• masturbacja

Masturbacja i guma

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie postanowiłam się przebranżowić i pisać o seksualności człowieka. Nic z tych rzeczy.
Masturbacja to moja nazwa na oszukiwanie organizmu, że jemy, na oszukiwanie głodu i udawanie, że wszystko jest ok. Dzisiaj chciałabym omówić kilka najważniejszych „technik”.

Żucie gumy

Bardzo często spotykam się z tym problemem. Guma w hurtowych ilościach, to nieodłączna towarzyszka wszelkich dietetycznych recydywistek, Wilczyc i dziewczyn z anoreksją – słowem; głodnych kobiet.
To bardzo „sprytny” sposób na to by oszukać choć na chwilę, nasz skołatany głodem mózg. Przecież mamy coś w buzi, coś gryziemy, a to coś jest bardzo słodkie. Hurra! – Myśli nasz żołądek – W końcu będzie jakieś jedzenie!
I produkuje enzymy trawienne.

A tu dupa! Nic nie ma. Na koniec wychodzi na to, że żołądek napracował się na swoją szkodę. Bo co się dzieje? Wytworzył się zbędny kwas żołądkowy, a jego obecność powoduje wzdęcia, bóle i zgagę. Na to bierzemy tabletkę, która dla organizmu wcale obojętna nie jest. Wpływa bowiem negatywnie na naszą florę jelitową i…problemy gastryczne gotowe.
Już nie mówiąc o tym, że cały ten proces wzmaga głód. Żołądek wariuje.

Do tego następuje wyrzut insuliny. Insulina pomaga metabolizować glukozę i tym samym chroni nas przed zbyt wysokim poziomem cukru we krwi.
Jednak jej nadmiar prowadzi do szeregu problemów. Jednym z nich – ten który interesuje nas najbardziej to insulinooporność. Kto ma, ten wie z czym się to wiąże – duży i szybki wzrost wagi oraz trudność w zrzuceniu jej.

Kolejny problem to połykanie powietrze. Kiedy tak się dzieje nabawiamy się kolejnych wzdęć oraz rozdymamy nasz jelita. To zaś może prowadzić do zespołu jelita drażliwego.

Pracujemy także na szczękę Pudziana – Jeżeli cały dzień coś mamlasz w buzi, fundujesz swoim żwaczom prawdziwy trening. Żwacze to mięśnie jak każde inne i podczas treningu rosną.
Nie dość więc, że masz opuchniętą buzię od wymiotowania, powiększone ślinianki, to jeszcze dorodne mięśnie na twarzy. Chomik do kwadratu.

I jeszcze jedna informacja dla wegan – większość gum zawiera w sobie owczą lanolinę czyli wosk pokrywający ich runo. Mniam.

Cola light i zero.

To kolejny produkt – oszust. Cola jest pyszna, ale powoduje te same problemy co guma. Oszukujemy żołądek, że właśnie wpadło doń coś słodkiego. On cały szczęśliwy uruchamia machinę trawiącą i… nie ma co z tym zrobić. To po prostu nienaturalne i szkodliwe!

Do tego gaz zawarty w coli rozpycha nasz żołądek, który potem ciężej usatysfakcjonować jedzeniem.

Nie zapominajmy też, że substancje słodzące – acesulam K, aspartam i sacharyna są od 300 do 600 razy słodsze od cukru. Organizm przyzwyczaja się do tego tego turbo smaku i z czasem domaga się co raz więcej słodkości. Stąd też między innymi Twoja ochota na słodycze. O jabłku już nie marzysz, bo wydaje Ci się ono zbyt kwaśne.

