• bać się

Jak nie bać się jedzenia?

Ostatnio zostałam poproszona o napisanie takiego właśnie artykułu; o tym jak nie bać się jedzenia.
Bo teoretycznie wszystko już wiesz; trzeba jeść… tyle ile trzeba; bez cięcia kalorii, bez głupich diet i głodówek. Po lekturze mojego bloga jesteś tego jak najbardziej świadoma i nic tylko wcielać tę wiedzę w życie.
Ale jest jedno „ale”. Kiedy tylko pomyślisz o jedzeniu minimum 2000 kcal, nieodmiennie paraliżuje Cię strach. Przecież ja przytyję! – odzywa się w Twojej głowie, stary, znajomy głos.
I co wtedy? Co gdy wiesz, że to niedorzeczna myśl, ale na poziomie emocjonalnym i tak wpadasz w panikę?

Strach nawykowy.
Po pierwsze w tym momencie zatrzymaj się i uspokój. Strach to zły doradca. Nie pozwólmy mu dojść do głosu. Pomyśl, że to co czujesz, jest jak wyuczona reakcja. Przecież przed swoją pierwszą dietą nigdy nie bałaś się jedzenia, prawda? Dopiero przez te wszystkie lata nauczyłaś się go obawiać; w taki chory sposób wytresowałaś swój mózg.
Głodziłaś się, bo uwierzyłaś we wszechobecny przekaz, że tak trzeba robić, by schudnąć. Dieta, redukcja, oczyszczanie, głodówka, 1000 kcal; taki refren powtarzał się odkąd pamiętasz i to nie tylko w kolorowych mediach. Słyszałaś to także od niektórych dietetyków i lekarzy, więc jak tu zanegować tak „powszechnie uznane prawdy”?

I co? Tak nagle to porzucić i zaufać jakiejś tam blogerce, która mówi zupełnie coś innego niż… wszyscy?
No dobrze, ale pomyśl; czy ta blogerka naprawdę głosi aż tak wywrotowe poglądy? Czy tego samego nie mówi Ci Twoje własne ciało i to już od pierwszego dnia „odchudzania”? Bo cóż innego sugeruje, kiedy burczy w brzuchu,  przed oczami latają mroczki, wypadają włosy i brakuje sił na wstanie z łóżka?
No chyba nie oznacza to, że wszystko jest w porządku i dieta 1500 kcal działa.

I czy tego samego nie mówią ciała wszystkich organizmów żywych na świecie? Daj mi tyle PRAWDZIWEGO jedzenia ile potrzebuję, a będę zdrowe, szczupłe i sprawne.
Przecież dzikie zwierzęta nie liczą kalorii i makro, a NIE MA wśród nich przypadków otyłości!
Zaufaj więc temu, co wiedział Twój organizm od zawsze – od pokoleń i tysiącleci, a nie wymysłom współczesnego świata. Jak myślisz, kto wie lepiej?

Zresztą pomyśl, czy NIE jedzenie na prawdę dało Ci tego czego oczekiwałaś? Chciałaś schudnąć tylko kilka kilo, a gdzie teraz jesteś? Przecież gdyby drastyczne ograniczanie kalorii przynosiłoby efekty; dawno byś osiągnęła „wymarzoną figurę” i zapomniała o sprawie. A jest zupełnie odwrotnie; nie dość że wykształciłaś w sobie zaburzenia odżywiania, to ciągle nie cieszysz się dobrym wyglądem. Czas więc zrobić coś innego niż zawsze; jeść bez strachu.

Samo dobro.
Poza tym, kochana, jedzenie jest dobre. Natura wymyśliła je specjalnie dla nas i to jeszcze w tylu smakach i kolorach! Bo przecież pożywienie to nic innego jak energia słońca, zamieniona w formę, którą Twoje ciało możesz przyjąć i wykorzystać.
Światło karmi rośliny, one produkują owoce, owoce karmią Ciebie. W ten sposób słońce użyczyła Ci swojej mocy.
To między innymi dzięki jedzeniu przeżywasz każdy kolejny dzień, miesiąc, rok, dekadę. Możesz zobaczyć co kryję się za rogiem czasu, poznać starszą, bardziej doświadczoną wersję siebie.
Dzięki jedzeniu żyjesz, kochasz, jesteś.
Jak TO może być złe?

