Próżność

Ten post chciałam napisać już wielokrotnie, ale dopiero teraz nadarza się ku temu fajna okazja, o której zaraz opowiem.
Od lat dręczy mnie pełne winy i wstydu pytanie: Czy jestem próżna? Pusta? Czy to, że chcę się podobać jest normalne?

Skąd mi to się wzięło? Skąd wzięło się to wielu kobietom?

Pamiętam taki obrazek:
Mam 13/14 lat i stoję przed lustrem. Oglądam dokładnie swoją twarz i po raz pierwszy stwierdzam, że jestem ładna. Wcześniej byłam dzieckiem i nie widziałam siebie w takich kategoriach. Teraz zaczynam dojrzewać i zauważać w sobie kobietę, którą niedługo się stanę.
To bardzo ważny moment dla mnie. Uśmiecham się do swojego uśmiechu.

W tym momencie łapię za sobą w odbiciu karcący, rozczarowany wręcz, wzrok babci. Ona musiała tam stać i przyglądać się mi od dłuższego czasu.
Płoszę się i zawstydzam. Naglę czuję się jak zbrodniarz przyłapany na swojej zbrodni, albo ktoś kto w swoim śnie orientuje się, że wyszedł na ulicę bez gaci.
Babcia mówi coś w stylu: „Zaraz wypatrzysz dziurę w tym lustrze. Nie bądź taka próżna.” i odchodzi.
Teraz jest mi już totalnie głupio, a z tyłu głowy zapisuje się informacja: Podobanie się sobie i dbanie o to, by się podobać to grzech!

Dobrze to zapamiętałam. Tak dobrze, że z tym poczuciem zmagam się aż do teraz.
A przecież całe życie starałam się siebie upiększyć. Stąd te wszystkie diety, głodówki i katowanie się ćwiczeniami, które doprowadziły w końcu do zaburzeń odżywiania.
Ale mimo wszystko zawsze miałam poczucie, że robię coś złego i nie przyznałabym się nawet na torturach, jak cholernie ważny jest dla mnie mój wygląd. Nawet jak piszę teraz te słowa, czuję się nieswojo.

*

Przewińmy bieg wydarzeń o kilka lat do przodu. Pojawia się Wilczo Głodna, projekt, który zmienił całe moje życie (i mam nadzieję, że Twoje także) i wyniósł mnie do roli autorytetu (o rany!).
I tutaj znowu spotkałam się z tą samą sprawą; oczekiwaniem, że skoro wyszłam z ED, to powinnam być chodzącym przykładem akceptacji swojego ciała, takim jakie jest. Hmmm, nie jestem. Są rzeczy, które w nim zmieniam; z szacunkiem i z miłością, ale jednak zmieniam. Dlaczego? Bo mi się po prostu nie podobają.

Odczułam to bardzo w lutym 2017, kiedy przyznałam publicznie, że trochę przytyłam (bez sensu podjadałam na wieczór) i zamierzam to zrzucić. Rozpętała się burza, że jestem hipokrytką i kłamczuchą. I co ważne, nie dlatego, że przytyłam , ale dlatego, że chcę schudnąć.
Oj nasłuchałam się wtedy przykrości, łącznie z tym, że teraz to zniszczę wam wszystkim życie, bo jak Wilczo Głodna się odchudza, to świat stanął na głowie, gwiazdy powypadały ze swoich orbit i nic już nie ma sensu. Coś w ten deseń.

Także pojawiły się liczne głosy, że skoro wyszłam z bulimii to waga już nie powinna to być dla mnie ważna (inaczej ciągle jestem chora), albo że nie powinnam mieć wahań wagi (jak mam, to jestem chora) oraz, że powinnam to po prostu zaakceptować fakt przytycia i kupić większe ciuchy (inaczej wcale nie wyzdrowiałam).

A ja się pytam dlaczego? Czy autorka takiej rady zastosowałaby ją do siebie?
Ja chcę wyglądać najlepiej jak tylko mogę. Nie mam już co do tego nierealistycznych oczekiwań. Nie chcę być ani chudziną, ani umięśnioną fitnesską. Porzuciłam te durne marzenia.
Chcę być sobą w dobrej, zdrowej wersji, bez zbędnych kilogramów – skoro to nie jest konieczne.

