Półszansa. Historia miłosna z kluczem.

Życie bardzo rzadko przynosi nam pod nos tłuste, dorodne szanse.
Takie, których nie da się z niczym innym pomylić: „Czy zechce Pani dla nas pracować?”
Zazwyczaj są to tylko półszanse. Takie niby obietnice, że coś się może zmienić, ale wcale nie musi. Zalążki nowej rzeczywistości.
Żywot półszansy trwa od kilku chwil do kilku dni. Zazwyczaj nawet nie zdajemy sobie sprawy z jej istnienia. Łatwo pomylić ją ze zwykłym wydarzeniem.
Ale zdradzę wam sekret: każdy dzień jest nimi usiany. Każde wyjście z domu, czy kliknięcie w link. Wszystko może nią być. Trzeba tylko trochę wprawy w ich wypatrywaniu.

Czasami nowe życie zaczyna się od słów: „Excuse me, where is…

Czerwiec
On był turystą,  ja mieszkanką Krakowa. Banał jakich wiele.
Spotkaliśmy się „przypadkiem”, na ulicy i po krótkiej rozmowie wymieniliśmy numerami telefonu.
Słowo przypadek celowo piszę w cudzysłowie, ponieważ usilnie odmawiam wierzenia w nie.
Zobaczyliśmy się jeszcze kilka razy. T ciągle pisał: Hej, a co robisz wieczorem? Hej, pokażesz mi miasto?
I tak codziennie.
Ja traktowałam go jak „egzotycznego” kolegę, on był już zakochany, o czym powiedział mi dopiero po latach.

Ostatniego dnia postanowiłam zrobić coś miłego na pożegnanie. Wypożyczyłam rowery i zabrałam go na kopiec Kraka. Miasto u naszych stóp, lato i cisza.
Poczekaj, muszę ci coś dać na pamiątkę… tylko, że nic nie mam. – grzebie w plecaku.
Może być to? I wyciąga kiczowaty breloczek w kształcie serca.
Dziękuję, jest okropny. Akurat w moim guście. – wybuchamy śmiechem.
Nasze horoskopy piszą się na nowo, zgrzytają gwiazdy w posadach, tak cicho, że bierzemy to za wietrzyk.

Wrzesień
Ląduję na lotnisku w Balicach. Właśnie wróciłam po raz pierwszy z Belgii.
Przez całe wakacje nie zamierzałam w ogóle tam jechać. Po co mam się angażować w związek na odległość i to jeszcze z młodszym o pięć lat chłopakiem? Mało mam problemów?
Ale T. tak usilnie mnie zapraszał, a przyjaciółka tak namawiała, że w końcu uległam.
No dobra, tylko na trzy dni.
Teraz odbieram bagaż i jestem totalnie skołowana.
Przepraszam, czy ja naprawdę płakałam na lotnisku w Charleroi dwie godziny temu? Rzut okiem w lusterko nie pozostawia wątpliwości.
Włączam telefon. Od razu przychodzi sms od T: „Mogę przyjechać w piątek?”
Jest wtorek.

Październik
Wszystko spakowane? Książki i ciuchy rozdane? Karta pokładowa jest? Ok.
Moi kochani współlokatorzy siedzą przy stole i patrzą na mnie z niedowierzaniem.
Na serio chcesz to zrobić?
Odpinam klucze do mieszkania z tego breloczka i kładę na stole.
Wszyscy płaczemy.
Przekraczam zalany deszczem most Grunwaldzki i ostatni raz rzucam okiem na Wawel.
Potem połyka mnie autobus i więcej nie oglądam się za siebie.

*

A co dla ciebie jest taką półszansą?
Może znalezienie tego bloga, dołączenie do naszej społeczności, pobranie formularza zmian?
Może kolejne otwarcie lodówki? Otwarcie i zamknięcie.
Mogą wyniknąć z tego duże zmiany. Albo może nie wyniknąć nic.
Możesz kupić bilet, ale nie pojechać w podróż. Możesz nauczyć się języka, ale nigdy w nim nie porozmawiać. Możesz zdobyć całą wiedzę świata, ale nigdy jej nie zastosować.
Możesz, słowo -obietnica.

Wprowadzając nowe, trzeba mieć odwagę rzucić stare, dobrze znane i wygodne. Klucze, pasują tylko do jednego zamka. Jeżeli chcesz mieszkać w innym domu, musisz postarać się o ich nowy zestaw.
Musisz zdecydować, wybrać, skoczyć.
Nie, to nie jest łatwe.

A jaki jest epilog mojej historii?
Przyleciałam do Belgii z jedną walizką i 200 euro w kieszeni. Nie miałam nic, ani nie znałam nikogo.
Na lotnisku odebrał mnie szczęśliwy T. i wręczył mi prezent na powitanie.
Klucze do jego, do naszego mieszkania.
Tak sobie pomyślałem, że dam ci drugą część tego okropnego breloczka. Tę właściwą.
Półszansa stała się szansą.
A ja ją wykorzystałam.