*

Inne techniki masturbujące mózg, które zauważam, to na przykład jedzenie porcji małą łyżeczką, żeby wydawało się, że jest tego więcej. Skoro się tak naszuflowałyśmy, to posiłek musiał być duży!
Jedzenie obiadków dla niemowlaków w słoiczkach. No co? Przecież to też obiad!
A także „zapijanie głodu” czyli rozpychanie żołądka wodą lub herbatą. Rekordzistki piją i po 6-8 litrów, co jest niebezpieczne dla naszej równowagi elektrolitowej i tym samym dla serca.

I teraz uwaga: Jeżeli łapiesz się na tym, że tak robisz, natychmiast spójrz prawdzie w oczy. Po prostu jesz za mało i to jest najbardziej dobitny na to znak.
Głodu się nie oszukuje. Tak się nie da! Głód trzeba ZASPOKOIĆ.

Ja przerabiałam te kłamstwa podczas wszystkich moich diet. A Ty? Co możesz dodać do tej listy?
Zastanów się także, czy chcesz praktykować takie czynności, które określam tu tym mało eleganckim, ale jakże trafnym słowem.

2018-08-28T13:20:20+00:0028 Sierpień, 2018|Kategoria: Ogarnąć jedzenie|Tagi: , , , |

41 komentarzy

  1. Magdalena Sierpień 28, 2018 w 4:04 pm - Odpowiedz

    Jak zwykle to prawda. I guma i produkty zero. Brawo…A ja wciaz sie zastanawiam dlaczego chce mi sie jesc slodycze….Dziekuje Aniu. Dziekuje.
    Recydywistka Madzia

  2. Anna Sierpień 28, 2018 w 4:40 pm - Odpowiedz

    Sporo miałam takich „porno”. Ubitą pianę z połowy szklanki chudego mleka, owsianka ze zmielonym siemieniem lnianym aby było mniej kalorii i wuhta błonnika, papieros zamiast kanapki, kawa zamiast obiadu, słodzik do wszystkiego (a jogurt 0%ze słodzikiem to najlepszy deser!), zamrożone kostki mleka że słodzikiem (tak, to były moje lody), żucie zapałki w zębach, ale i tak moim hitem były owoce posypane słodzikiem, bo ich słodycz sama w sobie to było za mało. Masakra. ach, no i pianą z białek- samo powietrze, w dodatku obrzydliwe, ale zapełniające żołądek. Fuj.

    • Daisy Sierpień 28, 2018 w 7:09 pm - Odpowiedz

      Kochana. Ja to wszystko slodzikiem posypywalam. Nie tylko owoce. Ale i warzywa. Posolone i poslodzone. Biedawno z ciekawosci znów tak zrobiłam. Wyplułam, bo dla normalnych kubkow smakowych takie combo jest nie do przyjęcia!

  3. waniliowa Sierpień 28, 2018 w 7:27 pm - Odpowiedz

    1. Truskawki ze spienionym mlekiem
    2. 1 łyżka zieren lnu na wodzie, potem blendowana – robi się bardzo gęsta papka, do tego pół tartej marchewki podgrzanej w mikrofali, trochę cukru waniliowego i trochę spienionego mleka – MICHA ŻARCIA , po której czułam się przepełniona bo wszystko na 2 szklankach wody i połowie szklanki mleka… liczyłam i było z 70 kcal, a czułam się bardziej rozdrażniona niż przed jedzeniem tzn mój żołądek…
    3. Jogurt 0% to jedyny jaki jem.. dziennie maks 3-4 łyżki
    4. Papryczka Chili – przed obiadem, po nim, po sniadaniu.. mrowi w żołądku i przyspiesza trawienie, a przed posiłkiem zmniejsza apetyt + papierosy
    5. Kawa, kawa, kawa – albo lodowata albo bardzo gorąca, latem na raz potrafię wypić mrożonej kawy 700 ml… zużywam około 4 łyżek kawy, spieniam mleko, trochę bitej śmietanki w sprayu bo ma bardzo mało kcal + odrobina sosu toffi który sama robię i po chwili nie muszę już jeść obiadu.
    4. Kubły pokrzywy, mięty, anyżu.. nie pije w szklance 250 ml tylko 550 ml. …
    5. tic taki
    6. mrożony świeży ananas / truskawki – jem jak lody prosto z zamrażarki po kilka sztuk
    7. „owsianka” z odrobiny mleka, siemienia lnianego i wody + niskokaloryczne owoce np. kilka truskawek, jagody
    8. galaretka z herbaty
    9. POSIŁKI ALBO MASAKRYCZNIE LODOWATE albo tak gorące że muszę niemalże brać rękawiczki żeby wyjąć talerz z mikrofali. Rodzice i brat nie raz mi z tego powodu dogryzali, teraz jak widzą że i tak tak robię dali trochę spokój. Wiedzą że dołącze do obiadu po 3 minutach, bo podgrzewam kotleta po odsączeniu z tłuszczu i jeszcze gorące ziemniaki… fakt że ja tak po prostu lubię, smakuje mi bardzo gorące jedzenia, ale efektem jest też że je się wolniej i szybciej czuje się już najedzona. btw. czasami w połowie obiadu idę go dogrzać hahah wiem wiem… 😉