*

Powiem Ci w zaufaniu, że jednak ciągle żyję rozdarta pomiędzy normalną chęcią podobania się, a poczuciem winy, bo to jest be. Głupio mi, że się martwię oznakami starzenia i wstyd mi było gdy płakałam przez tydzień,kiedy założono mi aparat ortodontyczny. Przecież to nie powinno być ważne. Ale jest.
I miotam się i kurczę pod wzrokiem babci mówiącym „Kobieta powinna być skromna! Czemu ryczysz?”
I teraz znowu mam dokładnie ten sam dylemat bo, uwaga, przedłużyłam włosy.
No szczyt pustactwa, Anka.

Pamiętasz jak zgoliłam je w zeszłe wakacje? Pisałam wtedy, że chcę dać im odsapnąć od farbowania, traktowania tanią chemią i przedłużania właśnie. Miałam płonną nadzieję, że jednak odrosną ładne i mocne jak w końcu dam im spokój. Nic takiego jednak się nie stało. Dalej są to słabiutkie, trzy włosy na krzyż.
A mnie to zwyczajnie smuci. Czuję się nieatrakcyjna „bez” włosów.
Tak, na poziomie świadomości wiem, że nie wyglądałam źle. Dostałam masę komplementów na swój temat.
Jednak kiedy włosy trochę podrosły i oklapły, zrozumiałam, że nie tego chcę.

*

Przedłużam włosy od 19 roku życia, ponieważ straciłam je i nigdy nie odzyskałam na rzecz anoreksji.
Jest jedno takie zdjęcie, sprzed tego całego horroru, na którym mam ciągle 14 lat i fale do pasa. Potem to wszystko przepadło, niestety na zawsze.
A ja lubię siebie w długich włosach, po prostu. Nie ma na to żadnego innego wyjaśnienia.
No chyba że to mojej babci…

I teraz znowu wybrałam się do fryzjera i ze strachem myślałam – jejku, jak ja to powiem znajomym, jak się pokażę na blogu? Moje czytelniczki osądzą mnie pewnie, tak jak kiedyś babcia. Tak jak ja samą siebie osądzam. Nie dość że próżna, to jeszcze hipokrytka co sama siebie nie akceptuje, chociaż o tym trąbi. I jeszcze próbuje się tłumaczyć.

Oczywiście to myśl irracjonalna, bo nie podejrzewam, żeby ktoś aż tak interesował się moim owłosieniem, a nawet jakby, to… co mnie to obchodzi? Już nie jestem kruchą psychicznie czternastolatką.
No ale ta myśl jest z tyłu głowy i straszy.
Straszy widmem ostracyzmu.
Głupie nie?

*

A więc apeluję z głębi mojej własnej niepewności; nie oceniajmy siebie nawzajem za to co robimy ze swoją urodą.
Byłam teraz w Polsce po długiej przerwie i jestem zaskoczona wysypem sztucznych rzęs i powiększonych ust. Czasami aż do bólu.
Patrzę na to i słyszę głos babci „Jeeesu, ale pustak!”. A potem myślę sobie: „Kurcze, no ale to jej sprawa. Ona po prostu chce się podobać i to jej sposób na to. Czy Ty nie chcesz dokładnie tego samego, Gruszczyńska? Czy nie po to się malujesz i latasz do kosmetyczki? Czy nie widzisz w tej dziewczynie swojego własnego odbicia?”
Tak widzę, bo w głębi duszy wszystkie jesteśmy takie same. Mówię to w tym dobrym znaczeniu – każdy chce miłości, podziwu, akceptacji. I Ty i ja.
Więc po co oceniać?

Lecz przede wszystkim nie oceniajmy siebie – nie jesteśmy wcale zepsute. Nie poprzewracało nam się w głowach. Jesteśmy po prostu kobietami. Kobiety tak mają. Zadbała o to sama Matka Natura.
Jeżeli nie krzywdzimy tym swojego ciała, nie katujemy go, nie narażamy na urazy i choroby, to jest ok.
Moim kompleksem są włosy, ale skoro mogę coś z tym zrobić, to to robię. Całą resztę niedoskonałości z którymi nic nie mogę zrobić (a uwierz mi, mam takich trochę), po prostu akceptuję.

