Drogi partnerze Wilczycy, droga mamo, tato, przyjaciółko. Przygotowałam dla Ciebie listę 15 rzeczy które możesz zrobić dla osoby zmagającej się z problemem.
Stworzyłam ją opierając się o doświadczenie swoje, a także wnioski, które wyciągnęłam z kilku tysięcy listów, wiadomości i komentarzy otrzymanych od czytelniczek.
Powodzenia kochani!

1. Zrozum istotę problemu.
Łatwo powiedzieć, ciężej zrobić. Ale spróbujmy.
Bulimiczka objada się nałogowo. To nie jest tak, że jest ona stuknięta, niezrównoważona psychicznie, ma słabą wolę, robi to na złość, nie stara się lub robi to z głupoty. NIE. Ona jest uzależniona od jedzenia i bardzo z tego powodu cierpi.
Czy to w ogóle możliwe, uzależnić się od jedzenia? Tak. Niektórzy uzależnieni są od picia, fajek i gier komputerowych, a niektórzy od siedzenia w lodówce. To że jedzenie jest kluczowe dla naszego przeżycia, a powiedzmy alkohol nie, nie ma tu nic do rzeczy.
Osoba objadająca się, jest uzależniona od przyjemności którą daje jedzenie i czuje ogromny przymus by ją zdobyć.
Myśli o tym natrętnie, a wszystko inne schodzi na dalszy plan.
Wiem, brzmi to głupi i śmiesznie: jedzeniowy ćpun. Ale od głupich i śmiesznych rzeczy też się umiera – emocjonalnie, społecznie, finansowo, duchowo i… fizycznie.
Potraktuj to więc poważnie.

2. Ale nie panikuj.
Z bulimii i kompulsywnego objadania się, można w prosty sposób wyjść. Może niekoniecznie łatwy, ale prosty właśnie.
Nie pisałabym tego, gdybym nie była świadkiem wielu wyzdrowień – nasze dziewczyny wykonują codziennie kawał dobrej pracy nad sobą, a potem piszą do mnie: od kilku miesięcy wychodzę na prostą; rozumiem co się ze mną dzieję i wiem jak nie wpadać w stare schematy myślowe.
A więc spokojnie, bulimia to nie wyrok.

3. Nie doradzaj.
Wiem, że dla Ciebie to jest proste: Nie jedz tyle. Po co to zjadłaś?
Masz rację, do tego się to sprowadza. Tak jak nie wypicie tego piwa, nie zapalanie tego papierosa, nie wciąganie tego narkotyku. Ale czy to jest łatwe? Nie.
Takie rady sprawiają tylko, że Twoja Wilczyca czuję się głupia, słaba, niegodna zaufania.
Dlaczego sobie nie radzę z taka prostą sprawą!? Idiotka ze mnie.
Jaki będzie efekt tych dawanych w dobrej wierze rad? Ona przestanie Ci się zwierzać.

4. Nie proponuj jedzenia, nie przekonuj, nie wciskaj.
Może i wydaje Ci się, że znasz sposób na rozwiązanie jej problemu, ale zachowaj tę wiedzę dla siebie. Możecie razem wyliczyć jej zapotrzebowanie energetyczne i umówić się, ze tego będzie główny wyznacznik tego czy je odpowiednio.
Jednak nie mów jej że jedna gałka lodów nie zaszkodzi, że wydziwia i przesadza. Jeżeli ona czuje, że w tym momencie coś jej zaszkodzi, to tak pewnie będzie.
Mówię tutaj o przekąskach i słodyczach, bo jeżeli używa takich argumentów wobec śniadania, obiadu i kolacji, to trzeba pomachać jej przed nosem wyliczonym zapotrzebowaniem energetycznym. Ona musi mieć świadomość, że jedząc mniej, ani nie schudnie, ani nie wyjdzie z choroby.

5. Nie komentuj jej wyglądu.
Ani że dobrze, ani że źle, ani że schudła, ani że przytyła. NIGDY. Zaufaj mi w tym na słowo. Znam dziewczyny, które rzucały się na jedzenie gdy usłyszał że schudły, w obawie, że zaraz przytyją. Chore? Tak.
Więc nie roztrząsaj dlaczego tak jest; po prostu nie komentuj. Czym innym jest groźny spadek wagi przy zachowaniach anorektycznych, ale tutaj mówię tylko o bulimii i kompulsjach.