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2016-05-30T13:27:58+00:00 10 Luty, 2016|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , , , , , , , |

13 komentarzy

  1. nani blue Luty 10, 2016 w 10:48 am - Odpowiedz

    Jeeeeeny jak to pięknie wszystko brzmi! ❤

  2. GoCha Luty 10, 2016 w 11:25 am - Odpowiedz

    Historia jak na film 😉 Czasem warto chwytać to co nam los przynosi, bo nie wiemy czy to nie przypadkiem nasze przeznaczenie.

  3. Pisarka Luty 10, 2016 w 11:27 am - Odpowiedz

    Inspirujące 🙂 Aniu, stajesz się dla mnie Autorytetem 🙂

  4. Nuna Luty 10, 2016 w 2:57 pm - Odpowiedz

    Ciekawie napisane, bardzo wartościowe słowa, inspirujące… Gratuluję. Jeśli chcesz spełniać swoje marzenia, najpierw musisz się obudzić!

  5. Izabela Luty 11, 2016 w 4:43 pm - Odpowiedz

    znów nie dałam rady 🙁

  6. Anet Luty 12, 2016 w 11:36 am - Odpowiedz

    Cześć Aniu. Nie mam już siły. Co prawda cierpię na same kompulsywne objadanie (15 lat), ale może będziesz umiała mi pomóc. Od 18 dni się nie obżeram, chce schudnąć i jak to zawsze w pierwszym tygodniu -do półtora waga leci w dół, a później się zatrzymuje i ni z tego ni z owego wskazuje 0,5 kg więcej i przeważnie w ten dzień jestem wściekła i się obżeram.
    Jem 1800 kcal i oprócz weekendów ćwiczę pol godziny i dużo chodzę. Wczoraj trochę mnie przypiliło bo jestem przed okresem i zjadłam jakieś 2500 kcal przez cały dzień , a dziś waga wskazuje aż 70 dag na plusie. Boże załamka, to co schudłam, to przytyłam i w tym momencie zawsze jestem już tak zniechęcona i odpuszczam, rzucam się na wszystko co pod ręką znajdę. Ale dziś się nie poddam, oleję tą wagę. I tu mam pytanie do Ciebie wiem ze bulimia a kompulsywne objadanie się to co innego , ale Boże czemu tak się dzieje, ze czasem zjem o 500 kcal więcej niż zazwyczaj i od razu jestem opuchnięta, od razu waga leci czasem nawet 1kg w górę, przecież to nienormalne. Czy tez tak miałaś?
    Czasem myślę ze mój organizm przyzwyczaił się ze po okołu 2 max 3 tygodniach jest obżarstwo i nawet jak zjem jedynie 500 kcal, a nie 5000 kcal więcej , to on czuje ze to i tak czas, żeby przytyć.
    Ale nie rozumiem tego, nie powinnam mieć rozregulowanego metabolizmu, przecież się nie głodzę i nie powinien magazynować.
    Tak bym chciała schudnąć, załamka ;(

    • Wilczo Głodna Luty 12, 2016 w 7:42 pm - Odpowiedz

      Kochana, bulimia i kompulsywne objadanie się to JEST dokładnie to samo. Różni się tylko końcowym rezultatem.
      Co do Twojego problemu, to brakuje Ci tylko dwóch małych-wielkich rzeczy; konsekwencji i wytrwałości.
      Polecam do znudzenia trzymać się 1800 kcal, robić to co robisz i nie biec co dziennie z pytaniem do wagi: to już? już? już?
      Nie. Powoli i cierpliwie robić to samo.
      A schudniesz.

    • Kasia Luty 22, 2016 w 10:59 pm - Odpowiedz

      Ciało się zmienia i różnie wyglada. Może po prostu te 500 kcal zalega w żołądku – stąd uczucie, że „przytyłaś”. Obserwuj zmiany w tkance tłuszczowej. BTW, polecam ważenie się raz w miesiącu, np. na samym początku cyklu.

  7. ciocia Luty 16, 2016 w 10:04 pm - Odpowiedz

    Ten wpis utwierdzil mnie w przekonaniu, ze warto. Warto ryzykowac, probowac, skakac w przepasc, nie majac pewnosci czy na dole na pewno sa poduszki czy poobijamy sobie tylek. Dlugo sie tego balam i zylam tak spokojnie, w swoim malym zamknietym i nudnym swiecie, a kiedy zebralam sie do kupy po terapii zaczelam byc spontaniczna, probowac, przestalam sie bac upadku, bo cokolwiek by sie nie stalo i tak sobie poradze, przeciez jestem silna. Dziekuje za ten wpis, ostatnio jest mi ciezko wydobywac to szczescie z siebie.

  8. Między snem a pracą Luty 21, 2016 w 12:16 pm - Odpowiedz

    Historia niczym z filmu 🙂

Zostaw komentarz