Teraz wyglądam tak i taka się sobie podobam najbardziej.

próżność

W końcu jednak podeszłam do tego odpowiedzialnie. Odrobiłam lekcję zgolonej głowy. Wybrałam bardzo mało inwazyjną metodę przedłużania (ultradźwięki) oraz nie stosuję szkodliwej chemii. Łykam za to witaminki na włosy i nakładam własnoręcznie zrobione odżywki.
Nigdy więcej szarpania czupryny i przeklinania jej mizernej natury.
Przemoc wobec ciała do niczego nie prowadzi.

I tak na koniec przychodzi mi do głowy motto Anonimowych Alkoholików, które my, Wilczyce, powinnyśmy wziąć sobie do serca. Parafrazując; Zmień to co możesz zmienić, zaakceptuj to, czego nie możesz zmienić i miej na tyle mądrości, by odróżnić jedno od drugiego.

A czy Ty też doświadczasz poczucia winy za to, że CHCESZ dobrze wyglądać, że chcesz przyciągać spojrzenia i uwagę? Czy Tobie także wpojono wstyd z tego powodu? Jak sobie z tym radzisz? Podziel się proszę, swoimi doświadczeniami.

*

Jedną z motywacji, aby zając się włosami właśnie teraz jest ślub naszych przyjaciół, na który się wybieramy do… Bejrutu.
Będę zdawać relację na moim IG stories wilczoglodna, bo będzie się działo! Serdecznie zapraszam!

Kochana, wierzę, że potrzebujesz wsparcia i zasługujesz na zdrowie. Zapraszam Cię więc na mój program mentoringowy, gdzie pracujemy indywidualnie, 1 na 1. Więcej informacji tutaj: MENTORING.

Przeczytaj opowieści kobiet, które mi zaufały: Ania, Kasia, Ala, Kasia D, Paulina.

Niedawno wypuściłam też kompleksowy kurs internetowy dla osób cierpiących na bulimię i kompulsywne objadanie się. Zobacz pierwszą lekcję kursu, zupełnie za darmo: LEKCJA PRÓBNA.

Nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a razem znajdziemy rozwiązanie dla Ciebie.

2018-06-26T14:48:17+00:0026 Czerwiec, 2018|Kategoria: Psychologiczna rozkminka|Tagi: , , |

33 komentarze

  1. Agata Czerwiec 26, 2018 w 2:59 pm - Odpowiedz

    Jesteś piękna <3

  2. OLA Czerwiec 26, 2018 w 3:31 pm - Odpowiedz

    Wyglądasz przepięknie. Szkoda ze nie wszyscy rozumieją tego co tu tak pięknie opisałaś. Pytanie z jaką intencją chcemy zmienić coś w swoim ciele….

  3. Ola Czerwiec 26, 2018 w 4:41 pm - Odpowiedz

    Super wpis!
    Odkąd obcielas włosy to je farbujesz?

  4. Michalina Czerwiec 26, 2018 w 4:50 pm - Odpowiedz

    I to podejście mi się podoba! Nie można dać się zwariować. Wszystko jest dla ludzi – ważne, by umieć odnaleźć złoty środek i czuć się dobrze ze swoimi decyzjami 🙂 Pięknie wyglądasz w nowych włosach 🙂

  5. Karolina Czerwiec 26, 2018 w 6:57 pm - Odpowiedz

    Idąc tokiem myślenia niektórych osób , każdy kto nie ma zaburzeń odrzywiania nie powinien mieć żadnych kompleksów związanych z wyglądem Aniu nie przejmuj się jakimiś komentarzami z d*py .. ja osobiście uważam ze wiele osób wkurza jak ktoś coś ze sobą robi żeby wyglądać i czuć się lepiej . Powodzonka i wyglądasz pięknie !!