6. Traktuj ją ciągle jak człowieka, nie jak bulimiczkę czy inną jednostkę chorobową.
Niech jej problemy z jedzeniem nie staną się nagle centrum waszego życia. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Wiem coś o tym. W tym życzę wam powodzenia.

7. Nie oczekuj.
Tak, to fakt, ona pracuje nad sobą już od kilku tygodni. Ciągle się to zdarza? Przecież tyle razy o tym rozmawialiśmy! Wydawało się że zrozumiała, sama przecież tak mówiła. I znowu??
Nie oczekuj, że efekty przyjdą jutro. To jest praca nad sobą, którą mogę porównać do budzenia się ze snu. Im głębiej Wilczyca była w nim zanurzona, tym dłużej zajmie jej dojście do Prawdy o sobie i o tym jak działa jej organizm.
Daj jej na to czas i przestrzeń.

8. Oczyść środowisko.
To bardzo ważne. Twoja Wilczyca prosiła Cię by w kuchni nie było jej zapalników; słodyczy i produktów które jej szkodzą. No ale przecież nie musi ich jeść. Czy mam rezygnować ze słodyczy w domu, tylko dlatego, że ona nie może się opanować? TAK. Jeżeli zdrowie i szczęście Twojej Wilczycy jest ważniejsze dla Ciebie niż batonik, to właśnie to zrób. Jeżeli nie to zastanów się poważnie czy ta relacja jest taka jaka powinna być.
Nawet nie wiesz ile razy obserwowałam bezsilnie ten dramat – pełne motywacji i świadome siebie dziewczyny, raz po raz upadają, ponieważ za każdym razem, gdy wchodzą do kuchni, muszą ze sobą walczyć. Silna wola to zasób, który się wyczerpuje. Jeżeli Twoja Wilczyca będzie musiała ją nadwyrężać kilkanaście razy dziennie, za którymś razem w końcu pęknie.
Leczący się alkoholicy nie mogą trzymać w domu nawet perfum, już nie mówiąc o jakimkolwiek alkoholu. Ich rodzina jest tego świadoma i nie znosi do domu flaszek wódki. Ty też tego nie rób. Czekolada jest w tym wypadku odpowiednikiem tej flaszki.
Nie martw się, przyjdzie taki moment, że znowu będziecie mogli iść razem na lody, ale na to potrzeba czasu. Czasami kilkunastu miesięcy.

9. Słuchaj, gdy mówi o swoich uczuciach.
Gdy daje Ci znać, że coś ją demotywuje czy rani, a tamto wręcz przeciwnie- działa na nią mobilizująco. Nie łudź się, że wiesz lepiej co ona czuje i jak ją zmotywować. Szanuj jej słowa.

10. Nie daj się zmanipulować.
Niestety, tu zła wiadomość: Twoja Wilczyca jest mistrzynią w kamuflażu, a często niestety i kłamstwa. Ale przecież ona nigdy by mnie nie okłamała – zaprotestujesz. Racja, ona nie, ale nałóg który w niej siedzi, tak. On zrobi wszystko, aby dostać swoją porcję narkotyku.
Zwróć uwagę na ilość znikającego jedzenia, jeżeli możesz, przyjrzyj się jej finansom. Jeśli te zasoby dziwnie rozpływają się, a jej wyjaśnienia są grubymi nićmi szyte, wiedz że to Wilk. Uważaj, bo bulimiczka potrafi naprawdę wspiąć się na wyżyny kreatywności, aby zdobyć jedzenie.

11. Nie obwiniaj jej o to wszystko.
Ona już czuję się wystarczająco winna. Za każdym razem, gdy powraca świadomość, po jedzeniowym napadzie, jest jej cholernie wstyd. Gdy kłamie, wie że robi źle. Sama nie może uwierzyć w to co zrobiła z nią ta choroba.
Jeszcze raz: to nie jest jej widzimisię czy zabawa w „zniszczę życie sobie i wszystkim w koło„. Nie ma potrzeby uświadamiać jej na każdym kroku jak okropnie postępuje.

