Ostatnio dostałam takie pytanie i myślę, że jest ono warte publicznej odpowiedzi.
Będzie ona jednak zupełnie inna niż Ci się wydaje. Nie podam tutaj przepisu na ograniczenie kompulsów jako takich, bo jest nim cały ten blog, moje książki i kurs online. A jak komuś mało, to mam jeszcze filmiki.

Ugryzę temat z zupełnie innej strony.

Czym są tak zwane kompulsy?
To niekontrolowane napady na lodówkę skutkujące pochłonięciem na raz tysięcy kalorii na raz.
Skąd się one wzięły? No przecież nie urodziliśmy się z nimi, prawda? Żaden człowiek nie został stworzony do takiego jedzenia w normalnych warunkach.

No właśnie, w normalnych. A co się stanie, jeżeli przestają one takie być? Wtedy odpala się nasz potężny system AWARYJNY, zwany instynktem samozachowawczym. Organizm włącza go, jeżeli odczuwa długotrwały brak lub deficyt pokarmu (lub gdy jego istnienie jest zagrożone w inny sposób).

Jest on w swojej prostocie genialny i ocalał naszych przodków przed śmiercią głodową na przestrzeni dziejów. Wszak kiedyś jedzenie bywało towarem deficytowym. Nie udało się polowanie czy zbiory i wszyscy mieli po równo przerąbane. Nie było supermarketu, który jest zawsze otwarty i zawsze pełny. No sorry.

Była za to rywalizacja o każdą pozostałą na krzaczku jagódkę. Ten kto dorwał się do nich pierwszy i zżarł ile mógł (lub nie mógł) – przeżywał. Ten który grymasił – ginął. No to czyje dzieci miały szansę na przeżycie?

Tak zgadłaś! Wszyscy jesteśmy potomkami tych, co wsuwali najszybciej. Mamy ten mechanizm w naszym DNA. To jest baza, podstawa. No i jeżeli nie jemy – w obecnych czasach z własnej nieprzymuszonej woli (!!!) – to geny pradziada, przewracającego się zapewne w grobie, dają o sobie mocno znać.

To właśnie dlatego czytasz tego bloga. Zaczęłaś kombinować przy czymś, czego nigdy nie powinnaś była tykać – biologicznych funkcji organizmu. To straszna arogancja i skrajna głupota. Ale spoko, ja też jestem winna tego grzechu. Popełniłyśmy go kolektywnie jako ludzkość.

To jak to teraz odkręcić? Bardzo prosto.
Kiedy wyłącza się system awaryjny? Kiedy niebezpieczeństwo ustanie, prawda?
Czyli kiedy, w tym przypadku? Kiedy pukniemy się w głowę, (najlepiej tak, żeby zadzwoniło) i zaczniemy jeść normalnie.

Czyli jak? No… normalnie, że śniadanie, obiad i kolacja, czasami jakaś przekąska, czasami cukierek, pizza, kiedy mamy ochotę i kawałek ciasta. W większości zdrowo, ale bez przesadyzmu. Tak jak KIEDYŚ, zanim się to wszystko zaczęło na dobre.

I co się wtedy stanie? A no nic takiego. Wrócimy po prostu do naszych ustawień fabrycznych, które – uwaga – zawsze działają najlepiej.

Więc jeszcze raz; jak „ograniczyć kompulsy”? Jeżeli zadajesz takie pytanie, to znaczy, że rozumiesz to wszystko na opak. Kompulsów się nie da ograniczyć, one ograniczą się same, kiedy zaczniesz słuchać siebie i BYĆ w prawdzie ze sobą. Tu nie ma nic co do „roboty”.

*

Jeżeli zaś zagubiłaś się w tym wszystkim na tyle, że potrzebujesz prowadzenia za rękę, zapraszam do siebie na mentoring.