    • Ola Sierpień 28, 2018 w 10:51 pm - Odpowiedz

      😀 Czym jest galaretka z herbaty?

      • Waniliowa Sierpień 28, 2018 w 11:40 pm - Odpowiedz

        w gorącej herbacie np. malinowej rozpuszczasz 1 łyżeczkę żelatyny – masz galaretkę 😉 ale nie polecam :p

        • Justyna Sierpień 29, 2018 w 2:51 pm - Odpowiedz

          Ej, przecież Ania w którymś wpisie proponowała galaretkę herbatki jako „ratunek” przed ochotą na słodkie xD

  4. aga Sierpień 28, 2018 w 8:48 pm - Odpowiedz

    Kilka miesięcy temu zdałam sobie sprawę że każda kobieta ma brzuszek a jak nie brzuszek to biodra i nie ma co się zamęczać, bo mam taką budowę że zawsze będę miała brzuszek, duże cycki… dzisiaj słuchałam jak moja babcia która ma 80 parę lat opowiadała że jest gruba i musi się odchudzić… o losie zdałam sobie sprawę jakie to puste i nie istotne… Chyba zaczynam odzyskiwać mój rozum powolutku. Sorki dziewczyny ale to moje wielkie odkrycia tego roku i musiałam się tutaj tym podzielić…

    • Waniliowa Sierpień 28, 2018 w 11:52 pm - Odpowiedz

      Ja tak mam jak się spotykam np z koleżanką, która jest szczupła tzn wygląda normalnie i mówi że przytyła 2 kg i od jutra dieta. Mówię jej że jest nienormalna. Przecież wygląda dobrze, normalnie, szczupło, nie wyróżnia się, a to co pokazuje waga to głupoty itd. Też mi się to wydaje próżne. ALE co ja sama robię? jak mi wzrośnie 100 g na wadzę to szaleje, ważę się codziennie i to mój wyznacznik humoru, życia, w zależności od tego co pokaże taki mam dzień. Dobry lub zły. jak wychodzę z niedowagi to wariuje.. tyje do wagi normalnej, a potem znów głodówki, wymioty, przeczyszczanie. Ale u innych widzę ten egoizm, próżność, u siebie nie chociaż zdaje sobię z tego sprawę

      Btw. dziewczyny, czy wy też tak macie – jak ktoś inny się odchudza to wariujecie? Macie ochotę go na siłę utuczyć żeby tylko nie schudł, albo chociaż odwieść od tego pomysłu? tak jakbym była zazdrosna, albo się bała że ktoś może być chudszy ode mnie. To chore i wiem, ale ja jestem kłębkiem nerwów jak np. mój brat mówi że od jutra je tylko same serki wiejskie i będzie ćwiczyć bo chce schudnąć 4 kg. Wtedy automatycznie ja też zaczynam nie jeść.. a w efekcie kończy się to jak zawsze. W ogóle rozmowy o odchudzaniu doprowadzają mnie do szału..

