Jak przerwać ciąg.

 

Objadasz się już któryś dzień. NIE MOŻESZ PRZESTAĆ! Tyjesz w oczach, boli cię serce, zęby i przełyk. Wszystko boli. Obiecałaś już dziesięć razy swojemu przerażonemu chłopakowi, że to ostatni raz.
I co? Nic. Dalej to robisz.
Chcesz się schować pod kocem i wyć jak ranne zwierzę.
Otchłań, jedna wielka otchłań.

Wyj.

Jesteś bezsilna. Nie panujesz nad jedzeniem. Możesz tylko udawać, że masz nad nim kontrolę.
Ale… takie udawanie, o dziwo, działa.

Jeżeli jesteś w ciągu, to natychmiast pobierz i wdrukuj ten PDF.

Chodzi o dzienniczek jedzenia.
Zadanie jest proste. Zamiast skupiać się na tym, co nie wychodzi w szerszej perspektywie, skup się na tym co możesz zrobić w tej sekundzie, w perspektywie minut.
Możesz zapisać każdy posiłek, który zjadłaś. Każdy jeden, nie pomijając nawet tych atakowych.
Odpowiedz na proste pytania:
Co jadłaś?
Kiedy?
Gdzie?
Czy zjadłaś za dużo? (jeżeli tak, to postaw krzyżyk)
Przeczyszczanie (jakie?)
Motywacja do jedzenia (głód, nuda, przyzwyczajenie)
Komentarz (uczucia i myśli w kilku słowach)

Pisz szybko, zwłaszcza w komentarzach nie rozpisuj się. To ma być kilka kluczowych słów.
Czemu to służy? Skupieniu się, zatrzymaniu i przebudzeniu na chwilę.
Zaczniesz dostrzegać powtarzające się schematy; w jakich godzinach i sytuacjach się objadasz.

Teraz: Zmień jedną kluczową sytuację, która wywołuje u ciebie atak. Złam powtarzający się wzór.
Może dzieje się to zawsze popołudniu, gdy wracasz do domu? Zrób więc coś innego. Idź do biblioteki przynajmniej na godzinę i popracuj albo poczytaj. Odwiedź kogoś znajomego.

Zrób wszystko, żeby świadomie wyrwać się z okoliczności, która napędza atak.
Musisz stworzyć jak najbardziej niesprzyjające mu warunki.

Jeżeli jesteś w prawdziwym ciągu, chrzań 5 posiłków dziennie. Jeżeli zjesz szósty, to trudno.
Regularnością jedzenia zajmiesz się potem. Najważniejsze, żebyś nie zwracała.
(Lub jeżeli jesteś typem nieprzeczyszczającym się, nie miała potwornych wyrzutów, które popchną cię do dalszego głodzenia się i objadania.)
ALE: W dalszym ciągu nie tykaj zapalników. Jeżeli musisz, weź się za zamienniki. Jogurt naturalny ze stewią i kakao, sernik z chudego twarogu ze stewią z owocami ( to moje zamienniki na trudne chwile).

Nie zostawaj z tym sama; powiedz komuś bardzo bliskiemu co się  z tobą dzieje. Umów się, że będziesz do niej/do niego dzwonić, gdy będziesz miała ochotę się objeść. Nie przejmuj się, że przeszkadzasz i zawracasz głowę. Pomyśl; czy w odwrotnej sytuacji miałabyś coś przeciwko, gdyby to ta osoba dzwoniła do ciebie co pół godziny?

Gdy przychodzi kompulsja stosuj technikę fali, albo pisz.
Jeżeli jesteś w ciągu, to może nie działać, ale zmuś się chociaż do pisania przez 5 min. Z zegarkiem w ręku.

Uspokój się. Patrz na to tak: Wylądowałam w klatce z wściekłym Wilkiem. Żadnych gwałtownych ruchów, bo się na mnie rzuci. Siłą koncentracji zatrzymasz zwierzę w miejscu. To pojedynek na wzrok, który wygrasz.

A teraz głęboki oddech i codziennie jedno małe zwycięstwo; np. wypisałam wszystkie posiłki, jakie zjadłam, nie poszłam prosto do domu, mimo, że byłam zmęczona, zadzwoniłam do kogoś, pisałam.
Małe, maleńkie zwycięstwa. Łap się ich.

