• lekcja

Lekcja

Ostatnio siedziałam zamyślona w fotelu. Piłam herbatę i patrzyłam jak deszcz rozmazuje się na szybach. Spokojnie, bez presji robienia czegokolwiek, bez myśli że chciałabym lub że muszę być gdzie indziej.
I uświadomiłam sobie wtedy, że niczego mi nie brakuje do szczęścia. Mam wszystko, chociaż nie mam wiele.
A przecież nie zawsze tak było. Raczej odwrotnie; przez większość czasu nosiłam w sobie smutek, niepokój i przekonanie, że jestem poszkodowana przez los.

Zaczęłam więc zastanawiać się co najbardziej wpłynęło na moje życie, na to że jestem tu gdzie jestem; w tym miejscu, z tym, a nie innym człowiekiem, robiąc to co robię?
Odpowiedź przyszła po chwili, zdziwiona sama sobą: bulimia.
Bulimia mnie ukształtowała praktycznie od A do Z. Pokierowała moim życiem tak, że siedzę teraz w tym właśnie fotelu, w poczuciu absolutnego spokoju i spełnienia.
Więc… bulimia jest czymś najlepszym, co mi się w kiedykolwiek przytrafiło? Tak! Dokładnie tak!
To moja największa lekcja, a ja ją odrobiłam. Dzięki niej urosłam i rozwinęłam się.

Bo to jest tak: na każde subiektywnie negatywne wydarzenie, można patrzeć z dwóch stron. Albo jak na tragedię, albo jak na lekcję.
Jeżeli patrzysz na coś jak na tragedię, to staje się to tragedią. Skupiasz się tylko na negatywnych aspektach i skutkach, a świat robi się czarny.
Jeżeli patrzysz na to jak na lekcję; widzisz – mimo wszystko – pozytywne strony sytuacji.

No dobrze, ale jakie pozytywy może mieć rzyganie przez 15-20-30 lat?
Ucierpiało przecież Twoje zdrowie, relacji z ludźmi, finansowe bezpieczeństwo, kariera, jakość życia…
To fakt. Tu jednak nie chodzi o to, żeby przekonać siebie, że wiszenie nad kiblem było super.
Chodzi o spojrzenie na to z innej strony, o zmianę optyki. To najważniejsza i JEDYNA zmiana jakiej możesz dokonać, jeżeli chodzi o Twoją przeszłość. Bo przecież fakty które w nim się dokonały pozostają NIEZMIENNE, niezależnie od tego co o nich myślisz.
Więc dlaczego nie myśleć o nich w konstruktywny sposób? Co Ci szkodzi?

Ja spędziłam w kiblu 15 lat zwracają i… nikt mi tego nie zwróci. Klamka zapadła.
Odmawiam jednak uznania się za ofiarę złego losu. Mówię moce NIE wszelkim żalom, wyrzutom sumienia, poczuciu winy i rozpamiętywaniu, oraz w pełni akceptuję to co się stało. I tak nie mam innego wyboru. Bo co zmieni Twoje tupanie nogami?

Pomyśl tak: Może i to wydarzenie, sprawiło mi ból, ale dopóki się z nim nie pogodzę, będzie przyprawiało mnie ono o cierpienie. A ból i cierpienie to dwie zupełnie różne rzeczy.
Ból jest obiektywny – uderzyłam się życiowo i czuję mocny dyskomfort. (Na przykład rzucił mnie partner.)
Cierpienie jest subiektywne – uderzyłam się lata temu, ból minął już dawno, ale ja wciąż to rozpamiętuję, trzymam w umyślę i nie pozwalam odejść. (Dlaczego mnie rzucił? Jak on mógł mi to zrobić!? Już nigdy nikomu nie zaufam!)
Cierpienie to nieakceptacja niezmienialnego, to opór i niezgoda na to co się dzieje.
Cierpienie to stan umysłu.

Nie ma co się łudzić, życie nigdy nie zapyta Cię o zdanie. Potoczy się swoim torem zupełnie obojętne na Twoje protesty (czy przyklaski). Albo więc je zaakceptujesz i pójdziesz dalej, albo będziesz za sobą ciągnąć zbędny balast słów i wydarzeń, z którymi nie da się już i tak nic zrobić.

Jedyne co możesz zrobić, to wyciągnąć naukę z wydarzenia. Zawsze zadawaj sobie takie pytanie: Stało się X, więc widocznie miało mnie to czegoś nauczyć. Czego?
Czego uczy mnie to spóźnienie na pociąg? Lepszej organizacji i punktualności.
Czego uczy mnie korek, gdy się spieszę? Cierpliwości.
Czego uczy mnie rozbity kubek przy zmywaniu? Uważności.
Czego uczy mnie ta sprzeczka z facetem? Lepszej komunikacji.
Czego uczą mnie moje zaburzenia odżywiania? …..

Uczyń z tego swój nawyk, bo to nie brak problemów uczyni Cię szczęśliwą. Zrobi to sposób patrzenia
na nie.
Wsłuchaj się w to, co życie Ci mówi od zawsze:
Tak, sprawię, że będziesz szczęśliwa, ale najpierw uczynię Cię silną.

