• od poniedziałku

Od poniedziałku

Zaczynasz od nowego roku, miesiąca, od poniedziałku? Twój Wilk zaciera łapy! On bardzo lubi, te które zaczynają od poniedziałku. Bardzo lubi je pożerać, oczywiście.
Posłuchaj co ma Ci do powiedzenia:

Cześć to ja, twój Wilk.
Słyszałem, że chcesz się mnie pozbyć, co? Że czytasz jakiegoś bloga, że działasz w jakimś Stadzie, że nawet kupiłaś książkę i masz zamiar wypełniać.
Ojejciu jejciu! To chyba już faktycznie czas na mnie. Schowam swoje wilcze kły i przestanę cię męczyć. Ciao ciao!
Ale…mam nieśmiałą prośbę, jeśli mogę…
Daj mi jeszcze jeden weekend – ostatni, przysięgam. Tak długo jesteśmy już razem…
Obiecuję, że w poniedziałek się wyprowadzę. Na mur beton, na zawsze.
Przecież zaczynasz biegać, wyrzucasz zapalniki, kończysz z  obcinaniem kalorii. Słyszałem jak mówiłaś to zapłakana do lustra. Więc chyba nie jestem już mile widziany…
Ale pozwól mi na jeszcze jedno szaleństwo.
Zobacz, przecież już nigdy, przenigdy nie zjesz czekolady. Już nie będziesz się mogła napić i nażreć do syta.
Pamiętasz te wszystkie piękne chwile, gdy siedziałaś zamknięta w swoim pokoju i metodycznie unicestwiałaś kilogram wafelków? Tylko ty i ja. Tak słodko…
I tego też nie będzie.
A to pamiętasz: za każdym razem gdy było ci źle, przychodziłaś do mnie, a ja cię pocieszałem. Nie musiałaś już rozwiązywać tych wszystkich strasznych problemów. Po prostu przestawałaś o nich myśleć – zawsze w moich objęciach.
Wiem, że problemy nie znikały, wiem że kolejnego dnia były jeszcze większe, ale powiedz mi, czy ta chwila zapomnienia nie była piękna?
A jeszcze to: tutaj, na tym zdjęciu, byłaś taka szczupła. To na początku naszej znajomości – objadałaś się deserami i to zupełnie Ci nie szkodziło! Taki byłem miły dla Ciebie!
Oj tak, wiem, potem zaczęłaś tyć. Ale to nie przeze mnie. Nie-e! To dlatego że nie potrafiłaś się opanować, ty tłusta świnio! Ojej, przepraszam, wymksnęło mi się. Zabolało? To zjedz czekoladkę.
No chodź. Ostatni raz.
Potem trzeba będzie się męczyć, pocić, pracować na sobą. I już nie będzie słodkiego Wilczusia, który ukoi wszystkie smutki. Będziesz zupełnie sama.
Nie chcesz?! No nie rób z siebie takiej świętej!
To tylko ten jeden ostatni raz, obiecuję, no.. hop. Przecież torba z żarciem i tak już stoi i czeka. Kogo chcesz oszukać? Myślisz, że możesz świadomie wybrać? Bo co? Ania tak pisała? I ty uwierzyłaś, że też tak możesz? Niby dlaczego?
Nie rozśmieszaj mnie kotku, Ani po prostu się udało.
Zresztą kto to widział zaczynać w środku tygodnia.
Zaczniesz od poniedziałku, co?
Od tego, co rok temu i tego za rok.

Nooo, dobra dziewczynka…

 

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2016-07-09T22:47:55+00:007 Lipiec, 2016|Kategoria: Bulimia i kompulsy|Tagi: , , , , , , , |

