Nastały czasy kultu jednostki. Od dziecka słyszymy jakie to jesteśmy wyjątkowe i specjalne.
Nawet jeżeli nie masz wspierających rodziców, dziadków i nauczycieli, to i tak dostajesz taki przekaz od społeczeństwa. Jesteś osobną, pełnowartościową jednostką, wyposażona w unikatowy zestaw talentów i aspiracji.
Od wczesnego dzieciństwa zachęcają nas, by szukać swojego głosu. Pytają co chcemy robić w przyszłości, co nas interesuje i porusza.
Wydaje się nam to zupełnie normalne, prawda? A teraz pomyśl – przez całe tysiąclecia, nigdy w historii ludzkości nie było takiej sytuacji. Zawód dziedziczyło się po rodzicach – syn kowala zostawał kowalem (Kowalski), a młynarza, młynarzem (Młynarski). Trzeci zaś zostawał władcą, czy się do tego nadawał czy nie.
Do czego zmierzam – wychowujemy się w przeświadczeniu o naszej wyjątkowości, które to przekłada się na wszystkie aspekty życia.
Nawet na naszą chorobę.

Sytuacja 1:
Z jednej strony prosisz nas (Wilcze Stado) o pomoc, a z drugiej… wcale nie chcesz z tego wyjść
W głębi duszy, żywisz irracjonalne przekonanie, że trwale schudniesz na diecie 1000, 800, 600 kcal. Że osiągniesz wymarzoną sylwetkę, rzygając.
Tyle razy słyszałaś, że przy zaburzeniach odżywiania się nie chudnie, a wręcz w ostatecznym rozrachunku, tyje, ale wierzysz że z Tobą będzie inaczej. Bo Ty to Ty – wyjątek! Tylko TY magicznie unikniesz efektu jo-jo, tylko TY wymigasz się kompulsją i tylko twój metabolizm wcale nie zwolni do niemożliwości.
Schudniesz szast prast, a potem będziesz już mogła wyzdrowieć i posprzątać cały życiowy syf, który narobiłaś.

Sytuacja 2:
Piszesz do mnie tak:
– Ja nigdy nie schudnę.
– Mojego metabolizmu nie da się naprawić.
– Na mnie to nie zadziała.
– W moim przypadku, to nie możliwe.
Dlaczego?
– Bo mój przypadek jest wyjątkowy.

Jeżeli odnajdujesz się w powyższych opisach, pozwól że wezmę Cię za rękę i z całą miłością powiem Ci kilka słów prawdy, którą musisz w końcu usłyszeć.
Nie jesteś wyjątkowa.
Twoja bulimia, anoreksja, czy objadanie się, są jak najbardziej typowe.
Nie ma powodu sądzić, że w twoim przypadku będzie inaczej – że Ty jedyna schudniesz w ten sposób, albo że Ty akurat z tego nie wyjdziesz.
Nie jest wyjątkowe twoje pragnienie ładniejszej sylwetki, ani kilka nadprogramowych kilogramów, które akurat masz.
Co więcej, są one dokładnie tak samo zrzucalne jak kilka kilo twojej siostry, sąsiadki i koleżanki z działu kadr.
I robi się to tylko i wyłącznie w jeden sposób- racjonalne odżywianie plus ruch.
Twój metabolizm jest taki sam jak mój i każdej kobiety, którą widzisz na ulicy. Nie przestanie tak po prostu działać. Teraz jest rozregulowany z powodu tego co z nim robisz, ale w momencie gdy dasz mu święty spokój, wszystko się unormuje.

Te dwa oblicza „wyjątkowości” bardzo Ci przeszkadzają, nie sądzisz?
W momentach kiedy masz jo-jo i kompulsje, nie widzisz dla siebie drogi wyjścia.
W momentach kiedy udało ci się „przegłodzić” masz wrażenie, że dla Ciebie wszystko to pestka! Rozmiar XS, łatwizna!
I tak toczy się to błędne koło.

Więc proszę, zaufaj mi: Nie jesteś wybrykiem natury, jedynym, nieuleczanym przypadkiem, który MUSI wymiotować, aby zachować kontrolę nad wagą. Nie jesteś też jedyną, której bulimia ujdzie na sucho. O nie!
Po prostu nie jesteś w tej chorobie taka wyjątkowa jak myślisz.
Masz takie same ciało jak każdy inny człowiek. Jest ono częścią natury i podlega wszystkim jej prawom. Bez wyjątku.
I to jest wspaniała, wiadomość, nie sądzisz?
Bo oznacza tylko jedno: na tym świecie są uniwersalne zasady. Jeżeli będziesz je respektować, osiągniesz wszystko, co tylko chcesz. Jak?

Wystarczy zrobić te trzy rzeczy:
– Znaleźć kogoś, kto już osiągnął to, czego Ty pragniesz.
– Dowiedzieć się jak to zrobił.
– Zrobić dokładnie to samo.
Wszystkie jesteśmy bardzo różne, ale na tym najbardziej podstawowym poziomie – takie same. I to jest piękne.