Jutro będzie łatwiej. O wiele łatwiej. Progres nastąpi szybko. Z dnia na dzień.
Pozostań skupiona tylko na dzisiejszym dniu, na obecnej godzinie, na obecnej chwili.
Tutaj kieruj swoją całą energię i patrz wilkowi w oczy.
Nie myśl, że trwa to już tydzień, że utyłaś, że codziennie to samo. No trudno, ten syf uprzątnie się później. Nikt nie odbudowuje przecież zniszczonych domów w trakcie tornada, prawda?

I na koniec; nie jesteś sama. Je też tam byłam tyle razy; w czarnej jak noc dupie. Gdy myślałam, ze nic się nie zmieni, że umrę z głową w kiblu i tak mnie znajdą.
I popatrz; wyszłam z tego. Jestem tu; cała, zdrowa i szczęśliwa i mówię ci – Ty też możesz.

 

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2016-07-18T13:54:45+00:00 13 Październik, 2015|Kategoria: Kontrolowanie napadów|Tagi: , , , , , , , , , , |

29 komentarzy

  1. Monika Październik 13, 2015 w 9:01 am - Odpowiedz

    Idealny post – idealny ! Fala może wrócic jednak zauważam, że jest ona za każdym razem coraz to mniej intensywniejsza i krótsza. Nie chce się jej ciągnąć jak bywało na początku. Samo zamknięcie tego wilka w klatce to czasem za mało- trzeba go chyba zamknąć i wywieźć bo nie znasz godziny gdy klatka się (odziwo) otworzy… :/

    • Wilczo Głodna Październik 13, 2015 w 2:05 pm - Odpowiedz

      Racja! Grunt to nie szturchać śpiącego wilka jakims nieostrożnym ciasteczkiem, kolejną dokładką itd. Ja zasnął to niech śpi.

  2. Ela Październik 13, 2015 w 1:49 pm - Odpowiedz

    A dziś rano pisałam, że fajnie Aniu jakbyś częściej do nas pisała – wraca do domu (dziś staram się dbać o regularność posiłków), zjadam szybki obiad i mam ochotę się objeść, ale wchodzę do Ciebie i patrzę nowy post 🙂
    Jakby idealnie dla mnie. Boże, jak dobrze że tu jesteś 🙂 Jesteś moją bohaterką i moim cudem 🙂
    Też często kiedy się objadam i tak upodlam kilka dni pod rząd, kiedy czuję się jak alkoholik w ciągu, podobnie jak Ty czuję się okropnie i nie widzę żadnej nadziei dla siebie już. Straszne że człowiek sam dla siebie już nie widzi nadziei, że płacze nad sobą, sam siebie nienawidzi.
    Akurat u mnie (ale myślę że nie tylko..) ta agresja wobec siebie i nienawiść, złość, którą kieruję w siebie, mają źródło w dzieciństwie. Nie czułam miłości i wsparcia rodziców (i nadal nie czuję), nie miałam poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, jedności z rodziną, poczucia że jestem ważna, szanowana i potrzebna. Przeciwnie, byłam raczej wyśmiewana, szykanowana, ciągle krytykowana i tłamszona. Rodzice mnie zabijali, dzień po dniu, słowo za słowem. Zawsze byłam wrażliwym i refleksyjny dzieckiem, które tak bardzo potrzebowało miłości i ciepła. Często pytałam mamę, czy mnie kocha, a ona mi tylko odpowiadał żebym dała jej spokój.
    Zamiast tego dostałam tylko ,,prezent” w postaci zaniżonej samooceny, poczucia wyobcowania, wmawiania mi mojej beznadziejności i sabotowania każdego pomysłu.
    Strasznie współczuję wszystkim którzy przeżywali coś takiego jak ja, bo wiem jak to bardzo boli.
    Zresztą sama sobie współczuję, bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie.

