Zawszę mówię że Wilka nie da się zabić. Da się go unieszkodliwić odgradzając go od siebie murem dobrych nawyków.
W życiu nie zawsze ma się wpływ na to co się dzieje, ale zawsze ma się wpływ na swoje reakcje.

I wczoraj miałam klasówkę z tych dwóch przekonań.
Posypał się mój standardowy plan jedzeniowy. Normalnie jem kolację o 18stej. Tym razem miałam iść z teściami do restauracji na 18.30. No dobra, przeżyję.
Teściowie się spóźnili, potem nie mogliśmy znaleźć miejsca na parkingu, potem strasznie długo czekaliśmy na jedzenie. Na koniec okazało się, ze moje zamówienie jest tak pikantne, że nie się tego jeść! Wróciłam do domu rozczarowana i zła.
Mój chłopak wybierał się na imprezę, a ja chciałam trochę popisać.
Gdy tylko zamknęły się za nim drzwi usłyszałam podszept Wilka:
Oj taka jesteś smutna…Jesteś sama, nikt cię nie widzi, a w szafce masz jeszcze budyń czekoladowy. On poprawi ci humor. Nic się nie stanie jak raz zjesz cztery posiłki. Na co dzień jesteś taka grzeczna, należy ci się…
Ale ja nie jestem już głodna- zaoponowałam.
No i co z tego? Zrelaksujesz się, zobacz jaka jesteś zestresowana.
I tutaj zaczęłam się praktycznie na głos kłócić ze starym wilkiem. Skubany zobaczył niedomknięte drzwi klatki nawyków i od razu wyskoczył na wolność! Pierwszy raz od tylu miesięcy go nie dopilnowałam, a on już przy moim gardle! Szok!
Wieczór był koszmarny; gadałam z Wilkiem jak jakaś wariatka; starałam się zająć czymś moje myśli a tu nic! Fala za falą, a potem znowu i znowu.
Aż w pewnym momencie przyszło mi do głowy, że nagram filmik, który opublikuję w necie. Obiecam w nim, że nie ulegnę Wilkowi. I tak zrobiłam.
Gdy kliknęłam przycisk „opublikuj” wiedziałam już, że się nie dam. Dalej mnie męczyło, ale już nie brałam gróźb Wilka na serio. I dałam radę.

Czego nauczyła mnie ta sytuacja?
– Pokory, pokory i jeszcze raz pokory. Mam groźne zwierzę do upilnowania, które tylko czeka, żeby zapolować na mój spokój ducha. Muszę codziennie sprawdzić czy kłódki są w porządku.

– Tego, że wsparcie grupy jest nieocenione. Dostałam od was masę wiadomości: „Nie poddawaj się”, „Dasz radę!”. Sama świadomość, ze ktoś trzyma za Ciebie kciuki, jest niezwykle budująca.

– Zawsze mam wybór co zrobię w kryzysowej sytuacji; poddam się, czy zawalczyę o siebie.

Następnego dnia rano spotkało mnie największe szczęście Wilczycy: przypomniałam sobie wczorajszy wieczór i fakt, ze wygrałam tę ciężką nierówną bitwę. Hurra!!
Mój dzień jest jeszcze piękniejszy i szczęśliwszy niż dzień wczorajszy. Ufam sobie jeszcze mocniej i wiem, ze gdy przyjdzie kolejna chwila próby (bo przyjdzie), ja znowu wybiorę tę trudniejszą drogę.
Drogę zdrowia.

Edit z 2020: Wiele z moich przekonań przedstawionych we wcześniejszych postach, zostało zweryfikowanych przez czas. To przykład jednego z nich. Czytaj nowsze wpisy, by dowiedzieć się jak ewoluowały moje poglądy wraz z wiekiem i doświadczeniem.