2018-01-19T15:09:33+00:0019 Styczeń, 2018|Kategoria: Ogarnąć jedzenie|Tagi: , |

10 komentarzy

  1. Roma Styczeń 19, 2018 w 6:15 pm - Odpowiedz

    „jedzenie jest dobre. Natura wymyśliła je specjalnie dla nas i to jeszcze w tylu smakach i kolorach! Bo przecież pożywienie to nic innego jak energia słońca, zamieniona w formę, którą Twoje ciało możesz przyjąć i wykorzystać”… Piekne! Az sobie wydrukuje 🙂 <3

  2. Kasia Styczeń 19, 2018 w 6:39 pm - Odpowiedz

    Piękne! 🙂

  3. Beata Styczeń 19, 2018 w 7:21 pm - Odpowiedz

    Jest 19 styczeń. Od 2go jem te prawie 2000 kcal czasami wiecej. Długo się opierałam że niemozliwe, że ja małą jestem więc potrzebuję mniej i inne farmazony. Co teraz? 18 dni bez napadu. Chudnę powoli, ale mam te 5 kg ponad normę więc spokojnie. Nie mam problemu z jedzeniem niczego. Nawet ciasto dziś zjadlam w ramach długiego śniadania i nie dojadlam bo takie słodkie było że nie dałam rady. Nie czuje głodu. Jak poczuje to jem. Na początku trzymałam się jadłospisu z kursu, teraz już dostosowuję do głodu i sytosci i pilnuje tylko by nie było za mało. Jest mi tak dobrze i tak super że nie do opisania. Dziewczyny nie bójcie sie jeść! Posłuchajcie Ani.

  4. Anianowa Styczeń 20, 2018 w 6:34 pm - Odpowiedz

    Podpisuję się pod komentarzem Beaty, słuchajcie Ani 🙂
    u mnie podobnie, od kiedy w końcu przekonałam się by jeść więcej – ok 2000 kcal dziennie, wszystko się uspokoiło. Też myślałam, że przy moim wzroście 1,58 ja potrzebuję góra 1500-1600 kcal. A jednak więcej. Od razu mam siłę na aktywność, ćwiczenia, lepszy humor, chęć do życia 🙂

  5. ania_cieri Styczeń 20, 2018 w 8:55 pm - Odpowiedz

    Pieknie to ujelas. Gdybys widziala jakie moje talerze sa kolorowe! Usmiecham sie do siebie, jak przypomne sobie nasz mentoring.

  6. Beata Styczeń 21, 2018 w 7:24 pm - Odpowiedz

    Anianowa ja też mam 1.58 wzrostu więc identycznie. I przeraża mnie obecnie, że nawet osobom ze wzrostem 1.70 poleca się 1500 kcal a nawet mniej. Obawiam się że do niczego dobrego to je nie doprowadzi. Pozdrawiam serdecznie i polecam spróbować.

  7. Karolina Styczeń 22, 2018 w 1:54 pm - Odpowiedz

    Mój problem jest odwrotny niż tutaj poruszony i dlatego tak bardzo się boję….Otóż u mnie chodzi o to, że nie boje się, że to moje wyliczone 1970 kcal to za dużo…..ale że to właśnie dla mnie za mało, bo niestety wciąż, mimo czytania od nowa postów Ani i niemal codziennej pracy z jej książkami, mam napady głodu i waga ani drgnie w dół 🙁 Ja się boję na przykład puścić słodycze z mojego życia. Próbuję co dzień od nowa je rzucać już 2 lata i dzień w dzień porażka, chociaż metody są wszelakie, zmieniam je , walczę, dodałam aktywność fizyczną – na razie bezskutecznie 🙁 Po nocach śnią mi się waga, kalorie, napady – to jest jakiś niekończący się koszmar 🙁

    • Wilczo Glodna Styczeń 23, 2018 w 3:51 pm - Odpowiedz

      Kochana, to oczywiście że za mało. Zwłaszcza jeżeli jesteś aktywna fizycznie do tego!

  8. EmilyAttack Styczeń 23, 2018 w 9:30 pm - Odpowiedz

    Aniu! Znalazłam sposób by nie bać się jedzenia. Tak myślę, dopiero to testuje.

    Post przerywany!

    Jem w „oknie żywieniowym” ktory u mnie trwa 8 h (minimum, a raczej maksimum tyle powinien trwać) a następnie „poszczę” 16h. Oczywiście nie tnę kalorii, jem 2 lub 3 spore posiłki (roślinne). Na razie ciężko mi powiedzieć jak to działa, na pewno czuje się „lżejsza”, ale nie wiem czy chudnę, bo boję się ważyć od prawie roku (czyt.”co se schudne to se przytyje” a czuje to po ubraniach). Mam nadzieję, że rozumiesz co chce przekazać…czuje że to moja ostatnia deska ratunku. Nie boję się nie jeść, boję się jeść mało. Wykonczyły mnie te reguły 5 posiłków. Były niewygodne, upierdliwe a moja głowa czekała od godziny do godziny by zjeść- nawet jeśli byłam fizycznie najedzona.
    Co o tym myślisz…? Dziękuję.

    • Kamila S Styczeń 24, 2018 w 1:30 pm - Odpowiedz

      a może tak by zacząć jeść po prostu NORMALNIE ???? Nie liczyć, nie trzymać się kolejnych wymysłów typu IF, jeść wtedy,kiedy czujesz głód i tyle,żeby go zaspokoić? Piękna,przestań tak się skupiać na jedzeniu , posiłkach , bo to nie o to chodzi w wychodzeniu z ED 🙂

Zostaw komentarz