    • Wilczo Głodna Październik 13, 2015 w 2:41 pm - Odpowiedz

      To się cieszę, że trafiłam! Każdy jeden nieodbyty atak Wilka na świecie, do którego mogłam się przyczynić, traktuję jako swoje małe zwycięstwo.
      Co do dzieciństwa, to bardzo mi przykro, ze Cię to spotkało. Wiesz, jak czytam coś takiego, to przypominam sobie słowa pewnej pisarki (nie pamiętam jakiej), która wychowała się na ulicy z rodzicami narkomanami. Szło to mniej więcej tak: Jak się miało ciężkie dzieciństwo, to potem wszystko w życiu wydaje się tak cholernie łatwe.
      Wiesz, ludzkiego ducha ciężko złamać. Życzę Ci takiego właśnie podejścia.
      Trzymaj się.

  3. Maryśka Październik 13, 2015 w 2:40 pm - Odpowiedz

    Hej,wracam i chyba faktycznie tu zostane bo zlapalam sie na tym jak bardzo czekalaM na odpowiedź od Ciebie.
    wiesz trochę jestem z siebie dumna bo w ogole nie wymiotuje ale do rozsądnego odżywiania wiele mi brakuje i objAdam się ale warzywami bo przecież mają tak mało kalorii..I..bardzo szybko utyłam nie mogę na siebie patrzeć a z drugiej strony próbuje sobie wytłumaczyć ze i tak jest to krok do przodu..czy dobrze myślę?muszę się też przyznać do ogromnego błędu którego jestem świadoma ale nie potrafię zrezygnowac Z alkoholu – wiecie nowe miasto nowi ludzie i to „chodź na piwko” bo przecież tak robią normalni studenci..A to chyba mimo wszystko mój zapalnik chociaż tak jak mówię nawet po piwku to tylko warzywa..Ale w nienormalnej ilości..poza tym alkohol jest bardzo kaloryczny..Ale nie wiem czy boję się odrzucenia czy czuje się na piwku jak normalna studentka ale nie umiem asertywniE wypic zamiast kufla herbate,wode czy swiezy sok..co wy robicie? I jeszcze jedno – bardzo trudno mi sie racjonalnie odzywiac bo mam takie studia ze czesto przez dluzszy czas np miesiac jestem w totalnych dziurach bez sklepu albo z jakims szajsem i wszyscy jedza albo kielbasy albo zupki chinskie albo zamowione pizze ibtego typu rzeczy…co wtedy robic? Dziekuje za wsparcie.trzymakcie kciuki bo troche watpie czy mi dobrze idzie..

    • Ola Październik 13, 2015 w 9:16 pm - Odpowiedz

      Miałam podobnie. Również jestem studentką i kiedy zmieniłam dietę wszyscy parzyli na mnie jak na kosmitę. I nawet kiedy pili alko, odmawiałam. rezerwowałam sobie tą „przyjemność” na inne okazje takie jak np. urodziny. Wtedy człowiek nawet tyle nie wypije ile normalnie, bo się odzwyczaił :)Wszyscy wcinali pierogi, placki, schabowe a ja sobie gotowałam kurczaka z warzywami.. Nie było ławo, bo czasami wpadali znajomi i był robiony obiad „rodzinny”,a ja tylko patrzyłam jak oni się zajadają 🙁 I potem tadam! przyszedł wilk. Bo czasem musiałam sobie pozwolić na coś słodkiego czy niezdrowego. Ale jak poszło to po bandzie i potrafiłam zjeść wielgachną czekoladę, ptasie mleczko i 3 batony jednego dnia + posiłki… Dopiero w wakacje zdałam sobie sprawę, że takie napady nie są normalne i zaczęłam szperać aż trafiłam tutaj 🙂 Dlatego w ogóle nie przejmuj się co pomyślą inni!!! Zamów sobie sok, herbatę, kawę (pyyycha). A jak będą pytać to mówisz, że nie masz ochoty lub wykręć się czymś typu brałam lekarstwa lub trochę kofeiny/witaminek dobrze mi zrobi. Zrozumieją 🙂

    • Beata Październik 22, 2015 w 9:30 am - Odpowiedz

      Jak trudno ci odmówić piwa to pomyśl – że szanuje się bardziej ludzi którzy potrafią odmawiać. W moim życiu ta myśl bardzo dużo zmieniła. Kiedyś ciężko mi się było postawić, aż koleżanka mi uświadomiła, że osoby którym boje się odmawiać – takie twarde, to osoby które będą mnie szanować bardziej właśnie jak im odmówię. Od tamtej pory żyje mi się łatwiej 😉

      Trzymaj się ciepło i powodzenia. Pamiętaj że z tego da się wyjść. Ja już raz wyszłam. Byłam czysta 10 lat. Było świetnie Teraz walczę z nawrotem.

