Jak przemówić sobie skutecznie do rozumu, tak by przestać się w końcu objadać, wymiotować i niszczyć własne życie? Hm, w sumie, to bardzo prosto.
Ale najpierw trzeba zadać sobie pytanie kto i do kogo będzie przemawiał.
Nooo, ja do siebie? Niby tak, ale to nie jest takie proste.
Cała sprawa wymaga dość obszernego wstępu, a więc cierpliwości.

Od dwóch lat szukam konkretnej odpowiedzi na pytanie: Jak wyciągnęłam się z tego zaburzenia? Z jednej strony tak: Myślałam korzystne dla mnie myśli, uważałam na to co do siebie mówię, wzięłam odpowiedzialność za swoje czyny, wprowadziłam racjonalną dietę…
Wszystkie te aspekty złożyły się na moje wyzdrowienie, to prawda, ale co było w tym kluczowe, najważniejsze? Przecież tyle razy obiecywałam sobie racjonalnie się odżywiać, pozytywnie myśleć, brać odpowiedzialność, i nic.
Co więc zrobiłam inaczej tym razem? Czy jest na to krótkie i zwięzłe wyjaśnienie?

W jego poszukiwaniu zakopałam się w książkach; po trzy, cztery publikacje w tygodniu, nauczyłam się szybkiego czytania, w każdej chwili słuchałam audiobooków, nawet pod prysznicem. I tak: psychologia, biologia, neurologia, genetyka, ezoteryka, hipnoza, medytacja – i od nowa, psychologia…
Podjęłam obszerne studia, aby to zrozumieć. I ciągle to pytanie: jak?
Jedna rzecz wiodła mnie do drugiej, aż dotarłam do literatury o uzależnieniach, widzianych z neurologicznego punktu widzenia.
Dowiedziałam się z nich jak dokładnie tworzy się nałóg i jak funkcjonuje nasz mózg pod jego wpływem. Zdobyłam ostateczny dowody na to, że bulimia, to nic innego jak uzależnienie. Żaden tam mechanizm radzenia sobie z życiem, czy inne ładnie brzmiące frazy słyszane na terapiach.

No dobrze, więc wróćmy do tematu naszych wewnętrznych konwersacji.
Kto komu przemawia do rozumu?
Jak dotąd, mózg pierwotny do kory przedczołowej: Wilk do Człowieka.
Wilk mówi: „Czas na atak” a Człowiek, czyli Ty, posłusznie leci.
A ja Ci pokażę, że Człowiek może powiedzieć skutecznie NIE i trzymać się tego bez wysiłku.
Zainteresowana? Czytaj dalej.

Wilk:

Nasz zębaty potwór jest, jak się okazuję stworem zupełnie realnym – to nasz nałóg.
Widać go wyraźnie podczas skanów mózgu.
Gdzie jest jego nora?
W mózgu pierwotnym, tak zwanym mózgu gadzim, od tej pory zwanym przeze mnie Gadzi. To bardzo stara struktura ewolucyjna, pochodząca z czasów prehistorycznych.
Zawiaduje ona podstawowymi funkcjami naszego organizmu: oddychanie, bicie serca, produkcja hormonów, a także: sen, popęd płciowy i jedzenie.
Setki tysięcy lat temu operowaliśmy tylko z tego poziomu; jak się nam chciało walnąć kupkę pod siebie, to to robiliśmy bez zbędnych krępacji. O innych rzeczach już nie wspomnę.
Działo się tak do czasu, kiedy wykształciliśmy nasz człowieczy, inteligentny mózg, zwany od teraz Profesorem. On jest wszystkim co w nas ludzkie; mowa, kreatywność, wyższe uczucia, kontrolowanie impulsów. I o kupie nie mam już mowy.
No więc Wilk zagnieździł się w miejscu kluczowych dla naszego przetrwania instynktów. Skoro tam siedzi, to jest z nimi mocno neuronalnie związany. No tak, Gadzi i Wilk właściwie traktują się już jak rodzina. Zaczynasz dostrzegać problem?
Oto on: Mój najbardziej pierwotny mózg wykoncypował sobie, że jak nie będę się obżerać do nieprzytomności i zwracać, to moja egzystencja zostanie zagrożona, tak? No pięknie!
Ale dokładnie to się stało.
Jak, na Boga!?

