No dobrze, pokażę się trochę.

2010 wiosna: 60 kg.  Na Wilczej diecie pełną parą. Tutaj; okres największego objadania się, kiedy to w przeciągu 2 miesięcy przytyłam 10 kg. (Które, oczywiście osiągnęłam, głodząc się.) Zniszczone włosy, nalana twarz, ledwo dopinam się w moją ulubioną kurtkę. Pod tym uśmiechem, czarna rozpacz.
Ten cykl powtarzał się odkąd skończyłam 15 lat.

Po przekroczeniu 60 kg przestawałam wchodzić na wagę i wychodzić z domu, tak więc nie mam zdjęć z mojego najgorszego okresu.

2015 lato: 50 kg. Wilk śpi a ja jem zdrowo i regularnie (patrz Instagram). W końcu osiągnęłam moją idealną wagę, którą trzymam od 2 lat. Za zaoszczędzone na Wilku pieniądze, pojechałam na wymarzone wakacje.

Jeszcze się łudzisz, że głodówki na przemian z przeczyszczaniem się coś załatwią?
Ja już nie.