  4. Ilia Październik 13, 2015 w 3:24 pm - Odpowiedz

    Jeżeli chodzi o alkohol to ja przestałam pić gdy zorientowałam się kiedyś, dawno temu że nie lubie alkoholu i nie chce sobie bez sensu dodawac kalorii nim. Najpierw ludzie dziwnie patrzyli, ale potem już ni epytali. wbrew pozorom to nie jest aż takie dziwne nie lubić alkoholu, nie pić go. Wiec ja bym się nie przejmowała odmawiając czy zamawiając cos innego do picia. Ogólnie ludzie myślą o nas mniej niz nam to się wydaje i nikt sobie tym nie bedzie łamał głowy dlaczego nie pijesz. A jeżeli faktycznie poczujesz sie odrzucona w towarzystwie z tak głupiego powodu, to podziekuj losowi, że tak szybko i łatwo mogłaś sie przekonać że to towarzystwo na które szkoda Twojego cennego czasu.

  5. Ilia Październik 13, 2015 w 3:32 pm - Odpowiedz

    Jeżeli chodzi o druga cześć Twojego pytania to tez mogę się podzielić swoimi spostrzeżeniami – szalonej maniaczki zdrowej żywności(co nie przeszkadza jak widać w przechodzeniu przez wsystkie możliwe zaburzenia odżywiania), a także weganki wielokrotnie tułajacej się po róznych zadupiach z małymi sklepami. WEjdz jeszcze raz do tego sklepu i porozgladaj sie. Na pewno znajdziesz w nim warzywa z mrożonki i te świeże, kasze gryczana, może płątki owsiane, owoce, orzechy, soczewice, nawet fasolka w puszcze moze być od biedy. KAżdy nawet najbardziej gówniany market ma dział z kaszami, mrożonkami, itp. Cześć reczy możesz też przywieźć ze sobą w takie miejsce – ja długo woziłam ze sobą blender, bo lubię pic koktajle na sniadanie. Mozesz np przywieżć paczuszke razowego makaronu(bo z razowym faktycznie w takm sklepie moze byc problem) a na miejscu dokupisz sobie tylko pomidory w puszce, puszkę fasolki czy innego kurczaka i robisz pożywny sos.

  6. Maryśka Październik 14, 2015 w 5:18 pm - Odpowiedz

    O jeny!!
    mam kryzys!! Jem zdrowo,niskokalorycznie i pracuje fizycznie codziennie,ciężko,wiec tak jakby ćwiczę,a mam wrażenie ze nadal tyje albo to ta woda – staram się myśleć racjonalnie ale bardzo mi to przeszkadza do tego problemy trawienne – cudownie…dodam że jestem na praktykach z nowymi ludźmi i przydałaby się pewność siebie i trochę komfortu a ja się czuję gruba,spuchnieta i wstydzę się chodzić do toalety..czy to normalne ze mi to opuchniecie i utycie – generalnie zwiekszenie powierzchni przyszło po jakimś czasie – około tygodnia od zaprzestania wymiotów i jedzenia zdrowych rzeczy?

    • Wilczo Głodna Październik 14, 2015 w 6:28 pm - Odpowiedz

      Tak to normalne. Przeczekaj, przejdzie. Zapewniam, że nikt nie patrzy na ciebie i nie myśli: ooo, jaka gruba. To jest tylko w twojej głowie.
      Upewnij się, ze właściwie wyliczyłaś swoje zapotrzebowanie energetyczne. Jeżeli tak, to po prostu przetrzymaj ten krótki okres, kiedy organizm dochodzi do siebie.

