Łatwo czyli instynktownie.

Dla każdego, kto się nie poddaje w walce z Wilkiem, mam bardzo dobrą wiadomość.

Będzie tylko łatwiej.

Niby każdy to wie. Trudne rzeczy z biegiem czasu staja się łatwiejsze. Jednak, gdy jesteś w trakcie tego procesu, nie myślisz o tym.
Zapominasz, że trzeba spoglądać poza dzisiejszy dzień. Wystawiać głowę w przyszłość i oglądać te wszystkie cuda, które na ciebie czekają; zdrowie i wolność.
Patrzysz tylko pod nogi, tu gdzie stoisz i widzisz, to co widzisz; totalną masakrę. Żadne pozytywne myślenie nie zamaluje obrazu prawdy. Nope.

Przytoczę tutaj słowa Dalajlamy, które kiedyś bardzo mi pomogły. A teraz chcę, żeby pomogły Tobie.

Są trzy poziomy uczenia się; zrozumienie akceptacja i instynktowne użycie.

  • Zrozumienie; czytasz, powiedzmy tekst o zapalnikach, i zaczynasz rozumieć ich funkcjonowanie.
  • Akceptacja; godzisz się, że w tekście jest sporo prawdy, która odnosi się do ciebie. Postanawiasz zidentyfikować swoje zapalniki i odstawić je.
  • Instynktowne użycie; po jakimś czasie automatycznie omijasz półkę ze słodyczami w sklepie, bez wysiłku odmawiasz, gdy ktoś częstuje cię chipsami. Nie zastanawiasz się już ani chwili, czy masz zjeść deser po obiedzie, czy nie.

Bo gdy osiągasz poziom instynktownego użycia, nie musisz już nadużywać siły woli. To przychodzi naturalnie jak oddychanie, a dylematy nie istnieją.
Dążenie do tego poziomu, jest twoją misją.

Jest przecież wiele rzeczy których kiedyś nie potrafiłaś, a które teraz robisz instynktownie.
Takie mycie zębów. Czy myślisz sobie co rano: O matko, trzeba znowu umyć zęby.
Oczywiście, że nie! Robisz to z automatu.
A pamiętasz,  jak bardzo tego nienawidziłaś gdy byłaś dzieckiem? Pięć minut szorowania patykiem po zębach. Co za głupota!
Przecież zęby i przed i po umyciu wyglądały dokładnie tak samo. Więc po co to wszystko? No dobrze, nie widzisz różnicy z dnia na dzień, ale spróbuj ich nie myć przez rok.
Good luck.

Właśnie tak samo jest z nowymi nawykami, które musisz posiąść, żeby wyciągnąć się z kłopotów.
Wdrażanie ich, jest drogą przez mękę, ale wiesz, że jeżeli tego nie zrobisz, czekają cię przykre konsekwencje.

Dobrze, że rodzice wkładali ci w rękę szczoteczkę, ale czy nauczyli cię gimnastykować się codziennie? Mnie nie.
Gdyby zaszczepiono mi ten nawyk, pewnie robiłabym to co rano, bez zastanowienia się czy mi się chce, czy nie. Niestety, musiałam zaszczepić go sobie sama. A było to nieco trudniejsze.
Na początku zrozumiałam jak ważny jest ruch, potem zaakceptowałam fakt, że muszę się trochę pomęczyć i fizycznie i psychicznie (czytaj – przemóc lenistwo). Na koniec, zwyczaj codziennego ćwiczenia stał się dla mnie zupełnie naturalny; instynktowny.

Co chcę przez to wszystko powiedzieć?
Że wiem, jak się teraz czujesz; przytłoczona ogromem pracy, którą musisz wykonać.
Wspinasz się po drabinie na wielki mur. Twoim celem jest przejść na jego drugą stronę, tam gdzie nie będzie już Wilka.
I jest tak okropnie ciężko…

Podnoś częściej głowę do góry i spoglądaj na to co cię czeka.
Jest trudno, ale nie będzie tak do końca życia. To tylko konieczny etap na drodze do zmian. On niedługo minie i wszystko będzie o wiele łatwiejsze.
Żeby tak się stało musisz pamiętać o jednym; wspinaj się dalej i nigdy, przenigdy się nie poddawaj.

