Kontrolowanie tego co wychodzi z naszych ust jest tak samo ważne, jak to co do nich wkładamy. Może nawet ważniejsze.
Dlaczego? Bo słowa tworzą twój świat.
Wypowiadając je kreujesz rzeczywistość, w której się zanurzasz.
Czasami najbardziej niewinnie brzmiące stwierdzenia mogą być naszym śmiertelnym wrogiem. Właśnie dlatego, że brzmią tak niewinnie, ciężko wyczuć ich toksyczną treść.
Jedno z najbardziej zatrutych słówek jakie znam to „udać się”.
Tak często pojawia się w naszym słownictwie, że zdążyliśmy ogłuchnąć na jego prawdziwy wydźwięk.

Bo co znaczy „udać się”?
Wskazuje to na pomyślnie zakończony proces, na który nie mamy wpływu.
My go zainicjowałyśmy, to fakt, ale potem trzeba było zdać się na los.
Takie na przykład pieczenie ciasta. Przecież nie jesteśmy w stanie dosłownie go upiec. Zrobiłaś wszystko jak w przepisie, ale albo się uda, albo nie. Wyższa siła piekarnika.
Albo taki los na loterię. Możesz go kupić i trzymać kciuki.
Ale jak to się ma do czynności na które mamy wpływ – skończenie z bulimią, kompulsywnym jedzeniem, odwlekaniem ważnych spraw, paleniem papierosów(niepotrzebne skreślić)?
Ni jak!

Postanawiam się nie objadać. Mam nadzieję, że się uda.
Więc jak to? Wkładasz sprawczą siłę w swoje stwierdzenie postanawiam, po czym od razu wypuszczasz je z ręki? Jak wyrzuconą na oślep piłkę?
Rezygnujesz z pracy, którą musisz nad sobą wykonać? Zdajesz się na los, na powiew wiatru? Twoje postanowienie jest tak słabe, że nawet nie zamierzasz w nie zainwestować potrzebnego czasu?
To tak jak zasianie rośliny, bez najmniejszej intencji regularnego podlewania jej. Może urośnie, poczekam i popatrzę.
Uda się momentalnie zwalnia Cię z obowiązku, który właśnie sobie narzuciłaś.
Uda się to najlepszy dowód na to, że się właśnie nie uda.

Z kolei jeżeli nie wytrwasz w swoim postanowieniu, doskonale wiesz kogo winić: siebie.
Ja spieprzyłam, ja nie podołałam, ja jestem winna.
Tak, ty – masz rację.
Bo Ty jesteś odpowiedzialna za swoje ręce, które otwierają lodówkę, biorą zbędne jedzenie i wkładają do ust. Ty jesteś odpowiedzialna za swoją szczękę, która to zbędne jedzenie przeżuwa.
Dlaczego więc korzystasz z tej odpowiedzialności tylko połowicznie?
Za niepowodzenia odpowiadasz TY, a za sukcesy jakieś niematerialne SIĘ?

Zrozum, że właśnie takie słowa kreują w twoim mózgu mentalne ścieżki, automatyczne skojarzenia, nawyki.
Tysiąc razy licząc na to że się uda, wytworzyłaś w sobie nawyk bezradności. Widzisz to?
Jeżeli tak, NATYCHMIAST wykreśl to słowo ze swojego języka. Won!

Od teraz, jeżeli chcesz wyrazić zamiar zmienienia czegokolwiek, powiedz po prostu: ZROBIĘ TO. I tyle.
Zależy to ode mnie. To jest w mojej mocy. To jest mój wybór.
Odmawiam bycia zdaną na ślepy los.
Ja decyduję.

*

Przypominam, że 15 czerwca moja książka „To nie jest dieta” pojawi się w Empiku. Już teraz można ją kupić w przedsprzedaży na stronie empik.com