  7. Iwona Październik 14, 2015 w 6:10 pm - Odpowiedz

    Cześć! Trafiłam na Twój blog zupełnie przypadkiem i poczułam się jak u siebie…. Od ok 6 lat walczę z tą zmorą i kiedy już stwierdziłam, że dłużej nie dam rady- zadzwoniłam do kliniki psychiatrycznej (koniec sierpnia) mieszkam w dużym mieście, trafiłam na cudownego lekarza. Nigdy z nikim nie rozmawiałam o mim problemie, NIKOMU! Dusiłam się… Po dwóch tyg. od pierwszej wizyty trafiłam na Twój blog i tak mam swoje wsparcie z kilku stron 🙂 Moja terapia przebiega dwutorowo – psychiatra i leki + psycholog i terapia uzależnień… Po lekach czuje się jak kiedyś… Po 6 latach poczułam się syta! Zapomniałam już o tym uczuciu 🙂 Schudłam 5 kg, czuję się świetnie. Dzięki, że piszesz tu dla nas, dzięki temu nie czuje się jak wyrzutek społeczeństwa. Dziewczyny głowa do góry, wszystkie damy rade 🙂

    • Wilczo Głodna Październik 14, 2015 w 6:19 pm - Odpowiedz

      Super! Powodzenia :*

      • Iwona Październik 15, 2015 w 9:59 am - Odpowiedz

        Dziękuję i Tobie również 🙂
        Gdyby któraś chciała namiar na lekarza itp to służę pomocą.
        Miłego dnia dziewczyny!

  8. Maryśka Październik 14, 2015 w 7:32 pm - Odpowiedz

    Przypuszczam ze jem mniej niż powinnam a raczej jestem tego pewna – wynika to z tego ze jestem w totalnej dziurze gdzie trudno o racjonalne jedzenie i też pewnie dlatego ze nie jem za dużo bo czuję się jak balon..po wszystkim co zjem..Z drugiej strony nie ma problemu bo dzięki temu nie czuje się głodna. Oczywiście korci mnie do wielu rzeczy nawet bardzo ale jeszcze daje radę…pomaga mi też naturalny wstyd jedzdnia z nowymi ludźmi,przy nowych ludziach..

    • Wilczo Głodna Październik 14, 2015 w 10:02 pm - Odpowiedz

      Kochana, oblicz swoje zapotrzebowanie energetyczne. w poprzednim poście napisane jest jak.

  9. anonimowyzarlok Październik 14, 2015 w 9:16 pm - Odpowiedz

    Dzieki Tobie otworzylam wreszcie oczy. Zawsze myslalam ze po prostu duzo jem ze tak musi byc. Nie uwazalam zebym miala bulimie ,bo nie przeczyszczalam sie (z wyjatkiem kilku nieudanych prob). Codziennie walcze… DZIEKUJE

  10. Jagoda Październik 14, 2015 w 11:41 pm - Odpowiedz

    Dziękuję Ci bardzo za Twoje wpisy.
    Od 2011 roku choruję na anoreksję, bulimię i po prostu chyba wszystko co związane z zaburzeniami odżywiania. Po prostu, kompletnie nie umiem jeść. Albo się głodzę albo są napady. Bywa, że głodzę się przez dłuższy czas wtedy waga pokazuję 40 kg(160cm), lecz nie utrzymuję jej zbyt długo, bo po paru miesiacach znów nadchodzi napad za napadem, a waga wzrasta na przykład do 65 kg. Przez zaburzenia odżywiania popadłam w depresję i byłam szpitalu psychiatrycznym. Dwa razy już w ciągu swojego 20letniego życia brałam antydepresanty ( aktualnie jest ten 2. raz). Nie napisałam przez depresję matury(która była moim wielkim priorytetem, z którego musiałam miesiąc przed zrezygnować) w 2014 roku, na szczescie w 2015 się udało. Miałam iść na studia, lecz w czerwcu bieżącego roku po osiągnieciu wagi z którą dobrze się czułam znowu nadeszły te ciemne chmury…Od czerwca nie wychodzę z domu. Dzisiaj…dzisiaj miałam być na studiach…już rok temu miałam na nich być…
    Cieszę się, że znalazłam Twojego bloga i mam nadzieję, że znowu zacznę żyć, a nie tylko trwać z dnia na dzień. Ciągle walczę i wierzę, że też się uda 🙂