      • Ola Sierpień 29, 2018 w 12:05 am - Odpowiedz

        Ja tak mam, że jak moja mama się odchudza to ja też muszę, bo inaczej ona będzie chudsza a ja nie.

        I też mam tak, że waga wyznacza moj humor na cały dzień, ale nie przestanę się ważyć, bo jak raz przez miesiąc się nie ważyłam podczas odchudzania, to przytylam 1 kg. O bogowie, wyżyłam się wtedy na wszystkich po kolei.

        Ale najgorsze jest dla mnie teraz (po przeczytaniu dużej porcji tego bloga) jak słyszę jak ktoś na siłowni opowiada pie…dolety na temat tego, że się odchudza i nie je w ogóle chleba i makaronu, albo że robi Dukana. Działa to na mnie jak płachta na byka.

      • Firana Sierpień 29, 2018 w 8:20 am - Odpowiedz

        Waniliowa, ja mam tak. Normalnie bym wpie*dolila takiej osobie choć z natury jestem bardzo przyjaźnie nastawiona do wszystkich, nie mam jakiejś agresji, jestem miła i uśmiechnięta, to w takich sytuacjach dostaje takiego nerwa, ze czasami aż się sama boje, co we mnie drzemie. Powoli wychodzę z tego wszystkiego. Jem większe posiłki, wypisałam sobie „makro”, powazylam wszystkie składniki dzieląc je na węgle, białko i tłuszcze. I konstruuje posiłek tak, żeby każdy się składał z jednego tego makroskladnika, wiec automatycznie nic nie pomijam. Każdy taki posiłek ma jakieś 450-500 kcal. Ale nie zaprzątam głowy już liczeniem kcal. I wiem, ze jak pójdę na miasto i zjem coś innego w zamian, to mam „przyzwolenie” na 500 kcal, po których mi nic nie będzie. Jedząc tak zauważyłam, ze przynajmniej mogę się opanować od komentowania sposobu odchudzania się innych osób

      • kamka Sierpień 29, 2018 w 2:49 pm - Odpowiedz

        Kurde, dziewczyny, mam to samo z „tuczeniem” innych! Mój mąż dużo pracuje, większość czasu niestety spędzam sama. No i nie umiem na przykład kupić sobie w sklepie loda i go zjeść, bo akurat miałam ochotę – nie kupię, bo jestem sama i jeszcze ja przytyję, a mój mąż nie (razem zaczynaliśmy dietę). Jak jesteśmy razem i mieszczę się w makro, to jest ok. Tak samo jak mam ochotę na kawałek ciasta będąc w gościach – zjem, ale tylko wtedy, kiedy mój mąż też zje. Tylko ja mam 5kg niedowagi i brak miesiączki, a mój mąż po zrzuceniu 45kg nadal ma jakieś 5kg nadwagi…

        • Waniliowa Sierpień 29, 2018 w 11:20 pm - Odpowiedz

          Dokładnie. Jak jest sobota to jem śniadanie z rodzicami ale w tyg jak jestem sama to nie jem bo może oni zjedzą mniej ? Ostatnio dałam mamie 3 kawałki ciasta do pracy, dla niej i 2 koleżanek. Po powrocie do domu powiedziała ze chętnych było więcej to swój kawałek podzieliła na 2 i poczestowala jeszcze dwie osoby. Myślałam że ja rozszarpie. Jak ktoś nie je np. Loda a ja mam ochote to tez nie jem ale jak zje to ja też. Tak jakby to miało znaczenie. Ale pocieszające jest w tej rozmowie z Wami to ze chyba nie jesteśmy nienormalne 😀 chociaż tak to wygląda. Zdajemy sobie sprawę z dziwnego zachowania które w jakiś sposób nas łączy, charakteryzuje. A właściwie to cechuje zaburzenia odżywiania. To jakby kolejny objaw tej choroby.. przynajmniej tak sobie myślę

          • Krysia Sierpień 31, 2018 w 2:28 pm

            Jesteście nienormalne…. Bardzo bardzo nienormalne… Jakby ktoś przez tydzień nic nie jadł to Wy też byście nie jadły?…. włos się na głowie jeży jak się to czyta….

