Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie postanowiłam się przebranżowić i pisać o seksualności człowieka. Nic z tych rzeczy.
Masturbacja to moja nazwa na oszukiwanie organizmu, że jemy, na oszukiwanie głodu i udawanie, że wszystko jest ok. Dzisiaj chciałabym omówić kilka najważniejszych „technik”.

Żucie gumy

Bardzo często spotykam się z tym problemem. Guma w hurtowych ilościach, to nieodłączna towarzyszka wszelkich dietetycznych recydywistek, Wilczyc i dziewczyn z anoreksją – słowem; głodnych kobiet.
To bardzo „sprytny” sposób na to by oszukać choć na chwilę, nasz skołatany głodem mózg. Przecież mamy coś w buzi, coś gryziemy, a to coś jest bardzo słodkie. Hurra! – Myśli nasz żołądek – W końcu będzie jakieś jedzenie!
I produkuje enzymy trawienne.

A tu dupa! Nic nie ma. Na koniec wychodzi na to, że żołądek napracował się na swoją szkodę. Bo co się dzieje? Wytworzył się zbędny kwas żołądkowy, a jego obecność powoduje wzdęcia, bóle i zgagę. Na to bierzemy tabletkę, która dla organizmu wcale obojętna nie jest. Wpływa bowiem negatywnie na naszą florę jelitową i…problemy gastryczne gotowe.
Już nie mówiąc o tym, że cały ten proces wzmaga głód. Żołądek wariuje.

Do tego następuje wyrzut insuliny. Insulina pomaga metabolizować glukozę i tym samym chroni nas przed zbyt wysokim poziomem cukru we krwi.
Jednak jej nadmiar prowadzi do szeregu problemów. Jednym z nich – ten który interesuje nas najbardziej to insulinooporność. Kto ma, ten wie z czym się to wiąże – duży i szybki wzrost wagi oraz trudność w zrzuceniu jej.

Kolejny problem to połykanie powietrze. Kiedy tak się dzieje nabawiamy się kolejnych wzdęć oraz rozdymamy nasz jelita. To zaś może prowadzić do zespołu jelita drażliwego.

Pracujemy także na szczękę Pudziana – Jeżeli cały dzień coś mamlasz w buzi, fundujesz swoim żwaczom prawdziwy trening. Żwacze to mięśnie jak każde inne i podczas treningu rosną.
Nie dość więc, że masz opuchniętą buzię od wymiotowania, powiększone ślinianki, to jeszcze dorodne mięśnie na twarzy. Chomik do kwadratu.

I jeszcze jedna informacja dla wegan – większość gum zawiera w sobie owczą lanolinę czyli wosk pokrywający ich runo. Mniam.

Cola light i zero.

To kolejny produkt – oszust. Cola jest pyszna, ale powoduje te same problemy co guma. Oszukujemy żołądek, że właśnie wpadło doń coś słodkiego. On cały szczęśliwy uruchamia machinę trawiącą i… nie ma co z tym zrobić. To po prostu nienaturalne i szkodliwe!

Do tego gaz zawarty w coli rozpycha nasz żołądek, który potem ciężej usatysfakcjonować jedzeniem.

Nie zapominajmy też, że substancje słodzące – acesulam K, aspartam i sacharyna są od 300 do 600 razy słodsze od cukru. Organizm przyzwyczaja się do tego tego turbo smaku i z czasem domaga się co raz więcej słodkości. Stąd też między innymi Twoja ochota na słodycze. O jabłku już nie marzysz, bo wydaje Ci się ono zbyt kwaśne.

*

Inne techniki masturbujące mózg, które zauważam, to na przykład jedzenie porcji małą łyżeczką, żeby wydawało się, że jest tego więcej. Skoro się tak naszuflowałyśmy, to posiłek musiał być duży!
Jedzenie obiadków dla niemowlaków w słoiczkach. No co? Przecież to też obiad!
A także „zapijanie głodu” czyli rozpychanie żołądka wodą lub herbatą. Rekordzistki piją i po 6-8 litrów, co jest niebezpieczne dla naszej równowagi elektrolitowej i tym samym dla serca.

I teraz uwaga: Jeżeli łapiesz się na tym, że tak robisz, natychmiast spójrz prawdzie w oczy. Po prostu jesz za mało i to jest najbardziej dobitny na to znak.
Głodu się nie oszukuje. Tak się nie da! Głód trzeba ZASPOKOIĆ.

Ja przerabiałam te kłamstwa podczas wszystkich moich diet. A Ty? Co możesz dodać do tej listy?
Zastanów się także, czy chcesz praktykować takie czynności, które określam tu tym mało eleganckim, ale jakże trafnym słowem.