Czy można wyjść z zaburzeń odżywiania na poście Dąbrowskiej? A co z postem IF (intermittent fasting)?
Takie pytania dostaję bardzo często. Ten temat przewija się także raz na czas na naszym Wilczym Stadzie i rozpętuje tam małe piekło. A co ja o tym sądzę?
Jeżeli czytasz mojego bloga uważnie, to pewnie wiesz co za chwilę napiszę. Jeżeli nie, to uwaga:

Przy zaburzeniach odżywiania WSZELKIM postom mówimy stanowcze NIE.

Ale to co? To niby nie działa? Do kosza z tym po całości? Przecież specjaliści chwalą, lekarze zalecają, Internet jest pełen sportowców, coachów, sławnych ludzi, zwykłych ludzi i Bóg wie kogo jeszcze, którzy zapewniają że dzięki takiemu sposobowi żywienia wyszli z choroby, schudli czy zrobili formę życia.
Ok, nie przeczę.

Poczytałam sporo o Dąbrowskiej i sporo o IF i widzę, że ich założenia naprawdę nie są głupie. Nie mogę powiedzieć na 100% że są mądre, bo nie znam się aż tak dogłębnie na funkcjonowaniu ludzkiego organizmu jak na przykład lekarz, ale na pewno dużo rzeczy ma sens.
I z góry przepraszam, że wrzucam Dąbrowską i IF do jednego wora; to są zupełnie inne sposoby odżywiania. Jednak robię to właśnie celowo, bo:

Przy zaburzeniach odżywiania WSZELKIM postom mówimy stanowcze NIE.

I to bez rozwodzenia się, który co tam dobrego robi.

Dlaczego?
Właśnie dlatego że jesteśmy osobami zaburzonymi w naszym stosunku do jedzenia. A czym jest post? Okresowym zaburzeniem normalnego porządku jedzenia, prawda?
Na przykład ktoś kto do tej pory jadł powiedzmy że normalnie, ale nieprawidłowo (jadł śmieciowo i nabawił się problemów z jelitami), zaburzając czasowo swoją „normalność” i dostarczając organizmowi innych składników odżywczych osiągnie zamierzony przez panią doktor efekt – oczyści się i wyleczy. Tak przynajmniej twierdzi ona i jej zwolennicy.
Tak samo z IFem; ktoś kto jadł od zawsze przez cały dzień i nagle przestawi się na zupełnie inny sposób żywienia, zszokuje swój organizm i osiągnie efekt, o który mu chodziło.

Kluczowe jest tu to, że te osoby weszły w post z poziomu względnej normalności. I wysłały swój organizm na wojnę z chorobą.

A co się stanie z osobą, która wychodzi w post z poziomu… wieloletniego postu? Bo tym właśnie są w swojej istocie zaburzenia odżywiania. Zgodzisz się ze mną? Najpierw była dieta, potem obżarstwo, kompensacja, dieta, głodówka, żarcie, maraton na siłowni, żarcie, dieta itd.
Tak minęło X lat; na braku względnej normalności.

Nasz organizm jest po pierwsze niedożywiony na najbardziej elementarnym poziomie. I to nie ważne czy nie jesz nic, czy jesz tonę pustych kalorii. Efekt jest ten sam. Po drugie; organizm jest zestresowany. Dla niego to co się dzieje to nieustanna walka o przetrwanie. On nigdy nie wie, czy dzisiaj będzie dieta, czy może przyjdzie tona bezwartościowego żarcia, czy może wpadnie względnie coś normalnego. Wszystko chomikuje więc na wszelki wypadek, w postaci tłuszczu.
Mówiąc obrazowo: Twoje ciało od wielu lat jest już na wojnie. Nie pomoże mu kolejna.

Pamiętasz słowa Einsteina, które często parafrazuję? Nie można ciągle robić tego samego i oczekiwać innych rezultatów.
A więc nie można z głodówek wyciągnąć się głodówką! Tak samo jak nie można z alkoholizmu wyciągnąć się wódką (ale pitą tylko od 12 do 20) a z uzależnienia od fajek, paląc fajki light.
Jaki więc z tego wniosek?

Przy zaburzeniach odżywiania WSZELKIM postom mówimy stanowcze NIE.

Ja także rozumiem motywy takiego postępowania. Wiele osób myśli że przejdzie na post i będzie miała taki „nowy start” – zrobię ten ostatni wysiłek, schudnę, ureguluję hormony i zacznę z czystą kartą.
O święta naiwności, że tym razem, jakimś cudem, będzie inaczej. No nie. Prędzej czy później (nawet za kilka miesięcy) i tak rzucisz się na jedzenie. Niczego nie uregulujesz tylko zaburzysz to jeszcze bardziej.

Co więc musisz zrobić? Coś odwrotnego niż do tej pory: wpadłaś w ED bo zaczęłaś się głodzić – zacznij jeść normalnie. Musisz wrócić do postaw, do swojej normy, od której konsekwentnie starałaś się uciec przez wiele lat.
Ale nawet jeżeli wrócisz do niej i będziesz w przyszłości mogła z całą mocą powiedzieć tak jak ja „Jestem normalna”, nawet wtedy pamiętaj, że Twoje ciało prawdopodobnie nigdy nie zapomni niesamowitej traumy głodu, jaki przeżyło. To samo mówią wszyscy ludzie którzy kiedykolwiek musieli głodować. To jest jak blizna – czuła i wrażliwa. A więc żyj tak, abyś nie musiała korzystać ze zdrowotnych postów. One nie są dla nas.

A teraz powtórzmy wszyscy razem, co wynosimy z tego artykułu:

Przy zaburzeniach odżywiania WSZELKIM postom mówimy stanowcze NIE.