  6. Ilia Czerwiec 26, 2018 w 8:23 pm - Odpowiedz

    A dla mnie jest gigantyczna różnica w tym, że choć wszystkie chcemy być ładne to jedne ucza sie podjreślać urode umiejetnie, ładnie sie maluja i ubieraja, a inne chodza z ustami jak glonojad i rzesami zaczesanymi na czoło wygladajac tandetnie. Akceptacja akceptacja, niby wszystkim chodzi o to samo, o fajny wyglad, ale to co czasami widze na ulicach razi i jest mi z tego powodu głupio, bo niby ta akceptacja i nie moja sprawa, ale mam ochote wykrzyczec do ucha niektorym zeby realnie spojrzaly co nakładaja na swoje twarze i co robia ze swoim ciałem. Malo poprawne politycznie, ale tak własnie czuje

    • k Czerwiec 26, 2018 w 8:40 pm - Odpowiedz

      Myślę, że słusznie jest Ci czasem głupio, ocenianie cudzego poczucia estetyki (wszak motywy mamy zapewne te same) jest rzeczywiście nieeleganckie.

      • Ilia Czerwiec 26, 2018 w 11:41 pm - Odpowiedz

        Ocenianie w myslach jest dla ciebie nieeleganckie? To zazdroszcze Ci tej cenzury w głowie albo musisz być prawdziwym aniołem że takich myśli nie masz

        • k Czerwiec 27, 2018 w 4:26 pm - Odpowiedz

          Mam swoje pojęcie piękna i nie każdy w nie trafia – to jasne. Ale takie określenia jak „chodza z ustami jak glonojad”, „rzęsy zaczesane na czoło”, „niech spojrzą co robią ze swoim ciałem”, „mam ochotę wykrzyczeć do ucha” są mi zupełnie obce. To nie jest ocenianie w myślach – napisałaś to na forum publicznym, a z pewnością niejedna Wilczyca z powiększonymi ustami czy sztucznymi rzęsami nas czyta i może poczuć się dotknięta. Ania poświęciła temu cały akapit we wpisie 😉 „nie oceniajmy siebie nawzajem za to co robimy ze swoją urodą.” – oceniłaś negatywnie i to publicznie i to uważam za nieładne.

  7. Kasia Czerwiec 26, 2018 w 9:02 pm - Odpowiedz

    Ładnemu we wszystkim we wszystkim ładnie 🙂 Ślicznie wyglądasz! I jesteś super! 🙂

    Ja nie miałam doświadczeń takich, jak Ty – wręcz trochę odwrotnie, bo to mama kupiła mi pierwszy podkład i tusz do rzęs i pokazała, jak z tego korzystać. Natomiast ja sama długo miałam opory przed makijażem, bo bałam się osądu ludzi właśnie: „pusta”, „oprócz wyglądu nic więcej sobą nie reprezentuje”, czy tym podobne. Oczywiście nigdy nic takiego nie usłyszałam i są to wytwory mojej wyobraźni. Teraz, w wieku 26 lat, maluję się tak jak chcę, ale nadal czasami miewam takie głosy/myśli w głowie >.<

  8. K Czerwiec 26, 2018 w 9:07 pm - Odpowiedz

    Ciekawy wpis….To ja jestem jakaś dziwna… nie lubię chodzić do kosmetyczki, malować się ani malować paznokci. Po prostu wole naturalny wygląd. Podziwiam kobiety którym się chce chodzić na te wszystkie zabiegi… mi szkoda kasy i czasu
    Pozdrawiam

    • Ada Czerwiec 27, 2018 w 10:32 am - Odpowiedz

      Nie jesteś dziwna, po prostu masz inaczej.

      • wska Czerwiec 30, 2018 w 4:39 pm - Odpowiedz

        Dokładnie. Każdy ma inny gust. Też wolę naturalność 🙂

  9. Ania Czerwiec 26, 2018 w 11:08 pm - Odpowiedz

    Super wyglądasz :*

  10. Magda Czerwiec 26, 2018 w 11:43 pm - Odpowiedz

    Ładnemu we wszystkim ładnie…ok, spróbowałaś z krótszymi, na pewno cebulki włosowe „odpoczęły”, teraz też jest ładnie, młodo i naturalnie. Jesteś piękna.

