Czy zdarzyło ci się kiedyś, że zapomniałaś deaktywować swój codzienny alarm w telefonie i zostałaś obudzona jego wyciem w sobotę?
Na pewno tak. Ja miałam niedawno taką sytuację, kiedy jednorazowo ustawiłam sobie budzik na bardzo wczesną godzinę, ale pomyłkowo kliknęłam, że ma się on uruchamiać codziennie. No i następnego dnia miałam szokującą pobudkę przed szóstą rano.

„Co jest kurde???” – pomyślałam, wyskakując z łóżka jak oparzona. Jednak zaraz przez dymne zasłony snu, przebiła się do mojej świadomości prawda, o tym co się dzieje. Cholera, alarm z wczoraj.
Wyłączyłam go natychmiast, upewniając się, że nie nacisnęłam opcji „drzemka” i wróciłam do przerwanych w połowie snów.

Nasz nałóg jest właśnie jak taki budzik. I już wyjaśniam, dlaczego.

Pamiętasz, jak nie raz pisałam o tym, że całe nasze jestestwo opiera się w dużej mierze na nawykach? Gdyby nie one, życie byłoby koszmarem. Za każdym razem zastanawialibyśmy się jak zawiązać sznurówki, a za kierownicą naszego auta czułybyśmy się jak na pierwszej lekcji jazdy.
Chociaż w sumie to głupoty opowiadam, bo na świecie nie byłoby żadnych sznurówek i samochodów, a ludzkość dalej siedziałaby na gałęzi drzewa rosnącego na jakiejś sawannie (co byłoby z wielką korzyścią dla planety – ale to już innych temat).

A więc dzięki nawykom mamy wszystko to, co nas otacza i jesteśmy tym kim jesteśmy – perłą w kornie Stworzenia. (gorzki śmiech)

Jak powstają nawyki? Przez powtarzanie. Nie możemy powiedzieć naszemu mózgowi: hej od dzisiaj przypominaj mi o tej wymyślonej przez geniusz ludzki czynności, jaką jest mycie zębów.
Musimy mu ją wielokrotnie pokazać, o czym doskonale wiedzieli nasi rodzice, każąc nam myć ząbki i to bez żadnej dyskusji. Dzięki nim, mamy ten nawyk jako dorośli i w ogóle się nad tym nie zastanawiamy.

Takich nawyków jest w naszym repertuarze tysiące. Aktywują się one w różnych porach dnia, odpowiadając na różne „dzwonki”. Np. takie mycie zębów aktywuje się na dzwonek „śniadanie zjedzone”. Wtedy pojawia się „dzwoniąca” myśl: łap za szczoteczkę. Idziemy za nią bez oporów i czyścimy nasze uzębienie.

I tak samo jest z każdym innym nawykiem, z tymi niepożądanymi też: szef nakrzyczał – dzwoni alarm „zapal fajkę”, nudno samej w domu – „zjedz czekoladę”. Odzywa się znajomą melodyjką.
Nawyki to po prostu myśli, odpalające się w danych okolicznościach.

A dlaczego nawyk objadania odpala się praktycznie zawsze? ( Te słowa kieruję do weteranek z przynajmniej pięcioletnim stażem.)
Bo na przestrzeni lat, zdążyłyśmy się objeść w KAŻDEJ możliwej sytuacji i nauczyć swój mózg, że te sytuacje wiążą się z objadaniem właśnie. Gdybyśmy np. myły zęby w każdej życiowej sytuacji (wiem, śmiesznie to sobie wyobrażać), to miałybyśmy – według naszego terapeuty – nawyk szczotkowania emocji, a nie ich zajadania. No nie tak?

No dobra, więc myśl by wykonać swój nawyk jest jak taki budzik. Mamy to? Nastawiłaś sobie go lata temu i on sobie tak dzwoni niewinnie.
On nie wie, że jest sobota, że już dorosłaś i nie potrzebujesz czekolady, bo rodzice ciągle pracują i nikt Cię nie przytula. On nie wie, że dzisiaj nie trzeba iść do szkoły i że już nie chcesz przechodzić na dietę 1000 kcal i rzut na lodówkę wcale nie uratuje Ci życia.
Budziki tego nie wiedzą. Budziki nie myślą.
Tak jak nie myśli nasz – działający jak maszyna –gadzi mózg. Wszystko co do niego „włożysz” i powtórzysz kilkanaście razy, będzie się w nim mielić, DOPÓKI NIE PRZESTANIESZ REAGOWAĆ NA TEN BUDZIK przypominający o czynności.

Ale by na niego nie reagować, musisz wiedzieć kilka rzeczy:

– Budzik nie może Cię fizycznie do niego ZMUSIĆ. Jeżeli odmówisz powstania z łózka, to żadna ilość ani intensywność dzwonienia, nie może Cię z niego zwlec. No powiedz mi, nie mam racji? To TY wstajesz z łóżka (z kanapy i idziesz do lodówki), a nie budzik wstaje Ciebie.

– Budzik nie jest GROŹNY, nie musisz się go bać, kiedy w głowie dzwonią Ci te myśli. On jest najwyżej irytujący. Ale groźny? No błagam!

– Budzika nie obchodzi REZULTAT jego dzwonienia. To czy faktycznie wstaniesz, rzucisz nim o ścianę czy nastawisz drzemkę, jest mu absolutnie obojętne. Jego rolą jest dzwonienie i tyle. To Ty wybierasz co w związku z tym zrobisz.

– Budzik nie ma personalnie nic przeciwko Tobie. To, że dzwoni nie jest jakąś karą za grzechy, znakiem, że jesteś nienormalna, czy że nie wiesz, jak postępować ze swoimi emocjami. Nic z tych rzeczy. To „dźwięk” pochodzący z maszyny trzymającej nas przy życiu, z gadziego mózgu.
Z Tobą jest wszystko jak najbardziej ok, nie martw się.

– Budzik dzwoni często by poinformować Cię, że spadł Twój nastój. To czego teraz Ci potrzeba to nie sztuczne podnoszenie go jedzeniem (paleniem, piciem), ale danie mu czasu by podniósł się sam – tak jak u małych dzieci. Małe dzieci nie lecą na fajkę, gdy się zestresują. Czują swoje emocje i dzięki temu pozwalają im przejść.

Jeżeli zaczniesz postrzegać swój nałóg właśnie w ten sposób, to – chyba sama przyznasz – straci on na swojej powadze.
Teraz wykonujesz to, co każe Twój nałóg, bo IDENTYFIKUJESZ SIĘ Z NIM: uważasz go za coś ważnego, nieuniknionego, pochodzącego z Ciebie i mówiącego coś o Tobie (twój charakter, przeszłość, etc), podczas gdy tak absolutnie nie jest!

Nawyk to irytujący, zupełnie nieszkodliwy brzęczek w głowie. Przestań się go bać, identyfikować się z nim i reagować na niego, a on przestanie uruchamiać się na dobre w przeciągu kilkunastu – kilkudziesięciu dni. Wiem co mówię, bo właśnie to obserwuję u moich dziewczyn na mentoringu.

Ma to sens?
Jeżeli zaś chcesz dołączyć do grona moich podopiecznych, zapoznaj się ze szczegółami tutaj: https://wilczoglodna.pl/mentoring/
Teraz możesz wskoczyć na niego także za opłatą na raty.

*koncept nałogu jako budzika zapożyczyłam z cudownej książki „Little book of big change” Amy Johnson.