Dlaczego zmiana nie jest łatwa?

To jest proste, ale nie jest łatwe – od dnia wyjścia z bulimii powtarzam i sobie i wam to właśnie hasło.
Pamiętam że nawet umieściłam je na pierwszym banerze jaki kiedykolwiek zrobiłam dla Wilczej. (Swoją drogą był to najbrzydszy baner ever, ale cóż; od czegoś trzeba zacząć, prawda?)
Od tamtego czasu, kilka moich poglądów ewoluowało albo zmieniło się totalnie. Nabrałam więcej doświadczenia i lepiej zrozumiałam procesy rządzące naszym nałogiem, ale ze sloganem o prostocie i łatwości, dalej zgadzam się w stu procentach.

No bo popatrz; wiesz już CO robić (jeść według swojego zapotrzebowania kalorycznego w większości produkty nieprzetworzone), wiesz już nawet JAK to zrobić (ignorując wilcze myśli, podchodząc z troską i miłością do siebie), ale mimo to nadal nie przychodzi to ot tak.
Dlaczego?
Ponieważ my ludzie, zostaliśmy zaprogramowani przez Matkę Naturę tak, aby nie wprowadzać zbyt dużo zmian i zostać przy starych metodach – nawet jeżeli są one totalnie do bani.
Złośliwość losu? Nie; sztuka przetrwania.

*

Wyobraź sobie jak wyglądało „nasze” życie u zarania ludzkości, czyli około 100-110 tysięcy lat temu. Funkcjonowaliśmy w warunkach ciągłego zagrożenia; okresowy brak schronienia, zimno, głód, ataki drapieżników. Zanim nauczyliśmy się wytwarzać narzędzia i polować na zwierzynę (czyli staliśmy się niebezpieczni) znajdowaliśmy się gdzieś w połowie łańcucha pokarmowego, a nie na jego szczycie, tak jak teraz. Wtedy, abyśmy mogli przeżyć, każdy nasz wydatek energetyczny musiał być celowy i efektywny. Nie było miejsca na ewentualnie chybione eksperymenty.

Nasz praszczur nie miał więc lekko. Dla niego najważniejszą wiedzą było to, jak rozpoznać jadalne rośliny, zmianę pogody czy szelest skradającego się tygrysa. To właśnie ona z pokolenia na pokolenia zapisywała się w naszej świadomości oraz w genach. Przeżywał ten osobnik, który najszybciej reagował, potrafił znaleźć pożywienie, nie wybrzydzał przy obiedzie i nie zadawał głupich pytań kiedy reszta rzucała się do ucieczki.

Genetyczny zwycięzca nigdy też nie wpadł na pomysł spróbowania nieznanego grzybka czy jagódki. Na to zdecydował się jego ciekawski, kreatywny kuzyn, który niestety zaraz potem padł martwy. Aha, zapiszmy taki wniosek w naszym DNA: Nie próbować nowych grzybków. Nigdy.
To także nie on zabrał się za udoskonalanie techniki czerpania wody ze strumienia. Oddał tę robotę dzielnym innowatorom – już niebawem topielcom. Wniosek: innowacja = zło.
On sobie spokojnie siedział przy ognisku przez 10 tysięcy pokoleń, patrzył co się dzieje i się nie wychylał. Ta strategia sprawiła że to jego geny przetrwały. Gdzie? Spójrz w lustro.

Może to mało romantyczne, ale nasz pradziad przeżył dlatego, że za bardzo nie kombinował. Dostał skrypt działania zapisany w genach oraz zaobserwowany wokół siebie i tego się trzymał. Doszedł do bardzo słusznego w tamtych czasach wniosku, że jeżeli coś działa, to nie ma sensu tego zmieniać, a każda innowacja to ryzyko utraty zdrowia lub życia. My dalej nosimy w sobie tę pradawną wiedzę, mimo że czasy zmieniły się diametralnie.

Stąd strach i niechęć przed zmianami, wbudowany jest w nasz najbardziej pierwotny mózg.  To on nauczył się przed wiekami, że jeżeli dana strategia działa (nie umarliśmy, hurra!) to trzeba ją powtarzać na autopilocie w nieskończoność.
Można lepiej? Oj nie, a nuż nas szlag trafi. Lepiej nie ryzykować.
Niestety to się tyczy wszystkich zmian, także tych, które wyszłyby nam na dobre; rzucenie palenia, pójście na siłownię, oszczędzanie, skończenie ze śmieciowym jedzeniem. Nasz mózg – tak na wszelki wypadek – zniechęca nas do tego na starcie.
Warto o tym wiedzieć, ale należy pamiętać, że wcale nie musimy tak żyć. Już sama świadomość tego jak jesteśmy skonstruowani, daje nam ogromną przewagę nad naszymi przyzwyczajeniami.