Bądź silna, moja piękna.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2018-05-01T11:19:06+00:001 Maj, 2018|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , , |

14 komentarzy

  1. Marii Maj 1, 2018 w 12:45 pm - Odpowiedz

    Aniu piękna. Dziękuję za ten wpis

    • Natalka Maj 1, 2018 w 2:49 pm - Odpowiedz

      I ja dziękuję Aniu. Czytając to, coś mocno ruszyło w środku.

  2. Aga Maj 1, 2018 w 4:48 pm - Odpowiedz

    Dziękuję

  3. Joanna Maj 2, 2018 w 1:11 pm - Odpowiedz

    To Ty siebie ukształtowałaś, a nie bulimia. Przecież bulimia nie jest ani bakteryjna ani wirusowa, nie jest żadnym stanem zapalnym. To Ty ją spowodowałaś i Ty z niej wyszłaś i Ty sprawiłaś, że jesteś tu gdzie teraz.

    • Wilczo Glodna Maj 5, 2018 w 7:35 am - Odpowiedz

      Właśnie o tym jest ten post 🙂

  4. Waniliowa Maj 3, 2018 w 5:27 am - Odpowiedz

    Ja ważyłam mając 14 lat 130 kg. Gdyby – napisze wprost – nie rzyganie to ważyłabym dziś pewnie 200 kg ? Albo już nie żyła. Albo nie chodziła. Lekarz mi powiedział ze juz nie wolno mi się odchudzać – ważę 60 kg przy 180 cm. Ale że ta bulimia to nic w porównaniu z taką otyłością. Wiec w pewnym sensie bulimia uratowała i odmieniła moje życie na dużo lepsze, szczęśliwe. Tyle że odkad zeszłam 5 lat temu niżej 70 kg wpadłam w nią po uszy. Stała się toksyczna, wyprawa mi mózg i ciągle mówi ze jak zjem wróci 130 kg. .. i tak się bujam. Od 5 lat w strachu na napadach i spędzania czasu w toalecie.

    • Waniliowa Maj 3, 2018 w 5:31 am - Odpowiedz

      .. ps. I teraz to niedożywienie i wykańczanie się toaleta może mnie zabić a nie otyłość. Ze skrajności w skrajność. Ale mimo wszystko dziękuję tej bulimi ze nie ważę 130 kg.. jak kol wiek to brzmi. Sama bym nie dała rady. Szkoda ze nie umiem z niej wyjść kiedy już jej w sumie nie potrzebuje. Ona nie chce odejść.

  5. Joanna Maj 4, 2018 w 5:50 am - Odpowiedz

    Waniliowa, a próbowałaś? Korzystałaś z jakiejś pomocy?

  6. Gosia M Maj 4, 2018 w 7:44 am - Odpowiedz

    Bardzo dobre dwa ostatnie wpisy. Ja tak chcę patrzeć na moje doświadczenia z dzieciństwa, na moją depresję i kompulsywne objadanie. Jest to cholernie trudne i nowe dla mnie, ale będę próbować z całych sił, bo warto walczyć o lepszą teraźniejszość i przyszłość, przeszłości już nie zmienię.
    Aniu mądra z Ciebie życiowo kobieta. Może poleciłabyś jakąś książkę o tej tematyce?

    • Wilczo Glodna Maj 5, 2018 w 7:10 am - Odpowiedz

      Kochana, co roku publikuję listę przeczytanych książek. Tak naprawdę bardzo wiele z nich dotyka tematyki mindfulness i innego spojrzenia na życie.
      Zerknij do nich.

  7. Patrycja Maj 4, 2018 w 11:28 am - Odpowiedz

    Dziekuje Aniu!! Ten tekst to jest wlasnie to czego dzisiaj najbardziej mi potrzeba!!! Paradoksalnie w czoraj bardzo dużo na ten temat myślałam, i doszłam do bardzo podobnych wniosków! Teraz już wiem napewno ze w moim życiu będą różne sytulacje, i nie zawsze będą one takie jakie bym sobie wymarzyła, i nie zawsze ludzie których napotkam na swojej drodze będą dla mnie mili, ale to jeszcze nie jest powód aby chować głowę w piasek, tak jak napisałaś trzeba wyciągnąć lekcje i iść na przód!

    Jeszcze niedawno myślałam ze piękna kobieta musi być szczupła, wysoka, mieć piękne włosy i makijaż. Dzisiaj uważam ze piękna kobieta to kobieta która jest silna i pewna siebie! Do takiego ideału dzisiaj darze:)

  8. Marta Maj 4, 2018 w 2:29 pm - Odpowiedz

    Nie oceniam nie osądzam ale mnie bulimia na pewno nie ukształtowała jest to dla mnie dosc naciągana teoria, ale każdy ma prawo do swojego zdania drogie koleżanki i koledzy polecam na YT wykłady mnicha Ajahn Brahm niektóre są po polsku rowniez

  9. Eunika Maj 13, 2018 w 5:05 pm - Odpowiedz

    Piękne to co napisałaś Aniu. Dziękuję.

Zostaw komentarz