  11. Walczę i wygram Październik 23, 2015 w 1:07 am - Odpowiedz

    Aniu. Dotarłam do połowy postu i piszę, zalana łzami. Pamiętasz? Gratulowałaś mi na moim blogu wygranej. Wyjechałam, Jestem z dala od domu, od znajomych, którzy znają mój problem, od psychologa i od rodziny, której nie chcę martwić, dzwoniąc z problemem. Pisanie na blogu trochę pomaga, ale przecież ci, którzy tam wpadają, nie są w stanie wesprzeć mnie słowem w momencie, kiedy piszę „odreagowujący” post na blogu i kiedy potrzbuję ich pomocy. Wpadłam do Ciebie, żeby znaleźć pomoc. Ten post był na pierwszej stronie.

    Dopiero co wygrałam. A teraz, od dwóch tygodni, jestem w przerywanym ciągu. Mam wrażenie, że na nowo się poddaję, chociaż byłam taka silna. Wiem, że nikt mi nie pomoże poza mną. Nagle, wszystko, co miałam w głowie, paruje. Tak naprawdę mogłabym wyjść z pokoju w akademiku i wparować prosto na imprezę w budynku obok, udawać, że jest dobrze. Ale ja nie mam siły tyle udawać. Tutaj wszyscy mówią w obcym języku, który znam. Ale to nie tylko bariera językowa. Czuję się samotna jak cholera. Znam te wszystkie zasady, sama o nich pisałam… ale jest tak ciężko. Myślałam, że to już za mną.

    Dziękuję, że jesteś. Jako dowód na to, że można z tego wyjść. Nawet nie wiesz, jak bliski jest mi Twój blog. Nie mam teraz wokół siebie nikogo, komu mogę powiedzieć o moim problemie. A mój blog już mi nie wystarcza. Własne porady, które zapisałam na cięższe chwile, są tak jakby niewiarygodne. Chyba powinnam na nowo poszukać pomocy u psychologa. Tylko jak to zrobić tutaj, w obcym kraju… nawet znajomość języka nie wystarcza, żeby dokładnie opisać na kozetce to, co mam teraz w głowie…

    Dziękuję, że jesteś. Po prostu. Będę zaglądać tu jeszcze częściej i szukać motywacji.

    • Wilczo Głodna Październik 23, 2015 w 2:07 pm - Odpowiedz

      Boże trzymaj się kochana.
      A powiedz mi, gdzie jesteś? w Kopenhadze, może?

      • Walczę i wygram Październik 24, 2015 w 2:25 pm - Odpowiedz

        Chyba doszłam do wprawy z wylewaniem na siebie samą kubła zimnej wody. Chociaż na krótką chwilę potrafię powiedzieć sobie STOP! Dzisiaj rano obudziłam się z nową energią i właśnie takim STOPem! na ustach. Trzymaj kciuki, żebym tylko odnalazła w sobie tę samą siłę, która trzymała mnie przez jakieś 150 dni z dala od rzygania…

        Niestety (a może „stety” – kocham moje nowe miasto), jestem jakieś +1000 km na południe od Danii. Dam radę. DAM radę. DAM RADĘ. Wytknęłam nos z mojego gniazda nieszczęścia. Czuję się obrzydliwie po tych wszystkich nawrotowych dniach, ale nie dam się znowu powalić na łopatki. Idę zaraz ze znajomym na spacer. Zjadłam pożywną sałatkę. DAM RADĘ.

        Najgorsze jest tylko to, że tutaj nikt o moim wilczusiu nie ma pojęcia. Przyzwyczaiłam sie, że jednak były obok mnie osoby, przed którymi zrobiłam bulimiczny coming out. Samotność to taki chamski, niewidoczny zapalnik. Pokonam dziada, tak jak niedawno udało mi się zdusić perfekcjonizm i kompleksy.

        Dzięki, że jesteś, Aniu.