  5. Joanna Sierpień 28, 2018 w 10:10 pm - Odpowiedz

    Bleeeee…

  6. Ola Sierpień 28, 2018 w 10:45 pm - Odpowiedz

    Buahaha, włączyłam ten artykuł będąc w połowie opakowania gumy do żucia i patrząc na pustą puszkę po coli zero.

    • Waniliowa Sierpień 28, 2018 w 11:53 pm - Odpowiedz

      Paradoksalnie wolałabym przytyć od coli niż wypić łyka coli zero. Nienawidzę smaku słodzika… ;D

  7. Ola Sierpień 28, 2018 w 10:50 pm - Odpowiedz

    I jeszcze, mój ulubiony trik: kasza manna (10 gram), 100 ml mleka sojowego light (29kcal/100ml) i pół litra wody wody. Wygląda jak kasza, smakuje jak kasza, ale kaszą nie jest. Często jem to na kolację, żeby wypełnić żołądek.

    • Waniliowa Sierpień 28, 2018 w 11:54 pm - Odpowiedz

      ile to 10 g ? 😀 łyżka?

    • Waniliowa Sierpień 28, 2018 w 11:54 pm - Odpowiedz

      btw zwykłe mleko 0% ma 33 kcal 😉 nie potrzebne aż sojowe

      • Ola Sierpień 29, 2018 w 12:07 am - Odpowiedz

        Sojowe jest ZDROWSZE 😀 😀 Ale ze mnie świr.

        P.S. dwie plaskie łyżeczki od herbaty

  8. beadoctor Sierpień 28, 2018 w 11:54 pm - Odpowiedz

    Jak zawsze trafione w sedno. Bywały dni kiedy potrafiłam przerzuć ok.90 gum dziennie. Dalej jest to moje uzależnienie i czasami ciężko mi się już skupić na czymś bez żucia…staram się walczyć i z tym uzależnieniem, ale walka ze wszystkim jest …trudna.
    Od słodzików i napojów zero jestem wolna, odkąd dowiedziałam się na studiach i przeczytałam publikacje, że słodziki dodawane do innych posiłków zwiększają ekspresję transporterów glukozy – czyli z posiłku pochłaniamy jej jeszcze więcej. Z herbaty robiłam też bezsmakowy kisiel.
    Masturbacja? Coś w tym jest. Dosłownie i w przenośni.
    Wpis trafiony jak zawsze.

  9. Firana Sierpień 29, 2018 w 8:14 am - Odpowiedz

    A ja pije gorącą wodę z cytryną. Tak, nie pije normalnie mineralnej z butelki tylko dolewam do niej wrzątku. I w lecie i w zimie. Bez różnicy na porę dnia. I tak się do niej przyzwyczaiłam, ze nawet w gościach muszę taką dostać…

    • Iwona Sierpień 29, 2018 w 9:00 am - Odpowiedz

      No, to akurat żaden ewenement. Chińczycy piją gorącą wodę do każdego posiłku. I dla mnie to ma sens, żołądek się rozgrzewa i lepiej trawi, szczególnie tłuste jedzenie. Sama piję przeważnie ciepłą wodę.

