Mój kochany,

Mam te słowa codziennie na końcu języka, ale nie potrafię ich powiedzieć. Pozwól, że zrobię to w ten sposób. Chcę, żebyś wiedział, że..

Jest chora. Jestem kompulsywnym żarłokiem. Jestem Wilczycą… To nie jest moja fanaberia, ani brak silnej woli. Gdyby tak było, przestałabym już lata temu, a ja ciągle z tym walczę.
To tak, jak z depresją. Wiesz przecież, że to nie jest tylko smutek, że nie można po prostu, wziąć się w garść. Depresja to choroba. I wilczy głód to też choroba.

To jest nałóg. Gdybym była alkoholiczką, nie ciągnąłbyś mnie do baru, nie proponowałbyś drinka, nie trzymałbyś wódki w lodówce.
Ja jestem jedzenioholiczką. Nie wystawiaj mnie na takie ciężkie próby. Nie chcę za każdym razem walczyć ze sobą, gdy otwieram lodówkę. Wiem, że jest to dla ciebie uciążliwe, ale czy nietrzymanie ciastek w domu jest aż takim wielkim poświęceniem? Tu chodzi o moje zdrowie i życie.

Nie ugotuję ci obiadu. Nie kupię ci tego batonika. Nie pójdę z tobą na pizzę. Przepraszam.
To dla mnie za dużo. Nie dam rady, objem się.
Tobie nie szkodzi to jedzenie, ale dla mnie to zapalnik; iskra na proch. Zrozum to.
Możemy zamiast tego iść na kawę?

Nie robię tego złośliwie. Nie mam tendencji do autodestrukcji; nie chcę się w ten sposób, ani zniszczyć, ani zabić. Nie chcę zwrócić na siebie uwagi. Nie  chcę sobie szukać problemów, żeby mieć co robić. Jestem chora.

Nie dawaj mi rad. Wiem, że z twojego punktu widzenia, to jest niepojęte. Wystarczy tego nie jeść, prawda? To takie proste, do cholery! Takie, proste!
Masz racje, ale dla mnie to najtrudniejsza rzecz na świecie.
Wiem, że chcesz dla mnie dobrze, ale nie wiesz co czuję. Nie możesz mi doradzić. To dla mnie niewykonalne w ten sposób. Gdy to mówisz, kiwam głową i zgadzam się, ale w środku gasnę.
Nie mów tak, to boli.

Wspieraj mnie. Możesz przy mnie być, stać murem, cokolwiek by się nie działo. Jak trener w ringu.
Ja będę walczyć na śmierć i życie, a ty po każdej rudzie mów mi do ucha; dasz radę, walcz, wierzę w ciebie.
Możesz mi przypominać, że jestem bezsilna wobec jedzenia, bo ja będę o tym zapominać; raz za razem. Będę na ciebie krzyczeć; O co ci chodzi!? To tylko jedno ciastko! Mam to pod kontrolą!
Będę kłamać, żeby usprawiedliwić dlatego tyle jem. Wymyślę pominięty obiad, nadchodzącą/trwającą/minioną miesiączkę…
Ale to nie ja krzyczę i kłamię; to Wilk.
Weź mnie za rękę i zobacz, że w moich oczach jest strach.

Łap mnie, gdy spadam; gdy znowu idę do kuchni, gdy sięgam po dokładkę, gdy wyciągam rękę po czekoladę w sklepie. Będę gryzła,będę się bronić. Zniesiesz to?

Weź mnie na spacer, zagadaj mnie, rozśmiesz. Chcę zapomnieć na chwilę.

Pomóż mi: może trzeba zabrać mi karty do bankomatu, może trzeba zamknąć kuchnię na klucz, może trzeba mnie pilnować jak dziecka. Może właśnie o tym tylko marzę; żeby ktoś zabrał mi z ręki nóż.

Nie mów, że się zawiodłeś. Nawet jak zrobiłam to po raz setny, obiecałam i znowu nie dałam rady.
Tak, masz prawo czuć się sfrustrowany, masz prawo kląć i walić pięścią w stół. Czuję to samo, Znowu pokonał mnie Wilk.
Ale nie mów, że się na mnie zawiodłeś. Nie zniosę tego.

Nie, nie wyleczysz się za mnie i nie wymagam tego od Ciebie. Ale uszanuj to co czuję. Po prostu uszanuj.

Twoja Wilczyca.