15 komentarzy

  1. Ania The Wolf Lipiec 7, 2016 w 7:04 pm - Odpowiedz

    Ojejku! Tym postem po prostu rozwaliłaś system! Ten głos, te myśli, wszystkie niewypowiedziane słowa…wyraziłaś to dokładnie, jakbyś to Ty siedziała mi w głowie… To chore, że człowiek sam sobie jest wilkiem?! Ile razy przez to przechodziłam, no bo przecież jak i tak od jutra zaczynam, to ten ostatni wieczór sobie pofolguję, tak na maksa…i w ruch idzie wszystko i słodycze i bułeczki i chleb i czekolada i orzeszki i nabiał, (jaka ulga, że w końcu mogę!), aż do bólu fizycznego i psychicznego, aż nienawidzisz siebie tak bardzo, że dochodzisz do wniosku, że nic nie ma sensu, że życie jest do d… i nic się nigdy nie zmieni, więc po co się starać?! Ale wiecie co… Warto ocalić resztki siebie, pozbierać się do kupy i zacząć żyć! Każdy jest cudem i zasługuje na szczęście. Każdy! Drogie Wilczki, uzbrójcie się w cierpliwość, odpowiednie narzędzia (posty Ani, książki, porady dietetyka itp.) i ruszajcie z miejsca bez zwłoki! :-*
    Nie marnujcie łez, zdrowia, czasu i pieniędzy. To czas na zmiany! Bądźcie swoim własnym/ną bohaterem/ką!
    Ps. U mnie mija właśnie 47 dzień zmiany, żadnych wielkich sukcesów, za to 3 potknięcia (max. 1-1,5-dniowe nawroty)… Ale ja się pytam: co mi pozostało?! Cóż…tylko to…albo aż?

    • Anka Lipiec 8, 2016 w 7:28 am - Odpowiedz

      Aniu the Wolf,
      Wydaje mi się, że 47 dni podczas których podejmujesz rękawicę-
      to jest wielki, wielki sukces.
      I najważniejsze jest to, że szybko wstajesz, że próbujesz dalej.
      Wiesz ja mam teraz podobny etap- jednego dnia jestem pełna euforii i wiary, że dam radę a wystarczy jedno potknięcie- i poziom nienawiści do samej siebie wybucha ze zdwojoną siłą.
      Ale staram się podchodzić do tego w ten sposób, że jest to kolejny etap wychodzenia z choroby.
      Nic nie przekreśla moich szans.
      Ja ich nie przekreślam.
      Ściskam Cię bardzo, bardzo serdecznie wilcza duszo:)

      • Ania The Wolf Lipiec 8, 2016 w 9:21 am - Odpowiedz

        No właśnie czuję tak samo. To jest straszne, jak nastrój się waha :'( Nienawiść to słowo musimy wyrzucić z naszego słownika!
        Na szczęście nie mam już ciągów tygodniowych – to było wykańczające, nie wiem nawet jak ja to wszystko znosiłam?! Człowiek może się do wszystkiego przyzwyczaić, co jest złe w przypadku nabywania nałogów. I masz rację to kolejny etap, choć ciężki, to trzeba w końcu dać sobie radę z problemem i z samą sobą…trzeba… Dziękuję i trzymam mocno kciuki za Ciebie. Jesteś silna Wilczyca i rozgromisz swojego Wilka, wpędzając go do klatki 😛 Gorąco pozdrawiam 🙂

  2. Anka Lipiec 8, 2016 w 7:13 am - Odpowiedz

    Kurcze Ania,
    Czytając Ciebie kolejny raz ciarki przebiegły mi po plecach.
    Ten monolog…
    Jakby sam diabeł szeptał do ucha…
    Mistrzostwo świata Aniu.
    Jestem pod wielkim wrażeniem tego, co napisałaś.
    Dziękuję.

  3. Martyna Lipiec 9, 2016 w 2:53 pm - Odpowiedz

    Wlasnie … Dlaczego dzieje sie tak , ze na poczatku przygody z bulimia jednak sie chudnie , a potem po troche tyje ? Sama to przerabiam wlasnie teraz , tak samo wcześniej migdały mi nie puchły , nie wyglądałam jak pyza , nie trzymałam tak wody .. Jak to jest ?

  4. Patrycja Lipiec 10, 2016 w 6:12 am - Odpowiedz

    Hej dziewczyny. Ja z bulimią żyje już 3 lata. Ale dotarło to do mnie dopiero około rok temu. Nie wymiotuje ale przeczyszczam się. Pamiętam pierwszy raz-wigilia, ja objedzona do bólu weszlam wieczorem na wagę a tam wskazówka poszła w górę stwierdziłam że wezmę tabletki przeczyszczajace aby zapobiec wzdetemu brzuchowi. Wzięłam jedną, zadziałała tak jak powinna, bylam zadowolona z samej siebie… Minęły ok 3 lata
    Dziś,właśnie teraz, leżę obolala fizycznie,zresztą psychicznie też wczoraj, drugi dzień z rzędu po prawie trzytygodniowej abstynencji przeczyscilam się ok 20 tabletkami. Ból brzucha niewyobrażalnie mocny. Wiem że dzis znów zacznę walkę, wiem że dzis już nie sięgnę po jedzenie bo zawsze po takich atakach (zazwyczaj dwudniowych)robię jeden dzień głodówki, a jutro poniedziałek,idealny dzień by znów zacząć próbować zdrowo żyć…

