, kto czyta tego bloga. Ja sama wsomnialam o tym w komentarzu do jednego z Twoich poprzednich postow dlatego, ze zmagalam sie bardzo z insulinoospornoscia. I IF mi pomoglo ustabilizowac poziom insuliny. Dodam jeszcze ze nie mial miejsca zaden glod. / to nie zeby sie odchudzac, ani nic z tych rzeczy.
    Zgadzam sie natomiast z tym, ze ja juz raczej jestem jakis czas po wyjsciu z zaburzen i wracac tam nie zamierzam.
    Powiem cos jeszcze – od kiedy przyszlam tu na bloga i zdecydowalam, ze to koniec minely juz ponad dwa lata (byl to luty ’16) i cala droga do normalnosci po latach / dekadach zaburzen to bylo cos niewiarygodnego. W pewnym momencie, moze jakies pol roku temu ja przestalam sie interesowac jedzeniem. Jeszcze rok temu interesowaloby mnie, zeby jesc roznorodnie albo sniadanie/obiad/kolacja o w miare wyznaczonych porach, az w pewnym momencie mialam juz dosc i tego. Jakos odechcialo mi sie w ogole przywiazywania wiekszej wagi do jedzenia. Rzeczywiscie jem rzeczy zdrowe itd., ale potrafie cos ugotawac i jesc trzy dni pod rzad, az mi sie znudzi. Albo pojsc do resauracji, wziac jakas zdrowa opcje i juz. W koncu to nie jest ostatni posilek w zyciu. Ja bylam bulimicza i mialam wielki strach przed pominieciem posilku, niezjedzeniem, nienajedzeniem sie do syta. Wiec wlasciwie taki stan jest dla mnie dobry. Zjesc porzadnie dwa razy dziennie i po sprawie. Wole teraz spedzac czas na rozwijaniu mojego biznesu, pisaniu, itp. Tyle juz zycia spedzilam na jedzeniu, gotowaniu, mysleniu, strategizowaniu.
    Sorry, troche dlugo, ale chcialam powiedziec, ze w moim przypadku i NA ETAPIE JAKIM JA JESTEM, to IF to praktycznie moj wymarzony spobob jedzenie i tak sie akurat sklada, ze podpada pod te nazwe jakos tam, bo tak naprawde szczegolow metody kurczowo sie nie trzymam. Ani nie znam. Pozdrawiam.

    • Wilczo Glodna Październik 11, 2018 w 10:47 pm - Odpowiedz

      Powodzenia kochana moja. Rób tak jak mówi Ci organizm :*

Zostaw komentarz