Ano tak, że gdy pierwszy raz zaczęłaś się odchudzać, wysłałaś potężny sygnały do swojego gadziego mózgu: nie ma jedzenia.  A on w panice: Nie ma?! O rany, to musi być susza! Albo myśliwi nic nie upolowali od dawna! Alarm!
(Gadzi jeszcze nie skumał, że czasy się zmieniły. Dla niego, jak nie ma jedzenia, to znaczy że myśliwi zawalili i tyle.) Zwalnia metabolizm, ustaje okres, wypadają włosy. Nie wiadomo przecież kiedy te patałachy się ogarną i coś upolują! Jest ciężko, ale przetrwamy Mała, nic się nie bój.
Bo Gadzi, mimo tego że głupi jak but, ma jedną jedyną misję – utrzymać cię przy życiu. I jest w tym najlepszy na świecie. Serio.
Więc bierze się ostro do roboty:
Mama przynosi pączki, a on szarpie cie za rękaw: Zobacz, pączki! Tłuszcz, cukier, wszystko czego potrzebujesz! Jedz, szybko, to jest rozwiązanie twojego problemu!
A ty nic.

Gadzi dostaje furii! Jak to nie jesz!? Umrzesz idiotko! Zalewa cię bodźcami: skręca cię z głodu, zapach doprowadza cię do szału. Kurcze, przecież ty nawet nie przepadasz za pączkami, więc co jest?
Tym razem wszystkie jego wysiłki spełzają na niczym. Twardo odmawiasz. Dlaczego?
Twój wyższy, ludzki mózg, Profesor, ubzdurał sobie, że musi wbić się w bikini rozmiar XS na lato i odmawia przyjęcia pokarmu.
A Profesor ma właśnie taką super moc: KONTROLUJE  ŚWIADOME RUCHY CIAŁA, takie jak pójście do kuchni, otwarcie lodówki, ruchy szczęk gryzących to ciasto. ZAWSZE.
No dobra, myśli Gadzi, Profesor jest może i mądry, ale w pewnych sprawach nie można mu ufać. On sobie roi o plaży, ale tym samym wtrynia się w moją robotę. A jak ja zawalę, to będziemy leżeć dwa metry pod ziemią a nie na plaży!
Dobra, on ma 100% świadomej władzy nad ciałem, ale ja mogę go SKŁONIĆ, żeby mnie posłuchał. Nie możemy przegapić kolejnej okazji na pączki!
I Gadzi odpala cały repertuar sztuczek, na który go stać: zaczyna wysyłać, gdzie się da, silne pragnienia. Jedzenie śni ci się po nocach, zaczynasz o nim myśleć non stop, odczuwasz napięcie, rozdrażnienie, spadki nastroju, irracjonalne ciągoty, aby nażreć się do oporu.
Czasami Profesor wygrywa nad tym przez dłuuuugi czas, a ty słyszysz diagnozę: anoreksja.

Ale prędzej czy później poddaje się. Gadzi dopina swego! Tak bardzo nękał przemądrzalca, że pokonał go chwilowo i teraz przejął kontrolę. Jesz! W końcu jesz! Nieopamiętanie, szybko, zachłannie. Nic z tego nie pamiętasz? Zgadza się. Kontrolę przejęło zwierzę, którym tak naprawdę jest Gadzi i którym ty też jesteś, z biologicznego punktu widzenia, 
Gdy już dokona się dzieło zniszczenia, a raczej przetrwania, Gadzi zadowolony z dobrej roboty zasypia. No Mała, sprawa załatwiona, nie umrzesz dzisiaj z głodu!  Ależ nie dziękuj, spoko. Pa!
Wtedy budzi się Profesor i przerażony woła: Coś ty narobiła! Trzeba to naprawić!!!
Wtedy lecisz na siłownię, albo bierzesz leki przeczyszczające, albo po raz pierwszy idziesz wymiotować.
Potem znowu ostra dieta – profesorska kontrola i nadzór.

Ten cykl trwa zazwyczaj kilka miesięcy- Gadzi próbuje ocalić cię od śmierci, rozsądnie każąc ci zjadać ogromne ilości jedzenia, a Profesor, że bikini i bikini.
Do tego jedzenie staje się o wiele bardziej przyjemne niż kiedyś, zwłaszcza podczas ataków objadania. To też robota Gadziego – jedzenie musi być odczuwane jako przyjemne, aby zmotywować cię do jedzenia.
I od tej przyjemności, od orgiastycznej euforii zaczynasz się uzależniać. Powoli rodzi się Wilk.

Pamiętasz chyba, że wszystko powtórzone odpowiednią ilość razy, staje się w końcu nawykiem.
Teraz nie chodzi już tylko o przetrwanie, zaczyna chodzić o coś więcej: rozkosz, ekstaza, odlot.
W mózgu tworzy się nowa ścieżka neuronowa – jedzenie, przyjemność, wymioty, jedzenie…
Za każdym razem gdy to robisz, połączenie staje się co raz mocniejsze i trwalsze, aż w końcu „świeci” oglądane na skanerze. Zupełnie tak samo jak na przykład połączenia nerwowe pianisty w obszarze mózgu odpowiadającego za ruchy palców.
Ta struktura staje się teraz silna, dominująca. Staje się automatyczna.