  11. Marta Czerwiec 27, 2018 w 8:58 am - Odpowiedz

    Ślicznie wyglądasz i zgadzam się nie dajmy się zwariować nie golmy nóg nie używajmy antyperspirantów przecież się akceptujemy… wszystko jest dla ludzi niech każdy robi co chce. Jest pięknie Aniu

  12. Agnieszka Czerwiec 27, 2018 w 12:18 pm - Odpowiedz

    Jesteś piękna!
    Potrzebuję POMOCY z włosami – mam tragiczne, trzy na krzyż, gdzie w Poznaniu/Łodzi mogę zrobić takie przedłużanie/zagęszczanie małoinwazyjne? Niestety byłam w jednym salonie i zaproponowano mi wszywaną perukę – popłakałam sie i wyszłam..

    • Wilczo Glodna Czerwiec 28, 2018 w 7:37 am - Odpowiedz

      Ja robiłam w Krakowie, ale wpisz „przedłużanie na ultradźwięki” i na pewno coś się znajdzie.

  13. Marta Czerwiec 27, 2018 w 5:13 pm - Odpowiedz

    Aniu a jaka to metoda to przedłużanie ja się zastanawiam bo po rozjaśnianiu częstym mi się wykruszyły, ale słyszałam że przedłużanie osłabia włosy…

    • Wilczo Glodna Czerwiec 28, 2018 w 7:36 am - Odpowiedz

      Ultradźwięki. Nie pali włosa i nie obciąża 🙂

  14. M Czerwiec 27, 2018 w 6:00 pm - Odpowiedz

    Super! Piękna fryzura i życzę, by zajadanie witamin i wcieranie odżywek, mimo wszytko, przyniosło kiedyś oczekiwane efekty;):)
    Co ciekawe, nie mogę się doszukać u siebie taaakiego poczucia winy z powodu tego „pustego” dbania o siebie. Wow, nieźle – może nie jest ze mną jeszcze tak źle…. 😉
    Świetny wpis i lekcja tego, jakie znaczenie mają słowa.

    • Wilczo Glodna Czerwiec 28, 2018 w 7:36 am - Odpowiedz

      Dziękuję 🙂

  15. Weronika Czerwiec 27, 2018 w 11:40 pm - Odpowiedz

    brawo Aniu 🙂 ciesze sie, ze podjelas taka decyzje.To twoje zycie i twoje decyzje,jezeli lepiej sie czujesz w dlugich to czremu nie 🙂
    co do twoich wlosow to mam pomysl ! Polecam Ci badania krwi a dokladnie zmierz sobie poziom ferrytyny to taki pomocnik zelaza ,w moim przypadku okazalo sie ze mam go ponizej normy i dlatego pomimo prawidlowego pziomu zelaza wlosy wypadaly ( noto przez moje glupie dietki oczywiscie). Jeeli okaze sie za niski to kup sobie LAKTOFERYNE (pudelko bialo czerwone, w Polsce napewno jest dostepne ). Ja uzywam tego miesiac z kawalkiem i powiem Ci ze moja mama i kuzynka powiedzialy ze mam lepsze wlosy,jest ich wiecej i mam takie baby hairsy .Mozliwe rozwniez ,ze masz problemy z metylacja peweych skladnikow i dlatego wloski sa slabe, pomimo dobrej diety roslinnej .Chodzi mi glownie o mutacje w genie MTHFR(duzo jest o tym w internetach, na moich studiach rowniez o tym glosno -studiuje dietyke) .Sciskam mocno i dziekuje ,ze jestes :*

    • Wilczo Glodna Czerwiec 28, 2018 w 7:35 am - Odpowiedz

      O kurcze, o tym nie pomyślałam. A te badania genetyczne też można zrobić gdzieś?
      W sumie jeżeli mam jakąś mutację to nic mi z tego, że się o niej dowiem, ale jestem ciekawa. 🙂

      • Weronika Czerwiec 28, 2018 w 3:16 pm - Odpowiedz

        W jakimś lepszym laboratorium napewno jest dostępne badanie (podobno 40- 50%ludzie z tym żyje), a co do ferrytyny to pobranie krwi wystarczy ♥️

  16. M. Czerwiec 28, 2018 w 6:24 am - Odpowiedz

    Aniu Kochana, płakać przez aparat ortodontyczny?! Przecież to jak biżuteria, oznaka, że dbasz i inwestujesz w siebie oraz swoje zdrowie. Ponadto, taki aparat odmładza!!!
    Sama planuję sobie taki sprawić, gdy tylko uzbieram pieniądze. I wiesz co? Będę się jeszcze częściej uśmiechać
    Nie widzę żadnego powodu do płaczu. Jesteś piękna i bardzo motywują mnie Twoje zdjęcia! Zabieram się za trening!
    Pozdrawiam cieplutko

    • Wilczo Glodna Czerwiec 28, 2018 w 7:34 am - Odpowiedz

      Tak, i ja również wiem to wszystko. Ale w momencie gdy nagle to masz, Twoje usta i broda są wysunięte do przodu jakbyś 24/7 robiła dziubek, a cała szczęka boli, zapomina się o tym na chwilę a łzy same lecą.
      Buziaki.