Do zobaczenia po drugiej stronie.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2016-05-30T14:05:12+00:00 8 Wrzesień, 2015|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , , , , , , |

8 komentarzy

  1. gabagaba Wrzesień 8, 2015 w 3:00 pm - Odpowiedz

    Jak na razie, lekko nie jest…

  2. Monika Wrzesień 9, 2015 w 7:59 am - Odpowiedz

    Mam Twój rysunek ( Uff —- Siup) na pulpicie i po codziennej walce włączam laptopa i hm jestem coraz wyżej (choć na poczatku byłam już wysoko i spadłam w dół) każdego dnia toczę walke ale czuje, że „SIUP” nie jest etapem nieosiągalnym – tak jak odczuwałam to na pocczątku wspinaczki 😀 Jednak co do zapalników pomaaału staram się je wprowadzać w diete bo zauważyłam, że jeśli są zaplanowane (np. makaron czy kasza jaglana)nie budzą wyrzutów sumienia -od tak taka taktyka ! Dzieękuję :* !!

    • Wilczo Głodna Wrzesień 9, 2015 w 9:31 pm - Odpowiedz

      Kochana, taktyka super. Właśnie noszę się z zamiarem napisania o tym posta, o stopniowym odstawianiu zapalników. Wilczuś dziękuje za takie wyróżnienie 🙂

  3. Lost Wrzesień 10, 2015 w 11:28 pm - Odpowiedz

    Kazdego dnia wieczorem wypijajac kolejne piwo mowie sobie , ze jutro zacznę od nowa . Układam sobie w głowie jadłospis na nastepny dzien, wybieram trening i kładę się z mysla, ze tym razem na pewno zrealizuje swój plan. Jednak budzę się, a głód jest nie do wytrzymania. Mój żołądek jest tak rozciągnęty, ze nawet obiadowa porcja mojego ojca nie jest w stanie chociazby pogłaskać mojego uczucia sytosci. w tym tkwi problem. Nawet kiedy staram się jesc zdrowo i w normalnych porcjach , czuję ze po 10 min brzuch burczy mi z głodu… I MUSZĘ, po prostu muszę więcej zjesc.. A potem wiadomo, wyrzuty , obrzydzenie do samej siebie i glowa nad kiblem . nienawidze siebie, chcialabym móc jesc normalne porcje jedzenia , ale juz nie umiem i nie wybacze sobie tego, ze dalam sie wciagnac w ten syf. Chce Ci podziekowac za wszystko, za Twoj blog i filmy , bo chyba pierwszy raz w życiu czuję, se nie jestem sama . Myslalam, ze tylko ja to rozkminiam to w tak prosty sposób i nie winie dziecinstwa ani moich rodzicow za to gowno ( co wmawiano mi przez 2 lata) takze dziekuje aci wilczki, dajesz mi motywacje i codziennie wchodzę tu z nadzieją na nowy post, na lepsze jutro 🙂 jestes WIELKA :*

    • Wilczo Głodna Wrzesień 11, 2015 w 8:02 am - Odpowiedz

      Wiem jak się czujesz; kompletnie uwięziona. Słuchaj, mam wrażenie, że musisz przejść suchą nogą przez kilka pierwszych dni, a zaczniesz czuć się lepiej i lepiej. Wszystko zacznie się pozytywnie nakręcać. Musisz zbudować rozmach.
      Mam pomysł; spisz plan posiłków na jutro na KARTCE; dokładnie co będziesz jadła i o której, wyślij mi ten plan, jako zobowiązanie.
      Potem zrób zakupy i kup te wszystkie produkty.
      Jeżeli będziesz ciągle głodna, to wytrzymaj to w ten sposób; „jeszcze tylko 10 min, jeszcze wypiję herbatę, jeszcze tylko posprzątam.”
      Aż zauważysz, że dopłynęłaś do kolejnego posiłku i nie umarłaś z głodu.
      Skupmy się na tym dniu zerowym, ok?
      Wchodzisz w to?

  4. pix Wrzesień 26, 2015 w 11:48 pm - Odpowiedz

    Jesteś kochana. Najlepiej dobierasz słowa. Tylko Ty piszesz prawdę w sposób ze robi się ciepło na sercu. Myślę ze to nadzieja która rozpala się bardziej. Sprawiasz ze czuję się rozumiana. Nawet więcej.. często czytając Twoje posty przyłapuję się na tym że „wow” – rzeczywiście tak jest, tak mam, tylko nie wiedziałam że: tak wygląda to po rozbiciu na prostsze czynniki, że taki jest powód, że tak a tak się to nazywa i stąd bierze. Idealnie wypełniasz swoją misję. Twój cel cały czas się realizuje – mianowicie jak mówiłaś ze chcesz pomagać… tak bardzo skracasz czas żebyśmy do tych wszystkich rzeczy nie musiały dochodzić same, wyniszczone chorobą i ze zmarnowanym życiem po latach. Dzięki temu ze mamy „podane na tacy” jest łatwiej. Wilk traci rozmiary i nie wygląda już tak groźnie. To my stajemy się dla niego niebezpieczne i większe. Nie ma słów by opisać jak dobre jest to co robisz. Jesteś Wielka <3

Zostaw komentarz