Na początek dobra wiadomość: Twój mózg jest zdrowy, wszystko w nim w jak najlepszym porządku. W zupełnie naturalny i logiczny sposób wytworzyłaś w sobie nawyk bulimii i w zupełnie naturalny i logiczny sposób możesz się go pozbyć. Wystarczy trochę praktyki i dobrej woli.
Wierzę, że tej ostatniej Ci nie brakuje, prawda?

poprzednim wpisie pisałam o dwóch mózgach, które posiadamy – zwierzęcym (Gadzi) i ludzkim (Profesor). Zapoznaj się z nim zanim zaczniesz czytać dalej.
Miej także na uwadze to, że opisuję tutaj fakty biologiczne, nie psychologiczne teorie przedstawione w metaforach. Ktoś zapytał w komentarzu, czy można wykształcić drugiego Profesora, żeby czuwał, gdy pierwszy (głos rozumu) zasypia.
Nie można, ponieważ nasz ludzki mózg jest tylko jeden i nie da się go rozmnożyć. Musimy pracować z tym co mamy – ale, jak się okazuje – osiągnąć fenomenalne efekty.
Bo mózg moje drogie, jest bardzo plastyczny i można w nim poczynić samemu spore zmiany.

Na razie wróćmy do naszej Wilczycy, która targana raz pragnieniem schudnięcia, raz instynktem samozachowawczym, utknęła w błędnym kole bulimii.
Ten stan obrazuje poniższy rysunek:

kolo-gadziego

 

Zwróć uwagę na to jakie rejony mózgu są aktywne w poszczególnych fazach cyklu.
Widzisz już dlaczego tracisz kontrolę nad sobą? Ponieważ przejmuje ją Gadzi, zwierzę w nas.
I żeby było jasne, na początku robił on po prostu swoją robotę, chroniąc nas od śmierci głodowej.
Niestety, tak jak pisałam uprzednio, Gadzi stał się nałogowcem, w trakcie wielokrotnego powtarzania cyklu. Teraz produkuje dzikie pragnienia objedzenia się, nawet kiedy wizja głodowej śmierci już minęła. Po prostu tak się bezrefleksyjnie zaprogramował.

Starałaś się znaleźć głębszą przyczynę swojego nałogu? Problemy w domu, stres, niskie poczucie własnej wartości? Nie szukaj tak daleko. To tylko i wyłącznie biologia twojego mózgu.
Jasne, emocje odgrywają tu też rolę, a z zupełnie innych powodów niż mówiono nam na terapiach. Ale o tym za chwilę.

No okejokej, wiem już wszystko. Mam w głowie czekoladowego narkomana, który SKŁANIA mnie do objadania się. I co teraz?
Teraz będzie niezłe: Wystarczy się od niego mentalnie odseparować, po czym olać.
I to tyle? W sumie tak.
Wystarczy potraktować go tak, jak traktuje się zaćpanego heroinistę – mało poważnie.
Powiedz mi, gdybyś miała takiego znajomego, czy liczyłabyś się z jego zdaniem, brała do serca jego rady i podążała za każdą wskazówką, którą ci podrzuci? Oczywiście, że nie!
Patrzyłabyś na takiego typa ze współczuciem. Ten to zrobi wszystko, żeby dostać swój narkotyk; okłamie, ukradnie, zabierze dziecku.
Dokładnie to samo robi Gadzi! On pożąda kolejnej olbrzymiej dawki jedzenia i koniec.
Czas najwyższy przestać tolerować jego manipulację nami!
Łatwo powiedzieć?
Łatwo zrobić, pod warunkiem, że zaczniesz traktować głos Gadziego jako obcy. Oddziel się od niego, odseparuj i raz na zawsze przestań go postrzegać jako swój własny.
Dobra, to jest pierwszy krok.

Ale jak go rozpoznać?

Po tym co mówi. Jego dialog wygląda mniej więcej tak: Najedz się, tylko ten jeden ostatni raz, przecież możesz zacząć od jutra, należy ci się, zasłużyłaś, oj weź przestań, jesteś taka zmęczona. Zjemy jedno ciastko i zobaczymy co dalej, ok? I tak już wszystko przepadło, można równie dobrze się najeść. Głupio odmówić, zjesz tylko mały kawałeczek. Kogo chcesz oszukać? I tak nie masz nad tym kontroli!
Znasz ten głos bardzo dobrze, prawda? A więc nie będziesz miała problemów z rozpoznaniem go.