12. Ale też nie udawaj że nic się nie dzieje.
Reaguj jak widzisz, że otwiera kolejnego batonika, kolejny jogurt, idzie po kolejną dokładkę. Zapytaj spokojnie: Czy faktycznie potrzebujesz tego jedzenia teraz tego. Zapewnij że pytasz jako przyjaciel, a nie wróg, że nie oceniasz. (I faktycznie nie oceniaj!)
Jednak uważaj, szansa jest duża, że i tak ci się oberwie. Jeżeli zaczyna się u niej „atakowe myśli”, kontrolę nad nią przejął już jej gadzi mózg. I to on Ci odpowie – ten mózg „narkomana”, którego interesuje tylko i wyłącznie zdobycie narkotyku. I nie będzie to miła odpowiedź.
Inna opcja jest taka, że usłyszysz, że zbliża/trwa/właśnie minął okres, że nic nie jadła dzisiaj, że właśnie ćwiczyła i ma anaboliczne okno, że inne cuda na kiju – słowem: kłamstwa.
Do takiego dialogu potrzeba, by było między wami dużo skapitalizowanego wcześniej zaufania. (Będę o tym jeszcze pisała)
By ona wiedziała, że nie mówisz tego by ją pouczać jak ma żyć, ale by pomóc jej nie umrzeć.
Proszę Cię tylko o jedno, nie stawiaj na niej krzyżyka, nie przymykaj oczu, nie głuchnij na jej problem.

13. Nie twórz jej cieplarnianych warunków do chorowania.
Asia nie pójdzie do pracy, bo jest chora. Asia musi skupić się na zdrowieniu. Asia wymiotuje? Co mamy robić, jak powiedziała, że wyskoczy z okna. (Seriom do takich sytuacji też dochodzi)
Znam takie dziewczyny, które same przyznają, że w swojej ogromnej miłości, rodzice nieświadomie stworzyli im bulimiczny raj. Jedzenia pod dostatkiem, a odpowiedzialności zero. No bo przecież się leczymy i to jest najważniejsze.
Dopóki owa Asia będzie czuła, że cały świat schodzi jej z drogi w jej Chorobie przez duże Ch, nie będzie miała motywacji by przestać.
Bulimia zaczyna mocno uwierać, gdy trzeba iść do pracy, zarobić pieniądze… a potem zamienić je na słodycze i wyrzygać. Brzmi brutalnie? Bo jest brutalne.
I czasami ta brutalność właśnie budzi naszą księżniczkę ze snu. Tak było na przykład ze mną.

14. I najważniejsze: Nie wyzdrowiejesz za nią.
Choćbyś przeniósł góry, choćbyś się rozdwoił i roztoił, choćbyś dał się pokrajać i jeszcze więcej – nie zrobisz tego, co ona musi zrobić sama.
Możesz być jej wsparciem, sojusznikiem i przyjacielem, który zawsze stoi po jej stronie. To bardzo dużo.
Pamiętaj jednak, ze możesz zaprowadzić konia do wodopoju, ale niestety nie zmusisz go żeby pił.

Po przeczytaniu tej listy wydaje Ci się , że nagle musisz stać się superczłowiekiem? Z jednej strony rozumiejący i świadomy, z drugiej wymagający i bezkompromisowy, pokazujący empatię, ale i trzymający nerwy na wodzy, ktoś kto nigdy nie powie: Chrzanić to! Mam dość.
W sumie to masz rację. Taki obraz wyłania się w owej listy.
Pamietaj, to są jednak tylko wytyczne. Staraj się ich trzymać, ale nie zapomnij też o swoich potrzebach. Jesteś człowiekiem postawionym w trudnej sytuacji, ale nie zmienia to faktu, ze jesteś TYLKO człowiekiem. Zadbaj o siebie w tej relacji, zwróć się do swoich przyjaciół po wsparcie lub skorzystaj z pomocy specjalisty. Bo co z tego, że ona wyzdrowieje, ty się zajedziesz i w efekcie oboje zostaniecie na zgliszczach?

A więc po ostatnie.

15. Dbaj o siebie.