        • Wilczo Głodna Październik 24, 2015 w 4:10 pm - Odpowiedz

          oj, aż o 1000 km się pomyliłam 🙂 Widziałam, że serwer duński 🙂 O rany, to gdzie jesteś, bo aż się zaciekawiłam.
          I tak, wychodź do ludzi. Czytałaś mój post o HALT. Samotność to L, zapalnik sytuacyjny. Nie dopuszczaj jej do siebie.

  12. Walczę i wygram Październik 25, 2015 w 5:48 pm - Odpowiedz

    Czytałam o zasadzie HALT 🙂 Sęk w tym, że nawet będąc pośród mnóstwa ludzi, można sobie wmówić samotność. Dziwny ten nasz mózg. Trzeba umieć go przechytrzyć. Szkoda tylko, że udawanie, że jest dobrze, nie zawsze wystarcza.

    Podziwiam osoby, które przez dłuuugie lata nie mówią bliskim o wilku… i współczuję im. Ja powiedziałam mamie i bratu po roku rzygania i to był pierwszy krok w kierunku mojej walki z wilkiem. I dlatego tak bardzo brakuje mi tu bliskich. Wczoraj, w tej mojej samotności, z dala od domu, pękłam – jakimś cudem otworzyłam się przed jedną dziewczyną, którą ledwie znam, ale którą „polubiłam od pierwszego wejrzenia”. Okazało się, że dwa lata temu sama skończyła walczyć z wilkiem. Przypadek? Nie sądzę. Kolejny dowód na istnienie przeznaczenia 🙂 Już nie jestem tutaj zupełnie sama z moją bulimią. Łatwiej będzie powiedzieć HALT.

    Te ostatnie dni (i Twój blog) nauczyły mnie tego, że Wilk naprawdę nigdy nie śpi a wychodzenie z bulimii to taki hardkorowy roller coaster. To ostatnie załamanie potraktuję jako element terapii, a nie jako porażkę po wygranej.

    Duński serwer? A to Ci dopiero! Pozdrawiam z południa Niemiec 🙂

  13. Beata Październik 25, 2015 w 8:15 pm - Odpowiedz

    Dzięki za tę zasadę. Używam od dwóch tygodni i działa!!! Za każdym razem jak pomyślę że dzisiaj to już nie dam rady i koniecznie muszę się objeść pytam się siebie. Co się dzieje? Czy jestem po prostu ludzko głodna? Czy jestem samotna? Czy jestem zmęczona? Zdenerwowana? I jak sobie uświadamiam powód. Zawsze to jest jeden z tych czterech to okazuje się że da się inaczej temu zaradzić. Mam wrażenie że to jest krok milowy w moim zdrowieniu. Dzisiaj mija 21 dzień czysty. Dzięki Ania 🙂

  14. Karolina Październik 28, 2015 w 4:47 pm - Odpowiedz

    Kiedy czytam Twoje wypowiedzi Pani Aniu mam łzy w oczach. Nikt nie wie o mojej chorobie, a nawet kiedy się objadam na czyichś oczach i mówię głośno że żałuję i nigdy więcej tego nie zrobię bo chcę jeść zdrowo to śmieją sie i namawiają na jedzenie „śmieci” . w takich momentach sobie nie radzę. A potem patrzę w lustro i nienawidzę dziewczyny stojącej naprzeciwko mnie. Kiedy wydaje mi sie że jestem silna i radzę sobie sama ze sobą to wtedy pojawiają sie inni w ktorych nie mam wsparcia i pomagają mojemu wilkowi mnie pokonać. Chcę i muszę z nim wygrać sama, bo krzywdze najbardziej samą siebie, ale samej jest tak ciężko…

    • Wilczo Głodna Październik 28, 2015 w 4:57 pm - Odpowiedz

      To teraz znalazłaś mnie, a ja będę Cię zawsze wspierać na łamach Wilczo Głodnej :*

      • Karolina Październik 28, 2015 w 6:31 pm - Odpowiedz

        Będę czytać tego bloga dzień w dzień i czerpać z niego siłę :*

  15. Marta Lipiec 25, 2016 w 7:13 pm - Odpowiedz

    Dziękuję <3 Pomogło już teraz.

Zostaw komentarz