  5. Marta Lipiec 10, 2016 w 3:01 pm - Odpowiedz

    Z życia wzięte niestety 😀 U mnie to było zwykle:
    – od poniedziałku, więc skoro jest środa to będę jeść wszystko co najgorsze, bo jeszcze mogę
    – od jakieś daty (np. za dwa tygodnie), bo od niej po miesiącu jadę na wakacje, więc się będzie dobrze liczyć
    – od początku miesiąca, bo to wtedy tak fajnie od 1-go się liczy

    Co to umysł nie wymyślał, żeby tylko dać sobie jeszcze kilka dni wyżerki. A potem i tak wszystko brało w łeb. Mój sposób na to – małe kroczki. Na przykład obiecałam sobie, że jem tak samo, ale bez np. słodyczy lub alkoholu itd. I zaczęło wychodzić. No ale nad tym trzeba już pracować, bo to się obija o nasz problem z podejściem „wszystko albo nic”. W końcu jesteśmy perfekcjonistami, ale o tym już piszę u siebie 🙂

    Pozdrawiam ciepło
    M.

  6. Monika Lipiec 11, 2016 w 5:54 pm - Odpowiedz

    Konkret!!! ♡♡♡♡

  7. Natalia Lipiec 22, 2016 w 4:04 pm - Odpowiedz

    „Zaczniesz od poniedziałku, co?
    Od tego, co rok temu i tego za rok.”
    T O J A. T O B O L I.

  8. Wiktoria Lipiec 27, 2016 w 4:57 pm - Odpowiedz

    Moj ciag trwa juz miesiac a choroba dwa lata. Stracilam zycie, przyjaciol. Mam depresje od 5 lat a kompulsy tylko ja pogłębily. Przytlaczajace jest to ze ze mna Wilk zrobil co chcial. Nie cofalam sie przed niczym zeby tylko zjesc.. On mnie niszczy a mam 17 lat. To naprawde boli…
    To zle zabrzmi ale ciesze sie ze sa tez inne Wilczyce. Chociaz te pare osob ktore zdaja sobie sprawe z tego jaka batalie toczymy kazdego dnia. Bede ten post czytac kazdego dnia. Chce wyjsc z choroby… Chce odzyskac to co straciłam..

    • Ania The Wolf Lipiec 28, 2016 w 7:32 pm - Odpowiedz

      Wiktora, jesteś taka młoda! Walcz o siebie i własne życie! Nie ma co trafić czasu. Atakuj Wilk z każdej możliwej strony: psycholog, przyjaciele, rodzina, kochana Wilczogłodna i Jej posty, książki… Życzę Ci dużo sukcesów :-* Trzymaj się. Na pewno dasz radę. Daj sobie szansę 🙂 Ps. Raczej nie odzyskasz tego, co straciłaś, ale możesz za to zyskać coś nowego…życie bez Wilk, szczęście i spokój oraz wolność.

  9. An Lipiec 28, 2016 w 2:20 pm - Odpowiedz

    Ja mam 35 lat i mój wilk ma wiele twarzy…..i różne rozmiary…..

    • Daria Sierpień 22, 2016 w 6:05 pm - Odpowiedz

      Ja mam 35 lat..
      Moze pdasz @? Może pogadamy??może razem ..
      Pozdrawiam

  10. KLAUDIA Sierpień 25, 2016 w 8:53 am - Odpowiedz

    ,,A jeszcze to: tutaj, na tym zdjęciu, byłaś taka szczupła. To na początku naszej znajomości” po osiągnięciu wymarzonej wagi miał być jeden dzień, no góra dwa, bo przecież po dwóch dniach obżarstwa nie przytyje (o ironio),wczoraj minęło 2 i pół tygodnia. Zaczynam od DZISIAJ. DZISIAJ jest lepsze niż JUTRO.

  11. Agnieszka Sierpień 8, 2018 w 10:42 am - Odpowiedz

    Dlatego zaczęłam od czwartku i od połowy miesiąca stycznia 🙂

Zostaw komentarz