Co możemy zrobić? Po pierwsze nie zapominać o tym, że tysiące wymówek pojawiające się za każdą próbą zmiany, to nie objaw naszej słabej woli i lenistwa, ale nasz pradziad szepczący nam do ucha: Siłownia? No coś ty! Jeszcze umrzesz! Lepiej zostań w domu i zjedz to ciasto – tam jest dużo tłuszczu, a zima może będzie ciężka. I tak za każdym razem. Do czasu.

No bo przecież ludzie jednak zmieniają swoje przyzwyczajenia, prawda? Jak to zrobić możliwie bezboleśnie i najlepiej za pierwszym razem?

a) Małymi krokami. Jeżeli chcesz zacząć biegać, oszczędzać i uczyć się języka zacznij od dystansu 100 metrów, zaoszczędzenia jednej złotówki i nauczenia się dwóch nowych słówek.
Okłamiesz trochę swój mózg i obejdziesz w ten sposób jego mechanizm obronny. Zmiana? Nieee, no coś ty, jaka zmiana? To tylko nieistotne pięć minut nauki, nic się nie bój stary!

b) Zacznij od teraz i rób to codziennie. Ucz swoją głowę wytrwale, że właśnie TO jest nowy sposób działania. Zobacz, żyjemy! Nic się nie stało!

Mózg będzie protestował i opierał się na wiele sposobów, ale już po kilku dniach zacznie się przyzwyczajać.
Po 21 dniach będziesz czuła że dana czynność staje się niejako automatyczna, a po 66 dniach nie będziesz wyobrażała sobie bez tego życia.
Po prostu nauczysz ostrożnego pradziada, że to jest teraz nowy standard i w ten sposób zamienisz niepożądany nawyk na ten właściwy.

Pamiętaj, za każdym razem kiedy Ci się nie chce, pomyśl że to tylko wbudowany w Ciebie system operacyjny który powstał po to, aby chronić Twoje życie. Podziękuj mu za tę niesamowitą troskę, ale mimo wszystko rób swoje.
To zazwyczaj będzie dość proste, aczkolwiek niekoniecznie łatwe, ale na pewno warte zachodu.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2018-03-13T15:39:32+00:00 13 Marzec, 2018|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , , , |

5 komentarzy

  1. Ania Marzec 14, 2018 w 10:06 pm - Odpowiedz

    Dziękuję za ten post. Akurat tego było mi trzeba. Od dzisiaj tak będę myśleć. To nie moja niechęć, tylko mojego pradziadza. Ja jestem pelna chęci!!! Właściwie zawsze mi to przeszkadzało – niby mam chęci, mam wiedzę jak coś zmienić a jednak jakoś mi się nie chce. A teraz będę mieć świadomość, że to tylko przestarzały system obronny.. Od teraz nie ma wymówek:)

  2. Joanna Marzec 16, 2018 w 7:40 pm - Odpowiedz

    Jakoś nie do końca pasuje mi teoria, że brak zmiany jest wyłącznie kwestią biologii. Owszem, mamy wiele wpisanych w geny uwarunkowań, natomiast to, że nie podejmujemy się różnych działań nie jest ICH sprawką. A gdyby ludzie poerwotni nie kombinowali, to zapewne ogień i koło pojawiłyby się dopiero w w okresie starożytności:)
    Ale to tylko moje skromne zdanie:)

  3. Marta Marzec 16, 2018 w 7:51 pm - Odpowiedz

    zgadzam się z Joanna przeżyliśmy bo kombinowaliśmy

  4. Joanna Marzec 18, 2018 w 10:26 am - Odpowiedz

    Też tak sobie pomyślałam, że gdyby pod tym względem rządziła nami biologia, to nie decydowalibyśmy się na podejmowanie ryzykownych działań jak przygodny seks, praca za granicą, samotna zmiana miejsca zamieszkania czy chociażby tak z rzeczy przyziemnych zmiana pracy.

    • Wilczo Glodna Marzec 18, 2018 w 10:00 pm - Odpowiedz

      Rządzić nie rządzi, absolutnie nie. Mamy przecież nasz ludzki mózg! Czasami jednak się odzywa i warto to wiedzieć.

Zostaw komentarz