Gadzi stwierdza w swojej zwierzęcej bezmyślności: Aha, mamy nową neuronową autostradę. Skoro tu jest, to znaczy że jest do czegoś potrzeba. Pewnie do przeżycia, jak wszystko co umiejscowione w tych rejonach mózgu. No dobrze, to będę dbał, aby ta czynność nie była nigdy zaniedbywana!
I Gadzi bierze się do pracy ze sobie tylko znaną uporczywością.
Teraz każdego dnia wywołuje w tobie te dzikie pragnienia ataku. Po co? Sam już nie wie.
Tak został zaprogramowany przez liczne powtórzenia, więc to robi. Nie można wymagać od niego refleksji na ten temat. Tak jak mówiłam, on nie ma za grosz inteligencji i nie bez kozery nazywamy go Gadzi.

I w taki właśnie sposób stałaś się szczęśliwą posiadaczką nałogu.

mózg

Człowiek:

A co z Profesorem? Tym co chciał koniecznie wyglądać szałowo na plaży?
Jest przerażony. Miało być bikini, rozmiar XS, a zamiast zbliżać się do tego celu, oddala się! No bo przecież, nie oszukujmy się, nikt jeszcze nigdy nie wypiękniał od bulimii, prawda?
Co ja robię? Co się dzieje!? – pyta na forum Wilcze StadoPomocy!
W swojej ogromnej inteligencji, wymyśla nową strategię.
Od jutra nowa dieta, ćwiczenia, reżim … I znowu to zrobiłam! Jak to możliwe!?
Powoli popada w depresję i poczucie braku kontroli nad sobą. Nie panuję nad moimi nogami, które niosą mnie do sklepu, nad moimi rękami, które sięgają po słodycze i nad moimi ustami, które się otwierają!
Ale tutaj biedak się myli. Jak zawsze, ma on 100% kontroli nad tym.
Dlaczego więc to robi? Bo nie wie  nic o wywrotowych poczynaniach Gadziego. Nie wie, że jest on nałogowcem, czekoladowym ćpunem najgorszego sort, który zrobi WSZYSTKO, aby dostać swoją działkę.

Profesor myśli, że jest sam w tej inteligentnej głowie. Myśli o sobie: JA
W nim są zawarte wszystkie twoje uczucia, wspomnienia, talenty, znane ci języki, piosenki, twój charakter i usposobienie. Profesor to świadoma ty – kora przedczołowa.
I ty świadomie sobie mówisz: Koniec z bulimią! Nie mogę tak dalej! Ale mi nie wychodzi, bo jestem słaba, głupia, beznadziejna, mam słabą wolę.
Błąd! Żadne z tych wytłumaczeń nie jest prawdziwe. Dzieje się tak dlatego, że prośby o zaprzestanie destrukcyjnego działania kierujesz pod niewłaściwy adres – do dziekanatu swojej głowy.
A trzeba kierować je do gadziej pieczary! Teraz czas na to aby Człowiek przemówił do Wilka.

Pozwól, że najpierw was sobie przedstawię:

– Gadzi, to jest Profesor, ludzka część twojej osoby, ta od rozkminiania sensu życia, dokonywania wyborów i miłości.
– Profesorze, oto Gadzi, dba o to abyś czytając wiersze, malując obrazy, czy marząc o podróżach w kosmos, nie zapomniała o oddychaniu.
– Profesorze, jesteś olbrzymem, który otacza Gadziego z góry i z boków. Dominujesz nad nim. Do tego, jak już wspominałam masz władzę nad ciałem.
– Gadzi, jesteś mniejszy, ale o wiele starszy od Profesora. W twoim wnętrzu zapisana jest pamięć pierwszych form życia na ziemi. Masz swoją prastarą Wiedzę, ale uwierz, lepiej aby Profesor trzymał w kwestii Wilka za stery. ok?
Oboje macie swój własny głos.
Jeden, Człowieczy, i jeden Wilczy.
Do tej pory to ty, Gadzi, dominowałeś dyskusję, wysyłając pragnienia jedzenia w formie myśli, uczuć i obrazów, ale czasy się zmieniają. Profesor właśnie odkrywa, że ma prawo weta.

W kolejnym poście opiszę jak rozpoznać  głos naszego wilczego nałogu i jak skutecznie przeciwstawić się jego sugestiom. Już nie jesteś skazana na ślepe posłuszeństwo.
Możesz sprawić, aby twoje oba mózgi dogadały się, wróciły do równowagi i przestały wtrącać się w swoje kompetencje.

Podekscytowana? Ja bardzo!

Źródła:
Schwartz and Begley: „The Mind and the Brain”
Jack Trimpey: „Rational recovery” „The small book”
Kathryn Hansen: „Brain over binge”
Pamela Peeke: „The hunger fix”