Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego tyle osób tutaj obecnych wychodzi z zaburzeń odżywiania?
Dlaczego non stop pojawiają się posty i komentarze z wspaniałymi świadectwami „uzdrowienia” i to często od dziewczyn, które przez lata szukały pomocy, gdzie tylko się dało – psycholog, psychiatra, leki, szpitale, hipnoza i Bóg jeden wie co jeszcze?
A potem sprawa rozwiązała się na przestrzeni kilku miesięcy, tygodni czy nawet dni.

Czy to dlatego, że ja – Ania – mam jakąś magiczną moc? Czy dlatego, że mój blog jest taki super?
Nie, żadne z powyższych.
Ja jestem doprawdy zwykłą dziewczyną, a blog jest zwykłym blogiem. Nie ma tu nic nadzwyczajnego.
A więc skąd tu ta siła i moc zmiany czyjegoś życia?

Ano całą robotę robi sobie Matka Natura; tak jak robiła to od zawsze, zanim wpadłyśmy na super pomysł, że trzeba jej „pomagać”. Ja tylko nakierowuję Cię w jej stronę.

Bo popatrz, w naszym ciele była jest i będzie ogromna mądrość. Urodziłyśmy się z wkodowanym genetycznie planem określającym jak mają wyglądać poszczególne narządy i jakie mają być interakcje pomiędzy nimi. Organizm doskonale wie co mają robić hormony, jak ma krążyć krew i kiedy wziąć wdech, a kiedy wydech. To wspaniała, bezbłędna maszyneria – majstersztyk natury.
I to wszystko powstało z dwóch niewidocznych gołym okiem komórek.
No cud!

A czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek go kwestionować? Czy miałaś zastrzeżenia do jego funkcjonowania?
Ja osobiście nie słyszałam jeszcze by ktoś narzekał, że jego oddychanie jest na przykład zbyt powolne i musi uważać, by przyjmować odpowiednią ilość tlenu.
Albo, że jego mięśnie gładkie kurczą się nie tak jak trzeba, albo neurony w mózgu robią straszną fuszerę i czas interweniować. No nie.
Poza stanem chorobowym, nasz organizm działa bez zarzutu i można polegać na nim w 100%.

Dziwnym trafem, niestety, sprawa ma się inaczej z tematem jedzenia. Tu uznaliśmy, że nasze ciało jest bynajmniej głupie i samo tego nie ogarnie.
A więc my ludzie, istoty barrrrrdzo inteligentne, musimy mu w tym pomóc. My wiemy LEPIEJ, kiedy ono chce jeść (a kiedy tylko udaje) i ile pożywienia mu potrzeba.

Zaczynamy więc słuchać mniej lub bardziej racjonalnych rad „ekspertów” i wpadamy w kłopoty.
No przecież wiadomo, że trzeba jeść małe porcje jedzenia co – jak w mordę strzelił – trzy godziny, a jeżeli ciało mówi, że jest głodne po dwóch, to znaczy, że coś z nim jest nie tak.
Albo gdy kalkulator kalorii (lub dietetyk) wyliczył, że potrzebne nam jest 1600 kcal dzienne, to tyle jest nam potrzebne i koniec! Jeżeli potem rzucamy się z głodu na lodówkę, to znaczy pewnie, że mamy nierozwiązane problemy z dzieciństwa, albo w ogóle jesteśmy nienormalne i czas najwyższy załadować psychotropy. No logiczne no.

A przecież jak się człowiek tak zatrzyma i zastanowi, to gołym okiem widać, co trzeba zrobić: wrócić do natury, do mądrości ciała. Ona ciągle tam jest; nienaruszona i wieczna – od dnia narodzin do naszej śmierci. To doskonały projekt, którego nie ulepszy super rada z kolorowej gazetki.

Co więc trzeba zrobić, by do niej wrócić? NIC
Właśnie NIC nie trzeba ROBIĆ; nie trzeba kombinować, działać, planować, monitorować, starać się i walczyć. Nie trzeba analizować przeszłości, rozdrapywać ran, brać leków. Nie trzeba nigdzie iść, za nic płacić, nigdzie się „leczyć”.
Jedyne co trzeba zrobić to zejść w końcu Matce Naturze z drogi; PRZESTAĆ WIEDZIEĆ LEPIEJ.
Stop….

W tej ciszy, która nastanie, kiedy opadnie kurz Twoich „sposobów”, zobaczysz jasno, co masz dalej robić.

I to nie będzie tak, że ciało da Ci teraz jadłospis na cały miesiąc plus plan treningowy.
Nie, po prostu będziesz wiedziała gdzie zrobić następny krok – jeden jedyny krok; co i ile zjeść na kolejny posiłek.

I tak od posiłku do posiłku, od głodu do – w końcu – sytości, dojedziesz do równowagi. I stanie się to szybciej niż myślałaś.
Widziałam to nie raz; kobiety tkwiące w tym szaleństwie po kilka dekad, rozwiązują problem w kilka dni.
Tak wielka jest siła natury – o wiele większa niż naszego ludzkiego rozumku, który – z całą niewinnością, ale jednak – wpierdala się tam, gdzie nie trzeba.
W sprawy boskie.

Pamiętaj; zdrowie to nasz naturalny stan. Jest i było w Tobie w każdej chwili Twojego życia – nawet kiedy rzygałaś jak kot czy robiłaś inne porąbane rzeczy.
Zejdź mu w końcu z drogi i zaufaj. Siła która stworzyła ciało – uzdrowi ciało.