  17. Angelika Czerwiec 28, 2018 w 11:18 am - Odpowiedz

    Przepiękna. Twoje zdjęcie to lepsza motywacja niż wszystkie, popularme ostatnio zdjęcia motywatorek- fitblogerek razem wzięte. Taka naturalna, radosna, zdrowa. Nic nie jest udawane, blask uśmiechu i oczu dodaje więcej urody niż najdoskonalszy makijaż. Uwielbiam to zdjęcie. Pozdrawiam

  18. Joanna Czerwiec 29, 2018 w 12:38 pm - Odpowiedz

    I gdzie tu próżność? Każdy chce się podobać, być atrakcyjny, dobrze wyglądać. To naturalne. I nie ma co się nad tym jątrzyć.

  19. Monia Czerwiec 29, 2018 w 1:20 pm - Odpowiedz

    Ja myślę, że grunt to czuć się dobrze w swojej skórze. Jeśli makijaż sprawia, że jesteś szczęśliwsza, to nie widzę problemu. Znam jedną dziewczynę, która wręcz do przesady dba o wygląd – widać, że i się odchudza i chodzi na siłownię, ma sztuczne rzęsy. Ale szczerze – nikomu to nie przeszkadza, bo jest jednocześnie przesympatyczna i wesoła. Nigdy bym nie powiedziała, że jest próżna, ponieważ poza wyglądem dba też o swoje wnętrze i o ludzi wokół siebie. Wydaje mi się, że jest taka pomocna, bo kocha i akceptuje siebie (w pozytywnym znaczeniu) i dlatego może skupić się na przekazywaniu tego dalej 🙂

    Super wpis! Naprawdę mnie poruszył i strasznie się cieszę, że o tym piszesz Aniu 🙂 A jeśli chodzi o ten cały hate – hm – chyba nigdy nie da się tego uniknąć. Zawsze znajdzie się ktoś, kto postrzega nas i nasze działania inaczej, nie rozumiejąc naszych intencji. Ale to, że o tym piszesz i że (mimo swoich wątpliwości) zdecydowałaś się na zabieg, który poprawia Twoje samopoczucie świadczy tylko o Twojej odwadze! Wyglądasz super z tymi włosami – dziewczęco i naturalnie. Jesteś dla mnie prawdziwą inspiracją 🙂

    • Wilczo Glodna Czerwiec 29, 2018 w 3:51 pm - Odpowiedz

      Dziękuję za ten komentarz :*

  20. VeganLion Lipiec 3, 2018 w 7:10 am - Odpowiedz

    Jesteś piękna!

  21. Ada Lipiec 21, 2018 w 1:36 pm - Odpowiedz

    Akceptowanie swojego wyglądu na siłę nie ma sensu. Każdy z nas ma jakieś poczucie estetyki i nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy nie oceniać swojego wyglądu, skoro oceniamy wygląd obrazów, przedmiotów, wystroju wnętrz. Nie ma sensu wmawiać sobie, że jest się piekną, jeśli nasz wizerunek jest niezgodny z naszym poczuciem estetyki. Jeśli mamy ochotę coś w tym wyglądzie zmienić, bo zwyczajnie wtedy będzie naszym zdaniem ładniejszy, to w czym problem? Nie rozumiem kobiet, które oskarżają inne kobiety o hipokryzję tylko dlatego, że tamte zmieniają coś w swoim wyglądzie. Lubienie siebie a lubienie swojego wyglądu to – moim zdaniem – dwa odrębne zagadnienia.

    Aniu, obie fryzury świetne. 🙂 I ta poprzednia, i ta obecna. 🙂

Zostaw komentarz