Zwróć uwagę, że głos używa „bardzo logicznych” argumentów i czasami brzmi zupełnie racjonalnie: No przecież jestem zmęczona, należy mi się.
Do tego brzmi jak twój własny głos. Jak więc możesz mu nie ufać?
A to tylko kolejna sztuczka Gadziego – podszywa się pod płaszczyk racjonalizmu.
Możesz łatwo przejrzeć jego grę zadając sobie pytanie: Czy jeżeli posłucham tego co mówi, oddalę się, czy przybliżę do swojego celu uwolnienia z nałogu?
Zadawaj to pytanie zawsze i udzielaj na nie szczerej odpowiedzi.

Mów do niego.

Ale nie dyskutuj jak równy z równym. Przemawiaj jak do kogoś, do kogo nie masz za grosz szacunku.
Wytykaj mu głupotę:
– Przepraszam, wyżarcie całej lodówki, bo jestem zmęczona, jest dla Ciebie taką cudowną perspektywa? Co to w ogóle za pomysł? Przecież to co mi mówisz, jest po prostu głupie!
– Tia, nie kupię sobie tej fajnej kiecki, bo wszystko zeżrę i wyrzygam? Ale świetna rada, dzięki. Wiesz, już się nie odzywaj, bo światło twojego geniuszu mnie oślepi.
Wyszydzaj go i ośmieszaj:
Ojojku, dzidzia chce swoje ciasteczko, dzidzia będzie płakać.
Haaaalooo, mam X lat, a nie pięć, nie dam się nabrać na obietnice Świętego Mikołaja!

Dyskutuj, przekomarzaj się, wyśmiewaj. Już nie musisz za nim ślepo lecieć! Masz swój własny racjonalny głos pochodzący z Pofesorskich rejonów mózgu! Użyj go więc!
Oddziel się od Gadziego i mów do niego ze swojej katedry. On nie ma na nią wstępu.

Bardzo ważne: Mówiąc tak, nigdy nie ośmieszaj SIEBIE. Nigdy nie mów, że Ty jesteś głupia, słaba czy beznadziejna. Zawsze kieruj swoje słowa do Gadziego Głosu.

mózg

Pamiętaj, jedyne co posiada nasz pierwotny mózg, to głos właśnie. Nie może nas fizycznie zmusić do pójścia do lodówki, ponieważ obszary odpowiadające za świadome ruchy ciała są zlokalizowane w innych rejonach mózgu, u Profesora!

Trudno ci to wszystko pojąć? Zróbmy z tego zabawę.
Zastanów się więc, co jeszcze posiada tylko i wyłącznie głos?
Hmmm… Radio!
Świetnie! Wyobraź sobie, że Gadzi to radio, które stoi u Profesora, w twojej świadomości, na biurku i nadaje różne audycje. W większości są to pożyteczne rzeczy, ale czasami kanał zmienia się nagle na słuchowisko „Bulimia”.
Z zaczynają sączyć się toksyczne słowa powodujące uporczywe myśli, nieprzyjemne odczucia.
Do tej pory profesor zrezygnowany maszerował do lodówki. Nigdy nie przyszło mu do głowy, że to tylko radio. Zawsze myślał, że to jego własny głos.
Teraz ma szanse naprawić swój błąd.

Zastanów się, czy gdyby w twoim radiu, w twojej kuchni, prezenter RMFu kazał skoczyć ci z okna, zrobiłabyś to? No nie!
Tak samo jest w naszej głowie. Ono sobie gra, a my wcale nie musimy tańczyć!
Jedyna różnica jest taka, że tego radia nie można przełączyć. Nawet nie próbuj. Jeżeli zaczniesz na siłę zmieniać kanał i walczyć z tym głosem, on będzie tylko rósł.
Jedyne co musisz zrobić, to… przyciszyć je.
Niech on sobie gada głupi, gdzieś w tle. Zaakceptuj to, śmiej się z niego, nie traktuj poważnie ani przez chwilę, ale nie walcz z nim. Kanał zaraz zmieni się sam, zobaczysz.
Spokojnie czekaj i nie reaguj. TO NIE JEST TWÓJ GŁOS.

Czy to znaczy, że już do końca życia będę musiała prowadzić jakieś dialogi wewnętrzne? Czy ten głos w końcu się zamknie?
A co z trudnymi emocjonalnie sytuacjami, na które reagowałam jedzeniem?

Na te pytania odpowiem w kolejnym poście.

Źródła:
Schwartz and Begley: „The Mind and the Brain”
Jack Trimpey: „Rational recovery” „The small book”
Kathryn Hansen: „Brain over binge” (grafika pochodzi z tejże książki)
Pamela Peeke: „The hunger fix”