  10. Kasia Sierpień 29, 2018 w 11:34 am - Odpowiedz

    Trzy., cztery paczki gum dziennie; gorąca woda; stewia zamiast cukru do wszystkiego (właśnie- A co ze stewią? Podobno jest zdrowa); tuczenie innych osób i wymuszanie na nich zjedzenia czegoś, bo ja zjadłam – a przelicznik kcal w moim mózgu krzyczy jak wariat- żeby utyli jak ja; lub w „gosciach”wymuszanie zjedzenia moich niedojedzonych tortów, ciast, wędlin.. dieta grup krwi że wszystkimi jej absurdami… galaretki z herbaty też przerobiłam a mleko migdalowe bez cukru ma tylko 13 kcal… Smutne:(

  11. Kasia Sierpień 29, 2018 w 12:20 pm - Odpowiedz

    I paskudne.uczucie niepokoju gdy jestem syta. Ja wręcz uwielbiam to uczucie,kiedy zaczyna w końcu ssać w żołądku z głodu- to znak, ze wszystko co poprzednio do niego wpadło na pewno się przetrawiło i mozna pozwolić sobie na jedzenie.. oczywiscie najchętniej warzyw (salata lodowa w ilościach hurtowych).. o smutku..

    • Gabi Sierpień 29, 2018 w 3:29 pm - Odpowiedz

      O toto! tez tak mam… momentalnie po tym jak najem sie do syta (najem, nie nawpier..) to czuje sie zaniepokojona ze to bylo za duzo.. albo kiedy tak czasami wypada, (np. w gosciach), ze mam zjesc jakis posilek choc nie jestem jeszcze zupelnie glodna to tez wariuje. Jak sobie poradzic z takimi myslami?

      Dodam, ze wychodze z bulimii, od ponad miesiaca nie mialam atakow choc czasem ciezko przychodzi odganianie wstretnych mysli, czesto w sytuacjach gdy wystepuja zapalniki. Poniewaz troche przytylam, staram sie nie przesadzac z jedzeniem choc raczej jem zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem. Unikam w dalszym ciagu slodyczy i przekasek.

      Aniu prosze doradz jak uspokoic swoje sumienie, i wytlumaczyc sobie, ze to nic zlego ze czlowiek czuje sie syty.

  12. bylina28 Sierpień 29, 2018 w 12:42 pm - Odpowiedz

    Aniu, czyli masturbacja to taki „oszukany” seks jak oszukany posiłek? Dobrze rozumuję? Uważasz, że masturbacja jest gorsza i to oszukiwanie samego siebie?

  13. Ola Sierpień 29, 2018 w 1:41 pm - Odpowiedz

    U mnie też były gumy w ilościach hurtowych, cola light, woda z octem ale też i wódka by zapomniec o glodzie i isc spac. Byly tez waciki kosmetyczne i lignina i wiele innych..ło matko, na wspomnienie o tym przerażam się byłą sobą..

  14. Kasia Sierpień 29, 2018 w 4:27 pm - Odpowiedz

    Ola ale jak waciki i lignina?! Co Ty z tym robiłaś?? Jadłaś?
    A co do alkoholu.. wódki nie- nie cierpię tego smaku ale hektolitry wina jak najbardziej. Z początku tylko wytrawnego poslodzonego słodzikiem, żeby było „fit” a w etapie odpuszczania sobie- słodkiego. Jedyna przyjemność na jaką sobie pozwalam.

  15. Ola Sierpień 29, 2018 w 5:25 pm - Odpowiedz

    Kasiu, waciki i ligninę maczałam w jakimś płynie np coli light albo herbacie i połykałam by zapełnic brzuch. A to sie nie trawi i nie wchłania. Więcej nie będę pisać takich rzeczy bo boję się że ktoś jeszcze skorzysta z tych masturbacji a to może się groźnie skończyć. Te czasy już za mną. I nigdy nie wrócą.

    • Waniliowa Sierpień 29, 2018 w 9:51 pm - Odpowiedz

      Co jak co ale bałabym się połknąć wacik…
      Żeby nie popadac w hipokryzję – bałam się rzygać i płukać żołądek wodą po 6-7 razy żeby na pewno był pusty a i tak to robiłam pod koniec trzymając się już ściany… czasem nadal to wraca… eh

    • Krysia Sierpień 31, 2018 w 2:33 pm - Odpowiedz

      JEZU!!!….

  16. Joanna Sierpień 29, 2018 w 7:16 pm - Odpowiedz

    Przeraża mnie to co Wy dziewczyny SOBIE robicie….

  17. kociaq Sierpień 30, 2018 w 7:48 am - Odpowiedz

    Powiem jedną rzecz na pocieszenie-paradoksalnie tych nawyków najłatwiej jest się pozbyć. Ja jeszcze 3 miesiące temu miałam „ogon” wilka w postaci tej nieszczęsnej koli zero. „Winiary pomysł na” pozbycie się tego nawyku przyszedł za pośrednictwem książki „Ja wersja dwa zero”. Przy tej okazji zrozumiałam fenoment palaczy, którzy z dnia na dzień rzucają ten nałóg – nie przeczę, pierwszy tydzień był koszmarny (zależało mi bardzo,żeby przez 26 dni nie pić tego wogóle). I odzwyczaiłam się, chociaż nie mam zamiaru rezygnować z tego napoju wogóle, np kiedy się je w nieznanej restauracji na wakacjach fajnie jest mieć coś, co trochę „przeżera” żołądek, pomaga trawić. W sumie w obrębie 2 miesięcy po tych 26 dniach bez piłam to ze 4 razy. Przyjęłam sobie, że będę spożywac ten napój do dwóch razy w miesiącu (jeśli np będę akurat szła testować nową restaurację). Myślę,że to dobry sposób, w każdym razie u mnie działa.

  18. Edyta P Sierpień 30, 2018 w 7:28 pm - Odpowiedz

    Dziewczyny ważcie każde słowo,żeby jeszcze ktoś z tych „rad” nie skorzystał….:(

  19. Krysia Sierpień 31, 2018 w 2:36 pm - Odpowiedz

    Aniu! Stale piszesz o głodujących i odchudzaniu. Napisz coś dla dziewczyn czy kobiet które się NIE odchudzają a mimo to tkwią w szponach tej strasznej choroby umysłu. Są takie. Napisz proszę Cię! Co MY mamy robić? Bo „normalnie” to my już jemy! Ale co dalej????…..

  20. Ola Wrzesień 2, 2018 w 1:05 am - Odpowiedz

    Ja pamiętam jak dolewałam wodę do zup, które ugotowała mama, żeby wydawało mi się że jem jej więcej, a woda ma przecież 0 kcal. Zupy były rozwodnione i miały mało smaku, ale przyzwyczaiłam się do tego. A jaka byłam dumna z mojego pomysłu! Oczywiście ukrywałam to, bo czułam, że nie zachowuję się normalnie…

  21. Kinia Wrzesień 5, 2018 w 8:47 am - Odpowiedz

    Ja akurat jem małą łyżeczką, bo to uczy jeść powoli, ciągle mam problem z pochłanianiem ogromnego posiłku w 5 min.

  22. Meg Wrzesień 7, 2018 w 11:31 am - Odpowiedz

    Dziewczyny,

    A ja mam (glupie) pytanie…Ja tez oszukuje swoj zoladek pijac Cole Zero i zujac gume w hurtowych ilosciach, idac tropem tego artykulu jem wiec za malo. Skoro jem za malo/ dostarczam za mala ilosc kalorii – dlaczego nie chudne? Dodam, ze przyjmuje ok. 1800kcal dziennie juz jakis 6ty tydzien, jak dotad udaje sie bez napadow/wymiotow i nie, nie mam niedowagi, wrecz przeciwnie :/

  23. Danuta Wrzesień 13, 2018 w 11:16 am - Odpowiedz

    Super wpis!

Zostaw komentarz